2010-03-30

Camembert na ciepło z calvadosem i ziołami



Camembert ma wiele zastosowań. Doskonale nadaje się do deski serów, ale to, co w nim najlepsze, to możliwość podgrzania go. Wtedy jego środek nabiera kremowej konsystencji.
Lubię tradycyjny panierowany camembert podany ze świeżą sałatą i żurawiną, jednak wolę nieco lżejszą wersję, w której ser jest delikatnie podgrzany w piekarniku. W połączeniu z calvadosem i miodem, staje się wyjątkowo smaczny. Wspaniale smakuje zarówno ze świeżą bagietką maczaną w kremowym środku, jak też delikatnie stostowanym chlebem razowym.
Calvados to francuski winiak, który powstaje w wyniku destylacji wina jabłkowego. Jeśli go nie mamy, możemy użyć białego wina.
To idealna przekąska, w dodatku wyjątkowo łatwa do przygotowania.



Camembert na ciepło
/dla 2 osób/

2 serki Camembert w drewnianym opakowaniu
2 listki laurowe
2 gałązki rozmarynu
2 gałązki dowolnych ziół (tymianek, koperek, itp)
2 łyżki miodu jasnego (lipowy, akacjowy)
2 łyżki Calvadosu
2 ząbki czosnku pokrojone w cienkie plasterki

do smaku: pieprz

do podania: zrumienione w tosterze pieczywo, świeże warzywa (np. łodygi selera, rzodkiewka, itp)

Miód wymieszać z Calvadosem.
Ser wyjąć z opakowania, zdjąć papier, ponakłuwać wykałaczką wierzchnią warstwę, włożyć z powrotem do pudełka i polać miodem. Na wierzchu ułożyć plasterki czosnku i zioła.
Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Wstawić sery i podgrzewać je 12 minut* - chodzi o to, by środek sera stał się kremowo-płynny, ale nie gorący.
Po wyjęciu z piekarnika naciąć wierzch sera ostrym nożem.

Smacznego!

*czas pieczenia odnosi się do serów o wadze 250 g każdy

2010-03-28

Drożdżowe wypieki




Zawsze niecierpliwie czekam na książki blogerów. Dobrze wiem, ile trudu i czasu wymaga ciągłe poszukiwanie dobrych przepisów, dlatego bardzo się cieszę, kiedy jest on nagradzany wydaniem książki.

Każdy, kto kiedykolwiek miał jakąś pasję wie, ile pracy i zaangażowania kosztuje rozwijanie swoich zainteresowań. Patrzenie wstecz na błędy, jakie się popełniało, jest dowodem na to, ile udało nam się zrobić.
Kiedy słucham swoich znajomych, którzy obdarowani słoikiem zakwasu i radą, niemal z marszu zaczynają piec chleb na zakwasie i mówią, jakie to łatwe to wiem, ile stoi za tym błędów i nieudanych bochenków popełnionych przez tych, którzy uczyli się przed nimi.
Kilka dni temu dowiedziałam się o dwóch książkach napisanych przez Mirabbelkę, której wkład w hobby wielu ludzi, jakim jest pieczenie domowego chleba, jest niepodważalny. Ona przecierała ścieżki, chętnym wysyłała suszony zakwas i dzieliła się radą. I sama poszukiwała, odkrywała, tłumaczyła, modyfikowała.
Lubię, kiedy mówi: chciałabym wykasować wiele starych przepisów, bo od tamtej pory bardzo je zmodyfikowałam. To dowód na to, że wciąż idzie do przodu.
Pierwsza książka jej autorstwa jest na temat drożdżowych wypieków: łatwych ciast i bułeczek, pizzy i drobnych ciasteczek. To preludium do sztuki domowego wypieku chleba na zakwasie, zachęta dla tych wszystkich, którzy chcieliby zacząć, a uważają, że wypieki drożdżowe są trudne.
Internetowa popularność to odpowiedzialność za przepisy. I te, które znajdują się w tej książce są sprawdzone. Zapewne po wielokroć. Dodatkową zachętą jest przystępna cena: książka kosztuje 29,90 PLN. Jej układ jest przejrzysty i czytelny, dużo praktycznych rad i konkretów. Polecam :)
Dziś upiekłam według jednego z przepisów bułeczki. Jest to modyfikacja receptury na wieniec cytrynowy. Po szczegóły zapraszam do Pracowni Wypieków.

Drożdżowe wypieki
Autor: Małgorzata Zielińska
Wydawnictwo: Olimp Media
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 128
Format: 19.5x24 cm
Oprawa: Twarda

2010-03-26

Śniadanie i podwieczorek: Racuszki.




Pewnie każdy z nas jadł je choć raz w życiu.
Wracało się ze szkoły, była jesień albo dopiero co nadeszła wiosna. Na stole stał talerz z ciepłymi, oprószonymi cukrem pudrem racuchami, a ktoś bliski kończył smażyć resztę.
Nie pamiętam, kto nauczył mnie je robić. Pewnie któraś z sąsiadek, przyszywanych babć. Być może podpatrzyłam je kiedyś siedząc przy jakimś kuchennym stole, temperując kredki i obserwując jak rośnie racuchowa góra układana na talerzu.

Jedni wolą bardziej puszyste, inni cieńsze. Z cukrem pudrem, owocami albo kulką lodów.
Przepis jest niezwykle łatwy: jajko, filiżanka mąki, filiżanka kefiru... Robią się od ręki. Ja dodaję do surowego ciasta owoce. W sezonie świeże, dzisiaj mrożone.





