2013-07-08

Pleśniak


Na początku był prodziż*.
Stał wysoko, na kuchennej, wiszącej szafce.
Kilka razy w tygodniu Mama przysuwała do kuchennych szafek stołek, wdrapywała się na niego i zdejmowała z góry prodziż.
Z reguły miała już plan na to, co w nim przygotuje, ale czasem podawała mi jedną z książek kucharskich albo kuchenny kajet zapisany starannym pismem i pytała: Co dziś pieczemy?
Pamiętam ćwierćkilowe kostki miękkiego masła, z których piekło się ciasta, nie zapominając o tym, by zostawić kawałek do posmarowania wnętrza prodziża, który następnie wysypywało się tartą bułką.
Żeby ciasto nie przywarło.
To były ciężkie czasy, ale ciasto musiało być. 
Po latach zapragnęłam wrócić do dawnej metody pieczenia. Chciałam sobie przypomnieć siebie dwunastoletnią, która zaglądała przez szybkę w górnej pokrywie prodziża, by stwierdzić, że biszkopt, który robię, znowu nie urósł.
Więc kupiłam prodziż, wyciągnęłam z półki książkę kucharską z tamtych czasów, znalazłam przepis na jedno z moich ulubionych w dzieciństwie ciast i wzięłam się do pracy.


Pleśniak
/wg przepisu z książki W kuchni babci i wnuczki, B. Mellerowej i B. Adamczewskiej/, zmodyfikowany


2 szklanki mąki pszennej 
kostka masła (w tamtych czasach kostki były 250 g, przyp L)
4 jajka
2 łyżki cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia (użyłam 1 łyżeczki, przyp. L)

2 łyżki kakao
olejek rumowy (zastąpiłam łyżeczką naturalnej esencji waniliowej, L)

słoik dżemu (użyłam niskosłodzonego, z czarnej porzeczki)
jagody

dodatkowo szklanka cukru

Z żółtek, mąki, 2 łyżek cukru i masła zagnieść ciasto. Schłodzić w lodówce przez godzinę.
Podzielić ciasto na 3 części. 
Pierwszą częścią wyłożyć spód prodziża (lub formę, jeśli pieczemy w piekarniku, forma powinna mieć 26-28 cm).
Posmarować dżemem, posypać owocami (jeśli ich używamy, to moja modyfikacja przepisu). 
Do 2 części ciasta dodać kakao i olejek rumowy (wanilię), następnie zetrzeć na tarce na warstwę dżemu i owoców. 
Z białek i cukru ubić sztywną pianę, ułożyć ją na ciemnej warstwie ciasta.
Ostatnią, jasną część ciasta zetrzeć na tarce na pianę z białek.
Przykryć prodziż i piec 40 minut (grzanie góra-dół).
Jeśli pieczemy w piekarniku, nagrzewamy do 180 st C, wstawiamy ciasto i pieczemy 45 minut.
Smacznego!




*Prodziż albo prodiż, różnie go zwą.

33 komentarze:

Dominika pisze...

Hej Lisko, poruszyłaś czułą nutę w moim sercu, bo mam równie wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa związane z pleśniakiem. To było jedne z niewielu ciast, które robiła mama, ale po prostu je uwielbiałam. I potem często - w miarę upływu lat - prosiłam: Mamo, zrób pleśniaka... Dziękuję, teraz chyba sama go zrobię. W piekarniku co prawda, ale jednak...

Katarzyna Sobańska-Jóźwiak pisze...

Nigdy nie jadłam tego ciasta. Wygląda zachęcająco.
Miłego dnia!

Antenka pisze...

kocham to ciacho! mniam

niespieszniedoprzodu pisze...

Dziękuję za ten przepis! mam w swojej szafie prodiż, na pewno wypróbuję pleśniaka!

Beata pisze...

Rany, a u mnie w domu w prodiżu piekło się głównie kurczaka lub mięsiwa na Święta :) nigdy nie pomyślałabym, że może służyć do wypieku ciast ;)

Unknown pisze...

Moja mama również robiła i robi pleśniaka ale w wersji z tartymi jabłkami i rodzynkami plus warstwa konfitury oczywiście :) przepysznosci.

