2011-07-04

Wok - kilka słów i porad


Do opisania woków przymierzałam się już od pewnego czasu. Bardzo lubię dania kuchni azjatyckiej - te szybkie i proste potrawy, których smak jest odwrotnie proporcjonalny do nakładu pracy włożonej w ich przygotowanie. W woku można smażyć na niewielkiej ilości tłuszczu albo w głębokim oleju, a także korzystając z koszyczka bambusowego gotować na parze.

Wok służy mi nie tylko do przyrządzania azjatyckich dań. W sezonie smażę w nim konfitury, zimą pączki albo faworki.

Przez lata korzystałam ze zwykłego, pokrytego nieprzywierającą warstwą woka i przyszedł czas na znalezienie czegoś nowego. Nie lubię urządzeń na chwilę, potrzebuję czegoś na długo, co spełni swoje zadanie i ułatwi mi pracę.
We wszystkich książkach o kuchni azjatyckiej poleca się smażenie w woku węglowym. Ponieważ taki wok kosztuje stosunkowo niedużo i można łatwo go kupić przez internet, postanowiłam go wypróbować, a swoimi uwagami dzielę się w tym poście.
Odradza się natomiast woki żeliwne, ponieważ są ciężkie (i przy okazji bardzo drogie, niektóre z nich, np marki Le Creuset kosztują ponad 800 zł).

Prawdziwy wok i prawdziwe smażenie to ogień. Ja dysponuję jedynie płytą indukcyjną, co utrudnia mi zadanie. Dotychczas znalezienie woka, który nadaje się na ten rodzaj płyty, było niemal niemożliwe.

Posiadacze kuchenek gazowych mają łatwiej - właściwie niemal każdy rodzaj woka jest dla nich odpowiedni. Gdybym miała możliwość wyboru, gotowałabym na gazie, ale jej nie mam, podobnie jak wielu moich znajomych, którzy zmuszeni są do gotowania na płycie elektrycznej. W związku z tym rady kieruję przede wszystkim do posiadaczy takich płyt, gdyż z gazem nie mam dużego doświadczenia.

Postanowiłam przyjrzeć się bliżej różnym rodzajom woków i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami oraz radami, których warto przestrzegać, by wok służył jak najdłużej.

Testowałam 3 woki:

- wok ze stali węglowej, polecany do płyt indukcyjnych
pokryty teflonem wok z Duki, którego używam od wielu lat
- wok ceramiczny GreenPan, polecany do płyt indukcyjnych

Dostępne na rynku woki różnią się kształtem, rozmiarem i materiałem, z którego są wykonane.
Te tradycyjne mają okrągłe dno, które uniemożliwia postawienie na płycie elektrycznej (są sprzedawane specjalne podstawki, które ułatwiają zadanie, jednak nigdy z nich nie korzystałam).
Najlepiej skorzystać z takich o płaskim dnie, bo dzięki temu naczynie stabilnie stoi na płycie, a ciepło jest rozprowadzane równomiernie.

1. Wok ze stali węglowej
Wszystkie rady, jakie słyszałam, polecały smażenie w zwykłym woku ze stali węglowej. Należy pamiętać, że tego typu naczynia są pokryte warstwą lakieru, która zapobiega rdzewieniu podczas transportu i przed użyciem należy ją usunąć.
Niektórzy producenci zalecają wypalenie takiego urządzenia, inni - i ja skorzystałam z tej rady - radzą wsypać ok. 2 łyżek sody oczyszczonej, wypełnić naczynie wodą, zagotować wodę i gotować ok. 20-30 minut. Po tym czasie warstwa lakieru odklei się od patelni, a to, co zostanie, należy zeskrobać.
W miarę potrzeby, czynność trzeba powtórzyć.
Kiedy wok zostanie pozbawiony lakieru i wyszorowany, trzeba go przygotować do używania:
Ustawia się go na małym ogniu i wciera w jego powierzchnię olej roślinny. Powstała w ten sposób powłoka zapobiega później przypalaniu potraw. Najlepiej wcierać olej zwiniętym papierowym ręcznikiem i robić to tak długo, aż na ręczniku nie będzie żadnego koloru.
Przygotowany w ten sposób wok nadaje się do smażenia. Wok pokryty olejem, po każdym smażeniu należy myć w ciepłej wodzie i nie szorować go ostrymi zmywakami.
Po każdym myciu nacieramy go olejem używając papierowego ręcznika i przechowujemy w suchym i przewiewnym miejscu (w przeciwnym razie warstwa oleju może zjełczeć).

