Kuchnia indyjska należy do moich ulubionych. Zresztą - pisałam już o tym.
Bogactwo przypraw, subtelne aromaty mielonej kolendry, prażonego kminu czy podskakujące na patelni ziarenka musztardowca. Głęboki kolor kurkumy, która nie bez przyczyny należy do naturalnych barwników. To wszystko czyni ją wyjątkową.
Z odległej perspektywy wydaje nam się w miarę jednolita, jednak kiedy pojedziemy do Indii okaże się, że w zależności od regionu jest zróżnicowana. Jeśli na północy zjemy coś, co przypadnie nam do gustu, bez powodzenia będziemy tego szukać na południu.
Niewiele osób próbuje gotować te dania w polskiej kuchni, a szkoda.
Przepis na dzisiejsze danie pochodzi z książki o najbardziej kolorowej okładce, jaką zdarzyło mi się mieć w rękach.
To książka "I love curry" Anjum Anand, która zawiera klasyczne przepisy na chyba najbardziej popularne z indyjskich dań. Bardzo często robię w domu curry. Jest to jedna z najłatwiejszych potraw, pod warunkiem, że dysponujemy kilkoma podstawowymi dla tej kuchni przyprawami.
Robi się je szybko, a efekt zazwyczaj zachwyca.
Mięso można zastąpić rybą albo tofu, w zależności od upodobań i tego, co akurat mamy pod ręką. Ja bardzo lubię curry z białych ryb i krewetek. Jeśli używam tofu, staram się korzystać z jego twardej wersji, którą łatwo można pokroić w kostkę. Jogurt zastępuję czasem mlekiem kokosowym. I odwrotnie.
To danie jest bardzo aromatyczne: duszony smak słodkiej cebuli, ostra papryczka chilli, mleko kokosowe i odrobina kwaśnego octu.
Curry z krewetkami, mlekiem kokosowym i orzeszkami nerkowca
/przepis modyfikowany, na podst książki Anjum Anand/
5 łyżek oliwy, oleju roślinnego lub ghee
3 ząbki czosnku, rozgniecione
20 g świeżego imbiru, startego na tarce
60 g orzeszków nerkowca
sól, do smaku
1/2 łyżeczki nasion kozieradki
1 łyżeczka nasion musztardowca
1 cebula, pokrojona w piórka
1 łyżeczka mielonych nasion kolendry
3/4 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka mielonego kminu
1/2 małej papryczki chilli, może być suszona, ale należy ją ostrożnie dawkować, jeśli nie lubimy bardzo ostrych dań
400 g mleka kokosowego
2 łyżki octu z białego wina (lub do smaku)
350 g dużych surowych krewetek, bez skorupek, oczyszczonych
Imbir i czosnek zmiksować na gładką pastę, dodając 1 łyżkę wody.
Na głębokiej patelni rozgrzać łyżkę oliwy, dodać pastę, orzeszki i smażyć ok. 1-2 minut, aż zacznie pachnieć.
Zdjąć z patelni. Wlać na patelnię resztę oliwy, dodać nasiona kozieradki i musztardowca. Kiedy lekko się uprażą (nasiona musztardowca będą podskakiwać na patelni), dodać cebulę i dusić ją na średnim ogniu, aż zmięknie (ok. 10-12 minut). Dodać pastę z czosnku i imbiru i po 2 minutach resztę przypraw (kolendrę, kurkumę, kmin, chilli), sól do smaku oraz kilka (3-4) łyżek wody.
Kiedy woda odparuje, dodać mleko kokosowe i gotować do czasu, aż część z niego odparuje, a sos będzie miał konsystencję gęstej śmietany. Doprawić octem.
Dodać krewetki i gotować, aż staną się różowe (ok. 3 minut).
Podawać z gotowanym ryżem.
Smacznego!


43 komentarzy:
Zdecdydowanie też moge powiedzieć : I love curry! Uwielbiam! Tak się składa, że brakuje mi tylko mleczka kokosowego i orzeszków :D, więc szybko nadrobię ten brak:)
Miłego dnia!
magia zapachu curry jest cudna...bardzo lubię te pzryprawę, swietny pomysł na lekką kolację..pozdrawiam
Też uwielbiam curry. Jednak do smażenia używam oleju kokosowego i dodaję posiekaną trawę cytrynową oraz kilka listków z mojej cytryny. Ma wtedy super cytrynowy smak i zapach. Twoja wersja wygląda smakowice i zrobię ją jutro na kolację. Pozdrawiam serdecznie Kaśka
Witam Cię serdecznie, ja też należę do osób lubiących curry, kiedy jadłam pierwszy raz wydawało mi się że ta potrawa jest za ostra jak dla mnie, natomiast z czasem okazało się że moje kubki smakowe przyzwyczaiły się do tej ostrości :)
pozdrawiam
Aga
I ja lubię gotować curry! Odmierzać przypawy, zachwycać sie ich kolorami i zapachami. Ja preferuje masło ghee, zupełnie ono zmienia smak potrawy i jej aromat. Zdjęcia fantastyczne, mimo godziny 7 00 rano już myślę o obiedzie...
uwielbiam carry :) a twoj blog jest naprawde rewelacyjny
kuchnię indyjską też lubię, za jej różnorodność właśnie :)) ilość przypraw, które w tej kuchni goszczą może przyprawić o zawrót głowy... i te zapachy jakie roznoszą się po domu, cudowne!
