2009-01-30

Słodkie bułeczki z brandy



W tym tygodniu w ramach Weekendowej Piekarni pieczemy Słodkie Bułeczki z Brandy według przepisu Dana Leparda.
Jego książka "The handmade loaf" była jedną z pierwszych chlebowych, jakie pojawiły się w moim domu. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam ją w księgarni... zniechęciła mnie ogromna ilość przepisów z wykorzystaniem zakwasu. Pomyślałam wtedy: Kto to kupi?!
Niedługo potem osobiście wytaszczyłam ją z księgarni, by w fotelu w Coffee Heaven zapaść się z nią na długie godziny.
Minęło kilka miesięcy, a ja wypróbowałam jakieś 90% przepisów. Robiłam wszystkie po kolei. Testowanie ich było przez długi czas moją obsesją - w każdej wolnej chwili otwierałam Leparda i pędziłam do kuchni, by zagniatać, formować, piec i próbować. Wiele z jego przepisów upraszczałam tak, by nie musieć stać cały dzień w kuchni.
Później szukałam informacji o Danie Lepardzie i trafiłam na wywiad z nim, w którym opowiadał o sobie i swoim życiu. O tym, jak pewnego dnia postanowił rzucić posadę fotografa mody i zająć się piekarstwem. Lubię takie typy!

Dlatego z wielką radością dołączam w tym tygodniu do grona Weekendowych Piekarzy testujących receptury Dana Leparda. A za wybranie ich dziękuję Gospodyni tej edycji, ZawszePolce z Around the kitchen table.



Słodkie bułeczki z Brandy
Sweet Brandy Buns

Zaczyn

125g pelnotlustego mleka (83%)
1.5 lyzeczki pokruszonych swiezych drozdzy (2%)
50g drobnego cukru do wypiekow (33%)
150g maki pszennej chlebowej (100%)
50g smietany 'double cream' o zawartosci tluszczu 48%(33%)

Ciasto wlasciwe

350g maki j/w (100%)
1.5 lyzeczki soli (3%)
100g miekkiego masla (28%)
1 jajko (14%)
50g brandy (14%)
caly zaczyn (110%)
troche brandy i cukru do posmarowania buleczek

Zaczyn

Skladniki zaczynu mieszamy w duzej misce, przykrywamy i zostawiamy w cieplym miejscu na 30 minut.

Ciasto

W osobnej misce mieszamy make i sol, dodajemy miekkie maslo i calosc mieszamy (mysle ze mozna mikserem lub tzw. pastry blender), az maslo zacznie laczyc sie z maka w grudki.
Do zaczynu dodajemy jajko i brandy, mieszamy i calosc dodajemy do maki z maslem i z sola. Mieszamy do polaczenia skladnikow i zostawiamy na 10 minut pod przkryciem.
Po 10 minutach ciasto wyjmujemy na lekko naoliwiony blat i wyrabiamy przez 10-15 sekund po czym przekladamy z powrotem do miski i zostawiamy na kolejne 10 minut. Czynnosc ta powtarzamy trzy razy.
Po ostatnich 10 minutach rosniecia ciasto odgazowujemy, skladamy i zostawiamy do rosniecia na 1.5 godziny.
Po tym czasie ciasto lekko rozciagamy i dzielimy na 12 czesci (po 80g kazda). Formujemy 12 buleczek, ukaladamy je na blaszce wylozonej papierem do pieczenia (laczeniami do dolu) i zostawiamy do rosniecia w chlodnym miejscu (15-18 st.C) na okolo 1.5-2 godziny.
Piekarnik nagrzewamy do 200 st.C. Kazda buleczke smarujemy brandy i posypujemy cukrem. Pieczemy na srodkowej polce w piekarniku przez 15 minut, po czym zmniejszamy temperature do 180 st.C i pieczemy kolejne 10-15 minut (buleczki maja byc zloto-brazowe).
Wyjmujemy buleczki z piekarnika i studzimy na kratce. Gdy ostygna wkladamy do papierowej torby. Buleczki mozna zamrozic.

WeekendowaPiekarnia
W Pracowni Wypieków przygotowałam dziś Węgierski chleb na zakwasie. Zapraszam :-)

2009-01-29

Maślane ciasteczka z dżemem i Dziad i Baba w hipermarkecie



Temat Dziada i Baby wywołał wiele reakcji.
Ocieranie się o kicz i wpadanie w grafomanię jest czymś, co lubię. Zachody słońca powielane milion razy na tanich obrazach i Matki Boskie o różowych licach, w błękitnych sukienkach ozdobione sztucznymi kwiatami, potrafią wzruszyć mnie równie mocno jak sztuka wysoka, którą niewielu rozumie.
Często o tym mówiłam i myślę, że ci, którzy znają mnie dłużej, choćby przez bloga, doskonale o tym wiedzą.
Sztuka życia, gotowania i opowiadania jest zabawą formą i treścią.
Jednego dnia wzrusza, innego śmieszy, jeszcze innego wprawia w zażenowanie.
Prostota rzeczy, dla niektórych może prostackość, jest czymś, co obok, na wyciągnięcie ręki, buduje nasze wspomnienia. Takich Dziadów i Bab jest mnóstwo - wystarczy się rozejrzeć dookoła, otworzyć szerzej oczy. Czasem Dziad w czapie zasłaniającej mu oczy prowadzi samochód, a obok Baba siedzi w milczeniu. Czasem mnie oni wkurzają, kiedy blokują lewy pas ruchu jadąc z prędkością 30 km/h. Innym razem wzrusza mnie ich życie. Tak po prostu. Kiedy obserwuję ich narady w stoisku z ciastkami w hipermarkecie albo zaglądam do sklepowego wózka. Albo kiedy siedzą w parku na ławce obgadując 'młodych'.
Lubię obserwować świat i pisać o tym, co umyka, kiedy zagonieni pędzimy nie rozglądając się na boki.

To co, może ciasteczko?

* * * * *
Kto z nas nie pamięta tych ciasteczek? Czasem miały kształt gwiazdki. Kupowane najczęściej na wagę, o środku na wagę złota, od którego zaczynało się je jeść (albo na czym kończyło, jak w niezapomnianych delicjach!).
Ciasteczka są niezwykle łatwe w przygotowaniu, dobrze się przechowują i są chętnie jedzone przez dzieci. Polecam!



Ciasteczka z dżemem
Jam cookies

80 g miękkiego masła
80 g cukru pudru
2 łyżki mleka
1/2 op. cukru waniliowego
120 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
40 g budyniu waniliowego lub śmietankowego
100 g dowolnego dżemu


Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Blachę do pieczenia wyloxyć papierem do pieczenia.
Masło zmiksować z cukrem, następnie dodać mleko.
Mąkę, proszek, budyn i wanilię przesiać do miski, następnie ubijając masło, powoli wsypywać do niego suche składniki.
Łyżeczką nabierać ciasto, formować z niego kulkę, następnie końcem drewnianej łyżki robić w kulkach dziurki, które następnie wypełnić dżemem.
Układać na blasze zachowując kilkucentymetrowe odstępy.
Wstawić do piekarnika i piec 12-15 minut. Ciasteczka powinny być lekko rumiane, ale nie brązowe.
Po upieczeniu ostudzić na kuchennej kratce.
Ciasteczka zachowują świeżość przez ok. 7 dni.

Smacznego!




