2010-02-28

Na niedzielę: spiralki cynamonowe



Budzę się przed czasem. Otwieram okno i słucham ptaków. Wiosna, wiosna, wiosna idzie.
Wygrzebuję się z nocnych pieleszy, robię śniadanie, a potem piekę cynamonowe spiralki. Najlepiej piekę wtedy, kiedy nie muszę. A nic nie muszę, tylko chcę.
Z kolorowych gazet wydzieram kartki pełne marzeń, na mapie świata wyznaczam wędrówki następnych snów.
Niedzielne popołudnia wypełniam nostalgią i tęsknotą za niewiadomo czym.
Przedwiośnie to najlepszy czas w roku. Czekanie na coś, co na pewno przyjdzie.
O ile piękniejsze niż czekanie na coś co niewiadomo czy przyjdzie.
Miłej niedzieli, pełnej muzyki i słońca :)




Przepis na te spiralki pochodzi z greckiej książki.
To wypiek dla miłośników cynamonu - jest go tu naprawdę dużo i uważam, że spokojnie można zmniejszyć jego ilość o połowę, a spiralki nadal będą wystarczająco cynamonowe i smaczne.
Po upieczeniu gorące pasma rozwarstwiają się, kiedy ostygną, będą bardziej zwarte. Jeśli komuś to przeszkadza, zamiast masłem, można posmarować poszczególne warstwy żółtkiem wymieszanym z łyżeczką śmietany. Ja jednak nie modyfikowałam przepisu.


Cynamonowe spiralki
na podst. Vefa's Kitchen

500 g mąki
4 łyżki mleka
50 g miękkiego masła
4 łyżki drobnego cukru
1/2 łyżeczki soli
20 g świeżych drożdży (lub 1 łyżka suszonych)
5 łyżek wody
2 jajka

roztopione masło do smarowania (ok. 60 g)

Nadzienie:
4 łyżki cukru drobnego
2 łyżki cynamonu

Mleko, masło, cukier i sól podgrzać w garnuszku do czasu aż masło się roztopi i cukier rozpuści. Zdjąć z ognia i ostudzić.
Drożdże wymieszać z wodą, odstawić na 15 minut.
Ubić jajka i połączyć je z drożdżami i masą z garnuszka. Powoli wsypywać mąkę i zagniatać ciasto. Będzie miękkie i plastyczne, ale nie powinno kleić się do rąk.
Kiedy ciasto będzie dobrze wyrobione, podzielić je na 3 części, przykryć folią lub ściereczką i odstawić do wyrastania na 1,5 h.

Następnie każdy kawałek ciasta rozwałkować na prostokąt o wymiarach 20x30 cm. Posmarować 1/2 ilością topionego masła i posypać cynamonem wymieszanym z cukrem.
Drugi prostokąt położyć na wierzchu i powtórzyć czynność ze smarowaniem masłem i posypywaniem cynamonem.
Na wierzchu ułożyć trzeci prostokąt, posmarować go masłem. Odstawić na 10 minut.
Następnie pociąć ciasto na kawałki szerokości 2-3 cm (ja cięłam wzdłuż krótszego boku na szer 3 cm i wyszło mi 10 sztuk, Liska).
Końce dokładnie zlepić, a każdy kawałek skręcić 2-3 razy, by powstała spiralka.
Dwie duże blachy wyłożyć papierem do pieczenia. Ułożyć spiralki, smarując je masłem, zostawiając międz nimi odstępy (4-5 cm). Odstawić na 30 minut.

Piekarnik nagrzać do 200 st C.

Wstawić do piekarnika i piec ok. 15-20 minut (moje piekły się 12 min, Liska)
Po upieczeniu odstawić do ostygnięcia.

Smacznego!

2010-02-27

Cytrynowe wilgotne ciasto biszkoptowe



Czasem spotykam się z narzekaniem, że łatwe ciasta nie wychodzą. Że biszkopt opada, bezy nie wyrastają.
Tak naprawdę dzieje się tak dlatego, że nie przestrzegamy podstawowych rad zawartych w tych przepisach: jeśli jajka mają być w temperaturze pokojowej, białka ubite na sztywną pianę, a mąka przesiana, warto się do tego zastosować, gdyż nie chodzi tu o fanaberię podającego przepis. Pieczenie to chemia, nie magia.
Te zasady są niezwykle istotne w przepisach podstawowych, uważanych za łatwe: w biszkopcie, roladzie biszkoptowej czy bezach.
Kiedy zaczynałam piec, o wiele łatwiej było mi zrobić coś skomplikowanego niż prostego. Ponieważ byłam niecierpliwa. Mam przesiać mąkę? E tam, nie wiem, gdzie podziało się sitko.