Lubię Anjun, jakiś czas temu można ją było oglądać w kuchnia tv, prowadziła własny program o kuchni indyjskiej. Książki nie widziałam, ale muszę poszukać, bo jej przepisy bardzo mi się podobały.
pozdrawiam ciepło w ten zimowy czwartkowy poranek!
Lisko,wszystko pięknie wygląda i smakowicie, tylko powiedz,proszę na Boga, gdzie dostać nasiona musztardowca oraz nasiona kozieradki OD RĘKI???Czy te przyprawy są dostępne np. w Piotrze i Pawle??? A może wszystkie przyprawy (musztardowiec,kozieradka,kolendra i kmin) można zastapić jakąś gotową mieszanką, w miarę zbliżoną smakowo??? Jutro byłaby pyszna kolacja...Pozdrawiam ciepło. www.countrygirl.blox.pl
Tą książkę mam w planach, bo też kocham kuchnię indyjską i wszelakie curry. Śliczne sari widzę na Twoich zdjęciach. Jedwabne?
Uwielbiam curry,ale zazwyczaj robiłam wersje z kurczakiem.moze rzeczywiscie czas przerzucic sie na rybke? :) Chyba tak :) POzdrawiam i zapraszam do mnie
Mniam, mniam, mniam:)
zgadzam się, cudowne są te zdjęcia, Twoje curry wygląda tak pysznie, tylko te krewetki...:( gdybym tylko nie była uczulona już dzisiaj zrobiłabym identyczne, bo z rybą już mi się przejadło. Ten przepis jest bardzo...aromatyczny:) już czuję te zapachy z kuchni!
ja tez bardzo często robię rożne curry- są pyszne ..a ostatnio upiekłam chleb litewski z Twojego przepisu - uwielbiam razowce na zakwasie i muszę przyzna ć że ten jest pyszny i warty poświęconego czasu. jestem twoją stałą czytelniczką, mamą, kucharką z zamiłowania i od 2 lat piekę chleby. Myślę że głównie dzięki Tobie i jeszcze kilku innym bloggerkom.
Dzieki bardzo za natchnienie
asia
Lisko, u mnie w sobote bylo rybne curry, robi sie w 15 minut, a uczta niebywala. :) Lubie kuchnie indyjska z tych samych powodow, co Ty. A na curry z ryby mnie naszlo z powodu akcji w UK pt. Fish Fight, o ktorej postaram sie jeszcze napisac. :) Pozdrawiam!
I love curry too! Zdecydowanie.
pyszne zdjecia:)
I love curry!!! Tylko nigdzie nie mogę dostać ziaren musztardowca, znalazłem tylko na allegro, ale strasznie drogo...
Musztardowca i kozieradkę kupowałam kiedyś u Krisznowców. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że w Piotrze i Pawle też mogą je mieć.
A ja nie moge jesc curry, jedyna przyprawa ktora omijam z daleka.
Dziekuje Lisko za post w ktorym piszesz o Ksiedze chleba. Kupilam ja wlasnie w przecenie i rzeczywiscie jest cudowna. Tyle przepisow, fajne zdjecia i duza ilosc informacji o zwyczajach "chlebowych"
Dziekuje!
Dzieki Lisko za tych Krisznowców! W PiP nie ma - sprawdziałam;-(Pozdrawiam!
niesamowite, ja też 'love curry' ;) ma w sobie coś tak magnesującego, że przyciąga mnie bardziej niż słodycze
Lisko, gdybym przysiadła do tego garnka, raczej nie odeszłabym zanim dna bym nie ujrzała. :) Od czasu do czasu przyrządzam podobne curry, choć w moim wydaniu brakuje octu winnego i nasion musztardowca, których po prostu nie znam (czy u nas są dostępne w sprzedaży?).
Na sam widok tych pięknych zdjęć błogo mi się zrobiło. :) Ach, jak bym teraz zjadła... :)
Pozdrawiam! :)
Wygląda smakowicie! Ciekawe czy z kurczakiem będzie równie smaczne?
W Polsce nasiona musztardowca (Brassica juncea):
http://en.wikipedia.org/wiki/Brassica_juncea
z powodzeniem można zastąpić nasionami czarnej gorczycy (Brassica nigra), które dostępne są w większości sklepów zielarskich i kosztują niecałe 2 PLN :)
Pozdrawiam :)
Mam dokładnie to samo zdanie, mało które dania robią się tak szybko jak te hinduskie a efekt piorunujący (co zależy tez od ilości papryczki;-)
Świetnie wpływają na przemianę materii, rozgrzewają i nie tuczą. Propagujmy curry - fajnie zjeść kapustę z grochem, ale curry też dziś trzeba umieć zrobić!