Racuszki
/16 małych sztuk/

1 jajko
szczypta soli
1 filiżanka mąki pszennej (ta, której zwykle używam ma pojemność 220 ml)
1 filiżanka kefiru, jogurtu lub zsiadłego mleka
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
do smażenia: olej roślinny
jeśli chcemy: owoce jagodowe lub jabłka pokrojone na małe kawałki (mrożonych nie rozmrażam przed dodaniem do ciasta)

Wszystkie składniki połączyć w miseczce - mąkę należy wsypywać stopniowo, cały czas mieszając, by nie porobiły się grudki.
Odstawić na 10-15 minut.
Smażyć placuszki na rozgrzanym oleju roślinnym - najpierw rozgrzewamy olej, potem zmniejszamy moc grzania, nabieramy 1-2 łyżki surowego ciasta i smażymy placuszki na średnim ogniu, po ok. 2-3 minutach przewracając je na drugą stronę.
Przekładamy na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu ze smażenia.

Smacznego!

2010-03-24

Babka z syropem kawowym





Wraz ze słońcem pojawia się okazja do wybrania się tam, gdzie można czerpać natchnienie. Na bazar :)
Facet na rowerze, który wiezie koszyk z warzywami i wielkiego mopa przywiązanego do roweru. Babcia od dwudziestu minut przerzucająca wiązki baź, wszystkie jakieś takie marne, to nie biorę żadnych.
Jabłka o pomarszczonej skórce. Włoszczyzna z giełdy. Pomidory o smaku wody pitej z taniego plastikowego kubka.

Moje klimaty :)
Teraz już będzie tylko lepiej. Cieplej, jaśniej, pogodniej.
Z okazji niecierpliwego oczekiwania Wielkanocy, kolejna babka. Tym razem kawowa. Z góry uprzedzam, że jest dosyć słodka.



Szybka, malutka babka, która jest wilgotna dzięki syropowi kawowemu. Ja dodałam do niego łyżkę koniaku, do ciasta zaś kilka suszonych, miękkich śliwek kalifornijskich, pokrojonych w drobną kostkę.
To dobra opcja dla wszystkich niecierpliwych i tych, którzy nie przepadają za tradycyjnymi babami drożdżowymi.
Ciasto można przygotować dzień przed podaniem. Dzięki syropowi dłużej zachowuje świeżość.


Babka z syropem kawowym
/na podst. The Australian Women's Weekly/

3 łyżeczki kawy instant (rozpuszczalnej)* + 1 łyżka gorącej wody
3 jajka
165 g drobnego cukru (użylam brązowego), tę ilość można zmniejszyć, jeśli ktoś nie lubi bardzo słodkich ciast
150 g mąki pszennej + 1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka kakao
150 g masła, rozpuszczonego i ostudzonego

Syrop kawowy:
165 g drobnego cukru
180 ml wody
3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

Ciasto:
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Kawę rozpuścić w łyżce gorącej wody, odstawić.
W misce ubić jajka, stopniowo dodając cukier. Masa powinna być gładka, ucieramy ok. 8 minut.
Do ubitych jajek dodajemy kawę i kakao. Następnie stopniowo dodajemy rozpuszczone masło i mąkę z proszkiem (nie należy mąki wsypywać od razu całej, bo porobią się grudki). Wymieszać łyżką.
Formę do babki o średnicy 21 cm wysmarować masłem i oprószyć mąką lub bułką tartą.
Wlać ciasto.
Wstawić do piekarnika i piec ok. 40-50 minut (należy drwenianym patyczkiem sprawdzić po 40 minutach stopień upieczenia ciasta, zwłaszcza w środku babki, jeśli pieczemy w formie bez kominka).

Syrop:
Wszystkie składniki umieścić w garnuszku i stopniowo podgrzewać. Kiedy cukier się rozpuści, zdjąć z ognia i odstawić do przestudzenia.

Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika, odstawić na 5 minut, następnie wyjąć na talerz, polać syropem, zostawiając 1/4 szklanki na później.

Odstawić na 15-20 minut.
Podawać polane pozostałym syropem.

Smacznego!


*można zastąpić świeżo zaparzoną kawą espresso

2010-03-22

Pochwała prostoty: Spaghetti Aglio Olio e Peperoncino


Fascynują mnie dania, w których prościej już nie można.
Żyjemy w świecie, gdzie dobre oznacza skomplikowane i trudne. A nie zawsze tak jest.
Chciałabym, by w szkole każdy z nas uczył się wspaniałej sztuki ugotowania czegoś niemal z niczego. Żeby idąc w świat umieć w kilka minut przygotować coś smacznego nie tłumacząc się brakiem czasu czy pustą lodówką. Są bowiem dania, które można zrobić od ręki.
Uczę swoją niespełna sześcioletnią córkę tego, że żeby przygotować ulubiony makaron, wystarczy wymieszać w misce kilka składników. Takie to proste.
W restauracji wybieram dania, przy których trzeba się napracować. W domu chcę czegoś smacznego i szybkiego.
Szukam łatwych, klasycznych połączeń. Czasem wydają się zbyt oczywiste lub banalne, ale dla mnie takimi nie są.



Makaron ze zrumienionym czosnkiem i papryczką to klasyk w kuchni włoskiej. Usmażenie czosnku zajmuje 5 minut. Makaron gotuje się jakieś 12, więc tak naprawdę w dwadzieścia minut możemy przygotować obiad.
Ważne jest to, by czosnek zrumienić na złoto, ponieważ usmażony na dużym ogniu na brązowo będzie gorzki i niejadalny.

Spaghetti Aglio Olio e Peperoncino
/dla 2 osób/

6 ząbków czosnku, obranych i pokrojonych w plasterki
1 papryczka chilli, przepołowiona, wyjęte pestki i pokrojona w cieniutkie paseczki
6 łyżek oliwy
200 g makaronu spaghetti (ostatnio polubiłam Lubellę, gotuje się 10-12 minut)

Makaron ugotować al dente, zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzić przelać gorącą wodą.
Oliwę rozgrzać na patelni. Dodać czosnek i papryczkę i smażyć na bardzo małym ogniu, ok. 4-5 minut. Czosnek należy przewracać, by rumienił się równomiernie.
Makaron połączyć z oliwą, czosnkiem i papryczką. Dobrze wymieszać i przełożyć na talerze. Można dodać drobno pokrojoną natkę pietruszki.