Dostałam kilka dni temu link do fragmentu audycji w pewnym radiu. Audycję prowadziła siostra zakonna, która udzielała rad, jak przechowywać rybę po grecku. Urzekł mnie w niej podkład muzyczny, ale przede wszystkim "zaten", posłuchajcie na poprawę humoru: Tutaj

* * * *

2009-01-27

Babka drożdżowa z jagodami i kruszonką


Baba przez wiele lat marzyła o zamrażarce.
Kiedy przytulona do Dziada mknęła na motorze na jagody do odległego o kilkanaście minut drogi lasu, myślała o tym, jak pięknie by było móc zebrane przez siebie grzyby, granatowe jagody i różowe maliny spakować do zamrażarki i trzymać do zimy.
Pewnego dnia marzenie się spełniło.
Przyjechał samochód dostawczy, w nim nowiuteńka zamrażarka marki Polar. Dziad dyrygując kierowcą i sąsiadem, który przyszedł popatrzeć, pomógł ustawić nowy nabytek w sypialni Baby.
Wszystkiego w niej było pełno, ale Baba niczego nie kochała tak bardzo, jak jagód.
Jagód musiało być tyle, by wystarczyło do kolejnego jagodowego sezonu.
Bo z jagód można było robić pierogi, ryż z owocami, kompot, a przede wszystkim - ciasto drożdżowe z kruszonką.
Kiedy dłonie Dziada rano rozpalały rano w piecu, Baba robiła rozczyn na ciasto.



Babka drożdżowa z jagodami i kruszonką
Yeasted babka with blueberries and crumble

• w dużej misce: 4 żółtka + 3/4 szklanki cukru ucieram na kogel-mogel, dodaję olejek pomarańczowy i odrobinę cytrynowego (najbardziej lubię dr. Oetkera)
• w półlitrowym naczyniu (wysokim) ucieram lekko 8dkg świeżych drożdży** z łyżką cukru, po chwili drożdże stają się płynne, zalewam je 1 szklanką ciepłego mleka, mieszam i czekam aż wypełnią naczynie
• dodaję wyrośnięte drożdże do utartych jajek, wsypuję jednocześnie 3 szklanki mąki, skórkę pomarańczową i rodzynki, mieszam kilka razy dużą łyżką, na końcu dodaję 1/4 kostki roztopionego masła, mieszam i gotowe

Wykładam je natychmiast do formy na babkę, układam jagody, posypuję kruszonką (roztopione masło, trochę cukru i mąki) i do piekarnika na 50 STOPNI. Po ok. 30 minutach ciasto jest wyrośnięte.
Wtedy zwiększam temperaturę do 165 stopni i po 30-50* minutach placek jest gotowy.

Smacznego!

*Na podstawie genialnego przepisu mojej przyjaciółki Margotki :)
Ja piekę zwykle nawet do 60 minut - stopień upieczenia ciasta należy sprawdzać drewnianym patyczkiem.
**Margotka używa 80 g świezych drożdży, ja zwykle daję połowę tej ilości.

2009-01-25

Tortellini z ziemniakami, kozim serem i miętą



Bardzo lubię domowy makaron. Od kiedy mam maszynkę do makaronu, często robię domowe ravioli, pierożki, a ostatnio wałkowałam w ten sposób nawet ciasto na faworki.
Jednak posiadanie maszynki nie jest wymogiem przy zrobieniu domowych pierożków wypełnionych farszem z ziemniaków, delikatnego serka koziego, parmezanu i mięty.
Połączenie ziemniaków i parmezanu moim zdaniem należy do wyjątkowo udanych, zresztą - należy do klasyków we włoskiej kuchni. Lubię je o tej porze roku. Od siebie dodaję kozi ser, który moim zdaniem idealnie się tu komponuje.
Z podanej ilości składników wychodzi sporo pierożków, więc jeśli nie planujecie dużej uczty, możecie część z nich zamrozić. Polecam!



Tortellini z ziemniakami, kozim serem i miętą
Tortellini with potato, goat cheese and mint

Ciasto:
6 jajek
600 g pszennej mąki
ew. woda

Farsz:
500 g ziemniaków
100 g koziego sera (dowolnego)
50 g tartego parmezanu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
pół peczka mięty, drobno posiekanej


Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Ziemniaki umyć, spryskać oliwą, posypać solą i wstawić do piekarnika na 50-60 minut.
Następnie ostudzić je, obrać, przecisnąć przez praskę i połączyć z pozostałymi składnikami, doprawiając do smaku solą i pieprzem.

Z jajek i mąki zagnieść ciasto makaronowe. Jeśli jest zbyt twarde, dodać jeszcze jedno jajko lub odrobinę letniej wody.
Wałkować dosyć cienkie paski, pociąć je na kwadraty o boku ok. 4-5 cm.
Na każdym kwadracie kłaść łyżeczkę nadzienia, składać na pół po przekątnej, następnie dwa rogi łączyć, by powstało "Uszko".

W dużym garnku zagotować wodę z łyżeczką soli. Wrzucać pierożki, gotować ok. 5-7 minut od momentu wypłynięcia na wierzch - długość gotowania zależy od tego, jak grubo rozwałkowaliśmy ciasto. Cieńsze gotuje się szybciej.

Podawać z masłem topionym z szałwią lub miętą.

Smacznego!

2009-01-23

Włoskie pączki Paoletty



Inspiracje do smacznego gotowania można czerpać z wielu miejsc, wrażeń, doznań.
Często zapadają nam w pamięć smaki, zapachy, a czasem jest to jakaś przyprawa powąchana na targu w dalekim kraju.
Jednak nic na mnie nie działa tak bardzo jak piękne zdjęcia jedzenia. Potrafię kupić książkę kucharską tylko dla zdjęć. Albo magazyn kulinarny w zupełnie mi nieznanym języku.
Od kiedy otworzył się świat i powstał internet, możemy nawiązywać wirtualne przyjaźnie, poznawać potrawy i smaki innych ludzi, których podobne do naszego spojrzenie na jedzenie sprawia, że czujemy z nimi bratnią więź.
Zamieszczono już chyba wszelkie możliwe przepisy, jednak zdjęcia wciąż nas mogą zaskakiwać, pobudzać nasze emocje i miłość do jedzenia, a przede wszystkim do tego, by spróbować ugotować coś samemu.
Nie ma nic przyjemniejszego od dzielenia się przepisami, rozmawiania na ich temat i ulepszania receptur, które choć czasem sprawdzone, ulegają modyfikacjom na lepsze.
Anice e cannella należy do moich ulubionych blogów, gdzie zawsze znajdę coś dla siebie. Tak było z pączkami, które zobaczyłam pewnego dnia i które zapadły mi w pamięć od pierwszego wejrzenia. Tak, to była miłość :)

Smakują trochę jak nasze pączki, ale są wilgotne w środku zapewne dzięki ziemniakom. Bardzo miękkie, puszyste i pyszne.
Zwykle zjadam jednego, no może dwa. Tych zjadłam pewnie z sześć...



Przepis zaczerpnęłam z bloga Anice e Cannella. Jest to moje luźne tłumaczenie przepisu Paoletty.
Grazie mille, Paoletta :)

Włoskie pączki
Deleciously Graffe
16 sztuk

Składniki:
500 g mąki
230 g ugotowanych ziemniaków
200 g mleka
100 g żółtek (użyłam 2 szt)
50 g cukru pudru
50 g masła
12 g świeżych drożdży (lub 4 g drożdży suszonych instant)
tarta skórka z cytrusów lub wanilia
1 szczypta soli (użyłam 1 łyżeczki - Liska)

Do posypania:
cukier puder wymieszany z cynamonem

Przygotowanie:
W mikserze zagnieść mąkę, ziemniaki uprzednio rozgniecione tłuczkiem lub przeciśnięte przez praskę), drożdże, cukier, żółtka, masło.
Wyrobić gładkie ciasto, zawinąć w folię i dać mu odpocząć przez 30 minut. (ja pozwoliłam ciastu rosnąć przez 1 godz. Liska)

Ciasto podzielić na porcje o wadze 65 g.
Z każdej z nich formować obwarzanek - ja robiłam kulkę, w środku dziurkę i w ten sposób formowałam.
Ułożyć na papierze do pieczenia i zostawić do wyrastania na ok. godzinę, do czasu podwojenia objętości.

