2009-04-30

Młode ziemniaki. Koperek. Wędzony łosoś.


Jeszcze niedawno narzekaliśmy na złą aurę, dziś krzaki bzu pokryły się kwiatami. Jako dziecko wieczorem boso zakradałam się do niczyich ogrodów, by łapczywie nazrywać pachnących gałęzi. Ten zapach upajał i kołysał, a sny przy nim były narkotyczne i kolorowe.
Na balkonie sadzę pierwsze surfinie, pelargonie i bratki.
Z bazaru przynoszę młode ziemniaki i pęczek koperku. Stragany powoli zapełniają się letnimi warzywami i owocami i choć do pełni sezonu jeszcze daleko, cieszę się tym, co jest.
O tej porze roku chętnie jem sałatki z owocami morza, pieczonymi burakami czy z gotowanym makaronem.
Nigdy nie potrafiłam się najeść zwykłą, zieloną sałatą, dlatego lubię ją łączyć ze składnikami typowego obiadu.
Dziś proponuję sałatkę z młodych ziemniaków, wędzonego na ciepło łososia i sosu koperkowo-musztardowego. Niewątpliwą zaletą tego dania jest również to, że można je przygotować w pół godziny, bo młode ziemniaki gotują się zaledwie 20 minut. Smaczne, zdrowe i pożywne. Polecam :)

A w Pracowni Wypieków zapraszam na Puszyste bułeczki z makiem i duszoną cebulą.

Sałatka z młodymi ziemniakami, łososiem i sosem koperkowo-musztardowym

Sos:
2 łyżki oliwy
1 łyżka octu z czerwonego wina
1 łyżeczka musztardy
1 łyżeczka miodu
1 dymka lub szalotka, drobno posiekana
3 łyżki posiekanego koperku

300 g młodych, małych ziemniaków
garść młodego szpinaku
garść zielonego groszku cukrowego, pokrojonego w paski
150-200 g łososia wędzonego na ciepło (można go również zastąpić pstrągiem)

Składniki sosu wymieszać i odstawić.
Ziemniaki ugotować w osolonej wodzie. Zajmie im to ok. 20 minut.
Po ugotowaniu lekko przestudzić, pokroić w grube plastry. Wymieszać z groszkiem, szpinakiem, ułożyć na talerzu. Na wierzchu położyć kawałki ryby, polać sosem.

Smacznego!

2009-04-25

Mleczna. Biała. Gorzka. Brownies.



Kiedy pojawia się w naszym domu nowa książka kucharska, moja córka i ja, ramię w ramię siadamy na kanapie, a jej głowa opiera się o mój ciepły sweter. Od dawna przepisy do wypróbowania zaznaczam kolorowymi karteczkami: czerwone na już, zielone na później.
Pewnego dnia, kiedy zdążyła poznać już moje metody, postanowiła mnie wyręczyć.
Oprócz lukrowanych babek, czekoladek i wszystkiego, co wyglądało na pokryte grubą warstwą lukru, zaznaczyła wszystkie zdjęcia, na których jest brownies. W naszym domu dawniej był tylko jeden miłośnik czekolady - ja. Czekoladowe desery, które przygotowywałam na poprawę humoru, zjadałam sama. (Czasem pomagali mi dzielnie sąsiedzi).
Dziś chciałam jej sprawić przyjemność i upiekłam brownies z trzema rodzajami czekolady. Miękkie i wilgotne ciasto z gorzkiej i mlecznej i kawałki białej czekolady, którą lubi najbardziej. Było pyszne.



Brownies z trzema rodzajami czekolady
Przepis: Dorie Greenspan

150 g masła
220 g gorzkiej czekolady
110 g mlecznej czekolady
100 g cukru
4 jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka kawy espresso (opcjonalnie)
1/2 łyżeczki soli
100 g mąki
100 g białej czekolady, posiekanej (opcjonalnie)

Formę o długości 20 x 40 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
W misce ustawionej nad garnkiem z gotującą się wodą rozpuścić masło i czekolady: gorzką i mleczną.
Kiedy masa będzie gładka, wsypać cukier i dokładnie wymieszać.
Następnie wbić po jednym jajku dokładnie mieszając trzepaczką lub łyżką. Dodać wanilię, kawę i sól. Wymieszać. Na końcu dodać mąkę i białą czekoladę. Delikatnie wymieszać.
Przelać masę do formy i piec ok. 30-40 minut. Upieczone brownie ma suchy wierzch i mokry środek.

Ostudzić w formie i kroić na porcje, najlepiej kwadraty o boku 5 cm. Idealne z lodami waniliowymi.

Smacznego!

Inne przepisy na brownie

2009-04-23

Co niedziela ładnie się ubieram ;)



Zakładam nową bluzkę, plisowaną spódnicę, lakierki i pierścionek.
Idę do babci na obiad z rosołem albo pieczonym kurczakiem z jabłkami. Przyjdą kuzynki i będziemy bawić się na podwórku. Będziemy nosić małe kotki, pierwsze w tym roku. Skakać na skakance albo bawić się w chowanego.
Dzień będzie mijał szybko, a kiedy przyjdzie pora podwieczorku, babcia zawoła nas wszystkich na galaretkę z rabarbaru z obowiązkową bitą śmietaną. (Ja nie lubię bitej śmietany, więc dla mnie będzie bez niej).
Czy współczesne dzieci mają takie niedziele?
Nie wiem.
Wiem tylko, że ja ciągle lubię niedzielne desery w starym stylu. I moja córka też.
Czasami, kiedy przychodzą goście, zamieniam prosty rabarbarowy kompot w deser. Układam na nim panna cottę, podaję kawę i włączam cichą muzykę.
Lubię te chwile, mogłyby trwać wiecznie.

