Lubię świąteczne tradycyjne pierogi, tradycyjne ciasta. Lubię to oczekiwanie i przewidywalność świąt.
Ale mimo wszystko staram się znaleźć zawsze coś nowego. Coś, co nawet jeśli nie wejdzie do stałego repertuaru dań, na które każdy czeka, będzie miłą odmianą.
Mam słabość do płatków róży w cukrze. Co roku obiecuję sobie, że pojadę nad morze i nazbieram ich tyle, by móc utłuc je z cukrem w kamiennym moździerzu.
Różane przetwory wydają mi się czymś naszym, polskim. Jak to jest, że nawet mała łyżeczka płatków róży zmienia smak wszystkiego? Zapach tak intensywny, jakby wykreowano go w laboratorium, łącząc nuty słodkiego, cytrynowego i pudrowego.
Właściwie to pomysł na pierogi z różą pojawił się przypadkiem.
Szukałam inspiracji w czeluściach spiżarni i w lodówce i znalazłam kilka pomysłów. Dziś pierwszy z nich.
Płatki róży w cukrze mają to do siebie, że są niewiarygodnie wręcz słodkie. Pierożki te podałam więc z lekką, ubitą śmietanką oprószoną jedynie szczyptą cynamonu.
W sklepach można dostać również dżem z owoców róży, jednak jest zbyt rzadki, by wypełniać nim cienkie pierogowe ciasto.
Jeśli chcemy, zamiast dużych, można zrobić mini-pierożki wielkości uszek do barszczu. Takich na jeden kęs. I jeszcze uwaga: w kategoriach dań, to należy raczej do deseru.
Pierogi z płatkami dzikiej róży, lekką śmietaną i cynamonem
Ciasto:
300 g mąki
ok. 200 ml ciepłej, przegotowanej wody (wodę dolewamy do ciasta stopniowo)
Farsz:
ok. 200 g płatków róży w cukrze (ilość zależy od tego, jak cienkie ciasto rozwałkujemy i jak dużo pierogów powstanie)
ok. 1 płaskiej łyżki tartej bułki (najlepiej świeżo zmielonej w domu - od smaku bułki naprawdę wiele zależy)
Do podania:
ubita śmietana
szczypta cynamonu
Na środku blatu usypujemy kopczyk z mąki, następnie wlewając powoli wodę, zagniatamy miękkie ciasto, które nie powinno kleić się do rąk. Przełożyć do miski, przykryć wilgotną ściereczką, by nie wysychało.
Dziką różę połączyc dokładnie z bułką tartą.
Ciasto rozwałkować cienko i szklanką wykrawać kółka. Na każdy placuszek położyć farsz - im więcej, tym lepiej, byle pierogi można było łatwo zlepić. Jeśli chcemy, do lepienia pierogów można wykorzystać specjalną foremkę, ja jednak zwykle lepię je ręcznie.
Ułożyć na stolnicy delikatnie obsypanej mąką.
W dużym garnku zagotować wodę z solą. Wrzucać po kilka pierogów i gotować kilka minut - w zależności od wielkości pieroga i grubości ciasta, zajmie to maksymalnie 5 minut. Ja zawsze wyjmuję jednego pieroga z wody i sprawdzam czy jest ugotowany.
Podawać z bitą śmietaną i cynamonem.
Smacznego!



27 komentarzy:
wygladaja niesamowicie! a gdzie mozna dostac platki rozy? mozna to kupic gdzies?
Podoba mi sie ten pomysl! W tym roku planowalam jakies pierogi na slodko, moze to beda te?
(A tradycyjnych, z kapusta i grzybami, nie lubie. Zreszta niczego, co zawiera kapuste, nie lubie. Taka juz moja antykapusciana natura.)
Jestem entuzjastką nietypowych nadzień do pierogów! Zapraszam Cię do zapoznania się z moimi, z góry przepraszając za fatalne zdjęcia:
http://relevancesofsenses.blogspot.com/2011/10/pierogi-z-suszonymi-sliwkami.html
http://relevancesofsenses.blogspot.com/2011/12/pierogi-z-ricotta-i-suszonymi.html
zaniemówiłam :)
To musi być wyjątkowe! Z pewnością skorzystam z przepisu!