Moje doświadczenia z wokiem węglowym
Pozbycie się warstwy lakieru nie należy do łatwych zadań. Bo choć większa część lakieru rzeczywiście odchodzi od patelni po pewnym czasie, to pozbycie się jego resztek jest trudne.
Kiedy już udało mi się pozbyć warstwy lakieru i próbowałam na niewielkiej mocy płyty zabezpieczyć naczynie olejem, wok przypalał się zarówno od środka jak i na zewnątrz. Przyznam, że już w połowie walki miałam dość.

2. Wok z powłoką Teflonową
Tego urządzenia używam od wielu lat. Nie byłam nim specjalnie zachwycona - mimo używania drewnianych i silinonowych łopatek, powierzchnia teflonu dosyć szybko się porysowała, przez co podczas smażenia warzywa do niego przywierały.
Nie miałam jednak innego, więc smażyłam w nim i gotowałam na parze.
Ten rodzaj woka nie wymaga specjalnej pielęgnacji, bo choć wprawdzie jak w przypadku wszystkich naczyń tego typu, nie należy go szorować ostrymi zmywakami, to już myć w zmywarce jak najbardziej można.
Jest dosyć lekki, a mimo to całkiem stabilnie stoi na płycie.

3. Wok z powłoką ceramiczną
Zaznaczę na wstępie - mam słabość do patelni ceramicznych. Pisałam dużo o nich w poście poświęconym patelniom (tutaj). Mam patelnie firmy Moneta i GreenPan - to jedyne patelnie ceramiczne, jakie spotkałam, które mają linie przeznaczone do używania na płytach indukcyjnych. I przyznam, że od kiedy je mam, pozbyłam się wszystkich innych patelni z nieprzywierającą powłoką. Uważam, że mimo tego, iż są droższe niż inne patelnie, warto w nie zainwestować, bo komfort z ich używania jest bezdyskusyjny. Właściwie trudno mieć do nich jakieś zastrzeżenia.
Wok ceramiczny jest stabilny, cięższy niż ten stalowy czy teflonowy.
Smażenie w każdym woku zakłada rozgrzanie go do bardzo wysokiej temperatury i zapewnienie, że to, co w nim smażymy, nie przywrze do dna.
Wok ceramiczny rozgrzewa się równomiernie, trzyma temperaturę. Testowałam go zarówno do krótkiego, szybkiego smażenia, jak też powolnego, na małym ogniu (zapiekanka ziemniaczana, 40 minut). Niewątpliwą zaletą tej powłoki jest jej nieprzywieralność. Mimo długiego czasu, zapiekanka wymagała jedynie krótkiego mieszania i smażyła się równomiernie. Krótko smażone warzywa były chrupkie.
Gotowałam w nim też dżem (3 kg owoców) i wrażenia miałam również dobre.


Reasumując: jestem zdania, że dania kuchni narodowych smakują najlepiej w krajach, w których je wymyślono. Urządzenia, w których się je przygotowuje, na miejscu idealnie spełniające swoje zadanie, używane w europejskich kuchniach, mogą nie być już równie użyteczne. Takie jest moje zdanie o przeznaczonym do płyty indukcyjnej woku ze stali węglowej. Pomijam jego wcześniejsze przygotowanie do smażenia - to jestem w stanie przeżyć. Podobnie jak dbanie o niego i trzymanie w przewiewnym miejscu. Denerwuje mnie jednak fakt, że wok się przypala i po pierwszym razie wygląda tak, jak bym używała go co najmniej od 15 lat.
Wok z powłoką teflonową spełni swoje zadanie wszędzie tam, gdzie nie będziemy go używać zbyt często, ale nie należy od niego wymagać spektakularnych efektów.
Jeśli zamierzamy korzystać z woka często, polecam wok ceramiczny. To zdecydowanie mój faworyt, również dlatego, że woka używam nie tylko do krótkiego smażenia na dużym ogniu. W pewnym sensie to patelnia wielofunkcyjna.
Idealnie się go również myje, ponieważ się nie przypala i nic do niego nie przywiera. Biorąc pod uwagę wygląd moich pozostałych ceramicznych patelni, z których korzystam niemal bez przerwy wiem, że ten wok będzie mi służył długo.
Polecam używanie silikonowych lub drewnianych łopatek ponieważ nie rysują powierzchni patelni.
Temat woka pojawiał się dosyć często w mailach, więc mam nadzieję, że moje porady okażą się przydatne.

