2010-04-27

Gofry belgijskie



"Chrupkie na zewnątrz, miękkie i wilgotne w środku..."
Gofry belgijskie.
Te, które jadłam w belgijskich miasteczkach były niezapomniane. Cynamonowe, z bitą śmietaną. Jedzone w deszczu, z dzieckiem za rękę.
Teraz też leje deszcz. A z ciasta przygotowanego wieczorem można rano upiec smaczne gofry.
I choć bardzo lubię tradycyjne gofry, jakie znam jeszcze z czasów, kiedy sama byłam dzieckiem, to gofry drożdżowe, ciężkie i wilgotne, zajmują u mnie pierwsze miejsce.
Te, na które podaję dziś przepis, pochodzą ze strony King Arthur Flour. Autor proponuje, by wyrośnięte ciasto wstawić na noc do lodówki, gdyż dzięki temu gofry będą smaczniejsze. I ja tak zrobiłam.





Gofry belgijskie

Źródło przepisu: King Arthur Flour

1 1/2 kubka (340 g) mleka
85 g masła
2 do 3 łyżek (60 g) syropu klonowego
3/4 łyżeczki soli (użyłam 1/4, wg mnie to wystarczająca ilość)
1 łyżeczki ekstraktu z wanilii (użyłam pół na pół z cynamonem)
2 duże jajka
2 kubki (240 gram) mąki pszennej
1 1/2 łyżeczki suszonych drożdży instant

Podgrzać mleko do czasu, aż będzie gorące.
Przelej je do dużej miski (musi być na tyle duża, by rosnące ciasto z niej nie wypłynęło), dodaj masło, syrop klonowy, sól i wanilię (i ew. cynamon). Wymieszaj, aż masło się roztopi a całość będzie miała temperaturę pokojową. Dodaj jajka, mąkę i drożdże, wymieszaj. W cieście mogą być grudki.
Przykryj miskę folią spożywczą i odstaw na godzinę, by ciasto podwoiło objętość.
(Upewnij się, że miska jest na tyle duża, by zmieściło się w niej podwojone ciasto).

Kiedy ciasto wyrośnie, można piec gofry, ale lepiej wstawić je na noc do lodówki.

Gofrownicę rozgrzać. Spryskać delikatnie olejem roślinnym i wlewać 2/3 - 3/4 kubka ciasta. Zamknąć i piec ok. 6 minut (ilość ciasta i długość pieczenia zależy od gofrownicy).
Wafle muszą być złocisto-brązowe.
Jeśli nie jemy ich od razu, należy wstawić je do piekarnika nagrzanego do ok. 90 st C.
Podawać z bitą śmietaną, owocami...

Smacznego!

35 komentarzy:

amarantka pisze...

Gofry... uwielbiam. Z utęsknieniem czekam na swoją pierwszą gofrownicę. Już niedługo... :)

Zdjęcia... niesamowite. Czarodziejskie.

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Lisko, bardzo ciekawy pomysł na gofry. To niezwykłe, ale chyba panuje w wirtualnej rzeczywistości "blogowa telepatia", ja też dwa dni temu przygotowywałam z synkiem gofry - z tradycyjnego przepisu, ale czas wspólnego "gofrowania" i zajadania się nimi na śniadanie był jak zwykle cudowny i magiczny! Pozdrawiam serdecznie:)

asieja pisze...

rumiane..
i te małe rączki..:-)

dorotus76 pisze...

Do wypróbowania, na pewno! Śliczne fotki z córeczką :-)
pozdrawiam

Bareya pisze...

Gofry kiedys byly towarem ekskluzywnym sprzedawanym... no wlasnie nie pamietam gdzie to sie je nabywalo. Z dzemem lub cukrem pudrem. Ale uswiadomilas mi, ze to urzadzenie moze sie przydac w domu do wyrobu takich slodkich pysznosci ale zaraz do lba mi strzelily gofry z pieczarkami, szpinakiem i innymi sosidlami. Lece po robocie po gofrownice. pozdrawiam

Kamilalalala pisze...

Zgadzam się co do telepatii :)
W zeszły weekend moja kuchnia wzbogaciła się o gofrownicę i wypróbowałam Twój poprzedni gofrowy przepis a tu proszę - kolejny!Nie mam wymówki, muszę przygotować gofry w weekend...a może jutro?!W końcu mam wolne.
Pozdrawiam serdecznie!!!