W garnku rozgrzać olej arachidowy (do kupienia np w Auchan, ale sądzę, że można go zastąpić dowolnym olejem do smażenia) do temp. 170 st C.
Wrzucać pączki i smażyć z obu stron do czasu zrumienienia.
Kiedy są jeszcze ciepłe, obtaczać w cukrze pudrze.
Podawać ciepłe. Należy je zjeść w dniu przygotowania, wtedy są najlepsze :-)

Smacznego!

2009-01-22

Gorąca czekolada z chilli


Czy potrzebuje wielu słów?
Moja ulubiona jest zawsze wytrawna, bez dodatku cukru.
Obowiązkowo z wanilią, czasem cynamonem. Chilli podkreśla jej smak, wyostrza i intryguje.
Wystarczy mi filiżanka.

Gorąca czekolada z chilli
Hot chocolate with chilli

250 ml mleka
250 ml śmietany (najlepiej UHT, by się nie zwarzyła podczas gotowania)
1 laska wanilii
150 g ciemnej czekolady
szczypta chilli


Mleko i śmietane wlewamy do garnuszka i podgrzewamy aż sie zagotuje. Dodajemy ziarenka wyskubane z wanilii, chilli i zostawiamy na 5 minut.
Następnie dodajemy czekoladę połąmaną na bardzo małe kawałki i dokładnie mieszamy do czasu połączenia się wszystkich składników.

Podajemy w filiżankach, oprószoną chilli.

Smacznego!

2009-01-21

Bliny z kawiorem i kwaśną śmietaną


Bliny pachną orzechowo.
Obowiązkowo muszę czuć w nich zapach drożdży.
W Rosji gorący blin był uważany za symbol wiosennego słońca, dlatego podaje się go podczas święta zwanego Maślenicą, obchodzonego z okazji zakończenia zimy. Maślenica obchodzona jest w Rosji od czasów pogańskich, siedem tygodni przed prawosławną Wielkanocą i jest w pewnym sensie odpowiednikiem karnawału. Trwa zaledwie kilka dni, kiedy to oprócz obowiązkowych wówczas blinów i herbaty z samowara, towarzyszą jej maskarady czy zabawy na śniegu.
Bliny można jeść z czym dusza zapragnie - kwaśną śmietaną, masłem, kawiorem, łososiem, śledziem ze śmietaną.
Daniem podobnym do blinów są oładki - mniejsze, grubsze i bardziej pulchne, zrobione z gęstszego ciasta.
W dawnych czasach bliny robiono wyłącznie z mąki gryczanej. Obecnie spotyka się również bliny pszenne, czy kukurydziane.
Dla mnie jedyne właściwe to te z mąki gryczanej, która nadaje im wytrawny charakter, lekko orzechowy smak. Ich przygotowanie zajmuje trochę więcej czasu niż usmażenie naleśników, ale zapewniam, że warto.


Bliny
Blinis

100 g mąki gryczanej
200 ml mleka, lekko ciepłego
15 g świeżych drożdży (lub łyżeczka drożdży instant)
1 jajko
1 łyżeczka soli
szczypta czarnego pieprzu
olej do smażenia

Drożdże rozpuszczamy w 50 ml mleka, następnie dodajemy pozostałe składniki (na końcu mąkę i jajko). Energicznie mieszamy łyżką lub mikserem.
Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.
Przykrywamy miskę folią spożywczą i odstawiamy na godzinę. To bardzo ważne, bo dzięki temu bliny będą puszyste.

Nagrzewamy patelnię i spryskujemy odrobiną oleju - tylko tyle, by ciasto nie przywierało do patelni. Bliny nie mają pływać w tłuszczu.
Łyżką nalewamy porcje ciasta i smażymy dosyć cienkie placki.
Do czasu podania trzymamy pod przykryciem.
Podajemy ciepłe z dodatkami, jakie lubimy.

Smacznego!


Reprodukcja obrazu przedstawiającego obchody Maslenicy pochodzi z tej strony.

2009-01-20

Chleb orkiszowy na miodzie (doskonały!)



Orkisz był zbożem znanym naszym przodkom, zwłaszcza w Średniowieczu. W Starożytności był posiłkiem gladiatorów ;-)
Jest spokrewniony z pszenicą i pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej.
Moda na orkisz przyszła wraz z tłumaczeniami dzieł uczonej świętej Hildegardy z Bingen, która żyła w XII wieku. Twierdziła ona, że jest on najzdrowszym ze wszystkich dostępnych zbóż. Wystarczy wspomnieć, że w przeciwieństwie do innych zbóż, nie jest poddawany działaniu pestycydów i innych chemikaliów, ponieważ jest przechowywany w grubych łupinach, w których dojrzewa i które chronią ziarno przed insektami i zanieczyszczeniami.
Jego ziarno zawiera duże ilości białka (13-17%), błonnika, nienasyconych kwasów tłuszczowych (w tym bardzo cenny dla zdrowia kwas linolenowy), węglowodanów oraz witamin A, E i D.
Ponadto zawiera więcej cynku, miedzi i selenu oraz witamin niż ziarno pszenicy chlebowej. Orkisz ma łagodny, lekko orzechowy smak i jest łatwostrawny. Staje się modny, gdyż jest zdrowy.
Dodam tylko, że bardzo często ludzie wykazujący alergię i nietolerancję na pszenicę, dobrze tolerują orkisz*. A zatem - do dzieła!

Chleb, który przedstawiam, jest prosty do wykonania i bardzo smaczny. Należy pamiętać jednak o tym, by 12-24 godziny przed planowanym pieczeniem zrobić zaczyn według podanego niżej przepisu. Później właściwie sam się robi :)
Staram się (sic!;-) nie popadać w zachwyt nad chlebami, ale ten jest... nieziemski. Polecam Wam gorąco, to chleb, który pasuje do wszystkiego. Ma delikatny miąższ charakterystyczny dla chlebów pszennych, chrupiącą skórkę i regularne dziurki.
I co dla mnie najważniejsze - zdrowy, nie znaczy niedobry, jak to często bywa w przypadku pieczywa tzw. "eko".
Dokładną relację ze zdjęciami znajdziecie dziś w Pracowni Wypieków. Zapraszam.
*Na podstawie: m.in. "Odżywianie dla zdrowia" Paul Pitchford

Chleb orkiszowy z miodem
Spelt bread with honey

Zaczyn:
50 g zakwasu żytniego
75 g mąki orkiszowej
100 g wody

Odstawić na 12-24 h

Następnie dodać:
275 g wody
30 g miodu
500 g mąki orkiszowej
1 łyżeczka drożdży suszonych instant
1,5 łyżeczki (10 g) soli morskiej

Składniki zaczynu wymieszać ze składnikami na ciasto. Można zagniatać ręcznie (10-15 minut)lub mikserem (6-7 minut). Zagniatamy do czasu, aż ciasto będzie gładkie.
Miskę przykrywamy przezroczystą folią i odstawiamy do fermentacji na ok. 2 godziny. Ciasto powinno podwoić swoją objętość - od tego uzależniamy czas fermentacji. Zdarza się, że trwa ona krócej, innym razem - dłużej, do 3 godzin.