Smacznego!

2010-03-19

Sernik kajmakowy




Jest to bez wątpienia jeden z najlepszych serników, jakie jadłam. A to, co napawa mnie dodatkową dumą to fakt, że wymyśliłam go sama. Miałam ochotę na karmelowy sernik, ale w żadnej książce, do jakiej zajrzałam nie znalazłam tego, czego szukałam.
Zrobiłam go więc po swojemu, zwłaszcza, że miałam w domu kilka puszek masy krówkowej.
Słodycz jest idealnie wyważona - delikatnie słony spód, kremowa masa i kajmakowy wierzch obsypany prażonymi płatkami migdałów. Czego chcieć więcej?
Polecam na Wielkanoc.
Miłego dnia!



Sernik kajmakowy

Spód:

50 g orzeszków solonych (mogą być dowolne, ja użyłam nerkowców, ale sprawdzą się też np. fistaszki)
80 g ciastek kruchych (użyłam ciasteczek be-be)
30 g masła
1 łyżka cukru

Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia (użyłam tortownicy o średnicy 20 cm i dosyć wysokim brzegu, ale spokojnie można wykorzystać taką o średnicy 22-24 cm, sernik będzie nieco niższy).
Składniki spodu zmielić w malakserze - orzeszki mogą być też dobrze posiekane.
Wyłożyć masę na spód, wyrównać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 st C. Piec 12 minut.

Masa:

400 g masy kajmakowej/krówkowej (można kupić gotową - w sklepach znajdziemy ją najczęściej tam, gdzie mleko skondensowane i śmietany UHT)
50 g masła
100 g cukru
cukier z prawdziwą wanilią (lub zwykły wanilinowy)
3 jajka
600 g sera trzykrotnie mielonego (polecam ser w wiaderku np. Piątnicy)
1 łyżka mąki pszennej

Masło utrzeć z cukrem i wanilią, dodać 230 g kajmaku (resztę wykorzystamy do polewy) i utrzeć na gładką masę, następnie dodawać jajka i po łyżce sera i mąkę. Dobrze zmiksować.

Masę przełożyć na podpieczony spód, wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika, zmniejszając temperaturę do 180 st C. Piec 45-50 minut. Po 30 minutach należy sprawdzić stopień upieczenia - gdyby sernik za bardzo się rumienił, trzeba przykryć wierzch folią aluminiową.
Wyłączyć piekarnik i ostudzić sernik przy uchylonych drzwiczkach piekarnika.
Kiedy zupełnie ostygnie, wyjąć i przygotować polewę:

Polewa:

170 g masy kajmakowej włożyć do garnuszka, dodać 3 łyżki mleka i gotować na malutkim ogniu, aż masa stanie się bardziej płynna. Jeśli będzie miała grudki, należy ją zmiksować. Zdjąć z ognia, dodać 2 łyżeczki masła i dokładnie wymieszać.
Tak przygotowaną polewą polać wierzch całkowicie ostudzonego sernika.
Można posypać prażonymi płatkami migdałów (w temp. 190 st C prażymy je przez 10 minut).

Wstawić do lodówki na minimum godzinę.

Smacznego!

2010-03-18

Ciepło-zimno.



Wierzę tylko w dobre prognozy. I dobre horoskopy.
Nawet bawi mnie brak wiosny, której wyczekują w radiu. Ci od prognozy pogody zapowiadają powrót zimy. Gdzieniegdzie pojawiły się sezonowe punkty wymiany opon: To już czy jeszcze poczekać?
Idę przed siebie i na rękawiczkę łapię nowe płatki śniegu. Posklejane jak rzęsy na mrozie w drodze do Morskiego Oka. Zdążyliśmy przywyknąć do tej aury, zupełnie jakby nigdy nie miała się już zmienić.



Bardzo lubię świeży imbir. Dodaję go niemal tak, jak kiedyś dodawano do potraw majeranek. Czyli prawie do wszystkiego. Jego zapach jest dla mnie uniwersalny, pasuje do słodkiego i kwaśnego. Do deseru i do ryby.
Prezentowałam już zupy z dodatkiem imbiru. Ta jest kolejną, gęstą i typowo zimową.


Kremowa zupa z fasolą i imbirem

4 łyżki oliwy z oliwek
1 średniej wielkości cebula, drobno pokrojona
3 ząbki czosnku, obrane i pokrojone
kawałek imbiru (ok. 3 cm), starty na tarce
250 g fasoli - należy ją namoczyć na noc, następnego dnia ugotować do miękkości lub użyć fasoli z puszki
400 g pomidorów z puszki pellati
1 mały ziemniak, obrany i pokrojony
1/2 główki kopru włoskiego
1,5 litra wody lub wywaru z jarzyn
sól i pieprz do smaku

Do podania: śmietana i tarta na tarce rzodkiewka, ew. zioła (kolendra, koperek, itp)

W garnku rozgrzać oliwę. Dodać cebulę, podsmażyć minutę, dodać czosnek i imbir. Smażyć 2-3 minuty, dodać pozostałe składniki oprócz wywaru i często mieszając potrzymać na ogniu ok. 5 minut. Na końcu wlać wywar (wodę). Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień do średniego i gotować ok. 30 minut.
Ugotowaną zupę doprawić solą i pieprzem. Można zmiksować.

Podawać ze śmietaną i tartą rzodkiewką.

Smacznego!

