2012-07-11

Warsztaty Chleb i Makaron 07.07.2012


Zawsze marzyłam o tym, żeby poprowadzić kiedyś takie warsztaty.
Wcześniej uczyłam w domu bliższych i dalszych znajomych, przyjaciół, ich przyjaciół, którzy chcieli spróbować piec chleb albo ciasta. Mam w swojej naturze cechę, która każe mi namawiać innych do tego, by przynajmniej spróbowali.
Dostawałam maile z pytaniami, czy mogłabym kiedyś zorganizować jakieś warsztaty.
Z Pawłem mijaliśmy się na Facebooku, co jakiś czas namawiał mnie na wspólne gotowanie, aż pewnego razu napisałam: "Czemu nie?".
Umówiliśmy się na kawę, żeby się poznać.
Spędziliśmy nad kawą jakieś cztery godziny dyskutując o włoskiej mące, winach, kucharzach, gadżetach kulinarnych, książkach i ziołach. I wychodząc stamtąd oboje wiedzieliśmy, że warto coś razem zrobić.


Później spotkaliśmy się kilka razy w kuchni, żeby wspólnie pogotować. Żeby zobaczyć, czy rozumiemy się bez słów. Szybko zorientowaliśmy się, że żadne z nas nie wchodzi sobie w drogę, że potrafimy współpracować i bez względu na to, czy ja gotowałam w jego kuchni, czy on w mojej, doskonale radziliśmy sobie z wyszukiwaniem w czeluściach kuchennych szuflad potrzebnych nam składników. Nie musieliśmy zadawać pytania: "Czy masz?" ale raczej "Gdzie masz?".



Znaleźliśmy wymarzonych partnerów: Miele użyczyło nam swojego salonu, Kenwood wypożyczył urządzenia, COOKie uszyło fartuszki, Red Onion pozwoliło nam wybrać tyle kulinarnych gadżetów, ile potrzebujemy, Epicurean dostarczył nam najpiękniejsze deski do krojenia, a Pavonique i Aromi e Gusti zaopatrzyło nas w produkty, z których mogliśmy gotować.

Bruschetta na domowym chlebie :)

Przed warsztatami budziłam się o piątej rano, zastanawiając się, jak będzie. Wykonaliśmy do siebie milion telefonów, wysłaliśmy dwa miliony sms-ów i odbyliśmy nie kończące się sesje gotowania.
Aż nadszedł ten dzień :)


Przyjechało dwanaście pięknych kobiet. Niektóre z bardzo daleka. Wszystkie (naprawdę!) były tak fajne, że co pewien czas mówiłam do Pawła: ja chyba śnię, jest milion razy lepiej niż sobie to wyobrażałam.
Podzieliliśmy się na dwie grupy - jedna pod wodzą Pawła robiła makarony, druga, ze mną, pieczywo. Potem zamieniliśmy się grupami.
Jeszcze przed warsztatami wydawało nam się, że 4-5 godzin, które mieliśmy, spokojnie nam wystarczą, by powiedzieć o wszystkim, o czym chcemy. A nawet (ba!) zastanawialiśmy się, czy nie należy przygotować więcej przepisów, więcej rodzajów ciasta. A może dokupić kolejne 20 kilogramów mąki, bo nie wystarczy? ;)
Dziś już wiemy, że takie warsztaty mogłyby trwać i 10 godzin, więc czasem należy po prostu się streszczać. A oboje mamy skłonność do gadulstwa ;)


Robiliśmy dwa rodzaje ciasta pszennego: słodkie i wytrawne. Z tych ciast piekliśmy chlebki, bułki i bułeczki. Każdy mógł wybrać ulubione dodatki, jak też kształt pieczywa. Używaliśmy rąk, misek i Kenwooda.
Robiliśmy makarony z milionem jajek i trzy sosy: kurkowy, pomidorowy i carbonarę.
Dziękujemy wszystkim uczestniczkom. Cieszymy się, że byłyście z nami. Postaramy się, żeby następnym razem było jeszcze lepiej.

Następne warsztaty 21 i 28.07.2012. :)





Tagliolini Carbonara



Lista naszych partnerów, którzy użyczyli nam swoich produktów do warsztatów:

Red Onion
Miele
Epicurean
Pavonique
COOKie
Aromi e Gusti
Kenwood




Zdjęcia: stokowska.com i whiteplate.com

41 komentarzy:

Violinowo pisze...

Wszystko wygląda wspaniale, widać, że uczestniczki dobrze się bawiły.Tylko pozazdrościć takich warsztatów.Pozdrawiam

anjax pisze...

Bardzo chciałabym uczestniczyć w tych warsztatach, bo przekonałam się, że pieczenie chleba jest naprawdę świetną frajdą, ale nie stać mnie na taką drogą przyjemność, tym bardziej, że musiałabym pokonać pół Polski żeby na nie dotrzeć :/

Katarzyna Sobańska-Jóźwiak pisze...