Panna cotta na rabarbarowym kompocie

Panna cotta:

300 ml śmietany 30 lub 36%
1 laska wanilii, przekrojona na pół
2-3 łyżki cukru - do smaku
3 łyżeczki agar agar lub 1 płaska łyżka żelatyny

Śmietanę wlewamy do garnuszka, wyskrobujemy ziarenka z laski wanilii i wkładamy do śmietany. Słodzimy. Lekko podgrzewamy.
Agar agar lub żelatynę rozpuszczamy w ciepłej wodzie i wlewamy do ciepłej śmietany.
Dokładnie mieszamy.
Przelewamy do małych pojemniczków, wstawiamy do lodówki na minimum 4 godziny, a najlepiej na całą noc.

Kompot z rabarbaru:
4-5 łodyg rabarbaru
3-4 łyżki cukru (do smaku)
1 szklanka wody
1 łyżka octu balsamicznego (opcjonalnie)

Rabarbar obieramy, kroimy na 2 cm kawałki, wkładamy do garnka, wsypujemy cukier i gotujemy do miękkości.
Ja przygotowuję rabarbar dzień wcześniej - obieram go, kroję, zasypuję cukrem i zostawiam. Dzięki temu staje się miękki i na drugi dzień gotuję go zaledwie 2-3 minuty.
Doprawiamy octem balsamicznym. Studzimy. Wstawiamy do lodówki.

Zimny kompot wlewamy do głębokich talerzy na wysokość 1-2 cm.
Na środku talerza układamy panna cottę, wyjętą z pojemniczka. (Dla ułatwienia, należy pojemniczek z panna cottą umieścić na kilka minut w ciepłej wodzie).

Moją panna cottę podałam z odrobiną świeżego owocu marakui i mango.

Smacznego!

2009-04-21

Tarta z rabarbarem na cieście francuskim



W tym roku z utęsknieniem czekałam na pojawienie się rabarbaru.
Z kim nie rozmawiam, każdy ma podobne wspomnienia z nim związane - kawałki pokrojonego i obranego rabarbaru maczane w cukrze. Jakie proste i jakie dobre.
Odnoszę jednak wrażenie, że rabarbar wyszedł z mody i nie jest tak popularny jak kiedyś. Kojarzy się z kompotem albo ciastem drożdżowym. W sezonie zimowym, kiedy go nie było i mogłam jedynie za nim tęsknić, odkryłam wiele możliwości jego wykorzystania, począwszy od prostych ciast, przez galaretki, aromatyzowane kompoty, na skomplikowanych deserach kończąc.
Otwieram zatem rabarbarowy sezon. Na początek bardzo łatwa i szybka tarta na cieście francuskim.


Tarta z rabarbarem
Rhubarb tart
3 sztuki

1 opakowanie ciast francuskiego o wadze 500 g
10 łodyg rabarbaru (ok. 500 g) + 2 łyżki cukru
1 opakowanie sera ricotta + 2-3 łyżki cukru + 1 łyżeczka wanilii

Ciasto rozwinąć. Przekroić na 3 równe części. Na każdej z nich ostrym nożem zaznaczyć 'ramkę' o szerokości 2 cm.
Ricottę zmiksować z cukrem i wanilią.
Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Rabarbar obrać, ułożyć na blasze wyłożonej papierem, posypać 2 łyżkami cukru i piec 20 minut. W połowie pieczenia, każdy kawałek rabarbaru przełożyć na drugą stronę.
Po upieczeniu rabarbar ostudzić, pokroić na równe kawałki.
Ricottę rozsmarować na cieście, ułożyć na wierzchu kawałki rabarbaru.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220 st C i piec ok. 20-30 minut.

Smacznego!

Weekendowa Piekarnia #27 - Podsumowanie

Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się na dołączenie do Weekendowej Piekarni, by upiec Niemiecki chleb wiejski

A byli to:

Zawszepolka z bloga Around the kitchen table
Arabeska z Bloga pachnącego wanilią
Zemifroczka z bloga Historie Kuchenne
Kuba z bloga Kuba pichci
Alicja z bloga Kuchnia Alicji
Tilianara z bloga Kuchnia Szczęścia
Kuchareczka58 z bloga Moja książka kucharska
Bea z bloga Moja Kuchnia
Joanna z bloga: Notatki kulinarne
Olasz z bloga Przy dużym stole
Kass z bloga Smaki i Aromaty
Ola z bloga Sweet Spoon
Atina z bloga Tak sobie pichcę
Patrycja z bloga Trufla
An-na z bloga Waniliowo
Mia z bloga Wymarzone Miejsce
Mafilka z bloga Zaczynam kucharzenie

Jeśli kogoś pominęłam, bardzo proszę o kontakt.