Inne zupy z imbirem:

Lekko pikantny krem marchewkowy
Krem z kukurydzy, doprawiony imbirem i chilli
Krem marchewkowo-imbirowy
Azjatycka zupa soczewicowa z kapustą i imbirem

2010-03-17

Mazurek orzechowy



Nie przepadam za tradycyjnymi mazurkami. Właściwie jest to jedno z niewielu świątecznych ciast, bez których mogłabym się obyć. Trochę żałuję, bo mazurki pięknie wyglądają na wielkanocnym stole.
Trudno nie ulec ich czarowi, dlatego co roku poszukuję nowych pomysłów, które są czymś innym niż kruchym ciastem z masą.
Dziś postanowiłam wypróbować łatwy przepis na mazurek orzechowy. Jest bardzo aromatyczny, słodki, delikatnie ciągnący, z polewą, która przypomina w smaku bezę. Taki w starym stylu, dla miłośników ciast z orzechami.




Mazurek orzechowy

Źródło przepisu: Mniam Mniam
Z moimi uwagami.


Ciasto:
szklanka orzechów* (użyłam 300 g, L.)
15 dag masła
8 łyżek cukru
pół szklanki mąki (użyłam 80 g, L)
3 białka
tłuszcz i tarta bułka do formy
polewa:
3 żółtka
8 łyżek cukru
cukier z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
orzechy do dekoracji

sposób przygotowania
Orzechy mielę w malakserze.
Masło ucieram do białości, stopniowo dodaję cukier.
Z białek ubijam sztywną pianę.

Składniki ciasta delikatnie mieszam, dodając do utartego masła na przemian przesiana mąkę, pianę i zmielone orzechy.
(Wymieszałam masę orzechową z mąką, a na końcu dodałam pianę z białek, lekko mieszając ją łyżką, L.)

Ciasto wkładam do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej tartą bułką (użyłam formy o wymiarach 23x33 cm, ale sądzę, że można w większej, wyłożonej papierem do pieczenia, L.). Piekę około 30 minut w umiarkowanie gorącym piekarniku (piekłam 20 minut w 180 st C, L).

Przygotowuję polewę : żółtka ucieram z cukrem i cukrem z prawdziwą wanilią. Przesiewam do masy żółtkowej mąkę ziemniaczaną i dokładnie mieszam.

Upieczone ciasto wyjmuje z piekarnika i natychmiast smaruję polewą, dekoruję kawałkami orzechów i ponownie wstawiam do piekarnika na 3-4 minuty (Piekłam 7 minut, L).

*Orzechy uprażyłam wcześniej przez 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 st C, L.

2010-03-16

Pochwała prostoty: Pasta do chleba.



Lubicie pasty do chleba?
Nie wiem, czy dziś robi się je we współczesnych domach tak, jak to bywało dawniej.
Zjadłam niezliczoną ilość kanapek z pastami: jajecznymi, rybnymi, warzywnymi. Wybierałam je zawsze zamiast wędlin i sera.
Lubię pesto i tapenadę. Hummus z ciecierzycy to też dla mnie rodzaj pasty.

Dzisiejszy przepis jest banalny. Ale właściwie nie o to chodzi.
Każdy, kto lubi wędzoną makrelę, ma nią swój pomysł . Za każdym razem jak ją kupuję, zastanawiam się, jak coś tak dobrego, może być tak nieprawdopodobnie tanie. Ale może lepiej się nad tym nie zastanawiać ;)



Pasta z makreli

1 średniej wielkości makrela (300- 400 g)
2 łyżki majonezu
sok z 1/2 cytryny
1 łyżka drobno pokrojonego szczypiorku
1 łyżeczka chrzanu
1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
sól i pieprz do smaku

Makrelę obrać. Wyjąć mięso, przełożyć do miseczki. Połączyć z pozostałymi składnikami. Odstawić na pół godziny.
Najlepiej smakuje z chrupiącym i ciepłym chlebem.

Smacznego!

Przy okazji chciałabym jeszcze przypomnieć przepis na kotlety z ziemniaków i wędzonej makreli.

2010-03-15

Croissants



W moim prywatnym rankingu kulinarnych przyjemności, świeży croissant zajmuje pierwsze miejsce.
Chciałabym móc znaleźć go w maleńkiej kafejce, gdzie nad poranną gazetą mogłabym skubać go i popijać cafe au lait. Niestety w okolicy nie ma ani wymarzonej kafejki, ani tym bardziej croissantów takich, jak lubię.
Biorę życie tak, jak leci. Jeśli czegoś nie mogę mieć, to znak, że tak miało być.
Jeśli nie mogę rano pójść do kafejki po croissanta, to znak, że mam go sama upiec.
I podzielić się z innymi, stęsknionymi prawdziwych croissantów.
Usiąść z kimś nad kubkiem cafe au lait (a dla Ciebie cappuccino?) i skubać rogalik.
Wskazówki wielkiego zegara na ścianie będą przesuwać się wolniej niż wczoraj. Może czas się na chwilę zatrzyma?



Ostatnie croissants i paczuszki z czekoladą robiłam dawno temu. Po drodze wypróbowałam kilka innych przepisów, ale na końcu zawsze wracam do starej receptury.
Wszystkie croissanty to wypieki dla cierpliwych. Niestety, tutaj nie da się pójść na skróty. Ale warto na nie poczekać. Ja czekam na weekend i wtedy robię je z bliskimi.

Croissanty zrobiłam z tego ciasta. Zamiast jednak kroić ciasto na kwadraty, pocięłam je na trójkąty równoramienne o bokach 21x9 cm. Najłatwiej jest wyciąć z kartonu trójkąt i wycinać odpowiednie porcje przy jego pomocy.

Miłego tygodnia!

2010-03-13

Ciasto Gordona Ramsaya





Jedni oglądają przed snem horrory, inni siedzą przed ekranem komputera. Do oporu. Aż do pokoju oświetlonego małą lampką wedrze się świt. Ci śnią gry komputerowe, a może w snach wciąż sprawdzają skrzynkę mailową.
Ja oglądam książki kucharskie.
A potem
Śni mi się Gordon Ramsay ;)
Czy to nie wystarczający powód do tego, by upiec ciasto według któregoś z jego przepisów?