Dziś przedstawiam jeden z takich prostych-trudnych przepisów dla uważnych. Można jajka wyjąć z lodówki, ubić byle jak, wsypać mąkę prosto z torebki, wmiksować bezę, a potem wściekać się, że ciasto nie wyszło, więc zapewne przepis musiał być do bani.
Wystarczy jednak zrobić go krok po kroku tak, jak napisane, żeby wyciągnąć z piekarnika wspaniałe, delikatne i wilgotne cytrynowe ciasto, dobrze wyrośnięte i rumiane.
Przepis pochodzi z jednej z najlepiej napisanych książek o wypiekach. Z książek dla uważnych ;)
A jeśli nie chce nam się przesiewać mąki, zawsze możemy zrobić tartę cytrynową. Wyjdzie zawsze.
Miłej soboty!



To ciasto, prawidłowo upieczone, ma strukturę jak gąbka. Jest puszyste, lekko wilgotne dzięki olejowi, bardzo cytrynowe i delikatne. Piekłam je w wysokiej formie z wyjmowanym dnem. Można je przełożyć kremem cytrynowym, dżemem lub nasączyć syropem cytrynowym. Ja lubię je w najprostszej wersji, posypane jedynie cukrem pudrem, podane z lemon curd.

Cytrynowe ciasto biszkoptowe
/Lemon Chiffon Cake/
Źródło: The fundamental technique of classic pastry arts, The French Culinary Institute
1 ciasto o średnicy 22,5 cm

5 dużych żółtek, w temperaturze pokojowej
80 ml oleju roślinnego
Sok i skórka starta z 1 cytryny
150 g mąki pszennej, przesianej przez sitko
1 i 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

Beza:
5 dużych białek, w temp. pokojowej
150 g cukru

Piekarnik nagrzać do 175 st C. (funkcja: pieczenie góra-dół)
Miękkim masłem posmarować spód formy do pieczenia (nie smarujemy boków).
Odstawić.

Żółtka połączyć w średniej misce z olejem, skórką i sokiem z cytryny i dobrze ubić.

Mąkę przesiać przez sitko, połączyć z proszkiem do pieczenia i używając drewnianej łyżki, wmieszać suche składniki do masy z żółtkami uważając, by nie było grudek.

Aby zrobić bezę, białka wlać do miski i ubijać - najpierw na wolnych obrotach by białka napowietrzyć, dodać cukier, zwiększyć obroty do jak najwyższych i ubijać ok. 5 minut, aż masa będzie sztywna.

Używając łopatki, delikatnie wmieszać bezę do masy.

Przełożyć masę do formy. Wygładzić wierzch i piec 35-45 minut. Ciasto powinno by rumiane.

Formę z ciastem wyjąć z piekarnika i ostudzić zanim je z niej wyjmiemy.

Smacznego!

2010-02-26

Jamie, ugotuj mi makaron!



Jamie Oliver powiedział, że ten makaron to danie sycylijskich biedaków. Och, jakże piękny byłby świat, gdyby wszyscy biedacy mogli jeść takie dania. I bogaci też.
Kiedy mam ochotę na makaron, sięgam do książek Jamiego. Wystarczy na niego spojrzeć, żeby zobaczyć, że lubi konkretną, pożywną kuchnię, a po przepisach na makaron wnioskuję, że makarony też.
Jamie, ugotuj mi makaron!



Makaron z anchois i sosem pomidorowym
Pasta con acciughe e pomodoro
Źródło: Włoska wyprawa Jamiego*,
Przepis na 4 porcje

6 łyżek oliwy
4 ząbki czosnku, obrane i pokrojone na cienkie plasterki
2 garście orzeszków piniowych (użyłam 1, L)
1 garść rodzynek
12 filecików anchois (najchętniej korzystam z anchois w słoiczkach)
3 czubate łyżki puree z pomidorów (użyłam 3 łyżek puree z pomidorów suszonych na słońcu i 3 łyżki passaty pomidorowej, L.)
1 duży kieliszek czerwonego wina
100 g bułki tartej
500 g makaronu margherita (użyłam rigatoni, L)


Rozgrzej patelnię, wlej oliwę, podsmaż czosnek. Dodaj orzeszki, rodzynki i anchois, smaż 2 minuty, aż fileciki się roztopią. Dodaj puree i wino, starannie wymieszaj.
Duś na średnim ogniu 3 minuty.
Jeśli uznasz, że jest za gęste, dodaj wody.
Na osobnej patelni rozgrzej odrobinę oliwy i przyrumień na niej bułkę tartą (ja rumieniłam na suchej patelni, L)
Ugotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedź i wymieszaj z sosem. Spróbuj i ewentualnie przypaw do smaku (ja przyprawiałam solą, pieprzem i octem balsamicznym, L).
Podawaj posypane bułką tartą.