Keksówkę o długości 25 cm smarujemy olejem i wysypujemy otrębami (żytnimi lub orkiszowymi). Przekładamy do niej wyrośnięte ciasto i ponownie przykrywamy folią lub ściereczką.
(Można też zamiast pieczenia w keksówce, uformować okrągły bochenek i przełożyć go do wyrośnięcia do koszyczka wysypanego mąką.)
Odstawiamy do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny. Ciasto powinno wypełnić całą formę.

Piekarnik nagrzewamy do 230 st C.
Wstawiamy chleb. Po 10 minutach zmniejszamy do 200 st C i dopiekamy kolejne 30 minut.

Po upieczeniu chleb wyjmujemy i przed krojeniem pozwalamy mu zupełnie ostygnąć.

Smacznego!

2009-01-19

Ciasto pistacjowe



Mam dość zimy.
Kiedy wędruję po blogach z odległych zakątków świata, gdzie owocują drzewa, a na stołach królują desery z cytrusami, ze smutkiem patrzę na pustą paterę na owoce stojącą na kuchennym parapecie.
Jeszcze tyle czasu do lata, do pierwszych jabłek, koszyczków z porzeczkami i jagód wysypanych na straganach.
Tak mi tego brak. Tak za tym tęsknię.
Wtopiona w tradycyjną polską kuchnię, chciałabym wyrwać się na chwilę, rozpostrzeć skrzydła i jak ptaki odlecieć do ciepłego kraju. O tej porze roku zwykle zazdroszczę im i myślę o kilometrach, jakie musiały pokonać, by dotrzeć do raju.
W ciągu dnia wiele podróżujących ptaków orientuje się w trasie swej wędrówki dzięki słońcu, natomiast nocą mogą oceniać kierunek na podstawie położenia gwiazd. Niektóre lecą wzdłuż dolin rzek, pasm górskich, czy brzegów mórz. Są też gatunki wrażliwe na pole magnetyczne Ziemi, spolaryzowane światło czy promieniowanie podczerwone.
Gdybym miała choć jedną taką umiejętność, poleciałabym sobie dziś do Afryki.
Na przykład do Maroka, skąd pochodzi przepis na moje dzisiejsze ciasto. Wilgotne, aromatyczne i... zielone :)



Ciasto pistacjowe
Pistachio and yoghurt cake

100 g niesolonych pistacji bez łupinek
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
1 łyżka wody różanej
180 g złocistego cukru trzcinowego
185 g mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jajka
120 g kefiru, jogurtu, maślanki lub zsiadłego mleka
150 g masła, pokrojonego na małe kawałki

Pistacje, kardamon i wodę różaną zmiksować. Jeśli nie mamy malaksera, pistacje możemy bardzo drobno posiekać i wymieszać je z pozostałymi składnikami w misce. Ciągle miksując, powoli wsypywać suche składniki, następnie masło i jajka, a na końcu jogurt. Ciasto powinno mieć gładką konsystencję.

Tortownicę o średnicy 20 cm wysmarować masłem i wysypać tartą bułką lub mąką.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Ciasto przelać do formy, wstawić do piekarnika i piec 45-50 minut.

Po upieczeniu, jeszcze ciepłe, możemy polać syropem:

Syrop:
100 g cukru
80 ml wody
1 łyżka wody różanej
1 łyżka soku z cytryny

Cukier i wodę zagotować w garnuszku do czasu, aż cukier się rozpuści. Wtedy dodać wodę różaną i sok z cytryny.
Syropem polać jeszcze ciepłe ciasto.

Smacznego!

2009-01-16

Faworki Dziada i Baby



Dziad i Baba. Stary on, stareńka ona. Jedno jest lustrem drugiego, kiedy tak siedzą przy stole, naprzeciw siebie, jedząc zupę.
- A może by tak, wybrali się my do centrum handlowego w mieście?
Jak postanowili, tak zrobili. Autobus wiózł ich przez ośnieżone pola i lasy, Dziad wpatrzony w zaparowaną szybę dojrzał za oknem wiewiórkę, która czmychnęła na drzewo.
Baba z wrażenia nic nie mówiła. Nic nie robiła.
To miały być ich pierwsze zakupy w centrum handlowym.
Nie wiedzieliby nawet, że coś takiego istnieje. W dawnych czasach, panie, sklepik GS to było coś, czemu się ufało i gdzie się zostawiało pieniądze. A teraz wielki świat!
Autobus zatrzymał się, sapnął i otworzył drzwi. Ludzie zaczęli wyspywać się z autobusu i iść we wszystkie strony.
Dziad pomógł Babie wysiąść i pytając o drogę przechodniów, dotarli do pierwszego centrum handlowego w mieście.

Baba nie wiedziała, w którą stronę patrzeć.
Dziad starał się zachować spokój, ale ukradkiem otarł jedną zabłąkaną łzę. Może to od mrozu, a może z jakiegoś niewypowiedzianego sentymentu. Pamiętał bowiem Dziad dawne czasy, kiedy trzeba się było dzielić z rodziną jednym tylko kotletem i, choćby nawet chcieli bardzo i ciężko pracowali, kupić mogli niewiele.

Najpierw uporali się z monetą i wielkim wózkiem na zakupy. Ot i wynalazek, szepnął Dziad kręcąc w podziwie głową. Potem ruszyli na podbój wielkiej sklepowej hali, gdzie wszystkiego było w bród, światła migały, głos z mikrofonu wzywał jakąś ekipę do posprzątania w dziale kwiatowym, by po chwili nawoływać do zakupów w dziale mięsnym.
Bardzo powoli, alejka po alejce, zwiedzali każdy zakamarek, zaglądali na każdą półkę. Chcieli zobaczyć wszystko. Wszystko, co można kupić i wszystko, czego można dotknąć i obejrzeć.
Baba z namaszczeniem włożyła do kosza tabliczkę mlecznej czekolady (oczywiście Wedla!), a Dziad niczego nie chciał.
Kiedy zapłacili, poszli zobaczyć inne części sklepu. Zjedli pizzę. Babie bardzo posmakowała, ale Dziad stwierdził, że on lepiej poczeka do obiadu i zje coś normalnego.
Kiedy tak siedzieli na pizzy przed telewizorami z ogłuszającą i całkiem ogłupiającą muzyką dla młodych, oboje ustalili, że dziś wieczór będą jedli faworki. Nasmażą sobie caaaaałą górę pysznych, chrupiących faworków, które będą pływać w skwierczącym tłuszczu, a potem (jak wróbel w piasku), turlać się w cukrze pudrze.
Jak postanowili, tak zrobili.


Faworki staropolskie Dziada i Baby

Ciasto:
1/2 kg mąki
4-5 żółtek
2 łyżki octu
szczypta soli
duża śmietana (200 g) 22 lub 18% - tyle, żeby ciasto było gładkie

do smażenia: olej, Planta (3-4 kostki) lub smalec (nie lubię smalcu brrrr!)
do posypania: cukier puder wymieszany z wanilią

Mąkę wysypać na stolnicę, wbić żółtka, dodać śmietanę, sól i ocet. Zagnieść gładkie ciasto. Wybić drewnianym wałkiem, następnie zawinąć w ściereczkę i schłodzić przez ok. 1 godzinę.
Po wyjęciu z lodówki, podzielić na kilka części - te, których nie wałkujemy, trzymamy pod ściereczką, żeby ciasto nie wysychało. Wałkować jak najcieniej podsypując niewielką ilością mąki. Wałkować bardzo cienkie, prawie przezroczyste. Formować faworki: ciasto pociąć na paski długości 6 cm i szerokości 4 cm, w środku wzdłuż naciąć ostrym nożem i koniec faworka przewlekać przez środek nacięcia.
Smażyć w gorącym (temp. 180-190 st C), głębokim tłuszczu z obu stron na złoty kolor. Osączyć z tłuszczu na papierowym ręczniku, posypać cukrem pudrem.