Dziękuję Alicji i wszystkim domowym Piekarzom za wspólną zabawę :)

2009-04-20

Fougasse, chlebowe liście



Po przepis krok po kroku na chlebowe liście zapraszam serdecznie do Pracowni Wypieków.
A jutro na White Plate początek sezonu rabarbarowego :)

2009-04-18

Krem z kalafiora doprawiony roquefortem


Leniwa sobota. Za oknem deszcz. Przez uchylone okno wpada wilgotne, świeże powietrze.
Nostalgia. Dryfowanie na wspomnieniach, jak na fali młodzieńczych łez.
Lubię te chwile tu i teraz. Lubię wspomnienia.
Wiatr niesie wtedy okruchy dawnych wydarzeń, zapachy, które skądś znam i o których czasem zapominam.
Cisza, którą przerywa: Mamo, narysowałam coś dla ciebie.
Pora na zupę. A potem na spacer w kaloszach. Będziemy zrywać gałązki kwitnących jabłoni i karmić wiewiórki.



Krem z kalafiora doprawiony serem Roquefort

1 mały kalafior (ok. 500-600 g)
2 marchewki
1 korzeń pietruszki
3 łyżki masła
2 łodygi selera naciowego
2 ziemniaki (ok. 200 g)
1 duża cebula

2 łyżki śmietany
100 g sera pleśniowego (może być Roquefort, Lazur albo dowolny inny)
do posypania: świeże zioła, pieprz cayenne lub szczypiorek

Wywar:
Marchew obrać i pokroić na mniejsze części. Z kalafiora oderwać różyczki i odłożyć. Łodygi kalafiora pokroić na mniejsze części i z marchwią i pietruszką umieścić w garnku. Zalać 1,5 l wody. Dodać 2-3 listki laurowe, kilka ziaren ziela angielskiego. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować 30 minut.

W rondlu rozpuścić masło, dodać pokrojone na małe kawałki łodygi selera naciowego, pokrojone w kostkę ziemniaki i pokrojoną drobno cebulę. Zmniejszyć ogień do minimum i ciągle mieszając dusić warzywa 15 minut.

Ugotowany wywar odcedzić i wlać (bez warzyw) do rondla. Dolać ok. 300-400 ml wody. Wrzucić różyczki kalafiora i gotować ok. 20-30 minut - do czasu, aż kalafior zmięknie. Zdjąć z ognia.
Połowę zupy zmiksować, wlać do garnka. Dodać śmietanę i ser pokruszony na małe kawałki. Mieszać aż ser się rozpuści. Doprawić solą (ostrożnie!) i pieprzem.
Wlać do talerzy. Podawać ze świeżymi ziołami lub drobno posiekanym szczypiorkiem.

Smacznego!

Przy okazji zapraszam raz jeszcze do trwającej właśnie 27 edycji Weekendowej Piekarni.

2009-04-16

Bułki gwiazdki



Kolejny piękny dzień.
Młode listki na drzewach i perspektywa pojawienia się rabarbaru.
Spacerujemy uliczkami starego Wilanowa zaglądając do ogródków, karmiąc pierwsze w tym roku wiewiórki.
Ta przyjemność nic nie kosztuje. Niezależnie od kryzysu bądź jego braku.
Przypomina mi się film Mikrokosmos, w którym świat miał zupełnie inny wymiar i sens.



Bułeczki gwiazdki
na podstawie przepisu Sary Lewis

475 g mąki pszennej
2 łyżki masła
1 łyżeczka cukru
1,5 łyżeczki soli
1 i 1/4 łyżeczki drożdży suszonych instant
275 ml wody (daję pół na pół z mlekiem)

Do posmarowania:
żółtko
Do posypania:
nasiona kopru włoskiego, sól, mak, itp

Mąkę wsypać do miski, dodać masło i rozrobić z mąką do czasu, aż masa zamieni się w grudki.
Dodać sól, drożdże i cukier i tyle ciepłej wody, by powstało miękkie ciasto.

Zagniatać przez 5 minut. Ciasto powino być gładkie i elastyczne. Przełożyć ciasto z powrotem do miski, przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania na 1 godz lub do czasu podwojenia objętości.

Wyjąć ciasto na posypaną mąką stolnicę. Podzielić na 12 części.
Z każdej uformować bułeczkę, w której nożyczkami zrobić 5-6 nacięć.
Przykryć bułeczki folią i odstawić do wyrastania na 20-30 minut. (Lub dłużej, bułeczki powinny wyraźnie urosnąć).

Piekarnik nagrzać do 200 st C.

Zdjąć folię z bułek.
Żółtko wymieszać z łyżką wody i posmarować bułki. Posypać je nasionami, przyprawami lub solą.
Piec w piekarniku ok. 10-15 minut (moje bułki pieką się zwykle ok. 20 min. Przyp. Liska).
Upieczone bułki popukane od spodu wydają głuchy odgłos.
Wyjąć je z piekarnika, ułożyć na kuchennej kratce i ostudzić.

Smacznego!

2009-04-15

Zaproszenie do Weekendowej Piekarni #27



W tym tygodniu mam zaszczyt zaprosić Was do pieczenia w ramach 27 edycji Weekendowej Piekarni.
Proponuję upieczenie Roggen-bauernbrot, chleba, który wybrałam z książki Daniela Leadera. Przepis nieznacznie zmodyfikowałam.
To tradycyjny niemiecki chleb, z chrupiącą skórką i aromatycznym miąższem - dodatek przypraw jest tu moim zdaniem dość istotny i, co ważne, nie dominują one w smaku tego chleba, właściwie są prawie niewyczuwalne, ale nadają mu to specyficzne 'coś'. Jeśli jednak nie macie ktorejś z przypraw, można je pominąć.