Smacznego!
*Włoska wyprawa Jamiego
Jamie Oliver,
wyd. Muza SA 2007,
tłum. B. Gutowska-Nowak

2010-02-25

Nie mam czasu nic zjeść. Pesto orzechowe.



Lubię tradycyjne pesto za jego uniwersalność. Lubię tapenadę z oliwek.
Można je dodać do talerza zupy, potraktować jak sos do makaronu, zjeść na grzance.
Chętnie eksperymentuję również z nietypowymi odmianami pesto - z suszonych pomidorów czy z rukoli.
Moim najnowszym odkryciem jest jednak pesto z orzechów włoskich. Jego podstawą był włoski sos do makaronu Agliata, który ma wiele wersji, ale łączy je czosnek i namoczone pieczywo.
Początkowo zrobiłam ten sos z myślą o makaronie i podany z łososiem smakował z nim całkiem dobrze, dopóki wieczorem nie postanowiłam zrobić grzanek, które posmarowałam niewykorzystanym pesto - to było to!
Tak przygotowany sos można przełożyć do przykrytego folią naczynia i przechowywać w lodówce do tygodnia. Jest naprawdę pyszny.



Orzechowe pesto

50 g orzechów włoskich
ok. 100-120 ml oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
1 łyżka octu balsamicznego
1 kromka bułki, skórę należy odkroić plus 4 łyżki mleka
1 łyżka świeżej natki i koperku
2 ząbki czosnku, obrane i posiekane
sól i pieprz do smaku

Bułkę zalewamy mlekiem.
Piekarnik nagrzewamy do 180 st C.
Wstawiamy orzechy i pieczemy ok. 10 minut, by je lekko uprażyć.
Studzimy i miksujemy w blenderze z pozostałymi składnikami, powoli wlewając oliwę.
Jeśli konsystencja pesto jest zbyt gęsta, można dodać odrobinę wody lub więcej oliwy.
Doprawiamy solą i pieprzem.

Smacznego!




Polecam również pesto z pistacji i rukoli.

2010-02-24

Dorsz atlantycki z salsą z kaparami i wędzoną papryką




Dorsz atlantycki to ryba wędrowna i bardzo żarłoczna. Żywi się skorupiakami i małymi rybami, zamieszkuje morza Europy Północnej i północną część oceanu Atlantyckiego.
Jego inna nazwa to wątłusz. Może ważyć od 1 do 20 kg, ale najczęściej dochodzi do ok. 2 kg. W warunkach naturalnych dorsz żyje nawet 20 lat, a rośnie przez całe swoje życie.
Ma białe, delikatne mięso, które zawiera bardzo mało ości i można je przygotowywać na wiele sposobów.



Tym razem świeże filety podałam z aromatycznym sosem z kaparami i wędzoną papryką, która od dłuższego czasu jest jedną z moich ulubionych przypraw. Rybę piecze się zaledwie chwilę, dzięki czemu pozostaje soczysta i delikatna.
Całe danie przygotowuje się nie dłużej niż 30 minut. Smakuje idealnie ze świeżą bagietką. Polecam!

Dorsz atlantycki z sosem z wędzoną papryką
/dla 2 osób/

2 porcje (ok. 150-200 g) dorsza atlantyckiego
2-4 szczypty wędzonej papryki (można zastąpić sodką papryką)
skórka starta z 1/2 cytryny
1/2 łyżki soku z cytryny
sól i pieprz
łyżka masła

sos:

50 g masła
3/4 łyżeczki wędzonej papryki*
1 cebula dymka (bez szczypiorku)
2 ząbki czosnku
2 łyżki soku z cytryny
skórka z 1/2 cytryny
2 łyżki kaparów (jeśli są w soli, należy je umyć)
1/2 łyżki natki pietruszki.



Ryba:
Filety należy umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem.
Posolić i popieprzyć z obu stron, skropić sokiem z cytryny, posypać wędzoną papryką. Przykryć folią, by nie wysychały i w tym czasie zrobić:

Sos:
W garnuszku roztopić masło i gotować je ok. 3 minut do czasu, aż zacznie brązowieć (ale nie się palić!), dodać pokrojoną bardzo drobno dymkę i gotować 3 minuty na małym ogniu. Dodać paprykę, pokrojony czosnek i kapary.
Doprawić solą, pieprzem, sokiem z cytryny i skórką cytrynową.
Wsypać 1/2 łyżki natki pietruszki.

Piekarnik nagrzać do 190 st C.
Na rybie ułożyć masło, wstawić do piekarnika (bez przykrycia) na 10-12 minut.