Metoda mikserowa:
Wszystkie składniki umieścić w mikserze i zagniatać ciasto do czasu aż będzie elastyczne - w razie potrzeby dodać 1-2 łyżki dodatkowej śmietany. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Wyjąć je na kuchenny blat i wybić drewnianym wałkiem - w ten sposób napowietrzamy ciasto, które dzięki temu po usmażeniu będzie miało pęcherzyki.
Dalej postępujemy jak w przepisie wyżej.

Smacznego!


P.S. To są najlepsze i najprostsze faworki, jakie kiedykolwiek jadłam. Bąbelki powietrza sprawiają, że ciasto listkuje, a faworki są niezwykle cienkie i delikatne. Najważniejsze zasady:
1. Pozwolić ciastu odpocząć
2. Wybić je dokładnie wałkiem - polega to na tym, iż kładziemy ciasto na stolnicy i wałkiem uderzamy z całej siły. Składamy ciasto i powtarzamy uderzanie wałkiem kilkakrotnie. (Przy okazji można sie wyżyć ;-)
3. Wałkujemy najcieniej, jak się da. Jeśli macie wałkowarkę do makaronu - świetnie. Im cieńsze faworki, tym lepiej.
4. Faworki wrzucamy na bardzo gorący olej i niemal natychmiast przewracamy je na drugą stronę. Nie ma nic gorszego niż spalony faworek.
5. Najczęściej smażę faworki na Plancie. Nigdy nie używałam smalcu, choc są tacy, którzy twierdzą, że najlepsze pączki i faworki są właśnie na smalcu.
5. Po usmażeniu układamy faworki na papierowym ręczniku, by wchłonął nadmiar oleju.
6. Pudrujemy wystudzone, lekko ciepłe faworki.

2009-01-14

Markizy z karmelem


Śnieg. Pozamarzane kałuże.
Otulam się ciepłym aromatem topionego z cukrem masła. Karmel.
W środku nocy mała córka tup tup tup biegnie z kubkiem zimnego kakao i wskakuje do mojego łóżka.
Zima to otulenie, szukanie ciepła w uśmiechu drugiego człowieka i głaskaniu królika, który od czasu pojawienia się w naszym domu powiększył się trzykrotnie. A kiedy nikt nie patrzy, wskakuje na stół i pije herbatę z filiżanki... (Woli z cytryną).



Markizy z karmelem
Biscuits with caramel filling

Ciastka:
125 g zimnego masła, pokrojonego na małe kawałki
250 g mąki
115 g cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 jajko


Karmel:
30 g masła
95 g cukru
160 g mleka skondensowanego

Ciasteczka:
Wszystkie składniki umieścić w malakserze albo w misce i zagnieść ciasto. Będzie dosyć twarde, ale pod wpływem wałkowania, będzie bardziej miękkie.
Rozwałkować na grubość 0,5 cm i wykrawać ciastka okrągłą foremką. Moja miała 5 cm średnicy.
Piekarnik nagrzać do 170 st C (lub 150 st z termoobiegiem).
Ciastka ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając miedzy nimi 3 cm odstępy.
Wstawić do piekarnika i piec 15-17 minut (na termoobiego 13-15 minut).
Ciastka powinny być delikatnie złote, ale nie brązowe.
Po upieczeniu wyjąć blachę z piekarnika i pozwolic ciastkom wystygnąć.
Ostudzone ciastka przekładać karmelem:

Karmel:
Cukier i masło umieścić w rondelku i podgrzewać na wolnym ogniu do czasu, aż cukier się rozpuści, następnie bardzo powoli (może pryskać) wlewać mleko i ciągle mieszając gotować do czasu aż karmel zacznie gęstnieć. Podgotować jeszcze 2-3 minuty, zdjąć z ognia i lekko przestudzić.
Letnim karmelem przekładać ciastka i sklejać je po dwa.

2009-01-13

Makaron z krewetkami w sosie szafranowym



Makaron z krewetkami w sosie szafranowym należy do szybkich dań. Makaron Mie, którego chętnie używam, wystarczy zalać gorącą wodą i odstawić na 5 minut, następnie wymieszać z ulubionym sosem. Bardzo lubię kuchnię tajską czy indyjską, jednak ich dania są dla mnie zazwyczaj zbyt ostre, więc nauczyłam się przygotowywać je w łagodnej wersji.
Jeśli lubicie ostrzejsze potrawy, spokojnie można zwiększyć ilość pasty curry.
Wszystkie składniki, takie jak pasta curry, makaron Mie czy świeży imbir i kolendrę można znaleźć w większych sklepach lub tych, które sprzedają żywność azjatycką.

Makaron z krewetkami w sosie szafranowym
Mie noodles with shrimps and a saffron sauce

Sos:

80 ml białego wytrawnego wina
1/2 łyżeczka słupków szafranu

1 łyżka oliwy
2 + 3 łyżki masła
2 ząbki czosnku, drobno pokrojone
4 dymki (2 bez szczypioru)
1 łyżeczka czerwonej pasty curry
1 łyżka wiórków kokosowych
1 -2 cm kawałka świeżego imbiru, obranego i drobno pokrojonego
sok z 1/2 cytryny
500 g krewetek koktajlowych (świeżych lub mrożonych)
świeża kolendra, posiekana


Wino i szafran umieszczamy w garnuszku i na bardzo małym ogniu gotujemy tak długo, aż wino zmniejszy objętość o połowę.
Na dużej patelni rozgrzewamy masło (2 łyżki), dodajemy czosnek, po minucie krewetki i dusimy 2-3 minuty. Krewetki z sosem wlewamy do garnka z winem i na tej samej patelni rozgrzewamy kolejne 3 łyżki masła i oliwę. Dodajemy pokrojoną dymkę i dusimy, aż zmięknie (ok. 5 minut), następnie dodajemy imbir, pastę curry, sok cytrynowy i wiórki kokosowe, dusimy jeszcze minutę, a następnie całość dodajemy do garnka z krewetkami. Dokładnie mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem.
Podajemy z makaronem Mie przygotowanym wg instrukcji na opakowaniu.
Ja ugotowany makaron mieszam z sosem w garnku i dopiero wtedy rozkładam do miseczek.
Posypuję natką kolendry.

Smacznego!



2009-01-11

Razowe krakersy i opowieści z dreszczykiem



Kiedy byłam nastolatką, zaczytywałam się w Opowieściach z dreszczykiem, później w książkach Edgara Allana Poego. Czarne koty, duchy, niewyjaśnione zagadki, tajemnice. W tamtych czasach ta literatura przenosiła mnie w świat innej baśni. Niedostępnej i nieogarnionej przez młody umysł. Podobnie było w soboty, kiedy nocowałam u przyjaciółki, a telewizja nadawała Kino Nocne. Jej rodzice już spali na drugim końcu domu, a my, opatulone kołdrami siedziałyśmy przed telewizorem oglądając jakiś mroczny film, który później nie pozwalał zasnąć. Do późnej nocy, a właściwie do wczesnego świtu, trzymając się za ręce, na szybie szukałyśmy twarzy ducha i przywoływałyśmy zasłyszane od babć opowieści o Strzygach.
Przypominam sobie o tym zawsze wtedy, kiedy robię w domu krakersy. W dawnych czasach zajadłyśmy się macą i krakersami, właśnie. Nie było kina nocnego i duchów bez ulubionych przekąsek. I podobnie jest dzisiaj - może repertuar filmowy się zmienił (przynajmniej odrobinę;-), ale dawne przyzwyczajenia pozostały.



