2012-01-11

Keks cytrynowy


Szukam lekarstwa na smutki, kiedy tym, na co miałabym prawdziwą ochotę jest spakowanie plecaka i pojechanie na koniec świata. Do Indii, do Kardamonowych Wzgórz, kolorowych sari.
Dziś chciałabym się skryć w ciepłych ramionach lata, ściąć kilka gałązek kwitnących krzewów.
Są chwile, w których nic nie cieszy. Ścieżki do przetarcia, na wpół uchylone okna.
Chodzę do kina, patrzę jak kot w butach wspina się po pędach wybujałej fasoli.
W kawiarni pochylam się nad wielkim kawałkiem tortu, piję piątą z rzędu kawę. Znowu nie będę mogła spać.
Schodzę do piwnicy i porządkuję papiery - przez lata nagromadziłam setki listów, pocztówek, biletów wstępu. Przeprowadzałam się z nimi z mieszkania do mieszkania aż nadszedł czas, kiedy trzeba się z nimi pożegnać i pójść dalej.
Zachować w sercu wspomnienia zamiast ciężkich pudeł pełnych papierów, z którymi nie bardzo wiadomo, co zrobić.


Chwilowo nie mogę sobie pozwolić na skomplikowane ciasta i dania, więc dużo eksperymentuję i sięgam do tego, co już znam. Do oczywistych połączeń i łatwych rozwiązań. Rzeczy, które zawsze wychodzą. To ciasto jest jedną z nich.
I czekam na wiosnę. Jak wiele bym dała, żeby znowu przyszła!


Do odmierzenia składników użyłam szklanki o pojemności 200 ml.

Keks cytrynowy

2 jajka
1 szklanka cukru (180 g)
6 łyżek oleju roślinnego lub roztopionego masła
3/4 szklanki maślanki
1,5 szklanki mąki plus 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
sok wyciśnięty z 2 cytryn
skórka starta z 1 cytryny
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

Jajka utrzeć z cukrem. Cały czas ucierając dodać masło, maślankę i sok oraz skórkę cytrynową.
Mąkę połączyć z proszkiem do pieczenia i wanilią i powoli wsypać do masy. Jeszcze chwilę zmiksować, ale niezbyt długo.
Podłużną keksówkę o długości 26-28 cm posmarować masłem, oproszyć bułką tartą lub mąką.
Wlać ciasto.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić ciasto i piec ok. 50 minut (drewnianym patyczkiem sprawdzić stopień upieczenia ciasta i w razie potrzeby dopiekać je ok. 10 minut).
Wystudzić w foremce.

Smacznego!

33 komentarzy:

Viollet pisze...

Cudne ciasto! Proste i na pewno pyszne. Zrobię w weekend :)

gogim pisze...

Lisko glowa do gory!

burczymiwbrzuchu pisze...

Czasami takie proste ciasta najbardziej cieszą:) Przepiękne zdjęcia! Pozdrawiam!

Jagoda pisze...

Wygląda smakowicie i wilgotno :)

Też mam ostatnio gorszy czas. U mnie to wina braku słońca, ciepła, ogólnie tej ponurej szaro-burej aury...

Amber pisze...

Szare dni i mnie nastrajają ponuro...
Kawa za kawą.Brak energii i chęci.
Chyba ,że taki cytrynowy keks!

Dusia pisze...

Pychota!

stula pisze...

dzięĸuję za ten wpis i za przepis.
też mi dziś smutno.
taka pora widać.
trzym się cieplutko!

nsq pisze...

Lisko, nadejdą piękniejsze dni :) na pewno wypróbuję to ciasto, na razie muszę spożyć murzynka, którego upiekłam... a stan, gdy nic nie cieszy znam dobrze, bo właśnie 3ci tydzień siedzę na L4 i dochodzę do siebie po ospie :(

Jedynie pyszne jedzenie mnie podtrzymuje na duchu :)

mimi pisze...

ech Lisko

ja tez dziś mam zły dzień - nie zdałam egzaminu na prawo jazdy;(
na pogodę jednak nie narzekam - naprawdę wolę szare+4 niż słoneczne-4, straszny zmarźlak ze mnie( dziś miałam na sobie najgrubszą kurtkę więc z niepokojem myślę o "prawdziwej zimie")

pozdrawiam

Dorota pisze...

Jak ja Cię rozumiem, Lisko. Mnie smutek zalewa dosłownie. Chyba skocze do kuchni na keks cytrynowy. Wczoraj humor poprawił mi chlebek bananowy :).
Usciski,
Dorota

Magda pisze...

Wygląda pysznie. Jutro albo za jakiś czas będzie lepiej.

Zaytoon pisze...

Lisko, życzę Ci, żebyś odnalazła swój Spokój, bo doskonale wiem, jak bardzo jest potrzebny i jak straszliwą jest chwila, kiedy zaczyna go brakować...

A keks - świetny. Komfortowy.

Pozdrawiam! :)

dobre ciacho pisze...

Chyba nic się nie stanie jak zastąpię maślankę jogurtem naturalnym, a skórkę cytrynową - pomarańczową? Może by dodać trochę kandyzowanej pigwy, bo akurat mam otwarty słoik?

Schokolade pisze...

prosta i pyszna ucieczka od smutkow:)

Monisia pisze...