Unknown pisze...

Moja mama również robiła i robi pleśniaka ale w wersji z tartymi jabłkami i rodzynkami plus warstwa konfitury oczywiście :) przepysznosci.

Pola pisze...

Moje pierwsze ciasto było właśnie z prodiża. Stary przepis babci.Pamiętam te 4 pożółkłe kartki z kilkoma przepisami zapisanymi na maszynie do pisania.Kartki, z których piekliśmy te kilka ciast na okrągło.Najczęściej robiony był murzynek i to było własnie moje pierwsze ciasto. Miałam 7 czy 8 lat i postanowiłam w wakacje zrobić ciasto (dzieci jeszcze wtedy same siedziały w domu na wakacjach i robiły co chciały:)Problem polegał na tym, że w przepisie było napisane "1 opakowane proszku do pieczenia" i tak też uczyniłam wsypałam dokładnie całą paczkę. Ciasto rosło, rosło i rosło i podniosła się pokrywka od prodiżu, a na koniec było niesamowiecie wysokie i peknięte na środku(takie Tatry ciastowe) i na domiar złego niezjadliwe bo gorzkie:) Babcia potem poinformowała mnie potem że kiedyś wielkoś paczek byla inna i starczała dokładnie na jedno ciasto :)

Melka pisze...

Oj ja też pamiętam te ciasta z prodiża i zagladanie przez szybkę:-) ciasto wyglada bardzo apetycznie, na pewno wypróbuję ale metoda piekarnikowa gdyż prodiża u mnie brak. Przyjemnego dnia, pozdrawiam!

AnnaA-G pisze...

Moja mama do tej pory ma ten sprzęt:) i to ciasto jadłam prawie co niedzielę, bo tak nam smakowało:) Cudowne czasy...

karolina-g pisze...

prodiż stoi schowany gdzieś w szafce wysoko - ciekawe czy działa...

pleśniaka uwielbiam i piekę najczęściej, choć zawsze w piekarniku.
zaczęło mnie kusić by sprawdzić czy uda się w prodiżu :D

niunia pisze...

Pleśniak, piekę zwykle z czarną porzeczką. Nadal uważam, że ciasta upieczone w prodiżu są wilgotniejsze i smaczne. Wspomnienia, zapach ciast i rytuał przygotowań... Pozdrawiam

przecinkowa pisze...

Nazwa nie jest zachęcająca (nie wiem czemu ktoś nadaje takie mało smakowite nazwy ciastom ;) ) ale ciacho samo w sobie jest pyszne!

Nigdy nie miałam w domu prodiża ale tak to pięknie opowiedziałaś, że chyba sobie sprawię tez taki do swojego domu :)

Justyna Bąk pisze...

wygląda pysznie:)

Anatomia duszy. pisze...

Niesamowity przepis, przypomniały mi się wakacje z dzieciństwa. :) Pozdrawiam gorąco

Katarzyna Gorączko pisze...

Pamiętam!! U mnie był z agrestem :D

Majana pisze...

Wspaniałe zdjęcia, a ciasto cudne. Uwielbiam pleśniaczka. Na pewno zrobię, bo lubimy bardzo :)
Pozdrowienia

Matilde pisze...

A ja przez pociemniala szybke prodiza obserwowalam jak zapieka sie ryz z jablkami... I jako nastolatka, co sobote, pieklam wlasna wersje plesniaka: z powidlem sliwkowym, z marmoada z czanej porzeczki, bakaliami, z piana z dodatkiem kisielu (taki agrestowy dla przykladu)...

Kinga Kornacka pisze...

Ja akurat nie mam takich wspomnień z prodiżem, za młode pokolenie jestem. Jednak pleśniak zna dobrze chyba każdy :)

Maggie pisze...

Pamietam prodiz :)
Moja mama piekla w nim wszystko, wlacznie z kurczakiem i "pizza", ktora bardziej przypominala puchaty drozdzowy tort z pieczarkami, cebula i serem.
A plesniaka uwielbiam. Musze w koncu zrobic, bo pierwsza (i jak dotad jedyna) proba zakonczyla sie porazka...

