
Jamie Oliver powiedział, że ten makaron to danie sycylijskich biedaków. Och, jakże piękny byłby świat, gdyby wszyscy biedacy mogli jeść takie dania. I bogaci też.
Kiedy mam ochotę na makaron, sięgam do książek Jamiego. Wystarczy na niego spojrzeć, żeby zobaczyć, że lubi konkretną, pożywną kuchnię, a po przepisach na makaron wnioskuję, że makarony też.
Jamie, ugotuj mi makaron!

Makaron z anchois i sosem pomidorowym
Pasta con acciughe e pomodoro
Źródło: Włoska wyprawa Jamiego*,
Przepis na 4 porcje
6 łyżek oliwy
4 ząbki czosnku, obrane i pokrojone na cienkie plasterki
2 garście orzeszków piniowych (użyłam 1, L)
1 garść rodzynek
12 filecików anchois (najchętniej korzystam z anchois w słoiczkach)
3 czubate łyżki puree z pomidorów (użyłam 3 łyżek puree z pomidorów suszonych na słońcu i 3 łyżki passaty pomidorowej, L.)
1 duży kieliszek czerwonego wina
100 g bułki tartej
500 g makaronu margherita (użyłam rigatoni, L)
Rozgrzej patelnię, wlej oliwę, podsmaż czosnek. Dodaj orzeszki, rodzynki i anchois, smaż 2 minuty, aż fileciki się roztopią. Dodaj puree i wino, starannie wymieszaj.
Duś na średnim ogniu 3 minuty.
Jeśli uznasz, że jest za gęste, dodaj wody.
Na osobnej patelni rozgrzej odrobinę oliwy i przyrumień na niej bułkę tartą (ja rumieniłam na suchej patelni, L)
Ugotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedź i wymieszaj z sosem. Spróbuj i ewentualnie przypaw do smaku (ja przyprawiałam solą, pieprzem i octem balsamicznym, L).
Podawaj posypane bułką tartą.
Smacznego!
*Włoska wyprawa Jamiego
Jamie Oliver,
wyd. Muza SA 2007,
tłum. B. Gutowska-Nowak
33 komentarzy:
A ja nie rozumiem tej fascynacji Jamiem O. Kucharz jakich wielu, tyle że temu udało się zaistnieć w mediach i zaraz szał.
Fajniejsze są te złote myśli w poradniku.
Mnie fascynuje nie tyle sam Jamie, co biznes, jaki udało się dookoła niego stworzyć. Dla mnie to jest po prostu zjawisko na skalę światową. Wszystko spójne i dopracowane do perfekcji. Z kucharza, jakich wielu, zrobiono gwiazdę. I bardzo mi się to podoba, choć dawniej nie byłam fanką jego książek.
I ja lubię prostotę makaronów Jamiego - prostota ze smacznym przekrętem czy spojrzeniem. Wpadłabym na lunch do Ciebie z moją pappa al pomodoro :)
Tak, wykreowany na gwiazdę. Tak jak jego rodacy Lawson czy Ramsey. Dorzucę jeszcze Leparda i Hamelmana i mamy wyznaczniki światowego gotowania i pieczenia, a dla polskich blogowiczek - bóstwa do naśladowania :)
Lepiej, że gwiazdą jest ktoś taki jak Jamie, czy Gordon niż jakieś wynalazki z Big Brothera.
Bo dzięki panu J. czy panu G. ludzie uczą się dobrze, zdrowo i smacznie jeść. A to przyjemne i pożyteczne :)
pozdrawiam!
A makaron paluchy lizać!
Hamelman jest doskonałym piekarzem, nie gwiazdą. Właściwie znany jest tylko tym, którzy pieką chleb. Jego przepisy są świetne, dopracowane, zawsze wg nich wszystko wychodzi. Wiem, co mówię, większość z nich wypróbowałam i dla mnie jego książka, ze wszystkich chlebowych, jest najlepsza, a mam ich kilka.
Bardziej gwiazdorski jest IMHO Reinhart, jeśli już mówimy o piekarzach, ale jeśli ma dobre przepisy, może być nawet gwiazdą. Czemu nie propagować pieczenia?
Czy Lepard jest gwiazdą? Nie wiem nawet czy pojawia się w jakimś programie TV, ja znam go przede wszystkim z jego książki i forum.
