2012-01-14

Moja Warszawa


Kiedy wiatr urywa głowę, niosąc zapach ostatnich kolacji, spaceruję ulicami mojej Warszawy. Zaglądam do bram, przyglądam się domofonom, czytam lokalne ogłoszenia i zakazy.
W takich chwilach trochę żałuję, że nie mam psa, wiernego towarzysza nocnych wędrówek. Miasto jest opustoszałe, nad popękanym asfaltem ulic wirują plastikowe torebki.
Tyle się zmieniło od kiedy byłam małą dziewczynką ukradkiem przebiegającą przez ulicę.
Nie ma kobiet w czapkach z lisa, futrach z nutrii, które miały chronić przed mrozem.
Nie ma miejskich, ośnieżonych górek, z których zjeżdżaliśmy na ciężkich sankach. Ani lodowiska przy szkole. Tęsknym wzrokiem patrzyłam na łyżwy figurowe, a w myślach robiłam potrójny tulup podpatrzony na jakiejś olimpiadzie.
Zima przynosi wspomnienia z dzieciństwa, ostre i wyraźne, pełne szczegółów, smaków, zapachów i dźwięków. Ciepłych pączków wypełnionych wiśniami, piosenek odtwarzanych w nieskończoność z magnetofonu na kasety.
Pamiętam ciężkie książki opatulone szarym, szorstkim papierem, które przynosiłam z biblioteki.
Miasto się zmieniło.
Zaglądam czasem do bram, w których były budki z bułkami z pieczarkami. Wypatruję sklepów z zabawkami, gdzie na wystawie sprzedawca zawsze układał kartki ze złotymi sentencjami: "Żeby lalka nie marzła zimą, należy kupić jej koc".
Sprawdzam, czy jeszcze działa księgarnia, do której pierwszy raz wybrałam się sama tramwajem. Podróż była długa i ekscytująca, choć trwała tylko trzy przystanki.
Lubię to miasto, choć brzydkie i zranione.
Szukam śladów dawnej świetności na klatkach starych kamienic i ze smutkiem patrzę, jak niektóre z nich popadają w ruinę. Chciałabym, żeby były piękne.
Lubię kontrasty - starych, nietkniętych miejsc i nowych kawiarni, gdzie o tej porze roku mogłabym siedzieć bez końca.
Cieszę się, że powstają kolejne, klimatyczne i moje. Może kiedyś będzie okazja, żeby o nich napisać.
Życzę Wam pięknego weekendu. U mnie dziś pączki z wiśniami. Jak za starych czasów.





17 komentarzy:

kasiac pisze...

Lisko, pięknie piszesz o swoim mieście. Nie często zdarzają się ludzie tak przywiązani do swojego miasta:) To takie pozytywne ...
Pozdrawiam serdecznie!

Jagoda pisze...

Piękny wpis. Miło, że umiesz dostrzec piękno miejsca, w którym mieszkasz.

Magda pisze...

Ciekawe zdjęcia, świetny post :)

DarkANGELika pisze...

Pięknie to wszystko opisujesz. Miło by było przeczytać książkę napisaną przez Ciebie;) nie wiem dlaczego ale bardzo mi się kojarzysz z Sophie Dahl ;)

Made of Nothing pisze...

A ja mam wciąż kłopot z Warszawą. Mieszkam tu już kilka lat i nadal nie czuję, bym ją choć trochę oswoiła. Może wolę nieco wolniejsze tempo, a może brud i hałas tego miasta mnie do niego skutecznie zniechęca? Przez to, że jest tu tak dużo ludzi i z wielu miejsc kraju, którzy pracują tu w tygodniu, a wyjeżdżają w piątki, tak naprawdę mało kto się o Warszawę troszczy, sprząta ją, przytula. Dla mnie jest trochę niczyje. Ma piękne momenty, zachwycające zaułki, urocze kawiarniane miejsca, są tu ludzie ambitki i ciekawi - ale ja - być może dlatego, że nie jestem tu urodzona - szukam nadal swojego miejsca na świecie.
(a ten mural na traffiku też lubię:))

wykrywacz smaku pisze...

piękne!

