Praca nad książką pochłania mnie bez reszty.
I chyba tylko ja potrafię kupić bilety na wymarzony koncert, cieszyć się nimi przez dwa miesiące, by pewnego dnia stwierdzić, że to, na co czekam, było wczoraj i prędko się nie powtórzy. Ech.
W mijającym tygodniu upiekłam chyba z pięć serników, kilka krajanek, tort i rzeczy, które pojawiły się na blogu. Budzę się z zeszytem z notatkami i zasypiam nad nim jak dziecko.
Moja kuchnia przypomina pobojowisko. Kończę jedno ciasto, zaczynam następne.
Wymyślanie przepisów, choć nie zawsze wszystko wychodzi od razu tak, jak bym chciała, jest jednak czymś, co sprawia mi ogromną radość.
Pozwólcie więc, że dziś zaproszę Was tylko na małe muffinki z malinami i krówkami, które pod wpływem ciepła tworzą słodką, lekko ciągnącą skorupkę. Warto poczekać, by dobrze ostygły, zanim wyjmiemy je z foremek, bo są raczej miękkie i delikatne.
A przy okazji zapraszam do nowego numeru magazynu Kikimora, w którym ukazał się wywiad ze mną.
Miłego weekendu Wam życzę!
Muffinki z malinami i krówkami
/6 dużych lub 8 mniejszych sztuk/
1 jajko
60 g cukru trzcinowego
40 g bardzo drobnych płatków owsianych lub mąki owsianej
110 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
120 g jogurtu naturalnego lub kefiru
50 g stopionego masła
100 g miękkich krówek, bardzo drobno posiekanych
110 g malin plus kilka malin do dekoracji
Jajko wymieszać w misce z cukrem, jogurtem i masłem. Następnie dodać mąkę, płatki i proszek. Wymieszać. Dodać połowę krówek, połączyć z masą. Wsypać maliny i delikatnie wymieszać.
Formę do muffinków wyłożyć papilotkami. Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Masą wypełniać foremki maksymalnie do 1/2 ich wysokości (ciasto jest dosyć rzadkie i jeśli wlejemy dużo więcej, podczas pieczenia wyleje się z blaszki). Na wierzch wsypać resztę krowek i wstawić do piekarnika na 30-35 minut. Muffinki powiny być złocisto-brązowe.
Wyjąć z blaszki dopiero, kiedy przestygną.
Podawać ze świeżymi malinami i lodami waniliowymi.
Smacznego :)

38 komentarzy:
Pycha!
Z niecierpliwością czekam na książkę:)
przecudnie wyglądają i na pewno też tak smakują (:
Małe jest piękne. Szkoda koncertu.
Kolorowych i inspirujących snów.
Nadal klimaty karmelowo - malinowe, fajnie :).
Wow, to ty pracujesz w kuchni na kilka zmian, wyobrażam sobie jaka pasja Ci towarzyszy!
Zanim jeszcze przeczytałam Twoje pierwsze słowa dzisiaj, a zobaczyłam już zdjęcie, pomyślałam, że nie mogę się doczekać już Twojej książki.
Mógłby jeszcze powstać film o tych przygotowaniach, bo uwielbiam takie z kuchnią nie w tle, ale na pierwszym planie. ;)
Lubię delikatne i rozpadające się muffiny. I lubię maliny.
Pozdrawiam!
;)
Czekam z niecierpliwością na Twoją książkę:)
pozdrawiam!
pyszności ! a ja czekam na Twoją książkę z niecierpliwością :)
tez siedzę i pracuję nad książką, tylko o zgoła innej tematyce, i moje pisanie na pewno nie niesie tyle przyjemności zarówno tworzenia jak i dla czytelników..
Lisko kochana, czekam na Twą książkę i ja.
Jestem ciekawa szaty graficznej i ogólnie jestem ciekawa jaka będzie.
A co do kuchni-pola bitwy, uśmiecham się tylko na to, bo u mnie jest podobnie. Tematów w kuchni przewija się bez liku.
Tak jak już kiedyś komuś napisałaś, że jak już zaczniesz piec, to cię wciągnie na dobre. Prawda. Wciągnęło.
Pozdrawiam Ciebie serdecznie i dziękuję że dzielisz się z nami swymi kulinarnymi doświadczeniami.
I czekam na książkę...
Daj znać jak książka bedzie dostępna, bo już się nie mogę doczekać:)lubie blogi, ale papier to papier:)
Gosia
Lisko trafiłaś z tymi muffinkami doskonale! Ja ostatnio nabrałam chęci i wziełam się za pieczenie! Udało mi się zrobić waniliowe z truskawkami i czekoladowe też z truskawkami. Te będą następne :) A książki nie mogę się doczekać!