Rybę podawać z sosem. Przed podaniem można posypać posiekaną natką.
Smacznego!

*wędzoną paprykę można kupić m.in. w dziale spożywczym sklepu Marks&Spencer w Warszawie w Złotych Tarasach.


W Pracowni Wypieków podaję dziś przepis na Greckie bułeczki z serem feta. Polecam :)

2010-02-23

Strzępiel z ziołami



Jakiś czas temu ktoś polecił nam mały sklepik rybny, który ma wszystko.
Kiedy pewnej soboty weszłam do środka i zobaczyłam faceta w brudnym fartuchu, pomyślałam o Sanepidzie, którego przedstawiciel usadowiony gdzieś w kącie na plastikowym krzesełku, na kolanach wypisuje mandat.
Pospiesznie kupiliśmy dwie ryby i poszliśmy do domu.
Nie wiem, jak ty, ale ja nie zamierzam tam już więcej iść, powiedziałam do Towarzysza Podróży.
Zawsze lubiłam jeść ryby, ale nie lubiłam ich przygotowywać. Sprawianie ich, skrobanie, o nie, to nie dla mnie! Wolałam kupić kilka filetów, najlepiej bez skóry, lekko doprawić i upiec w piekarniku. Albo zrobić kotlety rybne.
Ale te dwie ryby, kupione w sklepie, były całe. Z całym dobrodziejstwem.
To był dzień, w którym potrzebowałam prawdziwego kulinarnego wyzwania. Trochę tak jak dziecko, które postanawia skoczyć z jeszcze wyższego drzewa, wspiąć się na jeszcze wyższy trzepak, zjeść jeszcze więcej placków ziemniaczanych.
Zabrałam się za sprawianie ryb i ich przygotowanie.
I sprawiło mi to niemal dziką radość. Odkryłam nowe powołanie ;)
Nie ciasta będę teraz robić, a ryby! rzekłam podczas obiadu zdziwionemu Towarzyszowi, który ostatnio skarżył się znajomym na nadprodukcję ciast i chlebów.
I tak to się zaczęło.
Więc jemy dużo ryb. Radzę sobie całkiem nieźle z ich sprawianiem. Piekę, smażę, duszę. Nadziewam, marynuję, filetuję.
Poznaję nowe ryby. Facet w brudnym fartuchu okazał się byłym marynarzem i wie na ich temat naprawdę sporo.



Strzępiel* (Sea Bass) pieczony z ziołami
/dla 4 osób/

4 strzępiele (całe, należy je wypatroszyć, zostawić z głowami/
50 ml oliwy
1 pęczek świeżej bazylii
8 listków laurowych
8 ząbków czosnku
kilka gałązek świeżego tymianku
kilka gałązek świeżego rozmarynu
sok i skórka z 1 cytryny
1 łyżka masła
sól i pieprz do smaku

Ryby dokładnie umyć i osuszyć ręcznikiem papierowym.
Z obu stron zrobić ok. 1 cm, poprzeczne nacięcia.
Każdą rybę posolić i popieprzyć z zewnątrz i wewnątrz, posmarować oliwą.
W nacięcia i do środka ryby powkładać bazylię, czosnek obrany i pokrojony na połówki lub ćwiartki. Do środka włożyć tymianek i rozmaryn oraz listki laurowe.
Rybę zawinąć w folię aluminiową i zostawić w lodówce na kilka godzin. Przed pieczeniem położyć na wierzchu masło.
Następnie piekarnik nagrzać do 180 st C. Piec ryby ok. 20-30 minut, 10 minut przed końcem pieczenia odsłonić folię.
Warto widelcem sprawdzić stopień upieczenia ryby po ok. 20 minutach.

Mój ulubiony sposób podania: świeża bagietka i zielona sałata z sosem winegret i prażonymi orzeszkami piniowymi.

Smacznego!

*Strzępiel zwany również labraksem lub bassem morskim to ryba z rodziny okoniowatych. Zamieszkuje wody Europy Zachodniej (m.in. Morze Północne, Atlantyk, Morze Śródziemne). Największe egzemplarze ważą nawet 7 kg.
Ma delikatne, białe mięso.

2010-02-22

Pochwała prostoty: Ciasteczka Franklina.




