2013-01-18

Pasztet wegetariański



Ruskie pierogi, podsmażane puree ziemniaczane, naleśniki z jabłkami i śmietaną waniliową, guacamole podane z miseczką nachos... 
Są takie dania, gdzie na samą myśl o nich cieknie ślinka. 
Ulubione smakołyki, które mimo upływu lat nigdy się nie nudzą i choć byśmy poznawali wciąż nowe i nowe smaki, tamte jak kotwice tkwią w naszej kulinarnej wyobraźni.
Na pewno każdy ma swoją listę. Uwarunkowaną kulturowo, opartą o wspomnienia. Zazwyczaj jak się dobrze zastanowimy, bez trudu przypomnimy sobie, gdzie po raz pierwszy jedliśmy danie X i kto potrafi je zrobić najlepiej.
Od kiedy sięgam pamięcią, zawsze kochałam wszelkiego typu smarowidła do chleba. 
Jako rasowy niejadek przysparzałam swojej mamie nie lada zmartwień, dopóki nie odkryła, że pójdę w ogień za żółtym serem startym w wiórki czy za gotowanymi jajkami zamienionymi w pastę do chleba. Mijały lata, a ja poznawałam kolejne smarowidła: hummus, tzatziki, baba ghanoush. Eksperymentowałam z pastami rybnymi, warzywnymi, strączkowymi. Niemal z każdego produktu spożywczego da się wyczarować ciekawy dodatek do chleba.


Za soją przez długi czas nie przepadałam. W chwilach nawrócenia na zdrowe odżywianie kupowałam paczkę, która najczęściej lądowała na dnie szuflady.
Pewnego dnia jadłam śniadanie u Patrycji, gdzie na stole oprócz kilku rodzajów chleba, stał słoiczek z pomidorowym pasztetem sojowym, który okazał się dla mnie większym uzależnieniem niż wszystkie czekolady razem wzięte.
Połączenie składników, przypraw, dodatek curry i gotowanego patata sprawia, że to bez wątpienia najlepsza pasta sojowa na świecie, która nie ma nic wspólnego z mdłymi pasztetami sojowymi kupowanymi w sklepach ekologicznych.
Jedyny problem, jaki mam z tym daniem to gotowanie soi: trwa dwie godziny i zdarzyło mi się wiele razy zapomnieć o niej i spalić garnek. Pewnym ułatwieniem może być gotowanie jej w szybkowarze, o ile ktoś taki posiada.
Zapewniam jednak, że trud się opłaci.


Pasztet sojowy, pomidorowy

Źródło: Blog Trufli

Noc wcześniej:
250g soi namoczyć w dużej ilości zimnej wody (trzy razy wyższej niż poziom soi)

Na drugi dzień:
Do wrzątku (ok. 1/2 l.)dodać:
szczyptę tymianku
pół małego patata (lub marchewki) pokrojonego niedbale
szczyptę kminku
1 duży liść laurowy
2 ziarna ziela ang.
1/2 łyżeczki łagodnego curry
szczyptę oregano
soję namoczoną przez noc i odsączoną
kilka kropli soku z cytryny
1/2 łyżeczki majeranku


Gotować do miękkości, ok. 2godz.
Następnie wyjąć liść laurowy, ziele ang. i odcedzić na durszlaku.
Przełożyć z powrotem do rondla, polać kilkoma łyżkami olejudodać 1/2 dużej cebuli pokrojonej w kostkę i zeszklonej na oleju wymieszać. Posypać sporą ilością świeżo mielonego czarnego pieprzu, 2 szczyptami chilli powder hot lub pieprzu cayenne, 1/2 łyżeczki łagodnego curry i wymieszać. Dodać 1/2 łyżki soli czosnkowo-cebulowej* i miksować dodając 2 czubate łyżki koncentratu pomidorowego, 2-3 spore szczypty majeranku. Masa stanie się nieco sucha i gęsta, miksować dalej dolewając po trochu olej, do uzyskania gładkiej konsystencji. Jeśli trzeba doprawić kolejno pieprzem/ chilli/ odrobiną curry i ew. solą.
Przełożyć do szklanego naczynia z pokrywką, przechowywać w lodówce do ok. 10 dni.
Przepis zgodny z KPP oraz MM.
Smacznego!

28 komentarzy:

Klaudia Leszczyńska pisze...

Ogólnie nie przepadam za typowo wegetariańskimi rzeczami, ale zdjęcia są super zachęcające:)

Aurora pisze...

Ja tam mam listę smacznych wspomnień, ale jeszcze dłuższa jest lista eksperymentów, które czekają na spróbowanie :D

Zzielona pisze...

To musi być pyszne!!! <3

my-pink-plum pisze...