*     *     *     *

Przez kilka dni będę miała bardzo ograniczony dostęp do internetu.
Bardzo proszę o wyrozumiałość w sprawie odpowiedzi na maile i komentarze.
Dobrego tygodnia Wam życzę!
L.

38 komentarzy:

ptasia pisze...

Gotowałam w woku w Tajlandii, pierwszy raz w życiu, i tak, na gazie (którego w domu też nie mam). Zastanawiałam się potem, czy jest to sprzęt mi do życia niezbędny, i jednak doszłam do wniosku, że nie :), ale Twoje rady cenne.

caracordata pisze...

Wok - no, chociaż jedna rzecz, w której kuchenka gazowa jest lepsza od elektrycznej :P

Myszka pisze...

Dziękuję za rady. Ja używam woka z powłoką teflonową. Mam go już kilka lat i jestem zadowolona. A używam go również jako patelnię wielofunkcyjną.

Marcin pisze...

Ja zrezygnowałem z prób. Wok, żeby spełniać swoją funkcję (a nie być po prostu głęboką patelnią) musi być „podłączony” do źródła ciepła o bardzo dużej wydajności. Nawet specjalne palniki "do woka" w niektórych kuchenkach bywają za słabe. Nie znam się na kuchniach indukcyjnych, ale one też niespecjalnie są z wokami kompatybilne.

Dodatkowo wok, który miałem nadawał się do zmywania w wannie jedynie :)

Był kiedyś ciekawy blog o gotowaniu na woku, jego autor sporo eksperymentował (z rozkręcaniem zaworów gazowych włącznie, aż się zaniepokoiłem jak zrobił sobie przerwę, bo myślałem, ze wysadził się w powietrze z całym domem ;)). On polecał woki kupowane od Wietnamczyków w tym centrum pod Warszawą. Ale one były wyłącznie na palniki gazowe, poza tym wymagały jeszcze specjalnej podkładki, bo wok z płaskim dnem nie jest "tru" :)

mimi pisze...

Jestem posiadaczką woka z ikea, wok sam w sobie bardzo przydatna i wbrew pozorom użyteczna rzecz jednakze ten z ikea jest poprostu kiepski. nie polecam.


www.last24h.blogspot.com

Śnieżka gotuje pisze...

A ja polecam ten z Ikea, jak najbardziej, ale to nie jest wok na wieczność. Co roku wymieniam na nowy, ale chyba w końcu kupię jakiś na stałe, bo woka używam do wszystkiego - go gotowania, smażenia, duszenia. Nawet paellę w nim robię.

Marek pisze...

Drobna rada, jeśli mogę - nie powinno się używać patelni, garnków etc. z porysowaną powłoką teflonową bo wtedy może przedostawać się do posiłków - a teflon jest szkodliwy dla zdrowia.

mar pisze...

Od jakiegoś czasu oglądam się za porządnym wokiem, niestety, miałam ich kilka i były to "zwykłe" woki których pielęgnacja mnie przerosła, zdarzało się dość często że zapominałam o dokładnym suszeniu i naoliwianiu, szybko pokryły się rdzą i zwyczajnie się zniszczyły. Dlatego dla takiego lenia jak ja szukam czegoś co samo w sobie jest trwałe:) Czas uśmiechnąć się do męża;)

BAYADERKA pisze...

Witaj Lisko,

Lubię woki.
I nie wyobrażam sobie kuchni bez.
Używam z teflonową powłoką. Co najciekawsze zakupionego w IKEA, za chyba niewielkie pieniądze.
Jest lekko porysowany już teraz, ale nie narzekam. Jak dla mnie niezbędnik.
Pozdrowienia!

malina pisze...