Piernikowe ciasto z jabłkami
Przepis: Gordon Ramsay

1 kg jabłek, obranych i pokrojonych na cienkie plasterki
50 g cukru pudru
30 g masła

225 g mąki pełnoziarnistej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka imbiru w proszku
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki mielonych goździków
1/4 łyżeczki soli

50 ml oliwy
1 jajko

2 jabłka, obrane i pokrojone w cienkie plasterki (do ułożenia na cieście)

Do posmarowania: 2 łyżki dżemu morelowego (użyłam pomarańczowego, podgrzanego z 1 łyżką wody)

Tortownicę o średnicy 23 cm posmarować masłem lub oliwą, wyłożyć papierem (ja oprószyłam otrębami, L).
Plasterki jabłek wrzucić do garnka, dodać cukier puder i masło i dusić na dużym ogniu ok. 10-12 minut, mieszając. Jabłka powinny się rozpaść a woda wyparować. Utłuc na puree. Ostudzić.

Piekarnik nagrzać do 170 st C.

W misce wymieszać mąkę z przyprawami, solą, sodą i proszkiem do pieczenia. Dodać jajko i oliwę, następnie puree. Wymieszać i przełożyć do przygotowanej tortownicy.
Wstawić do piekarnika i piec 30-35 minut. Wyjąć, na wierzchu ułożyć plasterki z dwóch pozostałych jabłek, spryskać sokiem z cytryny i ponownie wstawić do piekarnika i dopiekać kolejne 30-35 minut.
Po upieczeniu posmarować gorącycm dżemem, przestudzić lekko w formie, następnie wyjąć i podawać ostudzone.

Smacznego!

2010-03-12

Placuszki warzywne



Jak namówić dziecko do jedzenia warzyw? To niełatwa sztuka.
Każdy, kto miał do czynienia z takim osobnikiem wie, jak trudno jest przekonać kogoś do zjedzenia tego, czego na pewno nie lubię (choć nigdy nie próbowałem).
Na nic wymyślne kanapeczki z oczami z zielonego groszku i surowe warzywa do chrupania.

Dzisiejsza propozycja przypadnie do gustu miłośnikom placków ziemniaczanych. Ja, choć chętnie jem wszelkiego rodzaju placuszki, niechętnie sięgam po szarobure placki z warzyw, choćby były nie wiem, jak smaczne. Dzieci też jedzą oczami (przynajmniej moje).
Chciałam uzyskać placki o pomarańczowym kolorze, lekko słodkie i udało mi się to. Do ich przygotowania użyłam zwykłych i słodkich ziemniaków oraz marchwi.
Dzięki powolnemu smażeniu są delikatne i miękkie. Wspaniale smakują z lekko kwaśną śmietaną i rukolą.



Placuszki warzywne

700 g warzyw (marchew, słodkie ziemniaki, zwykłe ziemniaki)
1 średniej wielkości cebula, starta na tarce
1,5 łyżeczki soli
3 jajka
3 łyżki mąki
pieprz do smaku (ok. 1/8 łyżeczki)
2-3 łyżki tartego sera (użyłam cheddara, może być też np. parmezan)
2 łyżki koperku, drobno posiekanego

Warzywa zetrzeć na tarce o niewielkich oczkach.
W misce wymieszać mąkę z jajkami, dodać warzywa z cebulą, posolić, doprawić pieprzem, dodać ser i koperek.
Na głębokiej patelni rozgrzać olej roślinny. Łyżką nabierać porcje warzyw i kłaść je na rozgrzanym tłuszczu lekko rozpłaszczając. Zmniejszyć ogień - placki powinny się smażyć na średnim ogniu.
Po ok. 2-3 minutach przewrócić je na drugą stronę i smażyć kolejne 2-3 minuty.
Zdejmować placki z patelni na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem (który wchłonie nadmiar tłuszczu).
Podawać jeszcze ciepłe, ze śmietaną lub kremowym serkiem i świeżą sałatą.

Smacznego!

2010-03-10

Spanakopita



Pomysł na dzisiejszą tartę zaczerpnęłam z kuchni greckiej, a konkretnie z przepisu na Spanakopitę. To tradycyjne połączenie szpinaku i sera feta, zapieczone w cieście filo.
Ciasto filo to cieniutkie płaty ciasta zrobionego z mąki pszennej i wody. Można je kupić w niektórych delikatesach. Ja swoje kupuję w Kuchniach Świata lub w Samirze - sprzedają je w postaci mrożonej lub schłodzonej.
Cieniutkie arkusze ciasta po zapieczeniu z masłem, stają się delikatne i chrupiące.

Choć zawsze lubiłam pierożki i tarty z filo, długo zwlekałam z jego wypróbowaniem. Zniechęcał mnie wymóg ciągłego smarowania warstw ciasta masłem i przestroga w przepisach, żeby chować resztę arkuszy pod wilgotną ściereczką, bo bardzo szybko wysychają. Jeśli i Was to zniechęca, powiem, że bardzo szybko jest chyba określeniem nieco na wyrost, bo samo ciasto jest niezwykle łatwe w obróbce - cięłam je na odpowiednie porcje kuchennymi nożyczkami i choć nie robiłam tego w trybie ekspresowym, ciasto wcale nie wyschło, a efekt końcowy w pełni mnie usatysfakcjonował.

I tak, jak od zawsze mam w lodówce opakowanie ciasta francuskiego, tak od niedawna dołączyło do niego filo, które ma wiele zastosowań, nie tylko w wypiekach wytrawnych, ale również w słodkich, co zaprezentuję niebawem.




