2013-07-10

Jajko w koszulce


Najprostsze rzeczy, smaki i dania są podobno najlepsze. Pod warunkiem, że przygotowane perfekcyjnie i z najlepszych składników.
Chodzę do pana na bazarze, od którego zawsze kupuję jajka. Ma je tylko raz w tygodniu, a czasem wcale.
Jajek w koszulce się kiedyś bałam sądząc, że ich przygotowanie jest trudne, ale to nieprawda. Oprócz tego, że robi się je bardzo prosto, ilość możliwych pomysłów na ich podanie jest niemal nieograniczona. I pięknie wyglądają.
Takie jajko gotuje się od 2 do 4 minut w zależności od wielkości i naszych upodobań - jedni lubią żółtko bardziej płynne, inni bardziej ścięte. Ja jestem gdzieś pośrodku tych skrajnych upodobań, a poza tym zależy, co z takim frykasem zamierzamy zrobić i jak je podać.
Do spaghetti przygotuję bardziej płynne. Na grzankę bardziej ścięte. A może na gęstym sosie pomidorowym doprawionym miętą i odrobiną chilli?
To klasyk, warto się go nauczyć.


Jajko w koszulce (poached egg, oeuf poché)

W czajniku gotuję wodę, którą następnie wlewam do średniej wielkości garnka i solę.
Jajka wbijam pojedyńczo do kubka (1 jajko=1 kubek).
Kiedy woda się gotuje, jednym płynnym ruchem wlewam do niej jajko i czekam 2 minuty. Zmniejszam ogień.
Po 2 minutach sprawdzam stopień ugotowania żółtka - jeśli jest bardzo płynne, pozwalam jajku gotować się jeszcze 1-2 minuty.
Następnie delikatnie wyławiam je łyżką cedzakową, dokładnie odcedzam z wody i przekładam na ciepłą grzankę posmarowaną grubą warstwą masła.
Posypuję solą, pieprzem i słodką (albo wędzoną papryką).
Czasem podaję z ziołami albo zieloną sałatą.
Podobnie postępuję z pozostałymi jajkami.

Smacznego!

22 komentarze:

przecinkowa pisze...

Uwielbiam takie proste klasyczne jedzenie! Z dobrych składników nawet najprostsze danie może być ucztą :)

Fraszka pisze...

Nigdy nie próbowałam takich jajek robić, z Twojego opisu Lisko wyłania się obraz prostego dania - a jaja mam z Mazurskiej wsi, "od kury wolnogrzebiącej". Dzięki Tobie mam już piątkowe śniadanie :-) Pozdrawiam i raz jeszcze wyrażam radość z Twojego powrotu do blogowania :-) Pozdrawiam, Fraszka

Joanna Olszewska pisze...

TO jest moje ulubione jedzenie, jajka w koszulkach robię tylko z jaj kur rajskich które hoduje babcia, inne równie dobre od zwykłych kur ale karmionych lucerną smak maja lekko orzechowy. Na toście z rukolą są rarytasem jak dla mnie. Przygotowuję je jednak inaczej, w wodzie z octem chętnie jednak wypróbuję metodę w kubeczkach ;)

Iwona pisze...

Ja bardzo lubie w ramach przystawki duszone grzyby z czosnkiem i pietruszka, podane wlasnie z jajkiem w koszulce, smaki naprawde idealnie do siebie pasuja.

kykaszanka pisze...

Ze świeżym szpinakiem (ze startą rzodkiewka i ogórkiem konserwowym). Poezyjka!

PS> też robię z octem, inaczej zawse mi się rozpływało w białkowatą pajęczynkę.

navynut pisze...

Szczerze to nie cierpię jajek w koszulkach - wypływające żółtko mnie odstrasza, ale wiem, że warto nauczyć się je robić chociażby po to, żeby czasami zaskoczyć gości :) Oprocz tego twoja grzaneczka wygląda smakowicie, uwielbiam opiekany chleb, mogę go jeść bez niczego :)

JuicyBeige pisze...

Uwielbiam jajko w koszulce,najchętniej na ciepłej bagietce:)

Kamciss pisze...

Pycha śniadanie :)

Jagoda Jurek pisze...

Gotuje również takie jajka, ale z dodatkiem octu. Oj takie jajka od kur pyszności, u nas dzieci same wyciągają je kurom - najchętniej by jadły codziennie i mówią że nasze kurki to znoszą jajka tylko dla nich :-) pozdrawiam

Anatomia duszy. pisze...

Trudno w to uwierzyć ale nigdy nie miałam okazji spróbować, właśnie z obawy, że trudne w przygotowaniu. Twój pomysł wydaje mi się prosty, jutro będzie na śniadanie. :) Pozdrawiam

*sweet dreadi* pisze...

Ja dodaję nieco octu winnego i jajko trzyma sie w ryzach :) polecam na bagietce z pomidorem i świeża bazylia :)

*sweet dreadi* pisze...

Ja dodaję nieco octu winnego i jajko trzyma sie w ryzach :) polecam na bagietce z pomidorem i świeża bazylia :)

Kinga Kornacka pisze...

Zgadzam się, że wygląda efektownie; co do trudności przygotowania nie mogę się jednak na razie wypowiedzieć ;)

Tarsis pisze...

Lisko,
woda bez dodatku octu ?

A.B. pisze...

No tak, jak człowiek na diecie to pierwszy blog na jaki trafia to kulinarny :)
_______________________
Zapraszam na nowego bloga: http://80kgdozrzucenia.blogspot.com/

Avrea pisze...

Koniecznie musze zrobić , uwielbiam na miękko jajka :) twoj sposóbvwypróuję :) gdzie kupujesz wędzona papryke ??
pozdrawiam
Ag

nie znasz mnie pisze...

Zrobiłam, wyszły nieziemskie!
Cała rodzina była zachwycona, dziękuję Lisko :)

Justyna Bąk pisze...

bardzo takie lubię i często jadam na śniadanie:)

Anna pisze...

W Galicji nazywalismy je "jajka po wiedensku"?! Czesto wkladalo sie je do panierki I podsmazalo lekko na masle. Taka namiastka kotleta do swiezych ziemniaczkow I salaty. Dziekuje za przypomnienie,

ozzie pisze...

Nigdy nie jadłam a tak lubie jajka....doprawdy nie wiem jak to się mogło wydarzyć;)Na szczęście jest white plate:)

Agnieszka pisze...

W egg poacher zdecydowanie latwiej. Polecam. Dostepny we wszystkich supermarketach w UK.

Alicja Kiljan pisze...

Znałam tak robione jajka pod nazwą "jajka po wiedeńsku", kiedyś byłam wręcz zmuszona do ich zrobienia ;) ojciec kucharz zagnał do praktyk kulinarnych, a teraz jakoś sama chętnie zaczęłam "kucharzyć" i idzie mi całkiem dobrze :) pozdrawiam!