Świetny pomysł! Gratuluję!

Planujecie kurs w Trójmieście?
Pozdrawiam serdecznie!

ѕcнσкσlα pisze...

chetnie bym wziela udzial w takich warszatatach i fajnie by bylo poznac Cie w realu Lisko-z zapartym tchem czekam zawsze na kolejny Twoj przepis:)
pozdrawiam

Unknown pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Kasia pisze...

Ja czekam na sierpniowe terminy, bo będą, prawda? :) Pozdrawiam ciepło!

Bernadeta pisze...

cudne marzenie. szkoda że tak daleko

Maria Mroczkowska pisze...

Jako ze udalo mi sie dostac na warszraty fartem (lista rezerwowych nie zawiodla) chcialam napisac ze jest to przecudowna zabawa,mile spedzony czas wart kazdych pieniedzy :-D. Warsztaty daly mi mozliwosc poznania i poszerzenia wiedzy w zakresie eksperymentowania ze smakami oraz poznanie nowych i wspanialych ludzi dla ktorych gotowanie jest przyjemnoscia. Dlatego juz mam nowa swinke skarbonke i odkladam kazda wolna piatke na kolejne warsztaty,na ktore czekam z utesknieniem - a nie minal jeszcze nawet tydzien :-) od pierwszych!!!

Maria Mroczkowska pisze...

Jako ze udalo mi sie dostac na warszraty fartem (lista rezerwowych nie zawiodla) chcialam napisac ze jest to przecudowna zabawa,mile spedzony czas wart kazdych pieniedzy :-D. Warsztaty daly mi mozliwosc poznania i poszerzenia wiedzy w zakresie eksperymentowania ze smakami oraz poznanie nowych i wspanialych ludzi dla ktorych gotowanie jest przyjemnoscia. Dlatego juz mam nowa swinke skarbonke i odkladam kazda wolna piatke na kolejne warsztaty,na ktore czekam z utesknieniem - a nie minal jeszcze nawet tydzien :-) od pierwszych!!!

Meg pisze...

Czekam niecierpliwie na kolejne edycje warsztatów :). Rewelacyjny pomysł.

Ula pisze...

Świetnie, że tak dobrze Wam to wyszło! I to jedzenie przygotowanych dań na miłe zakończenie...:)

Canette pisze...

Niesamowity musi być czas wśród takich ludzi, którzy pasjonują się gotowaniem, bardzo chciałabym przyjechać na takie warsztaty, tylko w sierpniu... :))

Aga pisze...

Świetna sprawa! Też bym chętnie się pouczyła w takim gronie:)

Amber pisze...

Już nie mogę się doczekać swojego terminu!
Pięknie.
Pozdrawiam!

Wiewióra pisze...

na pewno było świetnie!

agita pisze...

dzień dobry, chciałabym uczestniczyć w warsztatach w dniu 21.07, co powinnam zrobić, jaki jest koszt a przede wszystkim czy sa jeszcze wolne miejsca? pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję do zobaczenia

dothe pisze...

Witam. Też chciałabym się zapisać na takie warsztaty. Gdzie mogę się o nich więcej dowiedzieć? Jaki jest koszt udziału w warsztatach i czy są jeszcze wolne miejsca?
Bardzo proszę o informacje.

kasia pisze...

ojej, Lisko, czytam Cię od dawna, komentuję chyba po raz pierwszy...od mniej więcej roku, może dłużej piekę chleby, bułki, ciasta, głównie drożdżowe. zakwas nr 1 mi spleśniał zanim go użyłam (wyhodowałam, ale nie mogłam piec, więc poszedł do lodówki, potem wyjęłam, nakarmiłam i chciałam użyć, a tu - pleśń...), teraz karmię kolejny i w sobotę będzie z niego chleb I hope.
zapraszam do zrobienia warsztatów we Wrocławiu!

pozdrawiam
Kasia

Mewa pisze...

To się nazywa pozytywny przepływ!
Ze zdjęć aż bije na kilometr :)
Pozdrawiam!

Julia pisze...

Atmosfera musiała być wspaniała!
Pełno uśmiechu : )

Monika pisze...

Super inicjatywa :)

a może Trójmiasto?

Pozdrawiam

Tobatka pisze...

Ach, westchnęłam z zazdrości... Może kiedyś się uda.. Chciałabym :)

Ania pisze...

Lisko!

Wielkie gratulacje! Bardzo się cieszę, że tak wspaniale wszystko sie udało! Szczere uśmiechy zadowolenia na wszystkich twarzach mówią same za siebie!
Nie ma piękniejszej rzeczy na świecie jak realizowanie własnych pasji!...ciągle dalej i dalej!
Pozdrawiam serdecznie!
Ania

GrowingUp pisze...

piszę się kiedyś na takie coś!;)

Luna pisze...