Każdy, kto ma dzieci, zapewne zna żółwia Franklina. Podobno jego postać dzieli rodziców na tych, u których wzbudza sympatię i tych, którzy patrząc na niego, czują jedynie irytację.
Franklin ma mnóstwo kłopotów, ale z każdego wychodzi cało, z nowym morałem.
Morałów w tej bajce jest pod dostatkiem, podobnie jak ciasteczek z muszkami, urodzinowych tortów i innych smakołyków.
W jednej z książek, Franklin, wraz ze swoim przyjacielem, Misiem, pieką ciasteczka, które są tak dobre, że nie wystarcza ich dla siostry żółwika. A ponieważ trzeba się dzielić, przyjaciele robią ciastka jeszcze raz. I... jeszcze raz.
W moim domu robi się wszystkie smakołyki, które pojawiają się w bajkach dla dzieci i w książeczkach. Pod wpływem jednej z nich, musieliśmy wyciągnąć z czeluści spiżarni sokowirówkę, bo moja córka zapragnęła soków, które pili bohaterowie.
Kiedy więc w sklepie usłyszałam Mamo, czekoladowe chrupki na ciasteczka Franklina, wiedziałam, co mnie czeka.
Lubię przepisy z książeczek dla dzieci. Ich wykonanie zajmuje mało czasu i wymaga niewielu naczyń. Podobnie było tym razem. Przygotowanie wszystkiego zajmuje nie więcej niż 15 minut, tyle, co pieczenie. Satysfakcja gwarantowana :)


Ciasteczka Franklina*

1 filiżanka cukru (proponuję użyć 3/4, przyp. L)
1/2 filiżanki miękkiego masła
2 jajka
2 filiżanki mąki
1 filiżanka czekoladowych czipsów (kupiłam je w Kuchniach Świata, można zastąpić drobno pokrojoną czekoladą mleczną)

Nastaw piekarnik na 180 st C.
Masło ubij z jajkami i cukrem.
Następnie dodaj mąkę i czekoladowe chipsy, dokładnie wymieszaj.
Na blasze wyłożonej papierem należy układać ciasteczka (w książce każą zrobić to łyżką, nasza masa była dosyć zbita, więc lepiłyśmy kulki, rozpłaszczając je na blasze).
Piec 15 minut.

Smacznego!





*Na podst. książki "Franklin i ciasteczka" P. Bourgeois, B. Clark, wyd. Debit 2004, tłum. Patrycja Zarawska

2010-02-21

O co się zakładamy? Tarta z marcepanem i konfiturą.




W dzieciństwe uwielbiałam się zakładać.
Zakładałam się o babeczki orzechowe, dostępne jedynie w cukierence nieopodal mojego domu.
W chrupiącej foremce zapieczono odrobinę konfitury malinowej i masę migdałową albo orzechową. Pudełko z takimi babeczkami, przewiązane różową wstążeczką niosłam do domu, podskubując ciasteczka.
Ten sentyment został mi do dziś, choć teraz już nikt nie piecze tych babeczek. Nawet tamta cukierenka.
Podobne robi Blikle. Podobne. A to robi różnicę.
Dziś czekam na gości. A jak mam gości, piekę.
Tartę. Pod chrupiącą warstwą z marcepanu i migdałów, kryje się konfitura malinowa.
Przepis podam jak tylko uda mi się wrzucić do zmywarki ostatni kieliszek po winie.
Miłej niedzieli. Cudowna pogoda na spacer, przynajmniej w Warszawie :)



Miękki spód, masa migdałowa - z wierzchu delikatnie chrupiąca, wewnątrz ciągnąca. Przełamana lekko kwaskową konfiturą z malin. To lubię :)

Tarta z marcepanem i konfiturą malinową

Spód:
100 g masła, temp. pokojowa
60 g cukru pudru
szczypta soli
1 duże (lub 2 małe) żółtko
170 g mąki pszennej

Ze składników na spód zagnieść ciasto - jeśli będzie zbyt suche, należy dodać 1 łyżkę wody lub śmietany.
Wylepić nim spód formy do tarty o średnicy 25 cm i wstawić do lodówki.

Masa:
120 g masy marcepanowej (do kupienia w delikatesach Alma)
2 jajka (żółtka i białka osobno)
50 g mielonych migdałów
50 g mielonych orzechów laskowych
50 g śmietany (dowolnej)
2 łyżeczki cukru (plus dodatkowe 2 łyżki do piany z białek)

100-150 g konfitury malinowej, najlepiej niskosłodzonej

Masę marcepanową umieścić w misce i zmiksować (można to zrobić również blenderem), następnie dodawać powoli pozostałe składniki (oprócz konfitury malinowej i białek) i ubijać dotąd, dopóki nie utworzy się gładka masa.

Białka ubić na pianę, dodać na końcu 2 łyżki cukru i jeszcze chwilę ubijać.

Pianę połączyć z masą migdałową - delikatnie wymieszać, nie wolno miksować.

Z lodówki wyjąć spód. Posmarować go konfiturą malinową, następnie wlać masę.
Piekarnik nagrzać do 180 st C. Piec 35-45 minut - wierzch powinien być rumiany i chrupiący.

Smacznego!