Razowe krakersy
Whole wheat crackers

230 g mąki pszennej razowej
1/2 łyżeczki soli
170 g wody

Wszystkie składniki wymieszać w misce i zagnieść miękkie ciasto. Podzielić je na 10 kulek.
Na stolnicy delikatnie oprószonej mąką rozwałkować każdą kulkę na cienki placuszek - im cieńszy, typ lepiej (2-3 mm).

Kamień do pieczenia lub blachę rozgrzać w piekarniku nastawionym na 230 st C.
Układać placuszki i piec je ok. 6-8 minut.
Wystudzić na metalowej kratce.

Smacznego!

2009-01-09

Wiedeńskie księżyce migdałowe



W Wiedniu byłam dawno temu, ale dobrze pamiętam atmosferę jesiennej niedzieli, która mnie urzekła. Odświetnie ubrani ludzie podążający do galerii czy na spacer, kawiarnie wypełnione po brzegi. Aromat świeżo parzonej kawy i ciastka na eleganckich paterach.
W Wiedniu wszystko było glamour, nieco staroświeckie, ale ponadczasowe. Miałam wrażenie, że kawa jest lepsza niż gdziekolwiek indziej, a słodycze smakują inaczej.
Dlatego też, kiedy na blogu Tartelette, znalazłam przepis na wiedeńskie migdałowe księżyce, niewiele myśląc, zabrałam się do upieczenia tych kruchych ciasteczek pachnących migdałami i wanilią. Ich przygotowanie trwa krótko, a wszystkie składniki najprawdopodobniej każdy ma w kuchennej szufladzie.
Wszystkim miłośnikom tego typu wypieków, polecam rownież księżyce orzechowe - nieco inne, ale równie smaczne.


Przepis zaczerpnęłam z bloga Tartelette
Oryginalny przepis pochodzi z książki Field guide to cookies

Wiedeńskie księżyce migdałowe
Viennese Almond Crescents
Ok. 24 szt

1/2 szklanki mielonych migdałów
1/2 szklanki drobnego cukru
1/2 szklanki miękkiego niesolonego masła
1 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka ekstraktu z migdałów
1 szklanka mąki
1/8 łyżeczki soli
1/2 szkl cukru waniliowego, do posypania ciasteczek

Mielone migdały i cukier przesiać do miski.
W mikserze przez kilka minut utrzeć masło. Dodać mieszankę migdałową i dokładnie wymieszać. Dodać wanilię i ekstrakt z migdałów. Następnie mąkę i sól i miksować na małych obrotach do połączenia się składników.

Zawinąć ciasto w folię spożywczą i chłodzić w lodówce przez 20 minut.
Piekarnik nagrzać do 175 st C. Blachę do pieczenia wyłożyć papierem lub matą silikonową.
Z ciasta formować kulki o śdrednicy 2,5 cm. Następnie zrolować dłonią i uformować z nich księżyce. Ułożyć na blasze w odstępach 4 cm.
Piec 8-10 minut, w połowie pieczenia należy obrócic blachę, by ciasteczka dopiekał się równo ze wszystkich stron. Brzegi ciastek powinny być jasno brązowe, ale wierzch nie powinien zrumienić się za bardzo.
Wystudzić ciasteczka przez 4-5 minut na blasze. Kiedy są wciąż ciepłe, obtoczyć je w cukrze waniliowym. Pozwolic im ostygnąć na kratce do studzenia.
Najsmaczniejsze są w dniu upieczenia, ale możesz je przechowywać w szczelnie zamknietym pojemniku, przełożone papierem do pieczenia przez 2 tygodnie.
Smacznego!


The recipe is taken from: Tartelette
Original recipe has been published in: Field Guide to Cookies

Viennese Almond Crescents,
Makes about 2 dozen cookies

1/2 cup ground almonds
1/2 cup confectioners’ sugar
1/2 cup softened unsalted butter
1 1/2 teaspoon vanilla extract
1 teaspoon almond extract
1 cup all-purpose flour
1/8 teaspoon salt
1/2 cup vanilla sugar (I used powdered sugar), for coating

Sift together the ground almonds and confectioners’ sugar in a bowl.
In a stand mixer, beat butter on medium speed for several minutes until smooth.
Add in the almond mixture and mix until combined. Add in the vanilla and almond extracts and mix until combined. Add in the flour and salt and mix on low just until combined and the dough starts clumping together.
Turn dough out onto a piece of plastic wrap, wrap tightly, and chill for about 20 minutes.
When you are ready to bake the cookies, preheat the oven to 350°F. Line a few cookie sheets with parchment paper or silicone baking mats.
Form dough into 1-inch balls. Roll into a log and curve the ends to make a crescent shape. Place on cookie sheets about 1 1/2 inches apart.
Bake for 8 to 10 minutes, rotating sheets halfway through; the edges of the cookies should turn light brown but the tops should not get too dark. Cool sheets on wire racks for about 4 to 5 minutes. While they are still warm, roll cookies in the vanilla sugar to coat. Let them finish cooling on wire racks. They are best enjoyed the day they are made, but you can store them in an airtight container between sheets of wax paper for 2 weeks.

2009-01-07

Muffiny jak batoniki


Jeśli lubicie owsiane batoniki pełne ziarenek sezamu i bakalii - te muffiny są dla Was. Wilgotne, dosyć ciężkie, aromatyczne dzięki dodaniu cynamonu i miodu. W moim rankingu muffinów zajmują jedno z czołowych miejsc, między innymi dlatego, iż nie przypominają klasycznych mufinów z ogromną ilością proszku do pieczenia.
Kiedy je upiekłam po raz pierwszy, przypomniały mi się tradycyjne angielskie batoniki - flapjacks. Ciężkie, słodkie i owsiane. Można powiedzieć, że zdrowe (gdyby nie ogromna ilość cukru i tłuszczu...) A zatem, jeśli chcecie zjeść coś dobrego i niekoniecznie niskokalorycznego, polecam gorąco!


Muffiny jak batoniki
/Muffins like flapjacks/

150 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1/2 cukru waniliowego
1 łyżeczka cynamonu
1 małe jabłko, obrane i starte na grubej tarce
120 g startej marchwi
80 ml oleju słonecznikowego
50 g dowolnych orzechow
50 g rodzynek
30 g wiórków kokosowych
2 jajka
120 g cukru


Kruszonka:
30 g masła
40 g mąki
10 g cukru
20 g płatków owsianych błyskawicznych (powinny to być bardzo drobne płatki)
10 g pestek słonecznika
10 g sezamu
1 łyżka miodu
1 łyżeczka wody
1 łyżeczka oleju słonecznikowego


Kruszonka:
W miseczce wymieszać wszystkie składniki łyżką do czasu, aż porobią się grudki. Odstawić.

W drugiej misce przesiać mąkę, proszek do pieczenia, cynamon i sól.
Jajka ubić z cukrem i wanilią, dodać olej, a na końcu tarte jabłko i marchew. Wmieszać orzechy, rodzynki i kokos, a na końcu mieszankę suchych składników. Mieszać niezbyt długo, tylko tyle, by wszystkie składniki się połączyły.
Wlać do formy muffinkowej wysmarowanej masłem lub olejem. Na wierzch każdego muffina wsypać kruszonkę.
Piekarnik nagrzać do temperatury 170 st C.
Wstawić muffiny i piec je ok. 20-25 minut. Drewnianym patyczkiem należy sprawdzić stopień upieczenia - zdarza się≤ że dopiekają się szybciej.

Ostudzić.
Najlepiej smakują następnego dnia.

Smacznego!