Nie sądzę, że w tym wszystkim chodzi o ślepą miłość do kuchennych celebrytów - człowiek zaczyna korzystać z ich przepisów i albo mu pasują, albo nie. Podobnie jak cała medialna otoczka wokół. To produkt jak każdy inny i tyle.
Tak jak chodzenie na wszystkie filmy z Bradem Pittem ;)
Nie ma to jak odświeżająca dyskusja w południe :)
ja bym dzisiaj powiedziała..
Lisko, ugotuj mi makaron!
:-)
Jamie zajmuje się m.in. próbą uzdrowienia sposobu żywienia się Brytyjczyków - najtłustszego narodu Europy. Działa na rzecz zdrowej diety dla dzieci w szkołach. Robi dużo fajnych (i jadalnych) rzeczy. No i jest bardzo medialny.
Caracordata, jakich wielu? Porównałabyś go z Paskalem Niedozniesienia Brodnickim?
A jeżeli ja powiem, że ja to wszystko MAM, mam składniki, to ja dziękuję Lisko, że ugotowałaś i poazałaś ten makaron, bo z radościa i z chęcią pójdę w Twoje ślady:):):)
pisząc "kucharz jakich wielu" miałam na myśli wielu kucharzy, tych anonimowych, tych smacznie gotujących w zaciszach domowych, restauracjach, hotelach itp. Jamie też był kucharzem jednym z wielu, dopóki medialne oko kamery nie padło na jego blond buźkę. I z tego co kojarzę - to jego reforma szkolnego gotowania nie specjalnie się udała, a on sam nie chce tego komentować. I cóż, spodziewam się że wiele polskich blogowiczek, z uporem godnym lepszej sprawy, będzie bronić cudownego wyspiarza :)
Lubię Jamiego. Lubię jego przepisy, to co zrobię - wyjdzie i smakuje. I o to chodzi, prawda?
Ten makaron też lubię :)
Nie rozumiem Cię caracordata. Co jest złego w korzystaniu z jego przepisów skoro są dobre? Nie wydaje mi się żeby Jamie był celebrytą, po prostu prowadzi program, który ma sporą oglądalność. Nie rozumiem poruszenia. (Nie rozumiem też wrzucania wszystkich wyżej wymienionych kucharzy do jednego worka, ale to już inna sprawa)
:) nie musicie mnie rozumieć, tak jak ja nie muszę rozumieć kopiowanego z blogu na blog zachwytu nim i jemu podobnych kucharzy z wysp brytyjskich. I przepraszam Liskę za zamieszanie na jej blogu :D
a może Jamie ma po prostu to "coś", co zauważyli spece od marketingu? może jest trochę taki jak chłopak z sąsiedztwa - bezpośredni, wyluzowany, taki po prostu "swój"? i tym zjednuje sobie sympatię widzów oraz czytelników? Lisko - dzięki za piękny dopisek na kartce kalendarza! moja twarz wciąż z uśmiechem :)))
taaak, a Nigella zmysłowo oblizuje palce co też zauważyli spece od marketingu, a co zjednuje jej uwielbienie mężczyzn i niekłamaną zazdrość kobiet, które chcą tak samo oblizywać palce i być domowymi boginiami :D
a ja mam pytanie o składniki :) czy można gdzieś dostać to puree z suszonych pomidorów, czy sama je zrobiłaś?
zainspirowałam się :) wystarczy, odjąć wino i orzeszki, dodać kapary, paprykę i czarne oliwki i będzie nasz ulubiony sos puttanesca... i pomyśleć, że głowiłam się nad pomysłem na szybki obiad.
Oj naogladam sie pysznosci, ktore pokazujesz na blogu i slinka mi cieknie bo od ponad pol roku jestem na diecie, ale za niedlugo bede mogla sobie czasem pozwolic na cos dobrego i wlasnie tutaj szukam inspiracji
A ja tam lubię Jamiego. Lubię jego medialną kreację, bo w mojej jakże krótkiej kulinarnej historii, nie miałam jeszcze okazji wypróbować jego przepisów. Ale podoba mi się jego luz - wyuczony czy nie, (na co z resztą zupełnie nieświadoma tej dyskusji zwróciłam uwagę). Ma w sobie po prostu to coś - podobnie jak Nigella czy Gordon. I nieważne, kto. Ważne, że takie osoby propagują domowe gotowanie i pokazują, że można robić to prosto, smacznie i szybko. O! :)
Pozdrawiam. I również dołączam się do prośby, być to Ty, Lisko, ugotowała mi taki makaron. ;))
Ja nie będę rozwodzić się nad samą kreacją Jamiego Olivera, ale nad makaronem :) Danie Lisko wprost przepyszne to potwierdzam, wygląda tak że aż chce się zatopić widelec w monitorze :D Pozdrawiam.