Będzie mi miło, jeśli przyłączycie się do wspólnego pieczenia. Mam nadzieję, że smak wybranego przeze mnie chleba przypadnie Wam do gustu. Długo szukałam przepisu, który mogłabym zaproponować do wspólnego pieczenia, a ten polecam szczególnie.

Najważniejsze jest to, by zakwas był aktywny, dokarmiony ok. 12 godzin przed planowanym pieczeniem.
Z podanego przepisu wychodzi 1 bochenek. Piekłam go w keksówce o długości 28 cm.

Wszystkim, którzy się boją zakwasu, a chcieliby zacząć piec prawdziwe zakwasowe chleby, polecam obrazkową instrukcję przygotowania zakwasu tutaj. Jest piękna, ciepła pogoda, świetny czas na to, by spróbować. Zachęcam gorąco.

Dziękuję inicjatorce Weekendowych Piekarni, Margot, powierzenia mi tej edycji wspólnego pieczenia :)


Niemiecki wiejski chleb żytnio-pszenny
Czas przygotowania:
12-24 godziny wcześniej: odświeżenie zakwasu
8-14 minut: zagniatanie
10 minut: odpoczywanie chleba
2-2,5 godziny pierwsze wyrastanie
1-1,5 godziny: drugie wyrastanie
40 minut: pieczenie

100 g (1/2 szklanki) aktywnego żytniego zakwasu (dokarmionego 12-24 godziny wcześniej)
350 g (1,5 szklanki) wody
5 g (1 łyżeczka) suszonych drożdży instant (ja użyłam świeżych)
350 g (2 i 1/4 szklanki) mąki żytniej jasnej, chlebowej (użylam typ 720)
130 g (3/4 szklanki) mąki pszennej (użyłam mąki chlebowej)
20 g (1 łyżka) otrębów żytnich lub pszennych
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kolendry
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kminu indyjskiego
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kopru włoskiego
1/4 łyżeczki zmielonego anyżu
10 g (1,5 łyżeczki) soli morskiej

Do posypania: otręby żytnie

12-24 godzin wcześniej należy odświeżyć zakwas. Można to zrobić używając 2 łyżek zakwasu i równych części mąki żytniej chlebowej i wody. Tak, by całość wyniosła 100 g. Można też po prostu dokarmić zakwas dowolnym sposobem.

Następnego dnia:

Wlać wodę do dużej miski, dodać drożdże, mąkę żytnią, pszenną, otręby, przyprawy i sól. Następnie wlać zakwas i dokładnie wyrobić ciasto. Można to zrobić używając miksera: miksować 8 minut, następnie dać odpocząć ciastu i miksować pnownie przez 3-5 minut.
Przykryć miskę folią spożywczą i odstawić do wyrastania na ok. 2 - 2,5 godziny. Ciasto mniej więcej podwoi swoją objętość.
Keksówkę o długości 28 cm wysmarować olejem i wysypać otrębami żytnimi.
Przelać ciasto, posypać jego wierzch otrębami i odstawić do wyrastania - ciasto wypełni całą formę. Zajmie mu to ok. 1-1,5 godziny.

Piekarnik nagrzać do 230 st C.
Na dno piekarnika wsypać 1/2 - 1 szklanki kostek lodu.
Wstawić wyrośnięty chleb. Piec 10 minut. Zmniejszyć temperaturę do 210 st C i dopiekać kolejne 30 minut. Chleb jest upieczony, jeśli wyjęty z formy i popukany d spodu wydaje głuchy odgłos. Gdyby tak nie było, należy wyjąć go z formy i dopiekać jeszcze chwilę, 5-10 minut.
Po upieczeniu chleb spryskać wodą i wstawić do piekarnika na 3 minuty. Dzięki temu będzie miał błyszczącą skórkę.

Upieczony chleb położyć na kratce kuchennej i zostawić do całkowitego wystudzenia.
Zachowuje świeżość przez kilka dni.

Smacznego!


WeekendowaPiekarnia

2009-04-14

Tydzień bez zakupów i tarta z grzybami.



A gdyby tak zamknąć wszystkie sklepy spożywcze, czy mielibyście w Waszych domach wystarczająco dużo jedzenia, by mieć co jeść przez tydzień?
W lutym tego roku Steven A. Shaw z amerykańskiego forum EGoullet zainicjował akcję Tydzień bez zakupów.
Steven przyzwyczajony był do robienia dużych zakupów raz w tygodniu. Bez względu na ilość jedzenia, jakie miał w domu, w niedzielę jechał z matką i synem na targ. To był ich rytuał.
Kilka miesięcy temu, z jakichś powodów wspólna niedzielna wyprawa okazała się niemożliwa, więc Steven postanowił, że pójdzie na targ w poniedziałek.
W niedzielę, przygotowując kolację stwierdził, że szafki i lodówka w jego kuchni są pełne produktów, z których może ugotować niejedną kolację.
Doszedł więc do wniosku, że w ramach eksperymentu przez tydzień nie będzie robił żadnych zakupów spożywczych, a przygotowywał posiłki korzystając z zasobów swojej spiżarni. I ogłosił to na forum. Do niego dołączyli kolejni, opowiadając o swoich zakupowych przyzwyczajeniach i o tym, jak dużo jedzenia w naszych domach się przez to marnuje.
Zasady są proste - wystarczy przez tydzień korzystać z tego, co mamy w naszych domach. Jeśli jednak bardzo potrzebujemy składnika czy dwóch - sałaty, mleka - kupujemy go. Tydzień bez zakupów ma być przede wszystkim dobrą zabawą, przy okazji której oszczędzamy pieniądze. To nie jest jaka ideologia, a pomysł na to, jak dobrze wykorzystać zgromadzone w domu zapasy. Na forum uczestnicy dzielą się przepisami i pomysłami, a także refleksjami na temat wspólnej akcji.

