2010-03-28

Drożdżowe wypieki




Zawsze niecierpliwie czekam na książki blogerów. Dobrze wiem, ile trudu i czasu wymaga ciągłe poszukiwanie dobrych przepisów, dlatego bardzo się cieszę, kiedy jest on nagradzany wydaniem książki.

Każdy, kto kiedykolwiek miał jakąś pasję wie, ile pracy i zaangażowania kosztuje rozwijanie swoich zainteresowań. Patrzenie wstecz na błędy, jakie się popełniało, jest dowodem na to, ile udało nam się zrobić.
Kiedy słucham swoich znajomych, którzy obdarowani słoikiem zakwasu i radą, niemal z marszu zaczynają piec chleb na zakwasie i mówią, jakie to łatwe to wiem, ile stoi za tym błędów i nieudanych bochenków popełnionych przez tych, którzy uczyli się przed nimi.
Kilka dni temu dowiedziałam się o dwóch książkach napisanych przez Mirabbelkę, której wkład w hobby wielu ludzi, jakim jest pieczenie domowego chleba, jest niepodważalny. Ona przecierała ścieżki, chętnym wysyłała suszony zakwas i dzieliła się radą. I sama poszukiwała, odkrywała, tłumaczyła, modyfikowała.
Lubię, kiedy mówi: chciałabym wykasować wiele starych przepisów, bo od tamtej pory bardzo je zmodyfikowałam. To dowód na to, że wciąż idzie do przodu.
Pierwsza książka jej autorstwa jest na temat drożdżowych wypieków: łatwych ciast i bułeczek, pizzy i drobnych ciasteczek. To preludium do sztuki domowego wypieku chleba na zakwasie, zachęta dla tych wszystkich, którzy chcieliby zacząć, a uważają, że wypieki drożdżowe są trudne.
Internetowa popularność to odpowiedzialność za przepisy. I te, które znajdują się w tej książce są sprawdzone. Zapewne po wielokroć. Dodatkową zachętą jest przystępna cena: książka kosztuje 29,90 PLN. Jej układ jest przejrzysty i czytelny, dużo praktycznych rad i konkretów. Polecam :)
Dziś upiekłam według jednego z przepisów bułeczki. Jest to modyfikacja receptury na wieniec cytrynowy. Po szczegóły zapraszam do Pracowni Wypieków.

Drożdżowe wypieki
Autor: Małgorzata Zielińska
Wydawnictwo: Olimp Media
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 128
Format: 19.5x24 cm
Oprawa: Twarda

12 komentarzy:

Paula pisze...

drożdżowe wypieki najbardziej lubię za ich puszystość :)

Ania vel Vespertine pisze...

Nie słyszałam wcześniej o tej książce, muszę jej poszukać, w końcu to pierwsza rzecz polskiej internautki, jaka ukazała się drukiem :)

Strasznie mi się podobają zdjęcia racuszków poniżej, Lisko. Wg mnie stanowią kwintesencję Twego stylu i nawet dokładnie nie umiem wskazać, czemu tak sądzę, bo dyktuje mi to intuicja.

Mirabelka pisze...

Przepraszam, nie chciałabym się czepiać, ale wydaje mi się, że nick autorki tej książki to "mirabbelka". Nie chciałabym, żeby nas mylono - ja nie dorastam do pięt tej osobie :)

mirabbelka pisze...

Lisko, recenzja napisana przez Ciebie na Twoim blogu to dla mnie zaszczyt i wielka, wielka przyjemnosc :) Pamietam też naszą rozmowe w Orchidei sprzed kilku lat i Twoja wzmianke o książce mojego autorstwa - wydawało mi sie to wtedy nierealne, a nawet śmieszne. Każdy tylko nie ja.. A tu nagły i nieoczekiwany, rownież dla mnie, splot okolicznosci zaowocował tą ksiażeczką a potem nastepną. Dziękuję ! M.

marysiek pisze...

ja właśnie dzięki blogowi Mirabbelki i Tatter odważyłam się piec chleb i drożdżowe wypieki w ogóle, świetna szkoła! :)
a potem taka z lekka wyedukowana trafiłam Lisko na Twój blog i wtedy to już wszystko wydało mi się bardzo proste :)
wcześniej drożdże i zakwas wydawały mi się jakąś magiczną recepturą, na którą ja - profan, nawet nie mam co się porywać :) pamiętam jak obserwowałam babcię wyrabiającą ciasto, a potem podglądałam to ciasto wyrastające przy prawdziwym piecu (ba, w domu moich dziadków był nawet PRAWDZIWY piec chlebowy, który od czasu do czasu się uruchamiało do wypieku chleba oraz...kaszanek :)), w życiu bym nie pomyślała, że już niedługo też tak będę miesić, trzymając miskę na podołku i coś sobie przy tym mruczeć ;), szkoda tylko, że nie przy piecu i nie w drewnianym domu, ale może kiedyś... :)
pozdrawiam!

Zaytoon pisze...

Chciałabym kiedyś zacząć modyfikować przepisy. I dojść do perfekcji. Ale długa jeszcze przede mną droga. Dopiero przecieram swoje szlaki.

O książce jeszcze nie słyszałam. Poszukam. Na pewno warto.

Komarka pisze...

Nie mogę doczekać się książki, która przyjedzie do mnie wraz z Dziuunią na święta :) Mirrabelce gratuluję i mam nadzieję, że dzięki książce będę dalej doskonalić swoje umiejętności w drożdżowym :)

Liska pisze...

Aniu,
dziękuję :) Ciągle szukam...

Mirabbelko,
tak musiało być. I cieszy mnie to ogromnie. Półki z książkami kucharskimi są u nas tak beznadziejne, że wspaniale jest móc znaleźć coś cennego i sprawdzonego, zrodzonego z pasji, a nie wydanego tylko po to, by wykreować kogoś i na nim zarabiać. Z zażenowaniem patrzę na nowe polskie publikacje i o ile kiedyś wierzyłam, że idzie na lepsze, o tyle ostatnio przestałam mieć taką nadzieję.

Maryśku,
bo to wystarczy tylko zacząć. Wciąga na maksa :)

Zaytoon,
i tak wcześnie zaczęłaś. Jestem pewna, że będziesz modyfikować wcześniej niż myślisz :)

Komarko,
zazdroszczę Wam wspólnego gotowania, bo pewnie będziecie razem szaleć...

Olciaky pisze...

Widziałam już od dawna książkę Mirabelki w moim sklepie.
Chciałabym ją kiedyś kupić;)
A te bułeczki zapadły mi w pamięć- jeszcze na blogu:)

Kasia pisze...

Dzięki niej-Mirabelce-zaczęłam piec na zakwasie.Nie boję się dziś ciast drożdżowych.Dzięki niej.Za co jestem wdzieczna. Nic mi tak nie wychodzi jak drożdżowe...

Baczynska pisze...

Kupilam wreszcie obie, zebrac sie nie moglam do tego, ale w koncu sie udalo.
Dobrze, ze napisalas o tych ksiazkach to mnie ostatecznie przekonalo, ze przeciez MUSZE je miec :)

Nina pisze...

Mirabelko, czy Twoją książkę można jeszcze gdzieś dostać? Sklepy internetowe pokazują, że produkt jest niedostępny