La Parapet pisze...

Made Of Nothing - istota rzeczy. Nawet nie wiesz jak się zgadzam z Tobą ! Po kilku latach mieszkania w Warszawie i starania się w niej "umościć" ostatecznie z niej uciekłam. Z sentymentem wspominam każdy rok, bo życie napisało w niej wiele historii, ale Warszawa zostaje dla mnie miastem "do odwiedzenia od czasu do czasu". Teraz zaczynam pisać swoją własną historię - daleko od niej, ale czy wreszcie znalazłam "swoje miejsce" okaże się pewnie za jakiś czas... w każdym razie dużo racji jest w tym, że z Warszawy najwięcej esencji mogą wyciągnąć osoby tam rodzone.

Ania pisze...

To moze dlatego lubie tam wracac bo jestem warszawianka z urodzenia? Juz ponad 23 lata mieszkam gdzie indziej ale caly czas wracajac do W-wy uwielbiam chodzic starymi scieszkami, choc zmienily sie one bardzo, czesto nie do poznania. Uwielbiam patrzec jak moje miasto pieknieje. Ostatnia wyprawa do W-wy to bylo wloczenie sie po swiatecznym miescie pomiedzy 2 a piata rano.
Puste ulice, tylko K i ja i jeszcze paru pod wplywem, wleczonych w odpowiednim kierunku przez kumpli lub ukochane kobiety.
Uwielbiam to, ze kawe mozna kupic o kazdej porze, ze wodeczki jak kogos przypili tez mozna sie o czwartej nad ranem w wyszynku na Krakowskim napic.
Kocham W-we i zawsze bedzie moja...
i co Wy piszecie, ze nie sprzataja? Mnostwo dwojek z miotla i szufelka widzialam...

piaski pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
evangeline pisze...

nie rozumiem tej klasyfikacji, ze stolica to MUSI byc czysto i elegancko, a inne miasta polskie to maja jakas ulge ? czy przyjemnie by bylo, gdyby wszystko bylo takie cacane, wygladzone, czysciutkie ? chyba po jakims czasie zrobilo by sie mdlo ;)
no i jak to jest z ta 'brzydka' Warszawa Lisko ? najpierw sie obruszylam, bo dla mnie Warszawa to naj-ukochansze miasto, a potem przyznalam ci racje ;) bo piekno jest przeciez pojeciem wzglednym, a brzydota jest inspirujaca, zadziwia i daje do myslenia :)
oby to 'brzydkie' miasto dalo Tobie jak najwiecej inspiracji, bo pieknie piszesz :)

piaski pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
piaski pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
piaski pisze...

W ,,moim" miescie dzisiaj minus 10C....mialam zamiar przejsc jedna z zachodnich ulic (Colombus Avenue), ale za zimno...Pani post poprawil mi humor. Prawie,ze (a moze czesc?) ,,Moje (tzn. Liski felieton podrozniczy) 36 godzin: w Warszawie" Pozdrawiam
:-)abriela

Kamila pisze...

Aż ciepło robiło się na sercu, kiedy czytałam Twój nostalgiczny i bardzo obrazowy post.

Wspomnienia są jednak bezcenne.

a medallion pisze...

każde miasto ma swoje perełki xD

M. pisze...

muszę w końcu się do tej Warszawy wybrać

nureczek pisze...

Jest to jeden z lepszych tekstów o Warszawie, jaki czytałam. Bardzo chwytający za serce. Piszesz w tak niesamowity sposób, że aż się robi miło w trakcie czytania. Wiem, że to stary wpis i pewnie tego komentarza nie przeczytasz, ale musiałam. Pozdrawiam najserdeczniej