Pomyślałam o moich szufladach pełnych makaronu, kasz i roślin strączkowych. I o zamrażarce, w której mam leśne owoce i grzyby. I postanowiłam przystąpić do dzieła. W ramach eksperymentu :)
Więcej na ten temat można przeczytać:
tutaj i tutaj.




Tarta z grzybami na cieście z orzechami włoskimi i parmezanem

Mushroom tart
Przepis: Gordon Ramsay

Ciasto
Z tej porcji wychodzi: 500 g ciasta. Potrzebujemy do tarty 300 g. Pozostałą część możemy wykorzystać do innej tarty, zamrozić lub po prostu zrobić go mniej.

Ciasto:
200 g mąki pszennej
100 g drobno zmielonych orzechów włoskich
100 g tartego parmezanu
100 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę
1 średnie jajko, rozkłócone
1-2 łyżki mleka, do połączenia składników

Farsz:
25 g masła
2 szalotki, drobno posiekane
listki z kilku gałązek tymianku
300 g mieszanki grzybów, pokrojonych w grube plastry (użyłam kurek, ale mogą być dowolne grzyby, np. pieczarki i boczniaki)
200 ml śmietany kremówki
150 ml gęstej śmietany
1 duże jajko
1 duże żółtko
1/2 łyżeczki drobnoziarnistej soli morskiej
1/2 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu


Ciasto

Mąkę, orzechy i parmezan zmiksować przez kilka minut, dodać masło, miksować do otrzymania drobnych grudek. Wbić jajko i dalej ubijać, dodając odrobine mleka.
Kiedy ciasto będzie gladkie, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez 30 minut. (Ja wylepiam ciastem formę o średnicy 23-25 cm od razu i wstawiam na pół godziny do lodówki).

Rozgrzać piekarnik do 190 st C.
Ciasto w tortownicy wyłożyć folią aluminiową, wsypać suchy groch i podpiec 15-20 minut. Zdjąc folię z grochem i podpiec jeszcze 5 minut. Wyjąć z piekarnika, odstawić do ostygnięcia, a temperaturę zmniejszyć do 170 st C.

Farsz:
Na patelni rozgrzać masło, dodać szalotki (użyłam dymki). Smażyć 3-4 minuty, aż zmiękną. Dodać tymianek i grzyby, doprawić solą i pieprzem. Smażyc grzyby do czasu wyparowania całego płynu, ok. 4-5 minut.
Odstawić do ostygnięcia.
W misce ubić śmietanę, jajko i żółtko. Doprawic solą i pieprzem.

Grzyby nałożyć na podpieczony i ostudzony spód, zalać masą jajeczną. wstawić do piekarnika i piec 35-45 minut. Tarta powinna się z wierzchu zrumienić.
Wyjąć z piekarnika i przed wyjęciem z formy odstawić na kilka minut do ostygnięcia.
Podawać na ciepło lub w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

2009-04-13

W poszukiwaniu wizerunku idealnego


Niechętnie piszę o rzeczach, które mi się nie podobają. Zwłaszcza, jeśli z pojawieniem się ich na rynku wiążę duże nadzieje.
Lubię książki kucharskie, mam ich naprawdę dużo, więc coraz więcej od nich wymagam. Polski rynek wydawnictw kulinarnych na fali mody na gotowanie, powoli zapełnia się nowymi tytułami. Miło jest mieć możliwość kupienia przetłumaczonych na polski, książek tuzów kulinarnych: Gordona Ramsaya czy Jamiego Olivera, ponieważ ich nazwisko na okładce gwarantuje ciekawą treść i sprawdzone przepisy. Oni bowiem wiedzą, że nie można podpisać się pod wszystkim.

W marcowym numerze pisma Sukces zapowiedziano metamorfozę polskiego kucharza, Roberta Sowy - dietetyk przygotuje dla niego dietę, jego twarz będzie poddawana 'liftingowi bez skalpela', włosami zajmie się fryzjer, a o nowy uśmiech zadba dentystka. Tak więc wszyscy chętni, w kolejnym numerze pisma będą mieli okazję podziwiać przemianę Roberta Sowy w młodego boga.

Robert Sowa, w książce sam siebie nazywający 'osobowością medialną', popełnił dzieło, w którym prym przewodzą sponsorzy: między innymi sera, przypraw, grilla.
Tak więc w każdym przepisie dostajemy informację, jakiej marki pieprzu użyć i jakiego gotowego sosu. W sekcji poświęconej grillowaniu, zobaczymy zdjęcia urządzenia nad każdym przepisem. To, na co zwróciłam uwagę w pierwszej chwili to brak spójności w zdjęciach, które są od Sasa do Lasa - nic dziwnego, wygląda na to, że zostały zebrane z dotychczasowych sesji pana Roberta, jego dań i rodziny wykonywanych przez różnych fotografów i w różnym czasie. Okraszono je katalogowymi zdjęciami produktów przesłanymi przez sponsorów, książkę zafoliowano i fru do księgarni.

