2012-05-19

Sernik czekoladowo-kawowy z Barcomi's Deli


Zwykle gdy jadę do jakiegoś miasta, staram się wcześniej przygotować listę miejsc, które chcę odwiedzić. Korzystam z wielu źródeł: z albumów, internetu, rekomendacji.
Kiedy jestem na miejscu, zdarza mi się wejść do kawiarni tylko po to, by wypić w niej kawę. W innej będę siedzieć godzinami. Do kolejnej zajrzę, by zobaczyć, jakie ciasta sprzedają zza szklanych witryn.
W eksplorowaniu kulinarnych przybytków potrafię być niezmordowanym maratończykiem. 
Kiedy zjem tyle, że nie mogę więcej, kupię coś małego na wynos, tylko po to, by kilka godzin później skubać okruchy z papierowej torebki gdzieś na ławce w parku.
Mogłabym być reporterem kulinarnym. Jak nic :)


Do Barcomi's Deli w Berlinie trafiłam dzięki zdjęciom z książki wydawnictwa Taschen o brelińskich restauracjach. Wiadomo było, że muszę tam pójść.
Kiedy weszłam na podwórko i zobaczyłam dziedziniec obrośnięty rodondrenami i azaliami, wiedziałam, że dalej będzie jeszcze lepiej.
I było.
Przestronne, proste wnętrze. Kilka stolików na zewnątrz. W środku ciasta, wypieki, śniadania, palona na miejscu kawa. I książki!
Właścicielka kawiarni, Cynthia Barcomi napisała trzy. Ma swoją linię foremek kulinarnych i jest gwiazdą. I tak się szczęśliwie złożyło, że podczas mojej wizyty w kawiarni miała sesję zdjęciową, dzięki czemu i ja miałam okazję ją sfotografować i zamienić z nią kilka słów. 


Ciast w Barcomi jest tyle, że chciałam spróbować wszystkiego. Ciasto marchewkowe wyglądało świetnie, podobnie serniki, w bardzo polskim stylu. Brownie i Monster Brownie. Jej... Zdecydowałam się na wielki kawał sernika kawowo-czekoladowego i to był dobry wybór.
A dziś upiekłam swoją wersję, z przepisu Cynthii. Ona używa do niego sera Philadelphia, za którym ja nie przepadam i który zastąpiłam naszym klasycznym białym serem.

Dziedziniec, na którym jest kawiarnia


Cynthia Barcomi we własnej osobie

Oryginalny sernik czekoladowo-kawowy z Barcomi's Deli

A to ja w Barcomi's Deli piszę Wam o serniku :)


Moja wersja sernika kawowo-czekoladowego
Sernik kawowo-czekoladowy z Barcomi's Deli

Spód:

90 g mielonych sucharów
75 g zmielonych migdałów lub orzechów laskowych (wcześniej uprażonych)
60 g miękkiego masła
2 łyżeczki kakao
75 g stopionej ciemnej czekolady

Masa:

200 ml śmietany (użyłam 30%)
3 łyżki mocnego zaparzonego espresso
3 łyżki Kakao
1/4 łyżeczki soli
470 g ciemnej czekolady, drobno pokrojonej
165 ml śmietany (użyłam 30%)
80 ml amaretto
870 g sera Philadelphia (użyłam tłustego twarogu, którego nie mieliłam, tylko dokładnie zmiksowałam blenderem)
200 g cukru
4 jajka

Do polania wierzchu: dżem niskosłodzony z czarnych lub czerwonych porzeczek


Spód:

Wszystkie składniki zmiksować.
Wylepić nimi spód tortownicy o średnicy 26 cm.
Wstawić tortownicę do piekarnika nagrzanego do 190 st i piec 9 minut.
Zmniejszyć temp. do 180 st C, wyjąć tortownicę i przygotować:

Wierzch:

200 g śmietany, espresso, kakao i sól umieścić w garnuszku i delikatnie podgrzać, aż wszystkie składniki się połączą.
Dodać do ciepłej masy czekoladę, resztę śmietany i amaretto. Wymieszać (ale już nie gotować!).

W mikserze zmiksować ser, cukier i jajka. Kiedy masa będzie gładka, dodawać stopniowo masę czekoladową i miksować do połączenia się składników.
Masę wlać na podpieczony spód i piec 60 minut.
Po upieczeniu wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i ostudzić w nim sernik.
Przed podaniem powinien odstać minimum 4 godziny.
Dżem porzeczkowy delikatnie podgrzać i polać nim wierzch. Odstawić do zastygnięcia.

Smacznego!

Namiary na Barcomi's Deli są tu

40 komentarzy:

Magdalena pisze...