Jest wiele przepisów na spanakopitę. W zależności od upodobań, możemy zwiększyć ilość szpinaku. Przepisy różnią się też ilością ciasta filo wykorzystanego do jej upieczenia. Ja przygotowałam ją w niewielkiej formie i choć spanakopita smakuje zarówno na ciepło, jak i zimno, ja lubię ją prosto z piekarnika, najchętniej z kefirem posypanym koperkiem.
Smacznego!

Spanakopita
/dla 2 osób, na kwadratową formę o wymiarach 18/18 cm/

1 duży płat ciasta filo (ok. 100 g)
1 łyżka masła + 3 łyżki (do smarowania płatów ciasta)
200 g świeżego szpinaku (należy oderwać twarde łodyżki)
1-2 dymki lub 1 mała cebulka, drobno pokrojone
2 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
2 łyżki świeżego, posiekanego koperku
1 łyżka świeżej, posiekanej natki pietruszki
200 g sera feta, pokruszonego
2 jajka
świeżo mielona gałka muszkatołowa i pieprz
1/2 łyżki sezamu (opcjonalnie)

Piekarnik nagrzać do 170 st C.
Formę kwadratową wielkości 18-20 cm posmarować masłem lub oliwą.
W garnku gotujemy wodę z solą. Kiedy się zagotuje, wrzucić umyty szpinak i blanszować 1 minutę.
Szpinak wyjąć na durszlak i dokładnie odcisnąć wodę. Pokroić.
Na patelni rozgrzać 1 łyżkę masła, podsmażyć czosnek z cebulką, dodać szpinak, doprawić pieprzem i gałką muszkatołową. Dodać koperek i natkę. Lekko przestudzić, następnie dodać pokruszony ser i jajka. Wymieszać łyżką.
Płat ciasta filo pociąć tak, by można było wyłożyć formę - brzegi ciasta muszą zwisać poza formę.
Każdy płat posmarować roztopionym masłem i układać je jeden na drugim. Włożyć nadzienie i złożyć do środka boki ciasta, ponownie smarując je masłem. Jeśli zostanie nam masło - polewamy nim wierzch tarty.
Posypać sezamem (opcjonalnie).
Pokroić tartę na równe porcje.
Wstawić tartę do piekarnika i piec 40 minut (do czasu zrumienienia górnej warstwy).

Smacznego!

2010-03-09

Z zegarkiem w ręku: spaghetti z małżami.



Długo się wahałam, zanim kupiłam moją pierwszą siatkę z małżami.
Wydawało mi się, że ich przygotowanie jest niezwykle skomplikowane i czasochłonne.
Od kiedy jednak zrobiłam po raz pierwszy spaghetti z małżami, nie potrafię w sklepie przejść obok nich obojętnie.
To jedno z tych dań, które niezależnie od pogody, przenosi nas do małej restauracyjki nad morzem.
Takie spaghetti najlepiej smakuje w towarzystwie (nie tylko kieliszka białego wina ;)
Polecam gorąco!



Dziś przygotowałam jedno z najprostszych wakacyjnych dań.
Wszystko zajmie ok. 20 minut. Z zegarkiem w ręku!
Małże gotują się niezwykle szybko. Podczas kupowania należy zwrócić uwagę na to, by małże były zamknięte. Podczas gotowania otwierają się. Te, które się nie otworzą, należy wyrzucić.
Ich mięso jest delikatne i soczyste.

Spaghetti z małżami

/dla 2 osób/

150 g makaronu spaghetti
5 łyżek oliwy z oliwek
50-60 ml białego wina
2 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
2 łyżki natki pietruszki, posiekane
600-700 g małży w skorupkach

Makaron ugotować w osolonej wodzie zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
Kiedy się ugotuje, odcedzić.
W tym czasie na dużej patelni rozgrzać oliwę, podsmażyć czosnek (ok. 1 minutę), wlać wino, następnie dodać połowę natki i małże. Mieszać energicznie. Kiedy małże się otworzą (po jakichś 2-4 minutach), dokładnie wymieszać je z sosem, dodać ugotowany makaron i wymieszać. Trzymać na ogniu jeszcze ok. minutę.
Posypać natką i podawać.

Smacznego!

2010-03-07

Wilgotna babka drożdżowa




Kiedy nadchodzi marzec, a za oknem widzę słońce, niemal codziennie myślę o zbliżającej się Wielkanocy. To święta, które lubię najbardziej ze wszystkich, tak jak i dania, które z ich okazji się robi.
I tak jak w codziennej kuchni lubię eksperymenty, tak w te święta mam swoją listę ulubionych potraw, które co roku wzbogacam o coś nowego.
Dziś rano upiekłam babkę. Szukałam czegoś prostego i smacznego. Babki drożdżowe zaparzane mają bardziej wilgotne ciasto i dłużej zachowują świeżość.



Babka drożdżowa zaparzana
Źródło: Przepis Anusiaczka podany na stronie Mniam Mniam

25 dag mąki
4 dag drożdży (użyłam 2,5 dag, Liska)
3/4 szklanki mleka
4 żółtka
8 dag cukru
cukier waniliowy
8 dag masła
garść rodzynek
szczypta soli

1. Z drożdży, 1 łyżeczki cukru, 1 łyżki mąki i 1/4 szklanki mleka sporządzamy rozczyn i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
2. Pozostałe mleko gotujemy i wrzącym zalewamy połowę mąki. Mieszamy dokładnie i czekamy aż przestygnie.
3. Gdy rozczyn wyrośnięty, a ciasto przestygnięte mieszamy je dokładnie ze sobą i odstawiamy pod przykryciem w ciepłe miejsce, aby trochę podrosło – trwa to ok. 15 minut. W tym czasie ucieramy żółtka z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę oraz roztapiamy masło.
4. Do ciasta dodajemy żółtka, szczyptę soli i bardzo dokładnie wyrabiamy, dosypując stopniowo pozostałą mąkę. Wlewamy wystudzone masło i jeszcze wyrabiamy, na końcu wsypujemy rodzynki. Ciasto znów musi rosnąć ok. pół godziny. Po tym czasie przekładamy je do średniej formy na babkę lub małej z kominkiem (moja forma miała 22 cm średnicy, 10 cm wysokości i jest bez kominka, przyp. L) i pieczemy w temperaturze 180 stopni ok. 40 minut.
5. Po upieczeniu posypujemy babkę cukrem pudrem, lukrujemy, lub dajemy na nią polewę.

