2011-06-22

Francuskie gofry



Francuska cukiernia Ladurée, o której dużo pisałam tutaj, słynie przede wszystkim ze wspaniałych makaroników. 
Ja jednak zapamiętałam ją również jako miejsce, gdzie można zjeść pysznego croissanta albo brioszkę posypaną grubym cukrem.
Lista smakołyków, jakie tam sprzedają, jest długa.
Przepis na dzisiejsze gofry pochodzi z ich książki. W przeciwieństwie do innych, czasochłonnych i trudnych, ten jest łatwy.
Robiłam już gofry belgijskie i gofry kruche. A jeśli chcecie spróbować najlepszych w Warszawie, polecam starą budkę na warszawskiem Grochowie, która od ponad pięćdziesięciu lat sprzedaje rurki z kremem, ale również gofry (tutaj).
Zazwyczaj gofry, jakie jemy w Polsce są albo drożdżowe albo kruche. Te mieszczą się w innej kategorii - są miękkie i pomarańczowe. Ciasto, z którego się je robi nie zawiera drożdży ani proszku do pieczenia. Warto spróbować :)


W oryginale, przepis poleca tylko cukier puder do oprószenia gofrow, ja swoje podałam z karmelowym jogurtem i malinami. 

Francuskie gofry
Gaufres Maison
/Źródło: Ladurée/
ilość: ok. 6-8 sztuk

75 g mąki do ciast (użyłam typ 450)
125 ml + 75 ml mleka
20 g cukru
szczypta soli
30 g masła
3 jajka
50 ml kwaśnej śmietany (użyłam 18%)
1 łyżka wody z kwiatow pomarańczy (opcjonalnie, ale warto)

Mąkę przesiać przez sitko i odstawić.
W garnuszku zagotować: 125 ml mleka, cukier, sól i masło. Zdjąć z ognia, wsypać mąkę i energicznie wymieszać (należy uważać, żeby nie zrobiły się grudki z mąki). Wstawić z powrotem na gaz, mieszając gotować minutę, by odparować nadmiar płynu - powstanie nam gęsta, lśniąca masa, ktora powinna odchodzić od ścianek naczynia.
Zdjąć z ognia, odstawić do wystudzenia.
Dodając po jednym jajku, dokładnie wmieszać je do masy. Następnie dodać resztę mleka, śmietanę i wodę pomarańczową. Wymieszać i odstawić na godzinę.
Rozgrzać gofrownicę. Delikatnie posmarować olejem roślinnym (ja tego nie robiłam, bo ciasto jest tłuste, przyp. L). Wlewać porcje masy i piec ok. 3-4 minut, aż będą złociste (moja gofrownica piecze gofra ok. 7-8 minut, przyp. L - ten czas warto dostosować do urządzenia, jakim dysponujecie).
Podawać na ciepło, z ulubionymi dodatkami i cukrem pudrem.

Smacznego!

32 komentarzy:

Sigrun pisze...

Musze sobie w końcu sprawić gofrownicę i rozpieszczać domowników i gości tymi pysznościami! zaintrygował mnie karmelowy jogurt.. sama robisz? czy kupujesz? pierwsze słyszę..a różne jogurtowe nowinki sprawdzam..

Liska pisze...

Sigrun,
ten akurat zrobiłam (w garnuszku rozpuszczam cukier, dodaję odrobinę wody, a kiedy zrobi się złociste, dodaję śmietanę i trochę masła) i wymieszałam z jogurtem naturalnym. Ale można też kupić jogurt karmelowy np. Movenpick.

Zosia pisze...

Piękne! Piękne gofry, piękne zdjęcia, wszystko jest u Ciebie piękne, Lisko!
Też muszę sobie sprawić gofrownicę:) I chyba wybrać się do Warszawy, na gofry, o których piszesz!

Pozdrawiam serdecznie:)

Wiewióra pisze...

Uwielbiam gofry!!! niestety nie mam gofrownicy ale czasem u koleżanki się spotykamy i gofry pożeramy :)
Takich jak Twoje nie robiłam ale chyba warto bo wyglądają mega pysznie!!! pozdrawiam.

Dziewczyna bez matury pisze...

Oh, już dawno miałam sprawić sobie gofrownicę. Mi gofry kojarzą się najzwyczajniej, prozaicznie ze słonecznym wrześniem nad polskim morzem. A u Ciebie dziś prawdziwy product placement, myślę, że
przynajmniej połowa Twoich czytelników zdecyduje się na dawno odkładany zakup gofrownicy :)

Liska pisze...

Zapraszam na gofry, ale jeszcze bardziej na rurki, które od zawsze smakują tam tak samo dobrze, a nie wiadomo, jak długo jeszcze będą, bo budynek, w którym są sprzedawane, zostanie rozebrany.

Liska pisze...

Dziewczyno,

"Kochanie, wracając z pracy kup gofrownicę" ? ;D

Gospodarna narzeczona pisze...

I przez ciebie kupiłam w końcu gofrownicę!

mar pisze...

Lisko! I jestem kolejną osobą, która kocha gofry a nie ma gofrownicy:) Skandal po prostu, ale z rana takie pyszności..smak wakacji i dzieciństwa:)

Ale pal licho gofry póki co, lecę szukać malin, bo inaczej oszaleję:)

Gospodarna narzeczona pisze...

A no i budkę znam, bo grochowskie me korzenie. Ale to co zrobili z rondem ciągle nie mieści mi się w głowie.

Zosia pisze...