Zazdroszczę! :)

Krysztalova pisze...

Ha! A ja właśnie wyjęłam mój ekstra-czekoladowy sernik z kąpieli wodnej :>

Emeraldeyes pisze...

Uwielbiam klimatyczne kawiarenki! ♥ I proszę, pokazuj się częściej na zdjęciach! O wiele fajniej teraz odbiera mi się Twoje wpisy. Nie wiem dlaczego, ale byłam przekonana, że jesteś o wiele starsza i wyglądasz tak... dojrzalej. A tu pokazała się młoda, piękna dziewczyna! Jak Ty to robisz, że przy tej ilości jedzenia/słodyczy jesteś taka szczuplutka? Fitness, yoga?

Liska pisze...

@Emeraldeyes,

:D dzięki! Tak, chodzę na jogę. W ub. roku dużo biegałam i trenowałam boks :) Poza tym ja jestem z tych, co to nie usiedzą w miejscu.

marianna pisze...

Witaj Lisko,
Zgadzam się z przedmówczynią. Twoje zdjęcia powodują, iż blog nabiera "dziewczęcej" i osobistego charakteru. Az milo się czyta. To lepsze niż "suche" zdjęcia potraw. Chociaż naprawde są wyjątkowo piękne.
Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie. Marianna

Lili pisze...

nie oprę się... muszę go wypróbować:)

Sylvii pisze...

Ja też apeluję o więcej Liski u Liski;) Masz w twarzy coś takiego niesłychanie łagodnego i świeżego. Podziwiam Twoją baletową zwiewność :)

majka pisze...

Wow, Lisko...jestem pod wrazeniem. Zazdroszcze wizyty w Barcomi's Deli i rozmowy z wlascicielka. Mam jej ksiazki a slodkosci jakie piecze az wolaja ze zdjec "zjedz mnie" :) Takiemu senrikowi bym sie nie oparla :)

Pozdrawiam cieplo.

basia pisze...

Lisko cudownie sie Ciebie oglada, czyta i testuje Twoje przepisy.O wszystkim opowiadasz tak ciekawie, a Twoje relacje z podrozy są uzalezniające. Oby jak najwiecej i jak najczęsciej...

Bella in funky world pisze...

No właśnie tak jak poprzedniczka - proszę o więcej Twoich zdjęć - teraz to nabrało jakiegoś innego wymiaru :) i skąd Ty masz tyle czasu na blogowanie? to Twoja praca? :) bo ja pomiędzy jednym etatem a drugim, muszę znaleźć masę czasu na domowe obowiązki młodej żony :)

Luna pisze...

Piękny jest wierzch Twojego sernika, a wnętrze tej kawiarnio piękne :) I naprawdę ślicznie wyszłaś na zdjęciu!

Amber pisze...

Piękny wpis!
Poczułam klimat tej kawiarni.

P.s.Dziewczyny,co Wy piszecie - gdyby była dojrzalsza to już by była,be'?!

Amber pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
kiddo pisze...

Byłam tam kilka lat temu, zupełnie przypadkiem, na dworze padał deszcz i było zimno, a my schroniliśmy się tam i przepadliśmy na kilka cudownych, jesiennych godzin. Jak miło zobaczyć to miejsce raz jeszcze!!

Wiewióra pisze...

wspaniałe miejsce, wspaniały sernik i Liska wspaniała jest :) dzięki za Twe blogi będące niekończąca se inspiracją :)

Kasieńka pisze...

Wspaniałe! Z pewnością odwiedzę kiedyś to miejsce. Czy masz jeszcze jakieś ciekawe namiary na Berlin?

Ula pisze...

Bardzo mi się podoba jak wyszłaś na powyższym zdjęciu!

Kiedy mam długą listę rzeczy do spróbowania w danym mieście, to dokładnie obmyślam plan, jak to zrobić, żeby zmieścić jak najwięcej. Najlepiej, kiedy mam "food partnera" i mogę podzielić się z kimś jedzeniem, ale jeśli jestem sama, to nie jest tak łatwo. Zazwyczaj kończy się po prostu tak, że jest mi niedobrze z przejedzenia, ale na pierwszym miejscu jestem szczęśliwa z powodu tego, co udało mi się zjeść :D.

inspiracje pisze...

wspaniale :)

Iza pisze...

z przyejmnoscią sie czyta i ogląda twoje posty :D

Majana pisze...

Cudowny ten sernik Lisko! :)

Adelle pisze...

Lisko. Probowalam robic sernik z sera Philadelphia. Kompletna klapa. Wyplywaly z niego litry tluszczu. Jak to mozliwe ze ten sernik wychodzi?

