2013-10-28

Śledzie w śmietanie


Są chyba smaki, do których trzeba dorosnąć, żeby docenić je i polubić. Czasem zauroczenie nimi bywa przypadkowe i bywa, że to, czego nie jem i nigdy nie spróbuję, nagle staje się smakołykiem. Tak było ze śledziami. Nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek je polubię i będę w stanie jechać na drugi koniec miasta, żeby zjeść takie, na które akurat mam ochotę.
Kilka lat temu zrobiłam je dla kogoś. Tematem przewodnim kolacji była kuchnia polska i rosyjska, a ja byłam gospodynią i uznałam, że do blinów gryczanych sałatka ze śledzi po prostu musi być. Oczywiście, że nie zamierzałam jej próbować, ale tak się stało, że przed kolacją postanowiłam zrobić kilka zdjęć przygotowanym przeze mnie potrawom.
Ułożyłam na talerzu ciepłe bliny, na blinach śledziową sałatkę, uznałam, że skoro nasi przodkowie tak robili, i ja wleję do kieliszka schłodzoną wódkę. Przy którymś ze zdjęć, przeplatające się ze sobą smaki ciepłych blinów, śmietany, ryby, przypraw korzennych i wódki (której, notabene wcześniej nie piłam) sprawiły, że sięgnęłam po kęs. I przepadłam. To było oczarowanie, połączenie idealne.
Pamiętam tylko, jak podczas tej kolacji zastanawiałam się, czy na dnie żeliwnego garnka z blinami, zachowa się choć kilka, bym mogła zjeść je następnego dnia rano. Na próżno. To danie okazało się strzałem w dziesiątkę i goście z rąk do rąk przekazywali sobie gorący garnek i śledzie.
Od tamtej pory stałam się wielbicielem śledzi, ale najchętniej tych w najprostszej postaci, gdzie kilka najlepszej jakości składników i drobne sztuczki sprawiają, że mam danie dla mnie idealne.
Nie dla mnie śledzie w majonezie, z ananasem czy inne wynalazki.
Jedne z najlepszych jadłam kiedyś w restauracji w Szczecinie, popijane schłodzoną Starką.


Podstawą są dobre śledzie, najlepiej z beczki, tłuste i mięsiste, które kroję na kęsy. Po drugie cebula - sparzona wrzątkiem, odstawiona na durszlaku, by straciła swą ostrość i zmiękła. Jabłka to rzecz gustu - wybieram często te lekko słodkie, miękkie.
I delikatnie kwaśna, płynna śmietana, którą czasem łączę z odrobiną oleju rzepakowego albo lnianego.
Tak podane śledzie najlepiej smakują z ugotowanymi w mundurkach ziemniakami, ale czasem jem je po prostu na pajdzie dobrego chleba na zakwasie.
Co ciekawe, jeśli zajrzycie do dowolnej książki z przepisami kuchni polskiej, będą się one różniły tylko nieznacznie: proporcjami jabłek, cebuli i śledzi. Doborem przypraw bądź też metodą przygotowania. Musicie znaleźć swoją ulubioną. 

Śledzie w śmietanie
ilość: 2 średnie porcje

4 duże śledzie z beczki
1 średniej wielkości jabłko ze skórką
1 średniej wielkości cebula (może być dowolna, często używam białej)
1 łyżeczka nasion gorczycy
opcjonalnie: mały kawałek kory cynamonu
pół łyżeczki goździków
3 listki laurowe
5-6 nasion ziela angielskiego
jeden mały chlust oleju lnianego lub rzepakowego (opcjonalnie)
do podania: śmietana 12 lub 18%

Śledzie przełożyć do szklanej miski, zalać zimną wodą i moczyć przez 2 godziny. Podczas tego czasu, trzykrotnie zmienić wodę na czystą.
Cebulę obrać i pokroić w cienkie piórka. Przełożyć na durszlak i zalać wrzątkiem. Odstawić.
Wymoczone śledzie przełożyć na ręcznik papierowy, na wierzchu ułożyć drugi kawałek ręcznika i dokładnie osuszyć śledzie.
Pokroić je na kęsy i przełożyć do miski.
Połowę cebuli utrzeć z ceramicznym lub szklanym moździerzu i wymieszać ze śledziami. Dodać przyprawy i olej. Wymieszać z resztą cebuli, zetrzeć jabłko na grubych oczkach tarki i również dodać do miski. Wymieszać. Przykryć folią i odstawić do lodówki, by się "przegryzły" przez kilka godzin lub całą noc.
Podawać z gorącymi ziemniakami albo blinami (Przepis na bliny jest tutaj), z odrobiną kwaśnej śmietany.

Smacznego!



20 komentarzy:

Karolina pisze...

Aha, to ja chyba pojade w sobote te 50km w jedna strone do polskiego sklepu. ;) Klasyka gatunku, wieki nie jadlam! (tj. pamietam dokladnie kiedy - u Mamy, w marcu tego roku...)

nika pisze...

Pewnie,nie ma jak dobry sledz.Robie bardzo podobnie,tylko u mnie jablko jest pokrojone w cieniutkie platki,no i bez cynymonu i gozdzikow.

AZgotuj! pisze...

O tej porze śledzie zaczynają mi smakować:)

Aurora pisze...

Prawdaż, jako dziecię nie znosiłam śledzi, a teraz... tylko one (no, prócz czekolady!) :)

Bo(ro)n Appétit pisze...

Myślałam, że to ja mam bzika na punkcie śledzi ;) Dziś włożyłam w dwa słoiki. Zamarynowałam w oliwie z oliwek, z cebulką, czosnkiem, chili i przyprawami. Do tego jutro upiekę chlebek. Pycha!!!