Oglądając "W poszukiwaniu smaku doskonałego", miałam wrażenie, że ktoś zadzwonił do kucharza i powiedział: Hej, Robert, a może by tak zebrać parę przepisów, skrzyknąć kilku sponsorów i wydać książkę?
Niestety pozowanie na Gordona Ramsaya w tym wypadku kończy się porażką.
I o ile jestem skłonna zapłacić za książkę Ramsaya 60 PLN, tak wydanie identycznej sumy na dzieło, w którym mogę pooglądać sponsorów i przejrzeć średnie przepisy, jest dla mnie stratą pieniędzy.
Podobnie kiedyś było z Pascalem i jego książką z bulionami Knorra w każdym przepisie.
Ja rozumiem, że wydanie książki jest drogie, że hurtownia narzuca prowizję i księgarnie też chcą zarobić, a autorowi na końcu niewiele zostaje, ale przykro się robi, kiedy na to się patrzy. Może lepiej by było napisać mniej, ale od początku i przyłożyć się do tego, zamiast wrzucać artykuły opublikowane wcześniej w jakichś gazetach, bo i takie możemy znaleźć w książce. Tu naprawdę nie liczy się ilość, a jakość.
Nie wątpię, że Robert Sowa ma wiedzę i doświadczenie, zna ciekawe przepisy i umie nieźle ugotować, ale niestety odnoszę wrażenie, że zgubiła go popularność, którą się zachłysnął.
Zamiast świadomej autokreacji brnie w ślepy zaułek, chwytając się po drodze wszystkiego, nawet wybielania zębów na stronach kolorowego miesięcznika. Szkoda.

W poszukiwaniu smaku doskonałego
Robert Sowa
Wydawnictwo:G+J, Marzec 2009
Cena: 59,90 PLN

2009-04-11

Wesołego Alleluja!




Wszystkim Przyjaciołom, Znajomym, Gościom, Wędrowcom, którzy tu zaglądają
przesyłam życzenia wesołych świąt.
Słońca za oknem oraz spokoju i miłości przy świątecznym stole.

Liska

Na zdjęciach: Babka zaparzana (polukrowana) i Babka Pokoju, z przepisu na Bullar. Zrobiłam ją dzieląc ciasto na 20 małych kulek, gdzie każdą obtoczyłam w mieszance kardamonu, cukru i cynamonu. Następnie bułeczki ułożyłam w formie na babkę i upiekłam. Babkę można jeść odrywając od niej bułeczki lub krojąc ją na porcje nożem.

To był pracowity dzień.
Mamo, Tato - dziękuję :)

2009-04-09

Babka piernikowa



Moje tegoroczne odkrycie: wilgotna, aromatyczna babka o smaku piernika. Zrobiłam ją w ramach eksperymentu - czułam, że to będzie hit albo absolutna porażka. Smak mnie zaskoczył i zachwycił. Ciemne piwo, melasa i przyprawy, a zwłaszcza bardzo duża dawka imbiru sprawiają, że ciasto jest niezwykle smaczne, a konsystencją przypomina babki gotowane. Tym, którzy nie przepadają za korzennym smakiem, proponuję zmniejszyć ilość imbiru.
Dodatkowym plusem babki jest to, że można ją upiec nawet tydzień przed planowanym podaniem. Wystarczy zapakować ostudzone ciasto do próżniowego pojemnika i przechować w chłodnym miejscu.


Babka piernikowa
/Guiness Spice Cake/
przepis: Leanne Kitchen


250 ml ciemnego piwa, najlepiej Guinness lub dowolnego innego
350 g melasy (można zastąpic np. syropem kukurydzianym)*
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jajka
230 g drobnego brązowego cukru trzcinowego
200 ml oleju roślinnego (użyłam z pestek winogron)
250 g mąki pszennej (użyłam typ 550)
2,5 łyżki imbiru w proszku (tę ilość można zmniejszyć, choć ja robiłam zgodnie z przepisem)
2 łyżeczki cynamonu
100 g marmolady, do posmarowania ciasta (użyłam malinowej)

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Dużą formę na babkę o pojemności 2,5 litra (najlepiej sprawdzi się tu forma z kominkiem) wysmarować masłem i wysypać mąką.
Piwo i melasę wlać do garnuszka i zagotować. Zdjąć z ognia, wsypać proszek do pieczenia i wymieszać. Proszek sprawi, że na powierzchni pojawi się piana.
Jajka utrzeć z cukrem do białości przez ok. 2 minuty. Ciągle miksując, wlewać olej, następnie piwo z melasą.
Mąkę przesiać do drugiej miski, wymieszać ją z imbirem i cynamonem. Powoli wsypywać do masy jajecznej, dokładnie wymieszać.
Wlać do formy (ciasto jest dosyć rzadkie) i piec 1 godzinę. Jeśli będzie się zbyt szybko rumieniło, należy przykryć wierzch kawałkiem folii aluminiowej. Przed wyjęciem z piekarnika, wbić drewniany patyczek w ciasto i sprawdzić, czy nie jest surowe. Może się zdarzyć, że babka będzie się dłużej piekła - wszystko zależy od piekarnika i formy. W silikonowych zwykle następuje to nieco szybciej.
Po upieczeniu studzić babkę w otwartym i wyłączonym piekarniku, by nie opadła. Jeszcze ciepłą wyjąć na kuchenną kratkę.