Pozdrawiam!
Czekam z niecierpliwością na książkę:)
Piękne zdjęcie, Lisko!
Na książkę czekam również z niecierpliwością a do czasu jej wydania życzę Ci przyjemności tworzenia.
Pozdrawiam ciepło.
Cudne muffiny i piękne zdjęcie.
A ksiązkę kupię z przyjemnością:)
Lisko, trzymam kciuki za owocną pracę w kuchni :) A czy zdjęcia w Twojej książce będą tez Twojego autorstwa?
Mam wielką nadzieję, że tak, bo z każdym postem publikujesz coraz ciekawsze kadry :)
alez musza byc wspaniale, te krowki sa kuszace:)
Świetny przepis. Muszę wypróbować ^^
Właśnie zbieramy przepisy z malinami do wypróbowania - ten zdecydowanie dodajemy do listy
Zazdraszczam :) Ale tak zdrowo, żeby nie było. I tych muffinek wszędzie ostatnio, muszą w końcu się zebrać w sobie i upiec, b o nigdy nie próbowałam.
-----------------------------------
Zapraszam:
Para w kuchni.
Na turystyczny szlak!
wyglądają niesamowicie smakowicie !
Oj tak na tą książkę będę czekać z upragnieniem.
Mam nadzieje, że będzie łatwo dostępna.
Czekam na knige z taką samą niecierpliwością co wszyscy, którzy Cię podglądają!
U mnie zawsze dominuje inny strach. czy nie przegapię czegoś ważnego. Już bym chciała trzymać Twoją książkę w rękach.
A muffiny są cudne.
Pozdrawiam serdecznie
Ania
Po raz pierwszy trafiłam na tego bloga i już wiem, że będę tu wracać. Przepisy smakowite i inspirujące do pichcenia i zdjęcia wyjątkowo dopracowane. Naprawdę piękne kadry :) czekam na książkę :) uwielbiam ksiązki kucharskie, życzę wytrwałości, cierpliwości i radości przy pracy nad ksiązką oraz ogromnej sprzedaży :)
Ta książka to już jest bestseller! :)
Ja też czekam na Twoją książkę :) Życzę żeby udała się koncertowo!;)
niedlugo wyjezdzam na wakacje na kemping, nie ma tam piekarnika, moze jakis fajny przepis na sernik na zimno lub jeszcze lepiej na cos innego co wymaga tylko pracy i lodowki? :)
Lisko , a jest jakiś znany termin wydania książki( nie chodzi mi o dzień , nawet miesiąc , wystarczy pora roku i rok :D)?
Ja bardzo na nią czekam, ale to pewnie wiesz bo dawno o tym już tobie pisałam :D
Jak miło zobaczyć taki przepis :) Dla mnie, muffinkowego neofity, który od kilku miesięcy jest posiadaczem foremek - jak sen :)
Lisko, trzymam kciuki za Twoją książkę i...jeśli będzie spotkanie autorskie w Warszawie, na pewno przybędę po autograf. Miłej niedzieli :)
Przepysznie jak zawsze :) I coś czuję, że kupię Twoją książkę, mam nadzieję, że nie będzie bardzo droga i będę mogła sobie na nią pozwolić :)
Pozdrawiam!
pysznie! te krówki mnie bardzo pociągają, pewnie dlatego że nie mogę ich jeść :)))
fajne jest wymyślanie nowych przepisów, choć ja je i tak wciąż zmieniam i zmieniam i nie ma wersji ostatniej.. :)
Piekne te twoje naczynia i patery...pysznie to wszystko oglądać :)
Oj kiążka może zagości u mnie też:)
Piękne zdjęcie.
Ps: Wspieram cię!
Muffinki na pewno pyszne, też nie mogę doczekać się książki, szczególnie, że ostatnio non stop dodaje do zakładek do ugotowania przepisy z Twojego bloga, powodzenia :-)
nic tylko czekac az maliny stanieja ;)
chyba nie dopisze nic bardzo oryginalnego, ale mam juz taki zbior Twoich przepisow w wersji wydrukowanej, ze fajnie by bylo miec teraz jakies w wersji ksiazkowej :)
powodzenia!
a
PS. Kikimora rządzi. Fajnie, ze o dzieciach nie zawsze musi byc na niebiesko-rozowo
zrobiłam dziś rano i zajadam, są przepyszne!!! lekko kwaskowate, wilgotne maliny i subtelnie wyczuwalna krówka... daje im krótki żywot ;)
Miałam wielką ochotę na coś szybkiego nietłustego i z owocami. Przepis udał się w 100% mimo że zamiast malin dałam borówki a płatki owsiane zastąpiłam zwykłą mąką Rewelacja!!
Prześlij komentarz