Mam podobnie,a dziś wręcz identycznie,również byłam w kawiarni i pochylałam się nad słodkim kawałkiem podświadomie myśląc o urodzinowym torcie,którego nie lubię;)
Twoja kuchenna prostota mnie zachwyca.Kolejny pyszny przepis!
Pozdrawiam!
m.

Majana pisze...

Lisko, mam nadzieję,ze smutki przejdą prędko.A taki keks na pewno im w tym pomoże.
Przeprowadzasz się?
Pozdrowienia

Magda pisze...

Narobiłaś mi apetytu :)

M. pisze...

już lubię ten keks ... Pysznie wygląda, z pewnością spróbuję.

noresay pisze...

Ach ach, uwielbiam - choćby dlatego, że cytrynowy.

DarkANGELika pisze...

Uwielbiam takie prosto wyglądające ciasta;) ten keks po prostu świetny jest;)

Viollet pisze...

Zrobiłam, wszyscy zajadają aż się im uszy trzęsą! Ja też :) Proste i przepyszne, wilgotne i odświeżające. Na przyszłość zrobię z 1,5 proporcji i wydłużę nieco czas pieczenia, żeby ciasto było wyższe - nie wyrasta zbyt wiele. To wada, bo wtedy porcje są mniejsze :D

JOANNA WATRACZ pisze...

Właśnie na taką cytrynkę mam ochotę!
Uwielbiam takie kwaśno - słodkie palcuchy! Pozdrawiam Cie cieplutko Lisko :*

JOANNA WATRACZ pisze...

hahaha oczywiście miałam napisać - placuchy :D

anonim pisze...

droga Lisko, pyszny przepis ale mam duży problem z rośnięciem tego ciasta a właściwie z jego brakiem, krótko mówiąc wyszedł mi fatalny zakalec..., co zrobić żeby tego nie powtórzyć. Na Twoich zdjęciach wygląda tak puchato...

Sid pisze...

Lisko! jesteś moim Mistrzem... zrobiłam, wyszedł i wszyscy są zachwyceni! gdy zrobiłam klasyczny sernik cytrynowy Mój tata karze mi go robić co tydzień. dziękuję za inspirację przy Tobie ucze się gotować i piec :) chleb piekę raz w tygodniu ;)

buncia pisze...

Rzeczywiście, mi też nie wyrosło i zrobił się lekki zakalec. Myślałam, że to dlatego, że dałam za dużo masła, ale może to co innego, skoro i innym nie wyrosło.
Mimo wszystko pyszne.

bo-gusia pisze...

Mi się też zrobił zakalec, niestety. Może przez maślankę?

WatraczJoanna pisze...

No i u mnie tez zakalec :/ Wydaje mi się że za mało mąki, a może za dużo płynnych składników, a może te cytryny jakieś duże miałam...;D bo u mnie wszystko pływało.

muka pisze...

Lisko i u mnie zakalec;(chociaz pysznie cytrynowy i juz prawie zjedzony, tylko co bylo nie tak. Roslo calkiem niezle, a po wyciagnieciu 'siadlo', czyzby potrzebowalo dluzszego czasu pieczenia?

Andzik pisze...

I u mnie zakalec. Proporcje są chyba nie takie, ciasto było chyba zbyt płynne....

Malgosia pisze...

Przepis na ciasto jest zly. Wyszedl zakalec.Moze dlatego, ze nie jest precyzyjnie podana ilosc skadnikow. Podaje sie nie w szklankach i lyzkach ale w gramach i mililitach.Kazda szklanka jest innej pojemnosci, to samo dotyczy lyzek i lyzeczek. Robiac to ciasto zastanawialam sie ile naprawda mam dodac maki i ile roztopic masla, zeby wyszly 6 lyzki.


Malgosia

Toczka pisze...

Moim lekarstwem na smuteczki i smutki jest zwierzak, wesołe stworzonko, z którym można wyjść na spacer, pobawić się i poćwiczyć komendy... Niezastąpiona radość widzieć jak szybko się uczy :] A z kulinarnych rzeczy to chyba najbardziej leczniczy jest dla mnie sernik :D
Też chciałabym, żeby przyszła już wiosna, po tym jak brzydką mieliśmy zimę na święta, teraz nawet nie chce się obrzucić męża śnieżkami... Ech.
A keks wydaje mi się bardzo ciekawy, nie muszę chyba wspominać, jak bardzo apetyczne są prezentowane przez Ciebie zdjęcia? :] Przepis natomiast bardzo przyjemny i prosty, w sam raz na zimny weekend :D

Gosia pisze...

Cudny ten keks, właśnie go wyjęłam z formy i pachnie tak kusząco, że nie wiem co robić najpierw, czy rozsmakowywać się w tym boskim cytrynowym cieście, czy negować te komentarze powyżej, co wspominają zakalce. Wielkie dzięki za przepis, tutaj czeka nas nadzwyczajnie słodka uczta na zakończenie weekendu. A tymi smutkami to się nie przejmuj, bo są one niczym innym niż najprawdziwszym ruchem wahadła jakim jest to nasze życie. Pomyśl, ile radości będzie, jak już zoczysz te pierwsze oznaki wiosny. Życzę Ci, żeby jak najszybciej.