Smacznego!


W Pracowni Wypieków przygotowałam dziś przepis na Rogale. Zapraszam.

2010-03-04

Przedwiosenny spleen i marcowe koty


Otwieram szafki. Otwieram lodówkę.
Mruczę coś pod nosem Niech w końcu będzie wiosna!
Barometr humoru a może busola uczuć.
W nocy koty (nie zapominajmy, że w kalendarzu występuje już Marzec) pod oknami naszego domu urządzają harce. Naburmuszona i niezadowolona bo to i tamto zaczynam się śmiać.
Ech, koty, koty. Wam tylko jedno w głowie.
Zapalam nocną lampkę i spod łóżka wyciągam szeleszczącą reklamówkę z Empiku.
I czytam. (Rano będę nieprzytomnie stać nad garnkiem kipiącego mleka na kaszę i szukać wtaczającego się pod szafkę ręcznika papierowego Ratuuunkuuu!)
Czy ja naprawdę miałam objawy przedwiosennego spleenu? ;)



Nawet jeśli, to już mi minęło.
Powędrowałam myślami do dawnych czasów, kiedy na Placu Trzech Krzyży otwarto małą kawiarenkę, gdzie umawiałam się późnym wieczorem z koleżanką na zawsze to samo. Na sernik. O dziesiątej wieczorem piłyśmy kawę za kawą, prowadząc młodzieżowe dysputy i zajadając się sernikiem, którego smak pamiętam do dziś.
A ponieważ mam rękę do serników, upiekłam sobie podobny. Ogromny, waniliowy i pyszny.
Za każdym razem, kiedy robię sernik, zastanawiam się, czy to możliwe, żeby się nie udał? Wygląda na to, że niemal każda kombinacja tych samych lub podobnych składników, się udaje.
Tym razem użyłam mleka skondensowanego. Od kiedy uzależniłam się od porannej filiżanki Cafe cortado leche y leche, zapasy mleka mam zawsze w lodówce. Przydają się.
Miłej wiosny. Bez spleenu :-)



Klasyczny sernik waniliowy

1 kg sera trzykrotnie mielonego
6 jajek, osobno białka i żółtka
130 g cukru pudru
100 g słodzonego mleka skondensowanego
1 łyżeczka esencji waniliowej (ekstraktu z prawdziwej wanilii) lub cukier waniliowy
200 g, miękkiego (to ważne!) masła
3 łyżki mąki ziemniaczanej

do oprószenia: cukier puder

Piekarnik nagrzać do 180 st C (grzanie góra-dół).
Do białek dodać szczyptę (1/8 łyżeczki) soli. Ubić na sztywną pianę i odstawić.
W drugiej misce umieścić żółtka, dodać cukier, wanilię, mleko i ubić na kogel mogel - powinien być idealnie puszysty, ubity do białości. Następnie, cały czas ubijając, dodawać po łyżce masła, później po łyżce sera. Na końcu dodajemy mąkę.
Kiedy masa będzie gładka, przestajemy ucierać i dodajemy po trochu pianę z białek. Delikatnie, ale dokładnie (tak, by w miarę możliwości piana zachowała swoją strukturę), wmieszać pianę w masę - ale łyżką, w żadnym razie mikserem!
Tortownicę o średnicy 30 cm wysmarować masłem, oprószyć bułką tartą (spód i brzegi). Wlać masę, wyrównać wierzch.
Wstawić do piekarnika i piec 60 minut (gdyby wierzch zaczął się za szybko rumienić, (co raczej się nie zdarzy), przykrywamy go folią aluminiową.
Po upieczeniu, wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki piekarnika i studzimy w nim sernik.
Ostudzony odstawiamy na noc, najlepiej do lodówki.
(Choć pyszny jest i pierwszego dnia, ja lubię go nazajutrz, posypany cukrem pudrem lub podany z gorącymi wiśniami).

Smacznego!

2010-03-03

Najbrzydsza ryba świata



Dziś pora na najbrzydszą rybę świata - żabnicę, która żyje na dnie morza, pewnie dlatego, żeby nikt się jej nie przestraszył ;)
Nazywana też diabłem morskim lub nawędem. Jej angielska nazwa to monkfish.
Do rodziny żabnicowatych należy ok. 225 gatunków. Obok ryby znanej jako żabnica nawęd, popularne gatunki to żabnica afrykańska i żabnica amerykańska.
Nawęd występuje w północno-wschodniej części Oceanu Atlantyckiego, w Morzu Północnym oraz zachodniej części Morza Bałtyckiego.
Sprzedawana jest w postaci filetów, zatem jej przygotowanie nie przysparza najmniejszych problemów.
Jej mięso jest bardzo delikatne, białe i przypomina w smaku przegrzebki. Dotychczas kojarzyłam ją głównie z rybną zupą bouillabaise, w której niemal zawsze się pojawia.
Chciałam zachować jej delikatny smak, więc użyłam niewielu dodatków i krótko podpiekłam ją w piekarniku.
Podałam ją na karmelizowanej cykorii, ale jeszcze smaczniejsza będzie w połączeniu z białym ryżem lub sałatką z zielonych sałat lub roszponki.