2010-02-20

Mężczyzna, który kocha



Mam umiejętność odnajdowania pośród płyt i książek tych dla mnie szczególnych i wyjątkowych. Wybieram je szybko. Wchodzę, biorę, płacę i wychodzę. Potem oglądam, nurzam się w nastroju i obrazach.
Wczoraj obejrzałam piękny film Mężczyzna, który kocha.
Niezwykle plastyczne kadry, nastrojowa muzyka. Europejskie kino jest tym, do którego mam ogromną słabość. A włoskie szczególnie.
I nie Monica Bellucci była w nim główną gwiazdą.
Ten film pokazuje to, co jest mi tak bliskie - ulotność chwil, potrzebę, by je zapisać i zapamiętać. By w przypływie smutku, móc wracać do tego, co było nam dane. Jeden z bohaterów, który staje w obliczu śmierci mówi: gdybym wiedział, że będę jeszcze żył, polubiłbym nawet piłkę nożną. Pojechał do Lizbony. Jest tyle miejsc, które chcę jeszcze zobaczyć.
Każdego dnia budzę się z myślą o tym, co już widziałam i co jeszcze będzie mi dane zobaczyć.
Ile ścieżek będę mogła wydeptać, ile filiżanek herbaty wypić.
I filmów zobaczyć.
Ten był absolutnie wyjątkowy.
Oglądałam film i jadłam kanapki. Jedną i jeszcze jedną. I jeszcze.
Moje ulubione lody pralinowe niestety się skończyły. Jaka szkoda.
W Pracowni wypieków podaję dziś przepis na najwspanialsze bułki, jakie kiedykolwiek udało mi się upiec. Mam nadzieję, że Wam będą smakować równie bardzo, jak mi.
Miłej soboty :)

2010-02-19

Pochwała prostoty: Puree ziemniaczane.



Papier jest cierpliwy.
Ziemniaki też.
Można z nich zrobić wszystko.
Jeść je codziennie.
Co jest najlepszym lekarstwem na złamane serce? Czekolada albo puree ziemniaczane.
Mam swoją ulubioną restauracyjkę, gdzie chodzę na pieczonego łososia. Łosoś jest w zasadzie nieważny. Ważniejsze jest puree, które z nim podają.
Kiedy jestem smutna albo bardzo głodna, nic tak bardzo nie poprawia mi nastroju, jak miska z ziemniaczanym puree, doprawionym świeżym pieprzem, gałką muszkatołową, topionym masłem i mlekiem.
W domu robię rozmaite wersje - ze świeżymi ziołami, z wędzoną solą, z parmezanem, czasem zapiekam je z odrobiną sera.
Moje ulubione to takie z dodatkiem świeżej kolendry i odrobiny oliwy truflowej.
Moja przyjaciółka nauczyła mnie kiedyś robić wspaniałe puree ze słodkich ziemniaków. Ona pokazała mi, że przygotowanie go zajmuje chwilę. Pomiędzy jedną rozmową a drugą.
Wspaniałe comfort food.
Przepis je banalny, ale pamiętam, jak kiedyś, zajadając się puree, zastanawiałam się, jak to się robi.
Dla tych wszystkich, którzy nie wiedzieli, podaję moją wersję. I nie trzeba mieć złamanego serca, by je jeść ;)



Puree ziemniaczane

Ziemniaki
gorące mleko
masło
gałka muszkatołowa
świeży pieprz


Ziemniaki ugotować i odcedzić. Kiedy będą gorące, przecisnąć je przez praskę i powoli wlewać gorące mleko. Mieszać intensywnie. Dodać masło, przyprawy.
Ilość przypraw, jak też konsystencja puree zależy wyłącznie od naszego gustu.

Smacznego!

2010-02-18

Świat bez nas i ciasteczka orzechowe



"Wyobraźmy sobie taki sen: wychodzimy z domu i widzimy, że znajomy krajobraz roi się od fantastycznych stworzeń. Zależnie od tego, gdzie mieszkamy, moglibyśmy ujrzeć jelenie z rogami grubymi jak gałęzie lub zwierzę przypominające opancerzony czołg. Przebiega stado zwierzaków podobnych do wielbłądów - tylko że mają trąby. Owłosione nosorożce, wielkie, włochate słonie i jeszcze większe leniwce - leniwce? Dzikie konie wszelkich maści i rozmiarów. Pantery z 18-centymetrowymi kłami i niepokojąco wysokie gepardy. Wilki, niedźwiedzie i lwy tak wielkie, że musi to być jakiś koszmar.
Sen - czy pamięć wrodzona? Dokładnie tak wyglądał świat, do którego wkroczył Homo sapiens, gdy rozprzestrzenialiśmy się poza Afrykę, aż do Ameryki. Czy te nieistniejące już zwierzęta wciąż by żyły, gdybyśmy się nie pojawili? A jeśli odejdziemy, czy wrócą?"*