Masz rację Lisko z tym, że urządzenia do przygotowywania potraw najlepiej spełniają swoje zadanie w krajach gdzie je wymyślono. Mieszkając w Chinach miałam duży, ciężki wok węglowy, wypalony, konserwowany olejem po każdym użyciu, fantastyczny, ale tam miałam kuchenkę gazową. Po przeprowadzce na Cypr okazało się, że nie da się go używać na mojej obecnej płycie elektrycznej, wok pojechał do Polski do mojej mamy. Od tego czasu, cóż, kupiłam już trzy woki, pierwszy z Ikei od razu się porysował, wszystko się przyklejało, przygarnęły go znajome Filipinki, drugi, cienkie byle co z supermarketu wylądował w śmieciach, teraz mam znowu taki wok z pokrywą teflonową, dość ciężki, powiedzmy akceptowalny, ale to dalej nie jest to. Poszukam ceramicznego, może w końcu będę zadowolona.

jadalnepijalne pisze...

Miałem kiedyś woka ze stali, który według producenta miał nadać moim potrawom niepowtarzalny "oddech woka", ale mimo wcierania oleju wszystko się w nim przypalało. Zrezygnowałem z prób i kupiłem teflonowego. Sprawdza się bardzo dobrze. Kiedy się zużyje, co w przypadku teflonu jest nieuniknione, pomyślę nad ceramicznym.

Bisst pisze...

Ja dostałam w prezencie woka żeliwnego. Owszem, ciężki. Ale dobrze się rozgrzewa, można odgarniać warzywa/mięso na ścianki woka. No i rewelacyjnie trzyma temperaturę.
Tak, więc polecam.

Małgorzata pisze...

Też bardzo lubię gotować w woku. Jestem właścicielką żeliwnego woka z Duki (dostałam go w prezencie, ale wiem, że kosztował ok 200-300 zł). Rzeczywiście jest bardzo ciężki, ale jest też bardzo duży. Używam go dość regularnie od 3 lat i ma się świetnie, dobrze się rozgrzewa, można w nim smażyć na chrupko, do tego łatwo się go myje. Nigdy nie pomyślałabym, że można go użyć do smażenia faworków!

Magda J. pisze...

Dziękuję prześlicznie za ten post, już teraz wiem, że zaopatrzę się w wok ceramiczny.

Lisko Twoje porady są bezcenne!

Pozdrawiam serdecznie :-)

atelierpolonaise pisze...

U mnie od kiedy pojawilam sie na swiecie w kuchni zawsze byl wok i jest - ciagle ten sam, ma chyba teraz ponad 30 lat, przywieziony z Kantonu, zeliwny, wielki i tak ciezki ze jedna reka trudno go uniesc.

Agna pisze...

jestem szczęśliwą posiadaczką kuchenki gazowej i 2 woków.
Pierwszy (prezent od siostry), ogromny, żeliwny jest bezkonkurencyjny. Tylko taki wok można rozgrzać do wysokiej temperatury, którą trzyma długo. Nie wyobrażam sobie już mojej kuchni bez niego. Wszystkie sosy do makaronu w nim robię i smażę potrawy na głębokim oleju:)
Mam też malutki, podróżny wok stalowy, który dostałam w prezencie od zaprzyjaźnionego Taja. Również nadaje się do wysokich temperatur, ale ze względu na krótki czas utrzymywania temperatury potrawy nie jest już tak wszechstronny.
Nie znam, niestety, woków ceramicznych.
Patelnie, woki, garnki itp pokryte teflonem to jeden z gorszych pomysłów w kuchni. Jestem inżynierem materiałowym i uwierzcie mi, teflon jest ok, ale tylko do pierwszego zadrapania. Jest to powłoka, która do patelni przyczepiona jest słabymi siłami fizycznymi, stąd tak łatwo ją zarysować a potem bez problemów odrywa się od podłoża. Teflon jest związkiem chemicznym, który może poważnie zatruć nasz organizm. NIE POLECAM!!

Amber pisze...

Mam wok z DUKI.Jestem zadowolona.Ale...mam kuchnię indukcyjną i rzadko go używam.Wok to tylko gaz,ogień lub specjalny palnik,który używają Azjaci.

Retrose pisze...

