2011-01-02

10 najpiękniejszych książek kucharskich 2010. Część 2.

Dziś druga część poświęcona najpiękniejszym książkom kucharskim roku 2010.
Mam nadzieję, że rok 2011 przyniesie nam jeszcze piękniejsze i lepsze.
Czego Wam i sobie życzę :)


Tartine Bread  i Bourke Street Bakery
(czyli pieczenie chleba jest sexy)


Jeśli ktoś uważa, że piekarz to gruby facet w starym podkoszulku, powinien zajrzeć do książki Tartine Bread. 
Historia była mniej więcej taka: w pięknym San Francisco żyło sobie dwóch panów. Jeden był surferem i dnie spędzał na śmiganiu po ciepłych wodach oceanu, drugi zaś piekarzem. Pewnego dnia surfer odwiedził piekarza i zaproponował mu układ: nauczy go pływania na desce w zamian za lekcje pieczenia chleba.
Dziś Chad Robertson (piekarz) prowadzi piekarnię i kawiarnię Tartine Bakery, a Eric Wolfinger po latach spędzonych na gotowaniu i pieczeniu, jest fotografem. Przystojnym fotografem.
Ich książka jest najpiękniejszą książką o pieczeniu chleba, ale mimo przejrzystych instrukcji jest lekturą dla zaawansowanych piekarzy. Oprócz pieczywa, znajdują się tu receptury na inne dania (zupy, gofry, sałatki).
Całość dopełniają kolorowe i czarno-białe fotografie.
Bourke Street Bakery to w moim domu przyrodnia siostra Tartine Bread.
Stoją obok siebie i w gruncie rzeczy są do siebie podobne (Bourke też jest dla zaawansowanych piekarzy, przepisy w niej są czaso i pracochłonne). To książka z australijskiej piekarni, do której zawsze jest kolejka.
Jej historia sięga roku 2004, kiedy to dwóch przyjaciół postanowiło otworzyć miejsce serwujące wiejski chleb na zakwasie, słodkie i wytrawne ciasta i ciasteczka.
365 stron i fotografie, które powodują, że spędzam pół nocy w kuchni.
Jest pięknie wydana, okraszona zdjęciami z przygotowania krok po kroku niektórych wypieków.
Przetłumaczono ją na kilka języków, między innymi na niemiecki i duński.

Baked Exploration
(czyli pieczenie może być zabawne)
Uwielbiam jedno ze zdjęć z tej książki, na którym obaj panowie, będący założycielami piekarni Baked  w Nowym Jorku, pozują na tle biblioteczki starszej zapewne niż każdy z nich. Jeden ma wąsy i w dłoni dzierży brązową filiżankę, drugi pod krawatem, z tacą pełną czekoladowych ciastek. Albo to, na którym jeden czyta w fotelu gazetę, a drugi miesza herbatę obuty w kraciaste cichobiegi z gumką.
Mam fioła na punkcie zwariowanych ludzi z pasją, którzy pewnego dnia rzucają dotychczasowe zajęcie i zaczynają zarabiać na życie robiąc coś, na czym się kompletnie nie znali. To coś pewnego dnia sprawia, że zostają docenieni i dzięki temu pracują jeszcze bardziej.
Matt Lewis i Dario Poliafito kiedyś pracowali w reklamie, może dlatego wiedzą, jak robić książki, które przykuwają uwagę.
Ich pierwsze dzieło: Baked kupiłam ze względu na projekt - inny niż wszystko, co znałam do tej pory. Później przeczytałam recenzje krytykujące ich styl: że zarozumiali, że przemądrzali, itp, itd., czyli osiągnęli dokładnie to, o co im chodziło.
Może mieliby malutką, nikomu nie znaną piekarenkę, gdyby pewnego dnia Oprah Winfrey nie umieściła zdjęcia brownie ich autorstwa w swoim magazynie z dopiskiem, że jest to coś, bez czego nie może żyć. Na efekt nie trzeba było długo czekać: zamówienia posypały się natychmiast, a panowie, mimo zatrudnienia wszystkich gotowych do współpracy piekarzy, piekli swoje ciastka dzień i noc.
To była ta kostka domina.
Książka zawiera przepisy na klasyczne amerykańskie ciasta, ale przerobione tak, by były pyszne. Obaj autorzy deklarują, że modyfikują receptury tak długo, aż osiągną to, o co im chodziło. I ja im wierzę, bo za co się nie zabiorę, wychodzi i jest pyszne. Wspomnę choćby słodko-słone karmelowe brownie.
Książka jest zaprojektowana w stylu, który nazywam retro z przymrużeniem oka. Znajdziemy tu i niebieskie skarpety, wąsy, stare czajniki i tapety w kwiaty. Skomponowane z  klasą i zabawne.
A gdyby komuś było mało, autorzy są bardzo aktywni na Facebooku, gdzie można ich osobiście zapytać o sprawy związane z pieczeniem i nie tylko.