2009-01-05

Weekendowa Piekarnia #13 Żytnio-pszenny chleb ze słonecznikiem



W tym tygodniu gospodynią wspólnego pieczenia w Weekendowej Piekarni była Tatter, która zaproponowała dwie wspaniałe propozycje. Wśród nich był Żytnio-pszenny chleb ze słonecznikiem mojego chlebowego guru, jakim jest Jeffrey Hamelman. Miałam wielką ochotę na upieczenie również drugiej propozycji, ale po usmażeniu trzech tuzinów pączków, jedyne, na co miałam siłę, to zapaść się w fotelu z kubkiem herbaty i kawałkiem pizzy ;-)
Z podanego przepisu wychodzą dwa duże chleby. Ja piekłam swoje na kamieniu. Uprażenie ziaren słonecznika sprawia, że chleb ma orzechowy smak i pasuje niemal do wszystkiego.

Dziękuję za wspólną zabawę i propagowanie małego-wielkiego cudu, jakim jest domowe pieczenie chleba.
Fotorelację z przygotowania tego chleba zamieściłam w Pracowni Wypieków.


Żytnio-pszenny chleb ze słonecznikiem
Sunflower Seed Bread with Rye Sourdough

Zaczyn zakwasowy:
200g mąki żytniej razowej
160g wody
1 łyżka zakwasu

Żytnia namaczanka:
167g łamanego żyta (rye chops) /nie miałam, użyłam otrębów żytnich - przyp. Liska/
167g wody

Ciasto właściwe:
633g białej pszennej mąki chlebowej
100-150g uparażonych nasion słonecznika
473g wody
21g soli
15g świeżych drożdży lub 1 1/2 łyżeczki instant
15g syropu słodowego
334g żytniej namaczanki (wszystko)
360g zaczynu zakwasowego (wszystko minus 1 łyżka)

nasiona słonecznika do posypania

Składniki zaczynu wymieszać, przykryć szczelnie folią i zostawić na 14-16 godzin w 21 st C. W tym samym czasie zalać wrzącą wodą łamane żyto i również zostawić na 14-16 godzin.

Wszystkie składniki ciasta i żytnią namaczankę połączyć w misce, następnie zagniatać przez 5 minut. Ciasto powinno być średnio luźne i raczej lepkie. Sprawdzić hydracje i zagniatać jeszcze 3 minuty. Temperatura ciasta pod koniec wyrabiania to 26C.

Fermentacja ciasta powinna trwać 1 godzine (bez składania). Po wyrośnięciu ciasto podzielić na 2 części i z każdej uformować bochenek. Włożyć je do koszy złączeniem w dół. Dokładnie przykryć folią. Zostawić do wyrośnięcia na 50-60 minut.

Piec rozgrzać do 250 st C. Chleb wyłożyć z kosza na łopatę, naciąć jego wierzch i wsunąć do pieca. Piec z parą przez 15 minut. Obniżyć temperaturę do 230 i piec kolejne 30 minut (bez pary). Gdyby bochenek nabierał koloru za szybko, trzeba zmniejszyć temperaturę pieca.

Dobrze wystudzić bochenki przed krojeniem.

Smacznego!

2009-01-04

Bagietki z makiem i cebulką


Ten przepis jest ze mną od dawna. Wśród tych, którzy go wypróbowali, cieszył się sporym powodzeniem, być może dzięki łatwości przygotowania i połączeniu smaków - delikatny smak cebulki, pszennej bułki i maku jest jednym z tych, które bardzo lubię.
Jest to przepis, który idealnie nadaje się do maszyny do chleba.
Ja jednak dokonałam jego modyfikacji, część mąki pszennej zastąpiłam pełnoziarnistą i z ciasta uformowałam bagietki. To jedne z moich najlepszych bułek. Wystarczy wspomnieć, że w ostatnim tygodniu piekłam je już trzy razy.

Bagietki z makiem i cebulką
/Baguettes with poppy seeds and onion/

400 g mąki białej (ja zwykle używam 300 g mąki pszennej chlebowej i 100 g pszennej razowej)
8 g drożdży świeżych (mogą być również instant - wówczas ciasto szybciej urośnie)
2 łyżki oliwy
duża cebula zeszklona na oliwie
łyżeczka maku
1 łyżka cukru
1,5 łyżeczki soli
250 ml wody

Mąkę wymieszać z drożdżami i suchymi składnikami, mieszając (najlepiej mikserem) powoli wlewać wodę, na końcu dodać cebulkę przysmażoną na oliwie i oliwę. Zagnieść dosyć luźne ciasto. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na 1 godzinę lub do czasu podwojenia objętości ciasta.
Podzielić na 3 części i uformować z nich bagietki. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrastania na 45 minut.
W tym czasie rozgrzać piekarnik do 230 st C.
Wyrośnięte bagietki ponacinać ukośnie ostrym nożem lub żyletką. Wstawić do piekarnika, jednocześnie wsypując na dno piekarnika kostki lodu (można też spryskać wnętrze piekarnika wodą ze spryskiwacza - nie spryskujemy grzałki i żarówki).

Piec 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 210 st C i dopiekać kolejne 30 minut - należy uważać, by bagietki się równo przypiekały. Najlepiej sprawdzić stopień ich zrumienienia po ok. 30 minutach w piekarniku. Jeśli wierzch jest rumiany, a spód nie, można przykrć je folią aluminiową i dopiekać w ten sposób.
Po upieczeniu spryskujemy delikatnie wodą i zostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Smacznego!

P.S. Jeśli chcemy upiec z tego ciasta chleb w maszynie - wszystkie składniki wrzucamy do mieszania i nastawiamy program Dough/Ciasto - u mnie trwa on 4 godziny. Po wyrośnięciu chleba, smarowałam go żółtkiem i posypywałam makiem.

Krok po kroku przygotowania bagietek, znajdziecie w Pracowni Wypieków. Zapraszam :-)

