Spacerujemy ulicami w centrum Warszawy. Zaglądamy do bram. Opuszczone kamienice popadają w ruinę.
Restauracja, która kiedyś była na topie, dziś straszy brudnymi szybami, przez które zaglądam, by zobaczyć co z niej zostało. Niewiele.
Nowy Świat tętni życiem. Kupuję kawę w papierowym kubku i cieszę się tym, że jest tak ciepło, jakby było przedwiośnie. Tylko dzień wciąż za krótki. Nim wrócę do domu, by zrobić obiad, będzie ciemno.
Czekam na wiosnę. Na światło, na zieloną trawę, na nasiona pomidorów, które będę hodować na jakimś balkonie.
Wieczorem, owinięta w koc, nadrabiam kinowe zaległości.
Zjadłam już zupę grzybową, wszystkie sałatki, o pierniku zdążyłam zapomnieć.
Mam ochotę na lekkie przekąski, szybkie małe dania i czekam, aż po świątecznej gorączce sklepy znowu będą pełne świeżych warzyw i owoców.
Tymczasem zrobiłam koperty z ciasta francuskiego z serem feta doprawionym miodem i świeżym pieprzem. Zostało mi trochę ciasta, więc resztę wypełniłam pokrojoną gruszką wymieszaną z serem pleśniowym i odrobiną pieprzu.
Wierzch posmarowałam jajkiem wymieszanym z łyżką wody.
A już niedługo zabieram się za prawdziwe gotowanie. Trochę się już zdążyłam za nim stęsknić.
Udanego wieczoru!
Liska


17 komentarzy:
Wszystko na zdjęciach wygląda jak zwykle znakomicie i na pewno również i tak smakuje! Ja też już tęsknię do wiosny. Swoją drogą, niesamowitą mamy zimę w tym roku (10 stopni pod koniec grudnia).
Miłego wieczoru!
Kasia
mniam, same smakowitości :)
smakowite przekąski:)
Oj tak... po świątecznym obżarstwie trzeba nam czegoś lekkiego i chrupiącego :))
smakolyki:) a te z gruszka i serem plesniowym... pychota:)
Pysznosci! A te gruszki to wraz ze skorka? Bo ja jestem z tych poczatkujacych kucharek, co wola zawsze dopytac ;P. Zdjecia jak zwykle przeeeepiekne!!! Moze jakis post o robieniu zdjec bedzie? Zawsze mnie zastanawialo jak wyglada stol w Pani kuchni? Czy jesli widac drewno to jest fragment stołu czy moze specjalnie ulozone deseczkie do zdjecia itd :>.
Pozdrawiam serdecznie!
Jak zwykle u Ciebie coś pysznego;) Tylko kilka produktów, a w połączeniu tworzą smaczną całość.
Lubię Twoja kreatywność w przyrządzaniu dań;)
fantastyczne :) Widziałam kiedyś podobne tylko z serem brie i żurawiną :) Pyszności :)
Lisko- u mnie wystarczy jeden dzień bez kuchni i już tęsknię! oj, jak strasznie tęsknię :-)cieplutko pozdrawiam
Proste, ale nie prostackie. To lubię. I za to też cenię Twojego bloga.
Pozdrawiam
Ania
jakie smakołyki :)
pozdrawiam
http://wszystkoogotowaniuks.blogspot.com
Lisko,
Masz rację, po świętach świetnie smakują takie przekąski. A i zima taka ciepła nie sprzyja bardzo rozgrzewającym potrawom jednogarnkowym:-)
Feta i miód... zapachniało Grecją:-)
Dotrwamy do wiosny!
Pozdrawiam ciepło,
Ania
Święta... i już po. Ja też marzę o jasno zielonej trawie i pączkach drzew czy kwiatów i zapachach wiosny. Zima powinna być zimą, ze śniegiem i choćby lekkim mrozem. Ale nie ja tu rządzę... Co do innego wątku. Jest wiele miejsc z lat mojego dzieciństwa, które są zapomniane, niszczeją i pozostają wspomnieniem. Swoja drogą, dobrze, że je mamy (wspomnienia). Ciekawy i prosty przepis, ale nie na teraz, bo jeszcze pozostało "małe co nieco" ze świąt. Pozdrawiam ciepło
feta z miode...? takiego połączenia jeszcze nie znam...
feta z miodem smakuje świetnie;)
Ps: Ja również czekam aż sklepy otrząsną się z tego poświątecznego letargu. Ja już swoje mikołajowe świeczki i ozdóbki pochowałam, chyba mam już przesyt.
Taaak, byle do wiosny, ale tej prawdziwej:) Miłego wieczoru również!
Uwielbiam polaczenie fety z miodem - to raz.
Dwa: okres swiateczno-sylwestrowy to i dla mnie czas odkrywania na nowo mojego miasta. I nadrabiania zaleglosci filmowych - na kanapie i w kinie.
Prześlij komentarz