Polka pisze...

Tam w tle widzę chyba mój ulubiony dżem! Malinowy czy truskawkowy? :)
Lisko można je w Polsce kupić?????
Jak tak to wracam!
:)
Małe łapki cudne są...

Goś pisze...

Belgia tak niedaleko, gofry belgijskie też, a ja jeszcze takowych nie jadłam..
Niedopuszczalne! ;-)

Muszę zakupić sobie gofrownicę i stworzyć na śniadanko takie cuda!

I te zdjęcia...

Liska pisze...

Bareya,
ja w Warszawie nabywałam je w okolicy bazaru Szembeka. Smak pamiętam do dziś, jak również ilość bitej śmietany, jaką na nie kładziono. Później zamiast gofrów sprzedawali w tym miejscu chińskie staniki czy coś w tym rodzaju ;) W każdym razie tamtego miejsca już nie ma. Gofry, jakie pamiętam, były jednak raczej kruche. Pierwsze drożdżowe, cynamonowe, pojawiły się w okolicach Pałacu Kultury. Zapach był nieziemski i rozchodził się w promieniu kilometra.

Polciu,
truskawkowy :) Tak, można je bez problemu kupić, więc możesz spokojnie wracać!

Goś,
tych prawdziwych belgijskich w domu nigdy nie udało mi się podrobić. Podejrzewam, że to kwestia gofrownicy. Tradycji i klimatu zapewne też. Ale dobry i Erzac, przynajmniej w taki dzień.

Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za wszystkie komentarze :)

Tilianara pisze...

Lubię gdy piszesz o smakach dzieciństwa ... takie to słodkie, dosłownie słodkie - ach takie gofry to musiał być smakołyk :)

Delie pisze...

Gofry. Lubię bardzo. Słodkie te małe łapki:)

Paula pisze...

Mi tez bardzo smakowały gofry podczas pobytu w Belgii. Szczególnie te z dodatkiem owoców lub czekolady :)

Milka pisze...

Lisko, a syrop klonowy można czymś zastąpić?

mo! pisze...

Lisko, od dłuższego czasu obserwuję twojego bloga [ obserwacja zakrawa niemalże na fanatyzm - kilkanaście razy dziennie sprawdzam czy nie pojawił się nowy przepis :) ]. Ten przepis na gofry sprawił, że od razu poczułam, że mam na nie ochotę i zapewne zrobię je w niedługim czasie. Chciałabym ci podziękować, ponieważ to właśnie twój blog zainspirował mnie do nauki pieczenia - wcześniej jakoś nie fascynowała mnie wizja wyjmowania miksera, a teraz... Teraz ucieram, wałkuję, mieszam, ubijam i robię masę innych rzeczy, które sprawiają mi niesamowitą satysfakcję. Przed chwilą wyjęłam z piekarnika scones'y, wyszły naprawdę świetne :)

Gospodarna narzeczona pisze...

Oj a ja czytam nową Grażynę Plebanek. Bruksela i te gofry. Oj zatęskniło mi się za Belgią. A tu klops, nie ma gofrownicy!

rumiankowa polana pisze...

Och, a za mną ostatnio gofry "chodzą" ;)
No i ten cynamon...mmm :)

Zaytoon pisze...

Jeżeli tylko smakują ja te, które miałam okazję zjeść, to znaczy, że są doskonałe.
I u mnie na pierwszym miejscu.

Szkoda, że nie mam gofrownicy...

Pozdrawiam!

brombap pisze...

Kusisz Lisko, kusisz, ale co zrobić, brak gofrownicy! Nie dało by się jakoś bez? Może ktoś ma jakiś przemyślny sposób na ominięcie brakującego sprzętu? ;-)
No i zdjęcia jak zwykle smakowite.

miss_coco pisze...

Cytowany przez ciebie Lisko przepis to gofry brukselskie, o których tez pisałam całkiem niedawno na belgiaodkuchni-serdecznie zapraszam.
W Belgii chyba każdy region ma swój przepis na gofry, i nie sposob ich zliczyc, a tym bardziej wyprobowac, ale najpopularniejsze są właśnie te brukselskie, które podają w knajpkach z lodami, bitą śmietaną i owocami, oraz te z Liège, które dostaje się jeszcze gorące prosto do łapki z budki na ulicy. Przepis na gofry z Liège zamieściłam kiedyś na galerii potraw. Zachęcam do wypróbowania, bo ciekawa jestem twojej opinii o tych gofrach.

ushii pisze...

też przepadam za goframi i tymi tradycyjnymi puchatymi i takimi... a jeszcze jak mają w sobie te drobinki karmelu z cukru perłowego... mniam, mniam :)
Pozdrawiam!