Marmoladę podgrzać w garnuszku i posmarować nią ostudzone ciasto.

Smacznego!

*melasa i syrop są dostępne w sklepach z żywnością ekologiczną

2009-04-08

Zamiast mazurka: Maślane kwadraty z migdałami w karmelu.



Nie przepadam za tradycyjnymi polskimi mazurkami. Kiedy byłam młodsza, ilość słodyczy w mazurkach, te wszystkie masy kajmakowe i daktylowe sprawiały, że czułam się jak w niebie i mogłam ich zjeść niemal każdą ilość. Teraz rzadko je piekę na Wielkanoc, a jeśli już, robię to głównie ze względu na dzieci, które lubią je dekorować. Osobiście wolę inne ciasta, które przypominają mazurek, ale nim nie są.
Dzisiaj upiekłam coś, co dla mnie spokojnie może wystąpić na Wielkanocnym stole. Maślany spód (jak w mazurku), przykryty jest chrupiącymi migdałami zatopionymi w karmelu. Bez wątpienia jedną z zalet tych ciasteczek jest czas przygotowania - pół godziny. Należy pamiętać, że ciasto trzeba pokroić w kwadraty jeszcze zanim ostygnie, ponieważ kiedy jest zimne - twardnieje. Nie znam nikogo, komu nie smakowałyby te chrupiące, karmelowe ciasteczka.

Maślane kwadraty z migdałami w karmelu
Caramel almond cookies
Przepis: Liz Franklin

Spód:
90 g miękkiego masła
60 g drobnego cukru
1 żółtko
150 g mąki pszennej

Wierzch:
60 g masła
100 g drobnego cukru
1 łyżka miodu
4 łyżki migdałów w płatkach

Forma do pieczenia o wymiarach: 20x30 cm

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Zmiksować masło z cukrem, dodać żółtko i mąkę. Przełoxyć na blat i rozwałkować na prostokąt o wymiarach 20x30 cm.
Formę wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć na nią ciasto.

Na patelni rozgrzać masło z cukrem i miodem. Kiedy zacznie się karmelizować (po ok. 5 minutach), dodać migdały. Zamieszać, zdjąć z ognia i wylać masę na ciasto. Wygładzić nożem, wstawić do piekarnika na 10-15 minut. Brzegi ciasta powinny być rumiane. Autorka przepisu zaleca pieczenie 8 minut, moje ciasto piekło się 15 minut.
Wyjąć z piekarnika, delikatnie przestudzić i jeszcze ciepłe kroić na kwadraty. Ostudzić.
Kwadraty początkowo są miękkie, kiedy ostygną - twardnieją i stają się chrupiące.
Idealne do kawy.

Smacznego!

2009-04-07

Babka zwyczajna


Kolejny przepis z książki kucharskiej Marii Disslowej z 1930 roku.
Babka jest niezwykle łatwa w przygotowaniu, dobrze wyrasta i jest smaczna. Jej wadą jest to, że dosyć szybko traci swieżość i nie nadaje się do długiego przechowywania, więc najlepiej upiec ją i zjeść tego samego dnia.
Moim zdaniem obowiązkowym dodatkiem jest tu lukier, ponieważ babka jest mało słodka.
Ja zrobiłam lukier ucierając cukier puder ze świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny i skórką cytrynową.



Babka zwyczajna

1/2 kg mąki
40 g drożdży (użyłam 20 g - przyp. Liska)
80 g masła
80 g cukru
4 żółtka
10 g gorzkich migdałów (pominęłam)
1/4 litra mleka
mała łyżeczka soli (dałam 3/4 łyżeczki soli morskiej)
skórka cytrynowa


Rozczynić 120 g mąki z rozrobionemi drożdżami i (ciepłym) mlekiem.
Żółtka ubić z cukrem i skórką cytrynową na parze. Gdy zbieleją - dodać je do rozczynu, dodać drobno posiekane migdały, wpierw oparzone i obrane z łupin, soli, ugniatać pół godziny (użyłam do tego celu miksera ;-), dodać ciepłe masło.
Włożyć do posmarowanej (masłem i bułką tartą) formy, przykryć serwetą i postawić w ciepłe miejsce. Ciasta powinno być trzecia część formy. Gdy podniesie się prawie do pełna (zajmuje to ok. 2 godziny), wstawić na godzinę do gorącego (180 st C) pieca. Gdy nadto zgóry rumieni się, przykryć w piecu papierem (użyłam folii).
Upieczoną i gorącą babkę wyrzucić z formy na złożoną w kilkoro serwetę.

Smacznego!

2009-04-06

Babeczki migdałowe z 1930 r.