Mucha pisze...

Bliny... automatycznie kojarzą mi się z babcią.
Przy okazji powrotu do domu na najbliższe święta, wiem, że zziębnięci po odwiedzeniu grobów, wygłodniali po całym dniu usiądziemy do kolacji, a podane będą bliny.
Oglądanie przygotowań i etapów komponowania swojego zestawu to już rytuał..
Dzieci dostawały bliny z masłem, albo kwaśna śmietaną z solą. Dorosli z podsmażonym na chrupko boczkiem z cebulka i kiszoną kapustą...
Baaardzo niezdrowe ale jedzone raz w roku ma swój urok

Justineee pisze...

@Mucha
A kapusta kiszona też zasmażana z boczkiem jak do schabowego? czy "na zimno" plus boczek z cebulką?? Bardzo ciekawa wersja, Twojej też na pewno spróbuję :)

Ju Wu pisze...

Lisko nie zasnę dzisiaj przez te śledzie i bliny. Niedługo sama chyba urządzę spotkanie ze znajomymi przy kuchni kresowej tylko proszę powiedz Lisko co podałaś na deser?? albo w ogóle co poza blinami i śledziem?? Kiedy tak przeglądam informacje o kuchni kresowej to jedynymi deserami poza sękaczem i kutią, są owoce leśne i dżemy :/ A może po prostu polski sernik?

pomyslnazycie pisze...

Wyglądają obłędnie!!! Na pewno są pyszne!!! Pozdrawiamy

maszka pisze...

Też nie jadałam przez długi czas. Odkryłam je pewnego razu na wigilijnym stole. Przepis dokładnie taki sam plus trochę pokrojonego w kosteczkę koszonego ogórka. Blin nie jadłam w życiu. Czuję ,że to musi być wielka pycha ale nie wiem czy podołam.

Michal Dobrzynski pisze...

Hej,
WhitePlate to wielka inspiracja dla mnie (i jak widze tez dla innach rodakow ktorzy na codzien gotuja poza krajem). Sledzie w smietanie to klasyka - uwielbiam. Dzieki! Lece do sklepu...

ANA pisze...

Mniam :)

Maggie pisze...

A wiesz, cos jest chyba na rzeczy. Bo ja do sledzi tez musialam dorosnac. Ale teraz nie wyobrazam sobie zycia bez nich :)

Przypraw mnie pisze...

Zdecydowanie dobry, pachnący śledź , jabłko z majonezem i ziemniaki to jest zestaw na piątek. Ja jeszcze bardziej cenię dodatek suszonej żurawiny. To jest ideał.Słodko-kwaśna żurawina w połączeniu z winnym jabłkiem jest smakiem, który bardzo lubię. A śledzie kojarzą mi się z...Warszawą, a jeszcze bardziej idące w parze z wódką.

Polaca Mala pisze...

Nie wiem, co mi się ostatnio dzieje, ale śledzie wcinam jak opętana prawie codziennie. Kiedy widzę kleparz, widzę śledzie i muszę zajrzeć, żeby kupić! Dodam,że w ciąży nie jestem, a przez ostatnie 2 tygodnie zjadłam ich więcej niż przez całe moje dotychczasowe życie!

mimi pisze...

śledzie faktycznie - chyba wymagają "dorosłych" kubków smakowych...
chociaż pamiętam że mając 7-8lat wcinałam aż mi się trzęsły uszy koreczki śledziowe, natomiast słynnych "śledzi pod pierzynką" mojej babci w tamtym czasie nie tknęłam;)

nobleva pisze...

A ja jako dziecko uwielbiałam śledzie. Mój mąż natomiast nie znosił ich i nigdy nie jadł, dopóki nie poznał mnie - musiał mu ktoś pokazać, że śledź to niekoniecznie octowy zawijaniec z mętnej szarej wody w słoiku, ale coś z czego można zrobić fantastyczne sałatki, takie jak ta.

Justyna Szymanska pisze...

Dla mnie śledzie to nieodłączny element każdej Wigilii i tak naprawdę wtedy smakują mi najlepiej.
Do autorki --> bardzo fajne, profesjonalne zdjęcia. Podobają mi się. Pozdrawiam.

tartinka pisze...

Lubię, lubię, lubię :) Co prawda do takich w śmietanie nigdy nie dolewałam już oleju, ale zawsze osobno jeszcze robiłam śledzie w oleju rzepakowym :) Przydają się na obniżenie cholesterolu po świątecznej uczcie (zarówno olej jak i śledzie mają sporo omega-3 :))

Fraszka pisze...

Lisko, za śledziami nie przepadam, a za tymi solonymi, to już w ogóle, dlatego, gdy przeczytałam Twój przepis i opinię o tym daniu, postanowiłam spróbować. Przygotowałam prawie wszystkie składniki, zapomniałam o gorczycy, a tej w domu nie miałam, powiedziałam trudno i zabrałam się do dzieła. Śledzie robione wg tego przepisu są REWELACYJNE! Zjadła je nawet moja siostra, która w ogóle za rybami nie przepada i powiedziała, że pyszne. Śledzie robiłam w sobotę, to był taki test przed Świętami. Powiedziałam sobie, jeśli będą dobre, to je zrobię na Święta, jeśli nie, to trudno, śledzie pozostaną dla mnie niejadalne nadal. Bardzo się cieszę, że okazały się takie dobre i BARDZO DZIĘKUJĘ za ten przepis. Ciepło pozdrawiam, stała czytelniczka :-)