
Filmy o miłości, nawet te najbardziej banalne, cudowne na lato, cudowne na jesienne wieczory.
Czasem pojawią się takie, o których nie można zapomnieć. Obejrzy się je wieczorem, a rano nie można przestać o nich myśleć.
Mam kilka takich, do których wracam, bez chwili znudzenia.
Nie wiem, ile razy obejrzałam Ukryte Pragnienia albo Madison County.
Dziś w nocy nie mogłam zasnąć. Poszłam do półki z książkami i wyjęłam z najwyższej wiersze Whitmana, które ostatni raz czytałam wieki temu.
Wiersze Whitmana cytował bohater filmu, o którym myślę od wczoraj. Filmu o miłości. Zagranego tak, że zapiera dech.
"The Notebook".
A dziś piekłam tartaletki.


Ciasto w tartaletkach jest niezwykle kruche, złociste dzięki mące i kaszce kukurydzianej. Bardzo łatwo się je formuje. Z podanego przepisu wyjdzie ok. 10 tartaletek.
Tartaletki z owocami
/przepis na ciasto na podst. książki "Good to the grain"/
Ciasto:
1 kubek* mąki kukurydzianej
1 kubek mąki pszennej
1/2 kubka bardzo drobnej kaszki kukurydzianej
1/4 szkl cukru (najlepiej jak najdrobniejszego, może być puder)
1/2 łyżeczki soli
1/4 kubka śmietany (najlepiej kremówki, ale ja użyłam 18%)
100 g masła, pokrojonego na małe kawałki
2 żółtka
Składniki ciasta połączyć w misce - najpierw wymieszać suche, a potem stopniowo dodawać mokre.
Powstanie dosyć miękkie ciasto.
Ciasto można (przepis to zaleca, ale ja tego nie zrobiłam) schłodzić w lodówce.
Następnie podzielić je na 10 części, z każdej dłońmi uformować placuszek ok. 12 cm średnicy - brzegi placuszka podwinąć do góry i umieścić każdy na blasze wyłożonej papierem.
Środek wypełnić nadzieniem:
Nadzienie:
ok. 200-300 g owoców jagodowych (użyłam agrestu, czarnych porzeczek, jagód, malin, moreli) wymieszać z cukrem (do smaku - ciasto nie jest zbyt słodkie, więc warto dodać więcej cukru do nadzienia, zwłaszcza jeśli owoce są kwaśne).
Piekarnik nagrzać do 200 st C. wstawić tartaletki i piec ok. 35 minut - brzegi powinny być rumiane.
Przed podaniem można posypać cukrem pudrem. Smakują wspaniale z kulką lodów waniliowych.
Smacznego!
*używałam takiego o pojemności 150 ml - można użyć dowolnego, ważne, by wszystkie składniki odmierzać tym samym
37 komentarzy:
poproszę o jedną :)
Tartaletki tak - lubię takie bezforemkowe. The Notebook zaś już niekoniecznie ;)
Ulcik,
proszę bardzo, zostało jeszcze kilka :)
Ptasiu,
ja wiem, że to "kontrowersyjny" film, niektórym się nie podoba. Z kim nie rozmawiam, nikt nie podziela mojego entuzjazmu, ale ja lubię sobie popłakać na filmach :D
Rustykalne tartaletki, takie jak lubie:) I jak to sie stalo, ze ja nie widzialam tego filmu. Cos czuje, ze zaraz kogos wypchne do wypozyczalni, oby byl;-)
Doskonale pamiętam Liv w Stealing Beauty. A Notebook nie widziałam.
Tartaletką zaś chętnie i ja się poczęstuję
Może Ci się spodobać :)
jakie świetne tarty ,a i książki zazdroszczę
Lisko a napiszesz mi coś więcej o tej książce ?
mi się film podobał bardzo, choć dłuugi i to prawda, że dech zapiera i wyciska łzy (przynajmniej moje)
tartaletki bardzo letnie i cieszy mnie, że nie trzeba wylepiać foremek (nie lubię ;))
uwielbiam Stealing Beauty, m.in. za świetną ścieżkę dźwiękową
piękne tartaletki, zazdroszczę agrestu i porzeczek - ja w tym roku jeszcze nie próbowałam
pozdrawiam!