DarkANGELika pisze...

Przepysznie wygląda ;)

Cmeha pisze...

trenowałaś boks? myślałam, że tylko ja mam takie "dziwne" zainteresowania ;)
ciasto wygląda obłędnie!

Lu pisze...

W tym roku wakacje spędzamy w Niemczech m.in. w Berlinie-Lisko gdzie jeszcze warto póść i zjeść-lub chociaż podziwiać? Ciekawa jestem twoich rekomendacji.

SreeBindu pisze...

decadent :) one bite to die for :)
xoxo

Eryk pisze...

ojj cudownie! koniecznie dopisuję to miejsce do mojego berlińskiego must-eat :) jakieś miejsca może jeszcze polecasz? wybieram się za tydzień do Berlina i szukam właśnie takich miejsc!

pozdrawiam Eryk

Monika pisze...

Wygląda tak obłędnie i pysznie, że będzie chyba pierwszym ciastem, które upiekę w nowym piekarniku po przeprowadzce ;)

Pozdrawiam

Madziorek pisze...

Ten sernik wygląda bardziej czekoladowo niż sama czekolada :o

Oliko pisze...

Rety jakie smakowite!

Muszę wypróbować :))

Oliko
http://cutiepiecooking.blogspot.com

Maggie pisze...

Alez on oblednie wyglada! Nie wiem, kiedy odwiedze Berlin, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobic taki sernik w domu...

Anik pisze...

czy mogłabyś proszę powiedzieć gdzie szukałaś informacji o Berlinie nie tylko w sensie kulinarnym?Też chcę się wybrać na mały rekonesans kulinarno-kulturowy:)

Adrienn pisze...

Pięknie wygląda, już wiem, co zrobię dla Mamy na Dzień Matki :)

Marta pisze...

Lisko, o jakiej taschenowskiej książce opowiadasz? Chętnie bym ją dorwała i przeczytała, bo Barcomi's Deli lubię i często je odwiedzam kiedy jestem w Berlinie, może dzięki w tej książce odkryłabym nowe miejsca.

słodko-słona pisze...

Ciasto wygląda pysznie! I te kolory!!! :)

Marlena Ogniewska pisze...

Kurcze , zazdroszczę , ponieważ ja nie potrafię piec ciast. może kiedyś się nauczę ,
Pozdrawiam

audrey95 pisze...

świetnie wyglądasz! sernik koniecznie do wypróbowania, póki co rośnie mi ciasto na ostatnie cynamonowe bułeczki. pozdrawiam :)

MIMI pisze...

Cześć Liska!

Zrobiłam sernik kawowo-czekoladowy a la Barcomi's Deli na Dzień Matki, jako przepyszne zwieńczenie obiadu, który dla niej ugotowałam. To był mój pierwszy sernik jaki kiedykolwiek upiekłam w życiu - stresujące i wyjątkowo satysfakcjonujące uczucie.

Chciałabym bardzo podziękować Ci za ten przepis, bo zdziwienie, wzruszenie, duma i zachwyt mamy były dla mnie bezcenne, sernik był PRZEWSPANIAŁY!

Pozdrawiam
Anna :)

Warsaw zone pisze...

Świetne miejsce. Uwielbiam Berlin i przy nasrępnej wizycie na pewno się tam wybiorę.

Lisko, Twoje wpisy o kawiarniach bardzo mi się podobają. Sama też uwielbiam się szwędać po mieście i odkrywać nowe miejsca. Pozdrawiam, Olga

Monika Sroka pisze...

Przepis - sprawdzony na 30 osobach. Okazja - urodziny mojego męża. Sernik zamiast tortu. Dla podbicia wyjątkowości tego dzieła, talerz udekorowałam kreską z czekolady, kapką bitej śmietany, kawałkami kiwi i listkiem mięty. Na koniec jednomyślna opinia - NIEBO! Lisko, ten sernik to mistrzostwo. Dzięki!

ewaznadmorza pisze...

Niedawno bylam w Berlinie, spotkalam sie tam z moim synem,ktory przylecial ze swoja austriacka dziewczyna z Wiednia. Zachecona Pani blogiem, zabralam ich do Barcomi Deli na sniadanie. Bylismy zachwyceni. Nastepnego dnia poszlismy jeszcze raz po poludniu.
Miejsce rzeczywiscie czarujace.
Kupilismy jeszcze rozne ciasta na droge, mlodzi zabrali je az do Wiednia. To najlepiej chyba swiadczy o jakosci ciast. Jestem w Berlinie dosc czesto i zawsze tam zagladam.
Pozdrawiam serdecznie i dziekuje.