Pozdrawiam serdecznie :)
Jejku, chciałabym spróbować takich pierożków... Nigdy nawet nie widziałam takowych, ale czuję, że coś takiego nie może nie być przepyszne :)
Cóż to musi być za smak... Świetny pomysł. Tradycyjne pierogi i tradycyjne przetwory różane a danie takie nowe :)
Moja Babcia miała kilka ogromnych krzewów róży. To jest jedno z moich wspomnień z dzieciństwa: makutra i Babcia trzymająca ją na kolanach, w ręku drewniana pałka, a w makutrze najpiękniejszy kolor natury - różowe płatki. Babcia pozwałała wsadzać dzieciom paluszki i oblizywać. Potem zamieszkali w tym domu moi rodzice i różę do słoików robiła moja mama. Teraz niestety nie ma już krzewów, zestarzały się, zdziczały i trzeba było je wyciąć.
Też kupiłam ostatanio dżem różany ale nie śmiem nawet porównywać.
Moja mama do ciasta dodaje jajko i nie wiem jak ona to robi, ale zawsze wychodzi, podczas gdy mi jej przepis zupełnie nie leży- za każdym podejściem fiasko. Za to Twój uważam za idealny, w tym roku posłuży do uszek wigilijnych. :)
Chyba sie zakochałam !
Miłe jest takie odkrywanie nowych smaków,nawet w przedświątecznym okresie,kiedy wszystko sprowadza się ku tradycji.
Poezja smaku:)
a,ja przez całą jesień zbieram się na różaną konfiturę i chyba niedługo się za nią zabiorę/wbrew pozorom,pełno jej o tej porze.
pozdrawiam!
fajny pomysl...ale w tym roku chyba nie dam rady, bo nie mam na tyle rozy,...jedynie co , to zrobilam marshmallow z woda rozana
A co do marmolady, to moze mozna ja wymieszac ze zmielonym bialym serem, otarta skorka cytrynowa , odrobina cukru i jajkiem...moze w ten sposob farsz bedzie sie trzymal...?
jestem ciekawa smaku takich pierogów, mmm... wyglądają super
http://wszystkoogotowaniuks.blogspot.com
Jestem nimi zachwycona! Ten kolorek! :)
wyglądają przepięknie!
nie mogę się doczekac, aż sama wypróbuję przepis :)
Pierogi same w sobie są już bardzo "polskie", a co dopiero z płatkami róży. I jakie romantyczne :D
Świetne pierogi! Takich to jeszcze nigdy nie jadłam, wyglądają wspaniale.
Pozdrowienia:)
jaki to konkretnie model aparatu i obiektyw?
jakie pyszne :D zaparaszam do siebie
Bardzo dobry pomysł na 'zutylizowanie' zalegającego słoiczka płatków! Dzięki, Lisko. Zapamiętam.
Cudowne są. Tylko też nie wiem, skąd wziąć płatki róży - w sklepach widzę zazwyczaj tylko konfiturę, ale może gdzieś znajdę. Na razie kupiłam suszoną różę, może coś z nią zrobię dobrego;)
niesamowite smaki:) te pierozki sa rewelacyjne:)
Przyznaję, że smaki iście karnawałowe. Bardzo ciekawe połączenie.
-----------------------------------
Zapraszam:
Para w kuchni.
Na turystyczny szlak!
Pomysł wart 100 punktów na 100 :D Zawsze podziwiałam tych, którzy sami komponują przepisy, ostatnio sama zaczęłam próbować i stwierdzam, że to naprawdę wielka przyjemność wymyślić coś samemu, w dodatku coś smakowitego :] Gratuluję kreatywności i inwencji twórczej :D Wyglądają przepięknie i okrutnie apetycznie.
Intrygujące! I niezwykle apetyczne zdjęcia, zgłodniałam :)
Pozdrawiam Cię Lisko!
wyglądają idealnie! :) takich jeszcze nie jadłam.
Prześlij komentarz