Ja tez uwielbiam kuchnie indyjska. curry z krewetkami jeszcze nie probowalam, ale chyba niedlugo sprobuje :) Wyglada przepysznie :)
Piękne zdjęcia!
:))
Curry zrobiłabym,ale bez krewetek:)
Uwielbiam curry a temu bym się nie oparła, o nie, wygląda bosko:-) Dziś u mnie też curry, rybne z mlekiem kokosowym.
Całus!
I love the sari (?) that you have used beneath the curry pan in the first photo which btw, is very stunning!
Nie mogę się doczekać podróży po Indiach, właśnie od strony kulinarnej.
zawsze zajadałam curry z kurczakiem, mlekiem kokosowym i pastą curry. Nawet nie wiem czy w Polsce można ją kupić. uhmmm pychota...
Właśnie zjedliśmy curry wg Twojego przepisu tylko że w wersji rybą, pyszne! Dziękuję za przepis!
Wlasnie szukalam inspiracji na jutrzejsze gotowanie ze znajomymi, no i znalazlam! Krewetkie, imbir, mleczko kokosowe, ze o reszcie nie wspomne - juz mi slinka cieknie. No i jak zwykle inspirujace zdjecia ;).
Lubię takie bogactwo smaków wzajemnie się przenikających. Po miseczce takiego dania, nie potrzebuję koca do ogrzania. Zobacz ten przepis, może Ci podpasuje (http://pistachio-lo.blogspot.com/2010/11/jeden-sos-wiele-mozliwosci-tajski-sodki.html)
Bardzo lubię, gdy dom wypełnia mi zapach tych kręcących w nosie przypraw. Pycha!
Lisko, I love curry too :) Chyba tajskie najbardziej...
przepyszne, naprawdę nieziemskie, robiłam w ptk., cała rodzina, choć nie wszyscy są fanami egzotycznych smaków, była zachwycona!
P.S. od jakiś 2 miesięcy jestem fanką bloga, wypróbowałam juz parę przepisów, wszystkie świetne, jest na mojej top liście kulinarnych blogów na 2. miejscu, zaraz po moichwypiekach :)
Na pocz. przepisu stoi:
Na głębokiej patelni rozgrzać łyżkę oliwy, dodać pastę
Pod koniec mamy:
Dodać pastę z czosnku i imbiru
Lisko: czy pasta z imbiru i czosnku to "pasta"? Czy dodać pastę curry?
Zrobiłam wczoraj to danie b e z dodatk. pasty. Niestety nie miałam kozieradki, musztardowca zastąpiłam gorczycą i było tego niestety za dużo. Smakowało, ale idę upolować kozieradkę i musztardowca!
dziękuję za kolejną inspirację
:) jest taka książka "sto odcieni bieli" gdzie pięknie pisze o kuchni indyjskiej, przyprawach, i ... wybaczeniu. Każda przyprawa ma swoją "moc" zmieniania ludzi. kuchnią indyjską zostałam rozkochana..
Szkoda, że w Polsce wciąż nie ma zbyt wielu azjatyckich sklepów w których można nabyć wszystkie te aromatyczne cudowności.
Piękne zdjęcia. Pyszne przepisy. Zawsze przyjemność tu zaglądać.
Witam, tak się składa, że to curry jest trochę niepełne. Szczerze, przez obecność kozieradki, myślałam, że robię hinduskie curry ale okazuje się, że to tajskie curry. Niepełne w smaku, brakuje mu tych oryginalnych aromatów jakimi są limetka kaffir i tajska bazylia. Dodają intrygującej nutki oraz odrobinę słodkości. Pierwszy raz robiłam coś z tego bloga i nie do końca mnie to satysfakcjonuje, ale być może będę próbować dalej. W każdym razie życzę wytrwałości w gotowaniu! Pozdrawiam
Witam, czy w tej potrawie można wykorzystać zieloną pastę curry, mam taką, natomiast nie mam dostępu do takich przypraw jak nasiona kozieradki i musztardowca. Ta pasta stoi u mnie już dość długo i nie wiem za bardzo jak ją wykorzystać, czy można ją zastosować jako zamiennik. Bardzo proszę o odpowiedź, bo reszta składników czeka... pozdrawiam, Monika.
Wczoraj ugotowałam, smakuje pysznie. Serdeczne dzięki za inspirację :)
Przymierzam się, żeby zaserwować ten przepis na najblizszej wspólnej kolacji ze znajomymi. Poradź Lisko proszę, jakie warzywa będą pasować do tego dania? Myślałam o grilowanej czerwonej papryce albo pomidorkach cocktailowych (ich lekko słodki smak może pasować do mleczka kokosowego), ale to warzywa mało indyjskie...
Dziękuję i pozdrawiam
M.
I love curry too :) Chociaż dziś zrobiłam wariacje tego przepisu z piersię kurczaka i makaronem gryczanym... pysznie :)
Prześlij komentarz