Amber pisze...

Małe rączki lubią gofry,prawda?
Cudnie mieć taką utalentowaną Mamę!

kasiac pisze...

Ja pamiętam gofry z Krupówek. Od dzieciństwa w czasie każdych wakacji jadłam gofry w tym miejscu, zawsze z bitą śmietaną i czasem świeżymi jagodami (jak był sezon). Co ciekawe, ta budka stoi do dziś w tym samym miejscu i gofry niezmiennie smakują tak samo:)
Te, które pokazałaś nam dzisiaj zrobię na sobotnie śniadanie:) Bardzo mi się podobają! Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Absolutely Abstruse pisze...

Uwielbiam! :)

Liska pisze...

Milka,
moim zdaniem można dodać zamiast np 1-2 łyżeczki cukru.

Brombap,
myślę, że można spróbować je po prostu usmażyć jak placki. Nigdy jednak nie próbowałam tego robić.

Miss_coco,
dziękuję za te informacje :) A przepis z wielką radością wypróbuję.

Pozdrawiam serdecznie!

Izulka pisze...

Chyba muszę odszukać moją gofrownicę :))

Olciaky pisze...

To prawda,
surowe ciasto wstawione na noc do lodówki znacznie podnosi swoje walory smakowe, wielokrotnie się o tym przekonałam:)
Ach, jak ja bym chciała posiadać gofrownicę:)
Co drugi dzień byłyby gofry..
Pozdrawiam:)

Baczynska pisze...

Ja tez nie mam gofrownicy, ale jestem u siostry od wczoraj to sie zaraz za te gofry zabiore, bo siostra ma :)
Tyle ze zrobie je i zjemy dzis bo jutro mnie juz tu nie bedzie.
Ale wierze ze i bez lodowkowania beda dobre :)

Baczynska pisze...

Oj, pyszne wyszly - troche gofry, troche racuchy, wspaniale :)
Zjedlismy cala porcje i od razu zrobilam druga, siostra sobie jutro sama upiecze na sniadanie bo ja wrocilam do domu :)

Małgosia pisze...

Świetny pomysł na śniadanie - nie trzeba nic miksować ani czekać na wyrośnięcie. Jednak moje gofry były smaczne dopóki nie ostygły. O zepsucie smaku podejrzewam świeże drożdże. Czy też macie takie doświadczenia? Dodanie świeżych drożdży do długo wyrastających ciast psuje ich smak?

Małgosia M-B

Liska pisze...

Małgosiu, a jak dużo drożdży dodałaś? Może było ich po prostu zbyt dużo. I czy ciasto wyrastało przez noc w lodówce?

Małgosia pisze...

Wydaje mi się, że mało 15g. Ciasto stało w lodówce. To chyba drożdże bo robiłam też z nich drożdżówkę, której się nie zagniata za to składniki stoją przez noc (w temp. pokojowej) i zwykle była pyszna a tym razem nie dało jej się jeść z powodu drożdżowego posmaku (tu dałam 50g na 5 szkl mąki). Na pewno jeszcze będę robić te gofry z innymi drożdżami bo dla mnie pomysł jest idealny - ciepłe, pachnące śniadanie w 5 minut! Szukam takich przepisów :-)

Liska pisze...

Małgosiu, to rzeczywiście mogło ich być za dużo albo gofry rosły zbyt długo. Robię chleby, do których używa się 1 g drożdży (na np. 500 g mąki), które rosną przez noc i wyrastają, jak trzeba. Możesz spróbować albo drożdże zmienić na inne, zmniejszyć ilość albo skrócić czas wyrastania. Powinno być ok.

Mimi mi pisze...

Wspaniały przepis. Najlepsze gofry jakie udało mi się zrobić. Polecam z musem malinowym i bitą śmietaną :)

Olcik pisze...

Absolutnie genialne;)
http://waniliowachmurka.blogspot.com/2012/11/gofry-belgijskie.html

Asia.Samasia pisze...

Robią się. Nie mam syropu klonowego, więc dodałam złocisty syrop. Wiem, nie to samo, no trudno...