Czy zastanawiacie się czasem, jak wyglądałby świat, gdybyśmy nagle zniknęli z powierzchni Ziemi?
Co stałoby się z naszymi domami, zwierzętami, fabrykami, samochodami. Jak na to zniknięcie odpowiedziałaby przyroda?
Alan Weisman, w swojej interesującej książce próbuje odpowiedzieć na te pytania. Zastanawia się nad tym, co by przetrwało, a co zniknęło bezpowrotnie. To ciekawa i wciągająca lektura, która daje wiele do myślenia. Ja przeczytałam ją jednym tchem.



Zwykłe ciasteczka, bez masła i jajek, chrupiące i pachnące anyżem.
W naszym domu ich wielbicielką jest przede wszystkim córka, która chętnie je zjada do popołudniowej herbatki :)
Niezwykle łatwe w przygotowaniu, szybko się pieką i świetnie przechowują w zamkniętym pudełku.

Orzechowe ciasteczka z anyżem i amaretto
/ok. 40 szt/

300 g mąki pszennej
120 g oliwy z oliwek
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
50 g mielonych orzechów laskowych
1 płaska łyżeczka mielonego anyżu
4 łyżki amaretto
4 łyżki soku z cytryny
100 g cukru pudru

Wszystkie składniki zmiksować lub zagnieść ręcznie w misce.
Z ciasta uformować małe kulki, które następnie rozpłaszcyć na grubość ok. 1 cm.
Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekarnik nastawić na 190 st C (termoobieg 170 st C) i kiedy się nagrzeje, wstawić ciasteczka. Piec ok. 15-20 minut, do czasu zrumienienia.
Ciepłe ciasteczka są miękkie, kiedy ostygną lekko stwardnieją.

Smacznego!



*Alan Weisman
Świat bez nas
przełożył J. Mrzigod
wyd. CKA 2008

2010-02-17

Ziemniaczane krokiety z pieczarkami





W Grecji wszystko jest biało-niebieskie.
Rybacy wyciągają z wody sieci pełne ryb.
Słońce wyziera zza porannych chmur, temperatura rośnie i rośnie.
Opadamy z sił, pijemy wodę z cytryną, stopy opieramy o plastikowe krzesełka w pobliskiej tawernie.
Ale...
Nie wiem, jak jest w Grecji. Nigdy nie byłam.
Wiem, jak wygląda w moich wyobrażeniach.
Zanim jej dotknę i poczuję jej wiatr na twarzy, zanurzam się w nowej książce o greckiej kuchni. Każdego wieczora po kolei smakuję potrawy, odkrywam je i sobie wyobrażam.
I już wiem - to kuchnia dla mnie. Prosta i oczywista. Jak lato i spacer po kamiennej plaży.



Dzisiejsze danie jest moją interpretacją greckiego przepisu na ziemniaczane krokieciki z mięsem. Zrobiłam je po swojemu, dodając inne przyprawy i fetę.
Dziś odkryłam na nowo smak jedzenia i nim zrobiłam zdjęcia, prawie całe zniknęło. I nawet teraz, kiedy wpisuję na nie przepis, mam ochotę pójść do kuchni i wziąć sobie kolejnego...
Polecam gorąco!


Krokiety z pieczarkami

700 g ziemniaków
1/4-1/2 kostki sera feta
3 łyżki oliwy z oliwek
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka przyprawy za'atar (do kupienia w sklepach z żywnością arabską, można go też pominąć)
200 g pieczarek
1 łyżka świeżej kolendry lub natki, posiekanej

Do obtoczenia
100 g bułki tartej (zmiksowałam 2 dniową bułkę i z niej zrobiłam tartą bułkę)
50 g mąki pszennej
1 jajko, rozbełtane

Ziemniaki ugotować w osolonej wodzie, w mundurkach przez ok. 20-30 minut.
Lekko przestudzić, przecisnąć przez praskę, dodać fetę, gałkę muszkatołową, pieprz. Dokładnie połączyć.

Farsz:
Oliwę z oliwek rozgrzać na patelni. Dodać posiekaną cebulę, smażyć na małym ogniu kilka minut. Dodać czosnek, oregano, zaartar i pokrojone pieczarki. Poddusić tak długo, aż woda wyparuje z pieczarek i zrobią się rumiane. Doprawić solą i pieprzem, dodać kolendrę lub natkę.