caracordata - a widzisz w tym jakiś problem, że kobiety na całym świecie chcą być domowymi boginiami i oblizywać paluszki? ;)
A ja lubie Jamiego,za prostote jego dan,za bezposrednie podejscie do ludzi i gotowania i podoba mi sie,ze z kilku bardzo prostych i czesto zapomnianych skladnikow wyczarowuje wspaniale i szybkie dania,poza tym jestem pod wrazeniem "instytucji" Jamiego......
Makaron genialny przyrzadzilas!!!!!
pozdrawiam cieplutko :)
jestem ślepo zafascynowana Jamim... ;D nic na to nie poradzę, bardzo lubię Jego jako osobę, tak jak i dania które proponuje.
gdybym była na miejscu Jools (jego żony) to codziennie bym mówiła: Jamie ugotuj mi makaron!
a co do akcji reformy gotowania stołówkowego w szkołach to jestem zdania że sam jeden nie jest w stanie tego zmienić, o ile pamiętam rząd na początku pomagał a potem się od niego odsunął, nie można oczekiwać, że wszystko za co się weźmie wyjdzie... restauracje 15 pomogły wielu młodym ludziom, a często oglądając te programy nóż się w kieszeni otwierał;P widząc jak Ci którym oferował fantastyczną pomoc wypinali się na niego...
takie życie... :]
Jamie, Lawson czy Ramsey. Co za róznica. (Za nimi zapewne stoi sztab ludzi). Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy zestaw czosnku, orzeszków pinii, rodzynek i (o kurde) filecików anchois z pomidorami i bułką tartą do dobry zestaw.|
Dla mnie brzmi rewelacyjnie. Żaden Jamie czy Ramsey. Liska jest dla mnie - bez włażenia w d... wzorem prostoty i kompozycyjnej kulinarnej jedności. pozdrawiam
Wspanialy! Komu jak komu ale Jamiemu oprzec sie nie moge:) narobilas mi smaku na taki makaron Lisko:)
pozdrawiam cieplo
Ja właśnie czytam "Gotuj z Olivierem" i to własnie ta z kilku dostępnych w księgarni mnie przekonała, bo w niej Jamie uczy gotować od podstaw. Szczerze mówiąc znalazłam sporo ciekawych wskazówek i zestawień smakowych ( być może dla tych bardziej doświadczonych kucharzy nie będą to odkrycia), podoba mi sie też podział książki, w której każde z popularnych warzyw ma swój oddzielny rozdział i mogę sobie szybko wymyslić odpowiedź na pytanie " a co by tu sobie dzisiaj z groszku?" O "włoskiej wyprawie" też myslałam ale w wersji na DVD bo chętnie popatrzyłabym na te włoskie krajobrazy ...nie byłam tam już przecież od 6 miesięcy :(
A ja to bym chciała by taki makaron ugotowała mi Liska :)))
Pozdrawiam ciepło:))
Lisko! Bingo z tym daniem! Jutro robię na obiad! Od pewnego czasu leżą u mnie anchois i zastanawiałam się co z nimi zrobić ;) Dzięki!
Zdjęcia, jak zwykle, apetyczne :))
Pozdrawiam!
Asiek
Makaron rewelacyjny w smaku! Jestem zachwycona :) Dzięki Lisko, dzięki Tobie coraz częściej zaglądam do kuchni :)
Pomiędzy kulinarnymi czarami, zapraszam do siebie.
Pozdrawiam
Ostatnio dopiero zapoznaję się z Jamim w magazynie Kuchnia:)
Jamie fajny, przepis fajny, tylko czosnek po podsmazeniu warto zdjac i dodac dopiero pod koniec, bo inaczej sie pali na wegielek:) i makaron nie smakuje anchois tylko spaleznizna :(
Prześlij komentarz