Wow. Brzmi super. Strasznie bym chciała kiedyś wziąć udział w takich warsztatach! Czy to możliwe?

maa-k pisze...

bardzo podoba mi sie to, z jakim optymizmem piszesz o tym, co robisz i z jaka zyczliwoscia podchodzisz zarówno do uczestników warsztatów, jak i kazdego czytelnika.
trzymam kciuki za wiecej takich przedsiewziec!

matilda pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
matilda pisze...

please, please, I need a Translator, so many beautiful photos and I don't understand a word:(

MaciejkaL pisze...

Oj, Lisko też zapraszam do Wrocławia, chętnie bym przyjechała na takie warsztaty, ale Warszawa taka odległa :) Gratuluję pomysłu :)

Paweł szczak pisze...

Naprawde bardzo fajny blog ;) zapraszam do Nas ;)

Kaye pisze...

Gratulacje! Cieszę się, że mogłaś spełnić swoje marzenia :) Zdjęcia aż tchną entuzjazmem i pozytywnymi wibracjami! Życzę dalszego rozwoju!

magda pisze...

Gratuluję!
A uczestniczkom zazdroszczę. Chyba już zacznę oszczędzać na warsztaty w przyszłym roku. Bo będą, prawda? :)

anioł pisze...

Uśmiechy na twarzach uczestniczek skierowane w stronę Prowadzącego - śliczne :) urocze zdjęcie, naprawdę, widać że pan Paweł chwycił za serca, sama radość bije z tego zdjęcia, bardzo ładnie uchwycone :)

Ratatooee pisze...

Lisko kochana a planujesz jakieś warsztaty w sierpniu tak w drugiej połowie sierpnia? Bo akurat byłabym w Warszawie w tedy i przy okazji mogłabym uczestniczyć w moich wymarzonych warsztatach i poznać ciebie osobiście ;)

Bela Mis pisze...

To chyba świetne uczycie, prowadzić taki kurs?! Widać że masz w życiu prawdziwą pasję, a to chyba najważniejsze (reszta sama się jakoś układa ;) )

Marta pisze...

Mam pytanie o robota kuchennego. Lisko - czy Cooking Chef był używanypodczas warsztatów, czy jakaś inna linia? Zawsze marzył mi się Kitchen Aid, ale po researchu wyszło mi, że jest "za" bardzo dla mnie; jednak Cooking Chef wydaje się też "za" dobry na użytek domowy - jak uważasz?

Jakie macie roboty? Marta

Liska pisze...

@Marta,
tak, na pierwszych warsztatach używaliśmy Cooking Chefa, na drugich mieliśmy też inne roboty Kenwooda. Dopiero zaczynam z nimi pracować, więc trudno mi doradzić - nie wiem, jakie masz potrzeby kulinarne, do czego chciałabyś go wykorzystać. W porównaniu z Kitchen Aidem, Kenwood ma np. o wiele solidniejsze mieszadła ze stali nierdzewnej, nielakierowane. Chef ma funkcje gotowania, bardzo dużą misę, ale jest też bardzo ciężki. Na pewno kwestia gustu, trzeba porównać potrzeby :)

ws pisze...

A ile kosztują warsztaty?

White-el pisze...

genialna sprawa!:) baaaaardzo chciałabym wziąć kiedyś udział w takim wydarzeniu:)

słodko-słona pisze...

Fantastyczne! Jeżeli będą kolejne warsztaty na pewno będę chciała się wybrać. Tym razem jednak było daleko za oceanem i niestety nie dałam rady. A widzę, że dużo się działo. I smacznie! :)

Marta pisze...

@Liska

Właśnie napisałam post na FB, nie dotarło do mnie powiadomienie, że mi odpowiadałaś, przepraszam.

W grze jest oczywiście KICIUŚ, Kenwood i Bosch. Naczytałam się mnóstwo i nie wiem, co wybrać.

Potrzeby mam skromne, bo rodzina 2-osobowa, nie jestem cukiernikiem, ale robię dużo przepisów z bloga. Często drożdżowe (psota drożdżówka, pizza). Czasem mieszam serniki. Ubijam. To wszystko mają bazy.

Koniecznie muszę mieć coś a la blender - do kruszenia lodu, do mango lassi, do vinegretów. Kiciuś tego nie ma za taką kasę w bazie!

Mój stary 550-W Bosch się popsuł po 4 latach, ale od początku nie działała maszynka do mielenia, nakładki sałatkowe, więc tego nigdy nie miałam realnie. A chętnie korzystałabym z maszynki (blender świetnie siekał na tatara); marzę o nakładce do soków, ale nie wiem, czy to nie oddzielna inwestycja sprzętowa.

dziękuję za Twój czas, marta