Z ziemniaków (ok. 2-3 łyżek) formować placuszki, wkładać ok. 3 łyżeczek pieczarek i zrolować w formie krokietu (lub okrągłe, jak wolimy). Każdy krokiet obtoczyć w mące, później jajku i następnie w tartej bułce.
Smażyć na rozgrzanym oleju ok. 10 minut, przewracając je tak, by równomiernie się rumieniły.

Ja do moich krokietów przygotowałam jogurt z drobno pokrojonym ogórkiem, doprawiony wędzoną papryką i pieprzem.

Smacznego!

2010-02-16

Grecka chałka z czekoladą i migdałami




piję herbatę i plotę chałki z czekoladą
(przepis na nie podaję TUTAJ)
Tradycyjne greckie chałki, które piecze się z okazji Wielkanocy. Ja piekę je z okazji tęsknoty za wiosną.
Woda kapie po ścianie. Wszyscy mamy dość tej zimy.
Czekam, aż krzewy forsycji obsypią się nabrzmiałymi pąkami.
Odkrajam kolejną kromkę, tostuję ją w tosterze. Czekolada topi się i przyjemnie łączy z dżemem figowym.

2010-02-15

Migawki z Wiednia




Choć nie jestem wielką fanką Walentynek, nie kupuję czerwonych serc i nie piekę różowych mufinów z tej okazji, to miło, że nawet jeśli przypadkiem, są pretekstem do odwiedzenia mojego ukochanego Wiednia.
Wydeptywaliśmy stare ścieżki, marzliśmy patrząc na dorożki, kupowaliśmy przyprawy w Babette's.
Zawsze po takich wycieczkach trudno wrócić do rzeczywistości, więc zanim nastawię zupę, upiekę chleb i do końca się obudzę, przesyłam Wam kilka zdjęć z mroźnego, ale zawsze mojego, Wiednia, gdzie dorożkarze wyglądają jak za dawnych lat, a w kawiarniach wystarczy zmrużyć oczy, by poczuć się kimś zupełnie innym. Wtedy można znaleźć się wszędzie, gdzie się chce.





2010-02-11

Ulubiona rybna potrawka Mimi Klej



Mimi Klej została tego dnia w domu.
Wyjrzała przez okno - tylko brudne śniegowe zaspy, pies biegnący niewiadomo dokąd, jakiś facet dzwoniący do wszystkich drzwi z pytaniem czy nie potrzeba drewna do kominka.
Otworzyła drewnianą szkatułkę, w której trzymała skarby. Wszystko to, co było jej bliskie: jasny kosmyk włosów, zachowany przez mamę, kiedy zaprowadziła Mimi pierwszy raz do fryzjera. Dwa mleczaki, o których zapomniała Wróżka Zębuszka. Pierścionki ze szklanym oczkiem, drewniane korale.
Pocztówka od bardzo ważnego chłopca i list. Ten list, który nadał jej życiu inny bieg.
Właściwie wcześniej Mimi nie zastanawiała się nad tym, że żyje.
Dni przychodziły, dni odchodziły. Ich rytm wyznaczały upragnione weekendy, podczas których mogła w spokoju zaszyć się w publicznej bibliotece. Albo wpatrywać się w telewizor, żując bułkę z serem.
W życiu każdego dziecka przychodzi taka chwila, kiedy wie, że oto jest niezależną istotą. I Mimi właśnie teraz to poczuła.

Zegar tykał głośno, kiedy Mimi po raz kolejny czytała list, zastanawiając się, czy pies zaszczekał już osiem razy.
Ale to nie był jeszcze ten moment.
Trzeba było czekać na cud,
wiedziała, że się zdarzy.
Nie wiedziała tylko, kiedy.

Wtuliła twarz w sierść kota, potem przyłożyła ucho do jego karku i słuchała, jak mruczy. Wrrr, wrrr, wrrr.
To ukołysało ją do snu i nie wiedziała, jak długo śpi, dopóki mama nie zawołała jej na obiad.
To była jej ulubiona potrawka.



Rybna potrawka

1 cebula
3 łyżki oliwy
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka papryki w proszku (najlepiej wędzonej)
1 łyżeczka curry (opcjonalnie)
1 filet z białej ryby, bez skóry (np. sandacza)
1 puszka pomidorów pellati

natka pietruszki, drobno posiekana


W garnuszku rozgrzać oliwę. Cebulę pokroić na krążki lub w piórka i dodać do oliwy, dusić na małym ogniu 5 minut. Dodać czosnek i paprykę i curry, jeśli go używamy.
Smażyć 1 minutę.
Dodać filet z ryby, pomidory, zamieszać i gotować na bardzo małym ogniu ok. 15-20 minut, aż ryba będzie ugotowana.
Doprawić solą i pieprzem, posypać natką pietruszki.
Podawać z ryżem.

Smacznego!