Ja łaziłam. Zdzierając rajstopy na kolanach, wplątując się włosami w gałęzie.
Skoro chłopakom było wolno, mi też.
Drzewa.
Lubiłam dzikie jabłonki - dostępne, pełne pszczół i os. Pierwsze stałe zęby ledwo się przebijały przez twardą skórę ich kropkowanych owoców.
W lesie zastanawiałam się, na które drzewo będę próbowała wejść, jeśli zobaczę dzika ;)
Lipowe aleje w lipcu są oszałamiające. Romantyczne, zakochać się pod taką lipą to doprawdy pestka. Kwitnące wiosną mirabelki - słodko-pudrowy zapach ich kwiatów, a potem cierpko kwaśny smak owoców.
Klony przebarwiające się jesienią.
Kora brzozy, po której wędrowałam opuszkami palców.
Są dziewczyny, które łażą po drzewach więcej niż inne.
I dowiedziałam się o tym szperając w nie swoich książkach, gdzie znalazłam "365 drzew". To projekt, w którym Cecylia Malik każdego dnia wchodziła na inne drzewo. I tak przez rok.
I jak opisał to Adam Wajrak: "Inaczej wygląda wszystko, gdy siedzi się na drzewie wiosną, inaczej latem, jeszcze inaczej jesienią, o zimie już nie wspominając. Inaczej patrzy się na świat przez gałązki kwitnącego owocowego drzewa, a inaczej gdy pokryte jest lodem niczym szkłem. Gdy wieje wiatr i jest się wysoko, drzewo się kołysze, a człowiek z nim. Uczucie trochę jest jak na płynącym po lekko falującym morzu statku, choć tak naprawdę jest zupełnie inne."
Jak szybko o tym zapominamy, kiedy dorastamy. Może czasem warto sobie o tym przypomnieć i wejść na drzewo? Jak w Bullerbyn.
W gałęziach zrobić sobie piknik.
Ostatnio najwięcej pytań było o ciasto dyniowe, klasyczny pumpkin pie. Kiedyś podała mi na nie przepis Beata W. (dziękuję :)) I z niego dziś skorzystałam, trochę go modyfikując - przede wszystkim zrobiłam inne ciasto kruche, a składniki nadzienia zmniejszyłam o połowę.
Pumpkin pie
Ciasto dyniowe
Ciasto:
125 g masła
125 g cukru pudru
2 duże żółtka (lub 3 małe, jeśli ciasto nie będzie chciało się kleić)
250 g mąki
Nadzienie:
1 szklanka pulpy z dyni (dynię upiekłam do miękkości przez ok. 50 minut w 180 st C, następnie obrałam i zmiksowałam)
1/4 szklanki cukru
1 czubata łyżka miodu
1/2 szklanki* śmietanki (wystarczy 18%, ja nie miałam, użyłam mascarpone)
1/2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 małe jajka
niepełna łyżeczka mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego (zamiast niego użyłam przyprawy do piernika)
szczypta zmielonego imbiru
szczypta soli
Ciasto kruche:
wszystkie składniki połączyć w misce, zagnieść gładkie ciasto. Można mikserem, ale nie należy wyrabiać zbyt długo, bo będzie twarde po upieczeniu.
Formę do paja (ok. 23 cm średnica), najlepiej ceramiczną, a w przypadku jej braku formę do tarty z dość wysokim brzegiem wylepić ciastem. Wstawić do lodówki na 30 minut.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić ciasto uprzednio ponakłuwane widelcem na ok. 12 minut do piekarnika.
Nadzienie:
wszystkie składniki zmiksować na wysokich obrotach do połączenia. Masa będzie rzadka, ale nie należy się tym przejmować.
Wlać masę na podpieczony spód, wstawić do piekarnika, piec 1 h.
Po upieczeniu ostudzic w formie. Podawać z bitą śmietaną.
Smacznego!