Mój wok jest w użyciu non stop, przygotowuję w nim dania azjatyckie, risotta, paelle i gotuję na parze dzięki takiej specjalnej nakładce. Jest żeliwny, i piekielnie ciężki, co niestety sprawia mi zawsze trudność przy nakładaniu, bo razem z potrawą nie jestem w stanie utrzymać go jedną ręką. Z przywieraniem bywa różne, jak coś doprawiam cukrem, to się do powierzchni przykleja, ale dość łatwo się go czyści. Ale jak powiedział ktoś powyżej, w zlewie nie zmieszczę, zajmuje albo połowę zmywarki albo muszę go myć w brodziku:)

Wiewióra pisze...

Ja mam woka żeliwnego. Pieruńsko ciężki i trudny w myciu oraz obsłudze. Mimo prób obłaskawienia niestety niektóre rzeczy mi do niego przywierają szczególnie przy wysokich temperaturach... za to do powideł idealny!!!
ehhh dostałam ten wok więc wyboru nie miałam. Gdybym miała sama wybierać kupiłabym pewnie z teflonowa powłoką albo z ceramiczną.
Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie rady jakich udzieliłaś.

Iv pisze...

Lisko a jak od kilku miesięcy przymierzam się do zakupu Woka wymyślonego specjalnie na indukcję:
http://czerwonamaszyna.pl/patelnia-wok-royal-vkb-boomerang,14523,p.html - ale chętnie przeczytałabym test o nim też :)

Aleksandra pisze...

Ciekawy post. Ja mam kuchenke gazowa i wydaje mi sie ze taka jest najlepsza nie tylko do woka, a moj wok jest pokryty teflonem. Ale jak mi sie porysuje (chociazz bardzo uwazam), to nastepny kupie z powloka ceramiczna w takim razie!

fortunkuki pisze...

superciekawy post, Lisko, i komentarze tez pomocne! dawno sama nic nie komentowalam (i tak zreszta robilam to nieczesto), bo i zadnych przepisow nie wyprobowywalam. a to dlatego, ze chwilowo mieszkam w chinach, i dlatego tez pisze! bo to zabawne, ze wlasnie teraz napisalas o wokach i tej historii z chinka... ja przed wyjazdem zrobilam Twoje spaghetti i maslo orzechowe, wiec chcialam sie pochwalic i przy okazji podziekowac - fantastyczne! pozdrawiam serdecznie!
panna przechodzien
ps tak niesamowicie sie ciesze, ze wreszcie mam freegate'a tu i moge Cie czytac regularnie! i sama cos probowac pisac. wlasnie: http://czajnizfortunkuki.blogspot.com/2011/07/spaghetti-w-sosie-orzechowym-z-imbirem.html i http://czajnizfortunkuki.blogspot.com/2011/07/maso-orzechowe-najlepsze-na-swiecie.html

fortunkuki pisze...

pps aha, i oczywiscie widze w tych wszystkich pomniejszych barach chinskich, w brudnym acz przytulnym kacie kuchennym woki stojace (nie na a) W ogromnym ogniu! a potm wszystko jest takie pycha! :)

fortunkuki pisze...

a to byl moj poprzedni komentarz, ktorego teraz nie widze, hm:

superciekawy post, Lisko, i komentarze tez pomocne! dawno sama nic nie komentowalam (i tak zreszta robilam to nieczesto), bo i zadnych przepisow nie wyprobowywalam. a to dlatego, ze chwilowo mieszkam w chinach, i dlatego tez pisze! bo to zabawne, ze wlasnie teraz napisalas o wokach i tej historii z chinka... ja przed wyjazdem zrobilam Twoje spaghetti i maslo orzechowe, wiec chcialam sie pochwalic i przy okazji podziekowac - fantastyczne! pozdrawiam serdecznie!
panna przechodzien
ps tak niesamowicie sie ciesze, ze wreszcie mam freegate'a tu i moge Cie czytac regularnie! i sama cos probowac pisac. wlasnie: http://czajnizfortunkuki.blogspot.com/2011/07/spaghetti-w-sosie-orzechowym-z-imbirem.html i http://czajnizfortunkuki.blogspot.com/2011/07/maso-orzechowe-najlepsze-na-swiecie.html

ami pisze...