Dzisiaj wymoczę soję, nie ma bata - to musi być coś rewelacyjnego! :)

Kasia K. pisze...

Piekne zdjecia Lisko... Ja tez uwielbiam smarowidla. Moim ostatnim odkryciem jest hummus z wedzonej ciecierzycy z duza dawka harissy. Mniam.
Pozdrawiam cieplo.

Capacitier pisze...

Fajne te pasy. Nie mówie tu tylko o tej, ale również o innych w załącznikach - niektórych z nich nie jadłam i chętnie bym posmakowała

Wiewióra pisze...

ja pasztety wegetariańskie omijałam z daleka dopóki w tym roku sama nie poczyniłam dyniowego i cieciorkowego :) ten sojowy bardzo zachęca :)
tylko gdzieś się zgubiła gwiazdka do tej soli cebulowo czosnkowej :)i nie wiem czy można ja czymś zastąpić???

Aga pisze...

O tak, też uwielbiam sojowe pasztety i też bardzo często przypalam garnki... ziarenka zawsze chłoną wodę szybciej niż przewiduję. Z dodatkiem patatów i curry nie próbowałam, nadrobię to!

Made of Nothing pisze...

Och, też jestem uzależniona od smarowideł i past. A ta wygląda tak pięknie, że oczy łzawią!

jelka pisze...

Ja też mam w swoim "repertuarze" pasztet sojowy. Z gotowaniem soi nie mam najmniejszego problemu - szybkowar sprawdza się idealnie! Pozdrawiam!

powiew inspiracji pisze...

a niedawno zastanawiałam się właśnie jak zrobić wegetariański pasztet ;)

katarzynka pisze...

Zapowiada się cudownie, szczególnie ze względu na przyprawy. Chętnie wypróbuję.

frosch pisze...

Musze wyprobowac.Szybkowar stoi.Ostatnio zajadam sie humusem z wlasna konfitura zurawinowa.Niebianskie polaczenie.Piekny chlebek pyszni sie na zdjeciach.Mozesz zdradzic z jakiego przepisu pochodzi ???

Asia S. pisze...

Uwielbiam wszelkie pomidorowe pasztety, ale muszę się przyznać, że sojowe to piłam tylko mleko :) cudny talerzyk :P

Justyna Bąk pisze...

piękne zdjęcia, chętnie bym taki chlebek z pasztetem zjadła na kolacje:)

FojAga pisze...

Wygląda przepysznie!

pernambuco pisze...

moj ulubiony pasztet to ten marchwiowy z soczewicy, o którym pisała Agnieszka Kręglicka: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53667,6047610,Pasztet_z_soczewicy.html
jest prze-przepyszny! (ten porowy rónież, ale nie aż tak :))

DarkANGELika pisze...

Może i ja się skuszę, bo sojowy to tylko ze sklepu jadłam, ale mi nie smakuje. Twój wygląda bardziej smakowicie;)

Luna pisze...

Wygląda niesamowicie smakowicie. Często chodzicie do siebie na śniadania? Ja nigdy nawet nie pomyślałam o tym, żeby zaprosić przyjaciół na śniadanie właśnie. :)

asieja pisze...

powiem o nim mamie, nie mogę się doczekać, gdy go razem zrobimy.

Phalange pisze...

Robiłam ją już kilka razy. Świetna jest. ;)

Smakowe Kubki pisze...

Robię dzisiaj ten pasztet, uwielbiam soję , zamiast marchewki zamierzam dodać kawałek selera i na koniec 2 łyżki zmielonych orzechów włoskich. Co Ty na to Lisko? Czy nie będzie za dużo szczęścia na raz ?

Liska pisze...

@Smakowe Kubki, będzie pysznie! :)

Smakowe Kubki pisze...

Dzięki,za akceptację modyfikacji, przepis Twój inspiruje do modyfikacji.Pozdrawiam

renatazlublina pisze...

Przez pomyłkę wzięłam cieciorkę zamiast soi i zorientowałam się dopiero przy blendowaniu. Wyszła pyszna pasta, na prawdę! Ale następnym razem będę się trzymała oryginału:)

Monia pisze...

Yummy! Uwielbiam takie pasztety :) Obłędnie wygląda :)

. pisze...

Zrobilam dwa dni temu z 300 g soji, wyszlo mi 3 sloiczki i pol :) Zapasteryzowalam je. Pasztet jest pyszny, 1 sloiczek podarowalam koleznace (smakowal!)

Lee pisze...

Lisko,

przepis tak bardzo mnie zaciekawił, że po obskoczeniu znanych mi sklepów w bliższej i dalszej okolicy, byłam zmuszona zamówić soję na ... Amazonie:) Nigdzie nie było. Soja przyszła, wymoczyła się a pasztet chłodzi się w lodówce. Ale nawet ciepły był super! Dzięki.