2010-03-26

Śniadanie i podwieczorek: Racuszki.




Pewnie każdy z nas jadł je choć raz w życiu.
Wracało się ze szkoły, była jesień albo dopiero co nadeszła wiosna. Na stole stał talerz z ciepłymi, oprószonymi cukrem pudrem racuchami, a ktoś bliski kończył smażyć resztę.
Nie pamiętam, kto nauczył mnie je robić. Pewnie któraś z sąsiadek, przyszywanych babć. Być może podpatrzyłam je kiedyś siedząc przy jakimś kuchennym stole, temperując kredki i obserwując jak rośnie racuchowa góra układana na talerzu.

Jedni wolą bardziej puszyste, inni cieńsze. Z cukrem pudrem, owocami albo kulką lodów.
Przepis jest niezwykle łatwy: jajko, filiżanka mąki, filiżanka kefiru... Robią się od ręki. Ja dodaję do surowego ciasta owoce. W sezonie świeże, dzisiaj mrożone.





Racuszki
/16 małych sztuk/

1 jajko
szczypta soli
1 filiżanka mąki pszennej (ta, której zwykle używam ma pojemność 220 ml)
1 filiżanka kefiru, jogurtu lub zsiadłego mleka
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
do smażenia: olej roślinny
jeśli chcemy: owoce jagodowe lub jabłka pokrojone na małe kawałki (mrożonych nie rozmrażam przed dodaniem do ciasta)

Wszystkie składniki połączyć w miseczce - mąkę należy wsypywać stopniowo, cały czas mieszając, by nie porobiły się grudki.
Odstawić na 10-15 minut.
Smażyć placuszki na rozgrzanym oleju roślinnym - najpierw rozgrzewamy olej, potem zmniejszamy moc grzania, nabieramy 1-2 łyżki surowego ciasta i smażymy placuszki na średnim ogniu, po ok. 2-3 minutach przewracając je na drugą stronę.
Przekładamy na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu ze smażenia.

Smacznego!

27 komentarzy:

asieja pisze...

cudownie jest wracac do tych smaków z przeszłości
do chwil posypanych cukrem pudrem

Lovely Home pisze...

U mnie często są racuchy,zimą z jabłkiem pokrojonym w okrągłe plastry (wypełnia wtedy całego racuszka) i rozpływa się później w ustach.Sama potrafię zjeść ich bardzo dużo((;

Zaytoon pisze...

Mnie racuchy zazwyczaj kojarzą się z ociekającymi tłuszczem drożdżowymi plackami. Koniecznie nadzianymi jabłkiem.
Zawsze robiła je babcia.
Niezbyt je lubiłam.

Ale te bez wątpienia by mi posmakowały - są dokładnie takie, jakie lubię.

Amber pisze...

Ja poproszę taką piramidkę racuszkową...

Karola pisze...

w ostatnie wakacje smażyłam je non-stop. z jabłkami, które spadły z naszego drzewa :-)
obowiązkowo ze szklanką mleka!

magda_n pisze...

Taki sam przepis, jaki znam z domu! Uwielbiam! Zwlaszcza ze startym jablkiem. Dziekuje Lisko , czytam regularnie Twojego bloga i wyprobowuje kolejne receptury, zawsze z sukcesem (zwlaszcza ciasta)! Pozdrawiam seredecznie wraz z mezem, kolejnym wielbicielem Twoich ciast!

Monika. L pisze...

Cudne, ciepłe, domowe.
Chyba w niedziele będą u nas w domu :)
Pozdrawiam
M.

Danuta pisze...

Filiżanki są różnej wielkości, jakiej filiżanki użyłaś do odmierzenia kefiru i mąki? Pozdrawiam!

kabamaiga pisze...

U mnie robiło się zupełnie inne. Muszę spróbować wersji z jogurtem a nie mlekiem. A te maliny, ech

Paula pisze...

takich racuszkowych momentów przepełnionych kolorowymi zapachami dzieciństwa chce się zawsze więcej i więcej :)

student-gotuje.pl pisze...

Wspaniałe:)

Teina pisze...

Nie zapomne jak mama smażyłą mi je kiedyś w wakacje, w wersji z truskawkami,mmmm i jeszcze ta cudowna obwódka;) Próbowałam kiedys takie zrobić, ale nie wyszły. Specjalistkami od racuszków są bez dwóch zdań mamy i babcie;)

Margareta pisze...