My Sweet Mexico
Fany Gerson

O meksykańskich deserach wiedziałam niewiele. Pierwsza myśl to słodkie naleśniki oblane karmelem i prażonymi orzechami włoskimi i gorąca czekolada. Tymczasem to cały świat mniej znany, bo odległy. Ta książka jest rodzajem kulinarnego reportażu - pokazuje meksykańskie ulice i kafejki oraz całą paletę słodkości: lodów, napojów, słodkich bułek, deserów z kukurydzy, a także nowoczesnych potraw.
Autorka jest doświadczonym cukiernikiem, dzielącym czas między rodzinny Meksyk i Nowy Jork.
To z niej pochodził przepis na pieczone przeze mnie bułeczki.
Dlaczego spodobała mi się ta książka? Jest ciekawa, opowiada o tradycjach, pokazuje słodycze dotąd mi nieznane. Jest pięknie wydana na matowym papierze, zilustrowana kolorowymi zdjęciami w meksykańskich, kolorowych klimatach. Aż chce się tam pojechać, by popróbować tych cudów.

Najpiękniejsze książki AD 2010, część 1.

Zdjęcia pochodzą ze stron: Amazon.co.uk. Amazon.it, murdochbooks.com.au, tartinebakery.com, bakednyc.com

21 komentarzy:

kass pisze...

Lisko , czytając Twoje rekomendacje wciąż przełykałam ślinę....bardzo smacznie napisałaś o pięknych książkach....mimo leniwej niedzieli zachciało mi się coś upiec, i to koniecznie coś 'nowego':)
Pięknego Nowego Roku!

Liska pisze...

Kass,
ja też po wczorajszym lenistwie zabieram się dziś do pracy :)
Szczęśliwego Nowego Roku!

Ola Nguyen Van pisze...

Lisko, gdzie kupiaś Bourke Street Bakery ; ) ?

Liska pisze...

Olu,
na Amazonie.

Liska pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
kamaria pisze...

Wspaniałe książki! Kiedy przepisy wydane są w ten sposób, zadowolić można nie tylko żołądki, ale i oczy i duszę :) cudne.

Krokodyl pisze...

Napracowałaś się. :-) Bardzo atrakcyjne tytuły, świetny zestaw. :-) Niektóre ksiązki piękne, jak marzenie. :-)

miss_coco pisze...

Ten drugi zestaw jakos bardziej do mnie przemawia. Piekne ksiazki i tez pewnie dosyc drogie. Zagramaniczny rynek wydawnictw kulinarnych ma ogromna oferte, tego sie nie da porownac do tego co wychodzi u nas. Wiecie, ze sa nawet targi wydawnictw kulinarnych...?
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Lisko !

Karolina pisze...

Ja również mam ogromną słabość do ludzi, którzy podjęli to ryzyko, aby zainwestować swój czas, siłe i chęci, w coś zupełnie nowego. Dlatego tak bardzo lubię czytać biografie odważnych(oraz nie ukrywajmy, nieraz zupełnie szalonych) ludzi. Ale tak szczerze to zauważyłam, że mam taką wiarę w sercu, że ja również będę kiedyś częścią podobnej historii. Mojej indywidualnej przygody. Z takim spokojem o tym myślę, bo nie uznaję granicy wiekowej, w której nie można rzucić wszystkiego, by wyruszyć w nowe i nieznane obszary życia, czy też świata. Rezygnacja z wygodnego życia w imię pasji - piękne szaleństwo.

Katarzyna pisze...

I dla żadnej polskiej pozycji nie znalazło się miejsce?

feeriasmakow pisze...

Piękny blog. Uwielbiam Twoje zdjęcia... prawdziwy raj dla oka. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

magda k. pisze...

wszystkie pozycje to dla mnie nowość, jestem zachwycona nimi po przeczytaniu Twoich recenzji :)
Pozdrawiam Cię gorąco w Nowym Roku i wszystkiego dobrego

Liska pisze...

@miss_coco,
nie wiedziałam. Aż strach pomyśleć, jaka obładowana bym z nich wracała ;D

@Karolino,
wierzę w to podobnie jak Ty. Nigdy nie jest za późno, by podążać za swoimi marzeniami. Ale też marzenia się zmieniają. Jedne bledną, pojawiają się następne. Nigdy nie wiadomo, co podsunie nam los :)

@Katarzyno,
może w 2011 się znajdzie? Chciałabym, żeby tak było. Mówimy o czołówce najlepszych, a dla mnie żadna z polskich nie wyróżnia się ani graficznie ani nie jest odkrywcza jeśli chodzi o przepisy. Jeśli pojawiają się zbiory przepisów, to jest to wciąż wałkowanie tego, co się wcześniej ukazało (vide: książki pani Aszkiewicz albo pani Szymanderskiej, którym nie odmawiam wartości twórczej, ale jeśli kupujesz kolejną jej pozycję, w której znajdujesz to, co masz w trzech poprzednich jej autorstwa, to zastanawiasz się, jaki to ma sens?). Książki "celebrytów" telewizyjnych, aktorów, dziennikarzy, tancerzy? Tłumaczenia Nigelli i Jamiego? Książka "fajna babka, ale ciacho" ze zdjęciami, które nie bardzo wiadomo, czy miały być żartem, czy też są na poważnie. Nie wiem, jakie przepisy musiałaby zawierać, żebym była gotowa zapłacić za zdjęcia faceta w szlafroku, który uważa się za ciacho.
Przepisy z serialu albo TVN-u? Naprawdę, mimo szczerych chęci trudno jest mi coś znaleźć, a bardzo bym się cieszyła.
Kiedy kupuję książkę kucharską, chcę czegoś nowego, odkrywczego albo przynajmniej pięknego, do pooglądania. Chciałabym mieć np. nowoczesną kuchnię polską, napisaną przez kogoś nowego, ale czy komuś się chce? Łatwiej pozbierać to, co już jest, posiekać, wrzucić, opatrzyć nowym tytułem i sprzedać przed świętami. To wzbudza mój smutek, ale cóż, może trzeba jeszcze trochę poczekać na powiew świeżości.