Patrzę z zazdrością na miskę pełną agrestu i porzeczek :)
Nie dość że mnie Ala zdenerwowała ciastkami z różą to jeszcze Ty Lisko teraz mi dołożyłaś :)
film uwielbiam....widzialam setki razy...a tartaletki nie pieklam wieki juz ...super przepis na pewno wyprobuje ;p
Ah, ostatnio przypomniałam sobie, że był taki film jak Madison County i zabieram się za zakupienie, bo oglądam za każdym razem, kiedy tylko uda mi się na niego trafić. The Notebook widziałam i niestety muszę przyznać, że nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia. Ale tartaletki za to wręcz przeciwnie:)
"The notebook" jest jednym z bardziej nie lubianych przeze mnie filmów. Dodatkowo w ogóle mnie nie wzruszył, jedynie znudził... "Ukryte pragnienia" podobały mi się, ale są dla mnie filmem na absolutnie 1 raz. Ale to dobrze, że ilu ludzi tyle opinii, dzięki temu świat jest ciekawszy! :) A tarletki piękne i co do tego wszyscy są zgodni!
Piekny film. Bylam nim zachwycona. Rzeczywiscie swietnie zagrany :)
Ciesze sie, ze niedlugo bede w Polsce i bede sie mogla nacieszyc agrestem i porzeczkami z dzialki moich rodzicow. Tartalerki przesliczne. Podkradam przepis do wyprobowania :)
Wyśmienite! Z takimi owocami mogłabym zjadać wszystko! Kocham agrest i porzeczki, u mnie dopiero czerwienieją,ale jak sie pokażą takie soczyście czerwone będę zjadac prosto z krzaczka:)
Pozdrówki:)
Porzeczki? Agrest? Jak widzę takie dobrodziejstwa to mi się bardzo chce do Polski, ale już niedługo, może akurat będą.
owocowo jest cudownie. uwielbiam lato za te wszystkie smaki. za kwaśne ukochane porzeczki, za agrest, za morele.
dawno nie oglądałam żadnego filmu.
Wyjaśniam: The Notebook był dla mnie zbyt melodramatyczny plus Rachel McAdams niestety działa mi na nerwy. Za to Ukryte pragnienia oglądałam chyba ponad 10 razy. Uwielbiam i za każdym razem widzę coś nowego. Btw, niedawno gdzieś czytałam, że Liv obchodziła wtedy na planie filmowym swoje 18 urodziny ;)
"Bridges of Madison County" to jeden z najpiękniejszych filmów w historii kina, absolutnie !!!
Mnie zachwycają też filmy : "Zakochać się" (o miłości, która nie powinna w ogóle mieć miejsca, a jednak... wygrywa!), "Czekolada" (mmmm...), "500 dni miłości" (słodko-gorzki, niekonwencjonalny, kapitalny!) czy "Czułe Słówka" (obłędny klasyk).
coś słodkiego i chusteczki - niezbędne!
Uwielbiam takie małe, ciasteczkowe zakąski. Mmm... Cudownie wyglądają!
Rustykalne te Twoje tartaletki.
Oj.. ja mam ostatnio jakąś fazę na komedie romantyczne;)
Pozdrawiam
"The Notebook" to jeden z filmów, do których bardzo lubię wracać. Książka również była piękna. Jeśli chodzi o tarteletki to z chęcią bym teraz jedną (lub dwie) zjadła. :)
Te owoce! Jak pięknie się w bieli prezentują. Ładnie wyglądają takie "odręcznie" lepione, tzn. bez foremki.
Co do zdjęć białego towarzysza, niestety muszę Cię poinformować, Lisko, że dzieli nas (mnie i białego) sporo kilometrów, bo on rezyduje w moim rodzinnym domu. Dawno go nie widziałam... Ale jak tylko się zobaczymy, na pewno bedzie miał sesyjkę fotograniczną ;)
POzdrowienia ciepłe ślę!
Lisko, wczoraj długo wpatrywałam się w Twoje tartaletki, to istne dzieło sztuki ;) I już wiem, że na pewno jutro je zrobię. Lisko, czy przypadkiem nie byłaś dziś pod Halą Mirowską? Widziałam tam osobę podobną do Ciebie (przynajmniej tak mi się wydaje na podstawie zdjęć, które widziałam w Twoim profilu).