Dzięki, Lisko, za rady - przymierzałam się od jakiegoś czasu do woka i bardziej "prawdziwego" gotowania azjatyckich potraw. Za Twoją radą rozejrzałam się w necie za wokami Greenpan'a i... znalazłam niesamowitą okazję (80 zł), tylko, że model na kuchnię gazową (jakby ktoś był zainteresowany podam namiar). Liczę teraz na kilka inspirujących przepisów wokowych:)

lejdi ka pisze...

... a własnie wczoraj sobie pomyślałam: "jak fajnie byłoby mieć WOKa", żeby gotować po azjatycku, myślę że jest bezcenny. Fajnie, że napisałaś tego posta ! Teraz już wiem czego szukać ;)
Pozdrawiam malinowo !

dominikg pisze...

ami - proszę o namiar na tego woka dominikgruszecki@gmail.com, z góry dziękuję

Gosia pisze...

Ja osobiscie uwazam ,ze do gotowania czy smazenia w woku potrzebna jest wlasnie bardzo wysoka temperatura,ktora wlasnie ewentualnie uzyskamy najlepiej na gazie,a skoro podobnie jak Ty czy miliony innych ludzi nie mam wyboru i skazana jestem na plyte ceramiczna/indukcyjna,to sobie wok calkiem odpuszczam,ale bardzo ciekawie opisalas swoje spostrzezenia,moze za jakis czas "dojrzeje" do zmiany tej decyzji,to bede miala na uwadze ten ceramiczny.
Pozdrawiam :)

MyZorki pisze...

Witam,
tak się zastanawiałem, czy bezpieczne dla zdrowia jest używanie woka pokrytego teflonem, gdy w przypadku przygotowywania dań np. azjatyckich wymagana jest bardzo wysoka temperatura? Jak Pani sądzi?
łączę pozdrowienia
MyZorki

Rusty angel pisze...

Lisko, serdecznie ci dziękuje za ten wpis; akurat dwa tygodnie temu udało mi się złamać rączkę w moim starym woku z IKEA i zastanawiałam się nad zakupem nowego. Dzięki twojemu wpisowi zdecydowałam się na wok ceramiczny firmy Bergner. Jest cięższy niż poprzedni, ale sprawdza się rewelacyjnie.

Cieszy mnie również fakt, że nie jestem jedyną osobą smażącą w woku konfitury. :D

Atria C. pisze...

Lisko, ja czytałam, że najlepsze są blogi aluminiowe. Zwykłe, tanie, rdzewiejące aluminiowe. Takch woków używa się na targowiskach w Azji (nie jakieś tam teflony, węgiel itp). Woki wypala się w bardzo wysokiej temperaturze, dzięki czemu pokrywają się węglową "szlachetną patyną", do której nic nie przywiera. Miałam gdzieś w zakładkach całą stronę poświęconą wokom, kiedy zjadę chętnie się podzielę!

Dodam, że są też szaleńcy, którzy uszlachetniają taki wok w domu, nagrzewając go w pierniku do 250C przez kilka godzin, ale dla mnie to już ekstremum:)

Sama nie mam jeszcze woka, stary z ikea..cóż, "zajechałam" i szukam czegoś dla siebie)

Pozdrawiam!

Anna-apsik1 pisze...

Lisko to prawda co piszesz o wokach. Ja szczęśliwa jestem, że gdy wprowadzaliśmy się domu gdzie obecnie mieszkamy, każdy namawiał mnie na płytę indukcyjną. Ja po gotowaniu bo tak prawdę o mocnym smażeniu na prądzie nie ma mowy kategorycznie odpowiedziałam nie. Ja chcę gaz i do tego dodatkowy podwójny palnik tzw dwie korony. Jestem jedną z niewielu osób którzy mają na osiedlu kuchenkę gazową. A wok to od lat stalowy przecierany olejem i o średnicy 32 cm czyli duży, rodzinny

doggaz pisze...