Anna Radomska pisze...

Wydawało mi sie zawsze, że prodiże mają grzanie tylko z góry. Czy Twój ma też funkcję grzania od dołu bo tak wynika z przepisu?

Miguś pisze...

Zabawna nazwa. U mnie z białkami i owocami robi się kruszawiec. A w prodiżu u mnie piecze się wietrzniki (rodzaj ptysiów) bo w piekarniku nie wychodzą.

paulina.be pisze...

Pleśniak to ciasto, które całe życie robi moja mama. Ale w wersji ze starkowanymi jabłkami :>

Pozdrawiam!

http://restlessblonde.blogspot.com/

Patrycja pisze...

Wygląda genialnie. :) Chciałabym zrobić takie ciasto dla taty w prezencie, mam nadzieję, że wyjdzie. :)

Pollysz Anna pisze...

Sto lat nie jadłam pleśniaka, zrobiłam ostatnio i nadal smakuje iście wakacyjnie :) Zmodyfikowałam jedynie kolejność wykonywania czynności: zagniatam, dzielę, jedną część mieszam z kakao i schładzam. Miękkie ciasto łatwiej się łączy z innymi składnikami. Dziękuję za przypomnienie smaków dzieciństwa! :))

Ulka pisze...

Hej Lisko, tym postem przypomniałaś mi dzieciństwo. Takie same rytuały były w moim rodzinnym domu. Prodziż stał wysoko na półce, mama musiała stawać na stołku, aby go zdjąć. To niecierpliwe oczekiwanie, zaglądanie przez szybkę i pytanie:"Mamo, czy już..." Samo ciasto jest do tej pory mim ulubionym - łączy ferię smaków - słodycz miesza się z kwaskowymi owocami. Mój rytuał jedzenia od lat pozostał niezmienny- najpierw dół i środek, a na koniec- beza i chrupiąca kruszonka :-) Pozdrawiam,
Ulka

Katarzyna Sanchez-Wołoszczak pisze...

White plate śledzę od dawna (jestem fanką szczególnie wypieków chlebowych), ale dopiero pierwszy raz dorzucam swoje dwa grosze... Otóż pleśniak to klasyczne ciasto mojej mamy (tak jak pewnie wielu mam, hehehe), która zamiast dżemu na pierwszą warstwę ciasta zawsze kładła wiśnie (w sezonie świeże, poza sezonem - mrożone, fajnie równoważą słodycz bezy), a ciemną warstwę ciasta posypywała jeszcze orzechami włoskimi - fajnie później chrupią :)
Chociaż muszę przyznać, że ostatniej zimy z braku mrożonych wiśni otworzyłam słoik domowego dżemu i zrobiłam pleśniak z dżemem - zupełnie inny smak, słodszy, bardziej rozgrzewający i zimowy. Jednak pleśniak wiśniowy to wspaniałe wspomnienie dzieciństwa... Gorąco polecam!

karmelowa pisze...

Uwielbiam pleśniaka.A dżemy z porzeczek już zrobiłam więc nic nie stoi na przeszkodzie żeby upiec :)

Tilo pisze...

Moje ukochane ciasto z dzieciństwa :) u nas mówi się na nie skubaniec ;)
Już wiem co upiekę w przyszłym tygodniu!

Agata Orzechowska pisze...

wczoraj podjelam probe. niestety, zrobilam z malinami i to chyba byl blad - wyszla rozmoczona ciapa:( chyba powinnam byla podpiec najpierw spod. bylo pyszne, ale ciapowate, niestety:/

Julia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Julia pisze...

pychotka, a jedliście już porzeczki na Pavlowej?

http://mieszak.pl/1960

pychotka:)

Julek

marianna pisze...

Właśnie piekę! Wyszło mi bardzo dużo bezy, u Ciebie na zdjęciu w ogóle jej nie widać i jestem ciekawa czy moja też "zniknie" podczas pieczenia. Ale bardzo przyjemnie się robi to ciasto! Boję się tylko trochę prodiża, bo ciężko mi go jeszcze wyczuć i zdarza się, że ciasta przypalają się od spodu. Dam znać jak efekty :)