Uwielbiam Notebook..ogladam za kazdym razem kiedy tylko moge, placze za kazdym razem na koniec, mysle, ze byl swietnie zagrany a historia bardzo wzruszajaca, plus obsadzony w Pn. Karolinie, a ja tam kiedys mieszkalam :) Tartletki przepiekne...gdyby tylko byly u nas porzeczki i agrest...strasznie dlugo nie jadlam. Pozdrowienia!
Filmu nie znoszę, choć Rachel McAdams ma jeden z najpiękniejszych hollywoodzkich uśmiechów. :-) "Ukryte pragnienia" znam na pamięć i kocham. Tarteletki przepiękne. Na pewno skorzystam.
Lisko, dziękuję :)
ja wczoraj zrobiłam tartę ale z pomidorami i serami ..ale nic nie zostało :):) pozdrawiam
Lisko, tartaletki są śliczne. Być może już jutro pojawią się na naszym stole, ale w wersji truskawkowej - podobno sezon już się kończy, więc trzeba korzystać, póki można :)
"Notebook" film bardzo mi się podobał - Ryan Gosling cudnie zagrał,
ale książka przeczytana wcześniej wywarła na mnie ogromne wrażenie :)
Lisko Ja też niedawno obejrzałam The notebook a przed chwilą skończyłam oglądać koreański film A mooment to remember- podobna tematyka ale moim zdaniem jeszcze bardziej poruszający i naprawdę bardzo ci go polecam!
Film oglądałam 2 lata temu. Jest rewelacyjny. Jeden z tych co rzeczywiście wyciska łzy z oczu. Piękny obraz miłości dwojga ludzi. Wiele jest filmów z wątkiem miłosnym, które mogłabym polecić, szczególnie tych historycznych. Ten, który jednak warty jest obejrzenia, a o którym nie każdy słyszał to Barfuss (2005). Pięknie ukazana miłość. Polecam
uwielbiam filmy miłosne, czy latem, czy wiosną, czy wierną porą jesienna a nawet zimą. Uwielbiam!
A teraz do tego uwielbiam jeszcze twoje smakowicie wyglądające tartaletki :)
Gdy patrzę na te piękne tartaletki, to czuję że lato na dobre zawitało, i w duszy i na około:) "Notebook" to dla mnie niewątpliwie piękny film, zdjęcia przecudne, a muzyka nieziemska. Do jednego utworu znalazłam nuty na fortepian, i czasem o zachodzie sobie go przypominam:) Pozdrawiam!!!
widze, że lubisz filmy na bazie książek Nicholasa Sparksa.
Mi się The Notebook strasznie podobał...
Kilka dni temu widziałam, kolejną ekranizację jego powieści : Dear John.
Podchodziłam do filmu sceptycznie, bo wydawało mi się że film o amerykańskim żołnieżu w wydaniu melodramatowym nie może być dobry... a jednak okazał się taki że na koniec płakałam.. ale ciii ;)
Także polecam!
Zdjęcia tartaletek zachwyciły mnie zupełnie i postanowiłam przepis wypróbować. Spotkało mnie jednak małe rozczarowanie, tarataletki prezentują się cudownie, ale smak nie powala:(...
Musiałam też dodać więcej mąki, gdyż ciasto było zbyt miękkie by cokolwiek z niego uformować.
Do filmów romantycznych dodałabym jeszcze : "Befero sunrise" i "After the sunset":)
pozdrawiam
Kiedy zobaczyłam te ciasteczka, wiedziałam, że muszę je zrobić.
Takie do bólu wakacyjne. No i zrobiłam:)
Fajne, kruche - ciasto z kukurydzą do wykorzystania przy innych okazjach.
Z moich uwag": jeśli się przypiecze to staje się bardzo twarde. Ale łatwo temu zapobiec.
Moim zdaniem jeszce lepsze drugiego dnia. :)
Pozwoliłam sobie umieścić przepis n moim blogu. Dziękuję:)
Pięknie gotujesz!!! A film "The Notebook" jest moim ulubiony filmem o miłości, który oglądałam wiele razy i do którego ciągle powracam...
Prześlij komentarz