Kiedyś pisałam o mojej pasji zbierania starych książek kucharskich. Lubię je mieć, zaglądać do nich, czytać i próbować odtwarzać stare przepisy. Jeden z nich, buchty z powidłami tak bardzo mi się spodobał, że na stałe wszedł do domowego repertuaru wypieków. Dzięki temu udało się przywołać wspomnienia dawnych smaków, odtworzyć je we współczesnym domu.
Moje książki ostatnie miesiące spędziły u konserwatora starodruków, a kiedy je odebrałam, nie mogłam się nimi nacieszyć - mają wyprane i odkażone w specjalnych komorach kartki, uzupełnione i naprawione strony, nowe grzbiety. Nie jest przesadą powiedzenie, że wyglądają jak nowe. Wracam zatem do wypróbowania przepisów.
Dziś babeczki migdałowe z książki z 1930 roku. Zrobiłam wszystko zgodnie z recepturą, okazało się jednak, że ciasta jest zdecydowanie za mało w stosunku do masy migdałowej. Podwoiłam zatem ilość ciasta i zmniejszyłam ilość masy. I w takiej formie podaję tu przepis na ciasto.
A babeczki? Tradycyjne, typowe - kruchy spód wypełniony bezowo-migdałową masą, którą dodatkowo wzbogaciłam łyżeczką płatków róży w cukrze. Najlepiej smakują pierwszego dnia. Migdały można zastąpić dowolnymi orzechami.


Babki migdałowe
Ilość: 24 małe babeczki

Ciasto*:
240 g mąki
160 g masła
80 g cukru
cytrynowa skórka

Masa:
120 g migdałów
120 g cukru
4 jaja**

Zagnieść ciasto z mąki, masła i cukru z dodatkiem skórki cytrynowej, poczem wyłożyć ciastem małe foremki babkowe, po 20 dag ciasta na 1 foremkę, nałożyć masą migdałową niezbyt pełno, bo urośnie, włożyć babki na blachę, piec wolno 1/2 godz. (Piekłam w 180 st C przez ok. 25 min. Przyp. Liska)

Na masę: utrzeć cukier z żółtkami, dodać zmielone migdały lub orzechy, wymieszać z lekko ubitą pianą z białek.

Jeśli chcemy, przed napełnieniem babek masą migdałową, możemy włożyć na spód małą łyżeczkę konfitury z płatków róży w cukrze.

Smacznego!
*W oryginalnym przepisie ciasto było z połowy składników
**Zrobiłam wg oryginału, ale masy mi zostało, więc uważam, że spokojnie można zrobić masę 3 jajek i 90 g migdałów i 90 g cukru

2009-04-03

Chleb. Oliwa. Ocet.


Bardzo lubię we włoskich restauracjach zwyczaj spożywania przed pierwszym daniem pieczywa z oliwą i octem balsamicznym.
Dla mnie sposób podania i jakość chleba jest wówczas równie ważna co jedzenie, które zostanie po nim podane, ponieważ przekonałam się wielokrotnie, że byle jakie pieczywo zwiastuje zazwyczaj średnie jedzenie.
Są restauracje, w których można dostać niezbyt smaczne grissini prosto z torebki albo kawałki zeschniętej bułki podgrzanej w mikrofalówce w towarzystwie kwaśnego octu i wątpliwej jakości oliwy, ale są również takie, które podają prawdziwe smakołyki: chrupiące bułeczki z oliwkami, ciepłe ciabatty, chleb rozmarynowy i wiele innych.
Bardzo lubię częstować swoich gości chlebem i oliwą. Lubię oliwy aromatyzowane ziołami, np. rozmarynem czy oliwę truflową. Oliwa i ocet muszą być dobrej jakości. Wolę zjeść mniej, a lepiej.
O moim ulubionym occie pisałam więcej tutaj, więc nie będę się powtarzać i zaproponuję dziś idealne pieczywo do podania z oliwą i kapką octu balsamicznego. Chleb pszenno-orkiszowy z oliwkami.
Jeśli coś nam zostanie, można pokroić w kromki, stostować i podać w formie grzanek z mozzarellą lub bruschettyz pomidorami.



Przepis na chleb umieściłam w Pracowni Wypieków. Zapraszam :)

2009-04-01

Jagodowo-imbirowy crumble



Pierwsze prawdziwie wiosenne dni. Krokusy i przebiśniegi, pączki na drzewach. Aż chciałoby się rozstawić stół w ogrodzie, nakryć go obrusem i zaprosić znajomych.
Kiedy mam ochotę na prosty i szybki deser, przygotowuję crumble. O tej porze roku korzystam z mrożonych owoców: malin, jagód i wiśni. Ciepłe crumble podaję z lodami waniliowymi lub bitą śmietaną.


Crumble

300 g owoców jagodowych lub wiśni (jeśli są mrożone, należy rozmrozić)
1 łyżeczka kandyzowanego w cukrze imbiru, drobno pokrojonego
4 łyżki cukru
skórka z pomarańczy lub cytryny (opcjonalnie)

50 g miękkiego masła
50 g mąki pszennej
50 g cukru
20 g drobnych płatkow owsianych
szcypta soli
szczypta cynamonu
6 pokruszonych ciasteczek amaretti (opcjonalnie)

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Owoce wsypać na sitko i dokładnie odsączyć. Wymieszać z cukrem, imbirem i skórką pomarańczową.
Przełożyć do 2-3 ceramicznych miseczek.

Masło, mąkę, płatki owsiane, sól, cynamon i amaretti zmiksować przez 1 minutę w malakserze lub zagnieść ręcznie kruszonkę.
Posypać owoce. Wstawić do piekarnika i piec 20 minut.
Jeść ciepłe.

Smacznego!