Mniam, uwielbiam racuchy :) Kojarza mi sie z dziecinstwem i beztroska. Przepis koniecznie do wyprobowania :)
Pozdrawiam weekendowo :)

majana pisze...

Uwielbiam racuszki!:)))
Piękne są Twoje, takie delikatne, super!:)

Kredka pisze...

takie ciepłe zdjęcia.. sama przeniosłam się w te czasy, kiedy moja babcia robiła dla nas racuchy. Kiedyś wyskrobywałam ze środka jabłka, bo uważałam, że smakują jak ślimaki (pewnie przez konsystencję, która teraz bardzo mi odpowiada:)), ale i tak bardzo miło wspominam smak racuchów. A najlepszy chyba jest ten zapach, przy smażeniu..

kolorova pisze...

racuchy z jabłkami.
to jest to!

Anna pisze...

Czy zamiast sody można dodać drożdży?
Jeśli tak, to w jakich proporcjach?
Pozdrawiam, Anna.

Eliza Woźnicka pisze...

Czyżby to były te, o które pytałam przy okazji placuszków warzywnych? :) Baardzo dziękuję!

Spróbuję z ich pomocą przywołać wspomnienia :)

aga-aa pisze...

takie placuszki to istny raj na ziemi i niebo w gębie za jednym razem :)

I.nna pisze...

Widzę zmiany w układzie bloga ;)
Z jednej fajnie, bo całość wczytuje się znacznie szybciej, z drugiej - brakuje mi tej alfabetycznej listy przepisów! Lubiłam czasem kliknąć w coś na chybił trafił, niekoniecznie po to, żeby coś piec, bo czasem sobie tylko czytam/oglądam zdjęcia. Jako stała czytelniczka bardzo proszę o spis treści ;) Może jako podlinkowany wsteczny post (tak jak były "linki"), albo "strona"?

Liska pisze...

I.nna,

kurczę, walczę z tym układem bloga. Usiłuję zrobić menu zwijalne, ale jak na razie, przekracza to moje zdolności intelektualno-informatyczne;) Ale menu na pewno się pojawi :)

Paulinka, PrincessSilence pisze...

Hmm... Wracam pamięcią do piątkowych obiadów w szkolnej stołówce gdzie często przychodziłam na obiad (gotowała tam moja ukochana Babcia). Już od wejścia w nozdrza uderzał smażonego oleju... Jak zajadałam się tymi racuszkami... Cukier puder i dżem. Jabłuszko. Truskawki.

Ale teraz już nie zastanawia mnie czemu Babcia nie lubi gotować w domu :)
Zrobię i zaniosę Jej dzisiaj.
Dziękuję Lisko.
Udanej niedzieli.

Anna-Maria pisze...

Uległam ich urokowi! http://kucharnia.blogspot.com/2010/03/na-jagody.html
Nie miałam malin, więc zastąpiłam jagodami. W połączeniu z syropem klonowym były przepyszne!
Nieśmiało zapraszam też na mojego bloga http://www.kucharnia.blogspot.com/
, wprawdzie to zupełny początek - chyba jeszcze nawet nie raczkuję:), ale mam mocne postanowienie wytrwania!
Pozdrawiam bardzo wiosennie!

Gabi pisze...

jutro beda na sniadanie! plus malinowy koktail! szkoda tylko ze na razie maliny mrozone...
ja takie placki zwykle z jablkami robie i podaje ze smietana - poranna bomba kaloryczna! ;-)

mojzaczarowanyswiat pisze...

ach...okropne sa takie blogi! tak sie czlowiek napatrzy, napatrzy, po nocach mu sie sni i potem jak dorwie sie do kuchni...to pożera wszystko i tyje.Ja tak mam. A tak serio to cudowne przepisy i nic tylko pichcić:)

Marcin pisze...

dzisiaj odbyło się śniadanie królów !

dzięki za przepyszną inspiracje. Świeże malinki wręcz się rozpływały w ustach.

Pozdrawiam

Justin&Dorothy pisze...

Śliczne zdjęcia!! Na pewno wypróbuję..:)

www.domowe-wypieki.blogspot.com