*pojemność 250 ml



25 komentarzy:
Jeszcze nigdy nie jadlam ciasta dyniowego i czas najwyzszy nadrobic te braki! Pozdrawiam i zycze milego weekendu :) P.S. Pewnie ze dziewczyny laza po drzewach - sama sie na nie wspinalam dosc czesto!
Smakowicie wygląda;)
No wiesz Lisko, w rajstopach i sukience na drzewie?;)
Ja nie nosiłam rajstop ani sukienek, bo wlaśnie to utrudniało chodzenie po drzewach i wszystkie inne zabawy na dworze;).
To ciasto wygląda strasznie apetycznie. Puszyście, kremowo... Chcę kawałeczek ;)
Zdjęcia oszałamiające, a książkę wrzucam na listę:) Wajraka też lubię:)
Jakim aparatem robisz zdjęcia?
Z tym szukaniem drzew, które bym mogła wejść w razie, gdybym spotkała w lesie dzika, to mi zostało do tej pory :) A lat mam trzydzieści ;)
Ale jak w trakcie spaceru dwuletni synek zaczyna recytować : dzik jest dziki, dzik jest zły...
to trudno nie szukać ewentualnego schronienia ;)
A drzewa owocowe też były moimi ulubionymi do wspinaczki!
Pozdrawiam!
it looks sooo creamy! I must be delicious and I'd love to try it. The first photo is terribly yummy... mouthwatering!
Cudowne. Na pewno pysznie kremowe:)
pozdrawiam:)
wygląda pysznie, muszę je upiec:)
ale ladne zdjecia:-) z checia bym poprobowala takiego dyniowego ciasta, bo nie mialam jeszcze okazji.
Lisko, po prostu uwielbiam zaglądać tu do Ciebie. Cudownie piszesz, masz fantastyczny gust, a zdjęcia - magiczne :-) Dziękuję.
Słyszałam o projekcie tej Pani i jestem absolutnie zauroczona! Ja z okazji moich 18. urodzin zrobiłam to samo :))
Świetna książka i świetny projekt. Sama nie łażę (już!) po drzewach z powodu urazu kolana ale chętnie patrzę jak inni to robią - Zapracowany ratujący kota albo Dzieciaki dla samej radości wdrapywania się:) Plcek z dyni? Hmmm, miałam zrobić z marchwi, ale pomyślę. Pozdrawiam w słoneczny, sobotni poranek.
nigdy nie jadłam ciasta dyniowego...a przed drzwiami leży i czeka piękna dynia...jakie to ciasto jest w smaku :> czy ktoś potrafi ten smak mi opisać ?
a co do drzew to ja nawet z jednego spadłam :) z kilku metrów wprost na betonową studzienkę...siniak był ogroomny :P
Ciasta spróbuję, a w projekcie Cecylii rozsmakowałam się minionej zimy http://cakes-and-the-city.blogspot.com/2011/02/365-i-1.html :)
Raz wlazłam na drzewo by zerwać z niego jabłko..spadł mi but i wleciał do dziury, która okazała się jakimś szambem więc do domu wracałam o bosych nogach ale jabłko było całkiem smaczne :-)
Mila Lisko:
Jezeli ciasto kruche to nie moze byc tradycyjny pie. Pumpkin cake?
Pozdrawiam :-)abriela
wygląda wyśmienicie :)
Bardzo apetyczne ciasto. A co do włażenia na drzewa - rzeczywiście czasami dobrze cofnąć się w czasie i pobyć znowu dzieckiem, nawet jeśli miałoby to być komiczne i niemądre.
Ciasto dyniowe wykonane i było pyszne, ale u mnie masa wyszła jak mus - czy tak miało być, czy to kwestia gęstości masy dyniowej przed pieczeniem? Moja była bardzo rzadka...
jaki to aparat????
Lustrzanka Canona.
Lisko, masz tę książkę! Strasznie jej byłam ciekawa :)
Prześlij komentarz