2009-01-03

Archiwum piosenek: 2009

Katie Melua, One Million Bicycles
ONCE: Falling slowly
Jehro, All I want
Glen Hansard & Marketa Irglova - If you want me
Georgina, Dłoń
Patrick Swayze, She's like the wind
Richard Bona, Eyala
Pink Martini, Una Notte a Napoli
Ayo, Without you
Kayah, Trudno kochać
Angelique Kidjo, Djin Djin
Mazzy Star, Rhymes Of An Hour
Cocteau Twins, Alice
Nek i Laura Pausini, Sei solo tu
Ayo, Better Days
Sainkho Namtchylak: Let The Sunshine
Basia Stępniak-Wilk: Słodka chwila zmian
Ketil Bjornstad: Prelude 13
Tindersticks: Another Night In
Ive Mendes
AMJ: Na Dłoni
Anthony and the Johnsons: The Lake
Sarah Connor: From Sarah with love
Lenny Kravitz: Little Girl's eyes
Portishead: Glory Box, from "Stealing Beauty"
Leona Lewis: Better in Time
Niemen: Nim przyjdzie wiosna
Gordon Haskell: How wonderful you are
Maroon5: This love
Vanessa da Mata: Amado
Varius Manx: Piosenka Księżycowa
Edyta Bartosiewicz: Sen
"Amelia" Soundtrack
Edyta Bartosiewicz: Opowieść
Susheela Raman: What the silence said
Susheela Raman: Like a rolling stone
Laura Pausini: E ritorno da te
Genesis: Dancing With The Moonlit Knight
Madeleine Peyroux: Dance me to end of love
Andrzej Lampert: Dni, których nie znamy
Yasmin Levy: Adio Kerida
Maanam: Simple Story
Michał Bajor: Forsycje
Marillion: Easter
AMPOP: My Delusions
Pati Yang: All that is thirst
India.Arie: Pearls (ft. Dobet Gnahore)
Marek Grechuta: Wiosna, ach to ty
Blue Cafe: czas nie będzie na nas czekał
Kylie Minogue & Nick Cave - Where The Wild Roses Grow
Cocteau Twins - Ivo
Basia - A gift
Mikromusic - Motylki (Krótka piosenka o rozstaniu)
Yusuf Islam (Cat Stevens) - Father & Son
Paulina Lenda: Ready for love
Caetano Veloso - Cucurrucucu Paloma
Carla Bruni - Quelqu'un m'a dit
Sara Tavares: Balance
Yael Naim: New Soul
Morcheeba: Over and Over
Marillion - Warm Wet Circles
Dido - Life for rent (live/Harald Schmidt show)
Yael Naim - Too Long
Nelly Furtado - Onde estas
Gaba Kulka - Niejasności
Anita Lipnicka & John Porter - Lonesome Traveller
Anna Maria Jopek i Michał Żebrowski - Wspomnienie
Yaël Naim - 7 Baboker
Stanisław Sojka - Cud niepamięci
Carmen Cuesta - Shape of my heart
Natasha St Pier - Tu Trouveras (Acoustic)
Roxette - Milk and Toast and Honey
Budka Suflera - Jest taki samotny dom
Bem Ewa - I co z tego dziś masz
Kasia Stankiewicz - Schyłek Lata
Piosenka Filipa
Chłopcy Z Placu Broni - Kocham Cię
Tatiana Okupnik oraz Wojtek i Piotr Cugowscy - When I need you
Cocteau Twins- This love
Cat Stevens - Lady D'Arbanville 1970 live
Anita Lipnicka & John Porter - Bones of Love
Andrzej Rybiński - Za każdą cenę
Stan Borys - Spacer dziką plażą
Maryla Rodowicz [по-русски]
Ketil Bjornstad - Pianology
Georgina Tarasiuk - Ostatni raz
Sara Tavares - One Love
Zakopower i Kasia Cerekwicka - Zbójnicki skarb
Sade - Jezebel
Colbie Caillat - Here Comes The Sun
Jason Mraz featuring Colbie Caillat - Lucky
Corinne Bailey Rae - Steady as she goes
Corinne Bailey Rae - Like A Star
Krzysztof Klenczon - Jesień idzie przez park
Pink Floyd - High Hopes - The Division Bell
The Pretenders - I'll stand by you
Patti Smith - Because The Night
Grzegorz Tomczak i Iwona Loranc - Szukałem Cię wśród jabłek
The Idan Raichel Project - Cada Dia
Viktoria Tolstoy - From Above
The Idan Raichel Project - Todas Las Palabras
Kayah & Goran Bregovic - Trudno kochać
Lindas Meninas - Sara Tavares
Yasmin Levy - Una Pastora
Oceana - Cry Cry
Dusty Springfield - The Look of Love
Sting - Soul Cake
Emilie Simon - Chanson De Toile
Smolik ft. Kasia Kurzawska (SOFA) - C.Y.E (Close Your Eyes)
Alan Parsons Project - Old And Wise
Norah Jones - Chasing Pirates
Alan Parsons Project - Ammonia Avenue
Cesaria Evora & Dorota Miśkiewicz - Um Pincelada
"Chocolat" soundtrack, The caravan
Kasia Sawczuk - Tańczące Eurydyki
Anita Lipnicka - Hungry Feast of Love
Katie Melua - Spider's web

Śniegowe gwiazdki i grzaniec



Śnieg! Śnieg! Śnieg!
A kiedy mróz oszroni samochody, drogi, trawę i noc, założę ciepłe rękawiczki i pójdę świętować nadejście prawdziwej Zimy, bo wszystkie nadzieje i plany otwierają się przed nami jak las. Spacer z kimś bliskim, gdzie bliskość wyznaczana jest wspólnym rytmem serc albo wspólnym słowem, tańcem dusz, nicią porozumienia, która wpleciona w mróz wędruje z kolejnym dniem.
To, co wczoraj niedopowiedziane, jutro obudzi się z nową siłą i wstanie rano nowym brzaskiem. By snuć się za nami jak zmarznięty pies, co kiedyś zaznał prawdziwego domu. A my, stopa za stopą, ramię w ramię podążymy przez las, przez życie, raz gorące, innym razem zimne. Zawsze żywe. Nasze. Jedyne prawdziwe.
Zima, taka czysta i pierwsza, namalowała na szybach obrazy.
Dziś spacerowałam z córką i na rękawiczkach łowiłyśmy gwiazdki. Dla niej pierwsze. Dla mnie właściwie też - co roku dziwię się na nowo, jak bogaty jest świat płatków śniegu. Moje ulubione to te. A Twoje? :-)



Wino grzane, czyli Grzaniec

Butelka wytrawnego wina (użyłam Grand Vin de Bordeaux)
przyprawy: goździki, cynamon, imbir w proszku, pieprz czarny, gałka, kardamon, wanilia, gwiazdki anyżu
2 czubate łyżki cukru trzcinowego (lepiej mniej i później dosładzać do smaku)
skórka pomarańczowa

Wszystko do garnka i lekko podgotować pod przykryciem - ważne, żeby nie zagotować. Wino musi mieć żywoczerwony kolor. Jeśli zbrązowieje to znak, że było gotowane zbyt długo. Wtedy smakuje jak marmolada ;-)
Dobrze przygotowane wino to takie, które smakuje owocowo, w którym można wyczuć wszystkie przyprawy.

Smacznego!

2009-01-01

Placki ziemniaczane



Kiedy byłam dzieckiem i odwiedzałam swoich Dziadków, nie było ferii świątecznych bez placków ziemniaczanych ze śmietaną i cukrem. I choć myślę, że jest to danie znane wszystkim Polakom, to jestem pewna, że nie każdy, kto lubi je jeść, potrafi je zrobić w domu. Podobnie było ze mną.

Ten przepis dedykuję wszystkim, którzy swoje kulinarne przygody rozpoczynali od skomplikowanych dań. Już przy okazji klusek leniwych pisałam, jak trudno mi było gotować proste potrawy.
Każdy ma swoje ulubione placki - jeden woli chrupiące, inny miękkie. Robiłam je z różnych przepisów, aż w końcu wypracowałam proporcje, które najbardziej mi odpowiadają. Moje placki są miękkie, średniej wielkości. Najchętniej podaję je w najprostszej wersji - ze śmietaną i cukrem, a w wersji wytrawnej - z sosem pieczarkowym lub z wędzonym łososiem, wiejskim serkiem i kaparami.



Placki ziemniaczane
Potato latkes

1 kg ziemniaków
1 cebula (jeśli robimy placki w wersji wytrawnej. Jeśli słodkie - cebulę pomijamy)
3 jajka
3 łyżki mąki
1/2 - 1 łyżeczki soli
szczypta pieprzu

Ziemniaki zetrzeć na niezbyt drobnej tarce. Odstawić na 10 minut, następnie odcisnąć nadmiar płynu (na durszlaku lub wycisnąć ziemniaki przy pomocy szmatki). Jeśli dodajemy cebulę - zetrzeć ją na drobnej tarce i dodać wraz z pozostałymi składnikami.
Dokładnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać tłuszcz - kiedy będzie bardzo gorący, łyżką nakładać porcje ciasta i smażyć 3-4 inuty z każdej strony. Ja robię raczej płaskie placki, które smażą się krócej.

Usmażone placki ułożyć na talerzu przykrytym papierową serwetką, by wchłonęła nadmiar tłuszczu.

Podawać z dowolnymi dodatkami.
Smacznego!