Opiszę tutaj moją przygodę z boską patelnią chińską jaką jest właśnie wyżej wspomniany wok. Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu podczas mojego pobytu w Manchesterze kiedy to zainteresowałem się dosyć mocno kuchnią chińską, zwróciłem się więc z prośbą do mojego kolegi który pracował w jednej z lepszych orientalnych restauracji w Manchesterze, coby doradził mi trochę w sprawię kupna woka. Podczas jednej z kolacji skumałem się poprzez kolegę z azjatyckim szefem tamtejszej kuchni, który doradził mi w sprawie wybrania woka i jego późniejszej pielęgnacji. Dzień później wybrałem się do poleconego sklepu z oryginalnymi artykułami kuchni chińskiej i wybrałem najprostszy i prawie najtańszy wok ręcznie kuty ze stali węglowej, który w przeliczeniu na złotówki kosztował około 100złotych. Po powrocie od razu zacząłem zabawę z wokiem( czyli smarowanie olejem-wypalanie-smarowanie-wypalanie i tak kilka razy, aż wok okazał się zdatny do użytku. Następnym problemem miała być niewystarczająca moc mojego palnika gazowego i problem z ulokowaniem woka(brak specjalnego pierścienia pod wok).
Primo problema: Przed rozpoczęciem pracy na woku, należy go dobrze rozgrzać, mój palnik gazowy okazał się wystarczający(2-3min) następnie dodajemy olej, ja dodaje polecony olej z orzeszków ziemnych i znów rozgrzewamy(następne 2-3min). Łącznie mój wok na mojej kuchence rozgrzewa się około 5-6min, więc nie jest źle, chociaż rozgrzanie normalnej patelni do temp 180 to około 2min. Następny problem dotyczący stabilności woka okazał się błahy gdyż wokiem od momentu rozgrzania nieprzerwanie operujemy a sam proces przygotowania potrawy niekiedy jest mniejszy od procesu rozgrzania woka! Oczywiście nasz chiński mistrz kuchni na specjalnie przygotowanym do obsługi woka palniku potrafił w ciągu tych 8minut przygotować cztery porcje zupy i tyle samo dań głównych. Ponad to, temperatura woka była tak silna że co jakiś czas musiał dolewać chochlę wody by od ogromnej temperatury wok nie stopił się! Na moim woku przyrządzałem już najróżniejsze dania kuchni chińskiej i nie tylko, od zup i sosów po makarony i mięsa smażone na głębokim oleju. Z całego serca mogę polecić tę uniwersalną patelnie, na której można popuścić wodzę fantazji i przyrządzić praktycznie wszystko. Wystarczy okazać mu tylko trochę miłości pielęgnując olejem i absolutnym odstawieniem jakichkolwiek druciaków czy detergentów, a z pewnością odwdzięczy nam się tym samym i będzie służył wiele lat.

Ania pisze...

Lisko czy w pokazanym przez ciebie woku ceramicznym mozna gotowac na parze np. w koszyczku bambusowym, bo z wygladu wydaje sie zbyt szeroki. Moglabys jeszcze napisac jakie wymiary powinien miec wok, bo nie wiem jaki wybrac zaczynaja sie od 20cm a koncza na 30cm

Marylka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Marylka pisze...

Zastanawiam się nad kupnem Wok'a. Ale nie wiem, który jest najlepszy? Wok ze stali węglowej czy Wok żeliwny?

Posen pisze...

Dla osób, które nie mają kuchenek gazowych - indukcyjny Wok ;-) Mam mieszane uczucia. Tu coś więcej na ten temat: http://agdsprzet.com.pl/uncategorized/nowatorskie-rozwiazania-w-kuchni/

Christopher Konkel pisze...

Całkowicie zgadzam się z komentarzem doggaz.Najlepszy jest stalowy i gaz.Cały błąd z tym przyklejaniem,to zbyt niska temperatura smażenia i nie umiejętność.Najpierw rozgrzewamy sam wok,bez oleju i jak już z niego zacznie dymić,nalewamy olej i znowu nagrzewamy i dopiero wtedy partiami wrzucamy poszczególne składniki.Te przesmażone,rozsuwamy na boki,a na środek wrzucamy nowe.Nie można wrzucić wszystko razem na zimnego woka i oczekiwać,że się nic nie przyklei. Smażenie na woku polega,na smażeniu szybkim i wszystko musi być chrupkie.Nieporozumieniem jest kupić mrożonkę na woka.Przecież to wszystko będzie pływać.