O tak, rurki też przepięknie wygladają na zdjęciach. W takim razie szybko muszę się zbierać do Warszawy.

I chyba spróbuję z tym: "Kochanie, wracając z pracy kup gofrownicę" ;)

Miłego dnia!

Liska pisze...

Gospodarna,
ja się zastanawiam, kiedy oni naprawdę zrobią z nim coś sensownego. Na razie wygląda to jak suk w centrum miasta.

countrygirl pisze...

Mniam! Piękne, zapewne niebiańsko pachnące pomarańczami gofry...Dzięki takim postom i zdjęciom mam ochotę na słodkie od samego rana, co niestety skutkuje w dodatkowych "wałeczkach tu i tam";-) Ale wolę to niż skąpe bikini w tym roku ;-)

Pieknoscdniablog pisze...

Po gofrownicę marsz:)

Jaka jest najlepsza?

Liska pisze...

Piękność dnia,

nie polecam jakiejś konkretnej, bo sama mam beznadziejną, kupioną za kilkadziesiąt złotych. Najlepsze są gofrownice o dużej mocy, gofry szybko się w nich pieką i są chrupiące na zewnątrz.

Sylvii pisze...

Naprawdę budki mają stamtąd zniknąć? :( To strasznie przykre, mam dobre wspomnienia z tych okolic, no i Grochów to rodzinna dzielnica mojego Miłego. Faktycznie, Rondo Wiatraczna wygląda trochę kuriozalnie, najbardziej mnie obrzydza ten ogromny budynek, który wyrósł za budkami - jedynym jego plusem jest to, że ma Simply. Oby nie zaczęli likwidować bazarków, bo jest ich jakby mniej... Lisko, a Ty jesteś z Grochowa?:) Co do gofrów, to ja kiedyś miałam toster - opiekacz z wymiennymi wkładami, była do tego też wkładka gofrowa, był fajny i nie kosztował dużo.

Pieknoscdniablog pisze...

Lisko, dziękuję za radę. Poszukam jakiejś mocarnej:)

Miłych Wakacji

Dziewczyna bez matury pisze...

Lisko,
a czy mogłabyś mi powiedzieć jaka to jest "duża moc" dla gofrownicy? 700W to już dużo?

wcinajto pisze...

Czuję, że tyję od samego oglądania zdjęć Twoich pyszności, Lisko ;-).
Gofry mnie kuszą i nęcą... (nie Kasiu, nie pójdziesz do kuchni, musisz pisać pracę :()

Papaya pisze...

Uwielbiam gofry, szczególnie te mega chrupiące. Wtedy nie trzeba już nic. Wystarczy oprószyć cukrem pudrem i jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. <3

Majana pisze...

Świetne gofry, trzeba będzie wypróbować przepis. Nie mam wody pomarańczowej, muszę kupić:)
Pozdrawiam.

Gosienkah pisze...

nie mogę się napatrzeć :-)

dream-about-muffins pisze...

Lisko,
gdzie można kupić wodę z kwiatów pomaranczy?

Pozdrawiam

PS Jestem kolejną osobą, która nie posiada gofrownicy :)

Ale kupiłam wczoraj maliny!

moni.ka pisze...

Taj, tak tak :) W najbliższym czasie gofry to mój cel!
Świetny blog
Pozdrawiam,
M.

miss_coco pisze...

I ja się na nie dzisiaj skusiłam i muszę powiedzieć, że są całkiem całkiem ;)) Na twoich zdjęciach wygladają nawet na chrupiące. U nas były z cukrem pudrem i konfiturą agrestową. Tylko nie nazwałabym ich francuskimi...

desperate pisze...

Ach! Jak ja Lisko ci zazdroszczę tych wypraw.
Sama miałam jechać do Paryża, ale nic z tego nie wyszło ze względu na złamaną nogę jednego z domowników.
A cukiernie Ladurée oglądałam w programie Wspaniałe desery, który prowadzi Eric Lanlard.

Praline pisze...

Hah! Ja mam gdzieś gofrownicę, która dostałam daawno temu od babci ;) Jest TAKA ogromna i ciężka!

Pozdrawiam!

Ania vel Vespertine pisze...

Jogurt karmelowy dowomowej roboty - super pomysł! Lisko, strasznie mi się podobają te zdjećai, są takie romantyczne i kruche, delikatne - pasują do tematu głównego!

Uściski!

Małgośka pisze...

no a gofrownica zostala w domu...ale bede pamietac by tu wpasc po ten przepis
ciasto z opisu wyglada na ptysiowe...ale ze jest bez proszku do pieczenia to go wyprobuje :o)

serdeczne dzieki i powodzenia w kuchni

Olciaky vel Olcik pisze...

Te zdjęcia zainspirowały mnie do zrobienia tostów francuskich i kupna nowych talerzy:D

Pozdrowienia

Silje pisze...

Rozkosz dla podniebienia:)

coraline pisze...

w odroznieniu od 30 przedpiszcow ja faktycznie wykonalam dzisiaj te gofry.
rzeczywiscie sa wysmienite. w polecam szczerze szczegolnosci w szczegolnosci tym, ktorzy jak ja, uwielbiaja ciasto parzone.
tak btw byla to moja pierwsza z nim przygoda :)
wode z kwiatu pomaranczy posiadam akurat w duzych ilosciach, bo kosztuje w moim perskim sklepie cos kolo euro. oprocz kuchni, uzytkuje ja jako naturalny odswiezacz powietrza w butelce z recznym atomizerem.