Żabnica z ziołami

2 filety z żabnicy (moje ważyły po ok. 250-300 g)
50 ml oliwy z oliwek
50 g masła
sok i skórka z 1/2 cytryny (użyłam pomarańczy, ale cytryna lub limonka lepiej się tu sprawdzą)
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
2 cebule dymki, bez szczypiorku, posiekane w cienkie piórka
2 listki laurowe
4 gałązki świeżego oregano (z 2 gałązek zdjąć listki i gałązki wyrzucić)


Filety posmarować oliwą, posolić, popieprzyć i odstawić na 10 minut.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Filety przełożyć na blachę wysmarowaną oliwą, polać je połową soku z cytryny, posypać skórką cytrynową, dodać czosnek, dymkę i zioła. Na wierzchu ułożyć masło pokrojone w cienkie plasterki.
Wstawić do piekarnika i piec ok. 15-18 minut. (Jeśli filety są małe, należy stopień upieczenia sprawdzić po ok. 10 minutach).

Po upieczeniu można polać pozostałym sokiem z cytryny.

Smacznego!

Więcej informacji na temat żabnicy w Wikipedii

2010-03-02

Pochwała prostoty: Makaron z karmelizowaną cebulą.



Lubię kulinarną prostotę, w której odpowiednie przygotowanie składnika sprawia, że staje się wyjątkowy.
Tak jest z duszoną cebulą.
To zadziwiające, jak powolne duszenie zwyczajnej cebuli, zamienia ją w słodką, rozpływającą się w ustach potrawę, która potrzebuje niewielu dodatków, by stanowić bardzo smaczne danie.
Mam sentyment do tego smaku. Być może za sprawą syropu na kaszel, jaki robiło się kiedyś w naszych domach, a może to przez bułeczki z duszonymi pieczarkami, których cebula była nieodłącznym towarzyszem.
Kiedyś pisałam o kulinarnych uzależnieniach i o konfiturze z karmelizowanej cebuli, po którą sięgam za każdym razem, kiedy robię kanapki z kozim serem.
Innym z moich przysmaków jest francuska Pissaladiere, gdzie już samo przygotowanie nadzienia wprawia w dobry nastrój.
A na koniec jeszcze zupa cebulowa.
Dziś przygotowałam sos, który może wymaga czasu, by go ugotować, jednak ilość składników, jakich potrzebujemy, jest odwrotnie propocjonalna do bogactwa smaku tego dania. Dla mnie jest po prostu pyszne. Można je podać ze zwykłym makaronem, ja jednak najchętniej jem je z japońskim gryczanym makaronem soba, którego delikatnie orzechowy smak idealnie pasuje do słodko-słonego sosu.



Makaron z karmelizowaną cebulą
2-3 porcje

Sos:
5 średniej wielkości cebul (używam zwykłej lub cukrowej lub białej albo mieszam obie)
2-3 gałązki świeżego tymianku - listki oderwane od zdrewniałych łodyżek lub 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
50 g masła
ok. 50 ml oliwy z oliwek
1 łyżka octu balsamicznego
1 łyżeczka cukru brązowego (ew. można zastąpić zwykłym cukrem)
6 filecików anchois
2 łyżki czarnych oliwek, wypestkowanych, mogą być pokrojone lub nie
pieprz do smaku
Parmezan starty na płatki

Makaron (najlepiej spaghetti lub nitki, bardzo polecam gryczany makaron soba)

Cebulę obieramy i kroimy w piórka.
Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy oliwę, wrzucamy cebulę, wlewamy ocet balsamiczny, dodajemy tymianek, mieszamy i dusimy na bardzo małym ogniu 30 minut, co jakiś czas mieszając, by cebula równomiernie się rumieniła. Chodzi o to, by miękła i się karmelizowała, a nie brązowiała.
Wsypujemy cukier, mieszamy, dusimy jeszcze 5 minut, dodajemy anchois, a kiedy się rozpuszczą (po ok. 5-7 minutach), dodajemy oliwki. Doprawiamy pieprzem i ewentualnie solą (raczej nie będzie potrzebna, bo anchois są słone).

Gotujemy makaron (makaron soba gotuje się ok. 6-7 minut).
Odcedzamy, mieszamy z cebulą.
Podajemy oprószone płatkami parmezanu. Ja lubię jeszcze odrobinę płatków chilli.

Smacznego!

2010-03-01

Grzanki. Tuńczyk, awokado, mozzarella.



Kanapki z tuńczykiem, zwłaszcza ze świeżą bagietką i majonezem, bez wątpienia należą do mojego comfort food. Chętnie je jem. Zawsze.
Lubię typowe, niezaskakujące połączenia. To, które przedstawiam poniżej, również takie jest.
Sałatka z tuńczyka na opieczonej grzance, z dodatkiem dojrzałego awokado i plastrów mozzarelli. Można je zapiec pod gorącym grillem, by ser lekko się rozpuścił. Można dodać świeże zioła.
To, co ważne, to krótki czas przygotowania.



Sałatka z tuńczyka

1 puszka tuńczyka w sosie własnym
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka musztardy
1 ząbek czosnku, drobno posiekany
szczypta suszonego chilli (najlepiej w płatkach)
sól i pieprz do smaku
1-2 łyżki soku z cytryny
1 łyżka ciemnych oliwek, wypestkowanych i drobno pokrojonych

W miseczce wymieszać oliwę, musztardę, czosnek, chilli i ciemne oliwki. Dodać tuńczyka odcedzonego z zalewy, wymieszać, doprawić solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
Kromki pieczywa opiec w tosterze lub pod grillem.
Na każdej z nich układać plastry awokado, sałatkę z tuńczyka i plaster mozzarelli. Oprószyć odrobiną mielonej papryki. Można zapiec pod rozgrzanym grillem przez 2-3 minuty, aż ser zacznie się lekko topić.
Można nie zapiekać :)

Smacznego!

W Pracowni Wypieków podaję dziś przepis na Chleb serowy. Zapraszam.