@Feeriasmaków, @MagdoK,
i dla Was wszystkiego pięknego i dobrego!

Ula pisze...

Tartine byla moja ulubiona piekarnia, kiedy mieszkalam w Kalifornii i w ogole jednym z ulubionych miejsc w San Francisco.
Zazwyczaj stoi się tam w długiej kolejce, ale warto. Chleb rzeczywiscie maja swietny, choć ja bylam glownie fanka ich slodkich wypieków:).
Gdybys byla zainteresowana, tutaj dodawalam pare zdjec z Tartine:
http://adamantwanderer.blogspot.com/2010/05/great-food-day.html
i
http://adamantwanderer.blogspot.com/2010/03/be-pleasant-until-ten-oclock-in-morning.html

Ula pisze...

P.S. Nie wiem czy wiesz, ale Tartine wydało już wcześniej też książkę z przepisami na desery, które serwują w piekarni.
Nie mam jej, ale wypożyczyłam kiedyś z biblioteki i byłam zadowolona:).

http://books.google.com/books?id=4U4YP0xcLKAC&printsec=frontcover&dq=tartine&hl=en&src=bmrr&ei=yxYhTendGISglAfhupRJ&sa=X&oi=book_result&ct=book-thumbnail&resnum=1&ved=0CCcQ6wEwAA#v=onepage&q&f=false

Małgośka pisze...

z tej drugiej ksiazki zrobilam ciasto z suszonych moreli na kruchym spodzie z rozmarynem...zginelo w domu w jedno popoludnie
Nastepne w kolejnosci bylo "malpi chleb" czyli drozdzowe w kulkach z cynamonowo -brazowym cukrem skarmelowanym...palce lizac ...bylo na sniadanie obiad i kolacje...a pozniej chlopaki zrobili krowie oczy bo sie kulki im skonczyly...
do wyprobowania zostal mi mietowy konik polny (to ich nazwa na ciasto czekoladowe z kremem mietowym) ale najpierw musze odsapnac od swiateczno-noworocznych wypiekow

no to tyle ja ...smacznego

Liska pisze...

Ula,
co za zdjęcia! Dziękuję :) San Francisco to moje marzenie. Może kiedyś...
Tak, mam Tartine. Nawet piekłam z niej co nieco.

Małgośka,
tak, oni mówią, że to z rozmarynem należy do najbardziej popularnych. Małpi chleb też robiłam, wyszedł mi z foremki :D Konika polnego nie. Może poczekam na lato :) Mam też ochotę na domowe oreo.

mimi pisze...

hmmm...czyli rozumiem że książki p. Amaro Cię nie zachwyciły?
ja o tych wspomnianych mogę pomarzyć...

pozdrawiam serdecznie

Liska pisze...

Mimi,
nie.

Serdeczności :)

Atria C. pisze...

O!

Ja się zakochałam w książce "Baked explorations!". Dostałam prezent i zamierzam wydać kilkadziesiąt funtów:) Przejrzałam sobie tę książkę na podglądzie i mnie urzekła.

Jak dla mnie aby napisać książkę kucharską trzeba mieć na nią pomysł. Inny niż np. Pani Ewa Wachowicz, która pisze we wstępie jednej z nich mniej więcej tak:"napisałam tą książkę, bo kiedyś skończy się mój czas antenowy a chcę abyście o mnie pamiętali".

Mam do Ciebie takie pytanie: mogłabyś polecić mi jakąś dobrą książkę na temat kuchni francuskiej? Dużo bardziej lubię gotować niż piec, jednak Baked na pewno wrzucę do koszyczka. Zastanawiam się jeszcze nad "I love curry", ale chyba jednak Ramsay mi wystarczy. :) Może dorzucę też "Kitchen" Nigelli - nie mam ani jednej jej książki a ta podobno jest właściwie powtórzeniem jej wcześniejszych wyczynów. Wiadomo Ci coś o tym?:)

Co do ceny anglojęzycznych książek, to dodam, że te zamawiane na Amazon co.uk wcale nie kosztują tak dużo, nawet jeśli porównamy z polskimi książkami: stosunek jakości do ceny wychodzi bardzo korzystnie..

Nina pisze...

Lisko, byłabym Ci wdzięczna jeszcze za jeden przegląd książek - o pieczeniu chleba. Teraz gdy Amazon wysyła za darmo do PL, książki te są bardziej dostępne.