2009-11-02

O (dobrej) książce kucharskiej słów kilka


Jakiś czas temu, buszując w księgarni wśród książek kucharskich, natknęłam się na parę, która szukała czegoś na prezent. Czegoś, co będzie grube i bogato ilustrowane.
Lubię rozmawiać z ludźmi na temat książek, które kupują dla kogoś. Jakimi względami kierują się kupując coś dla babci, a jakimi dla przyjaciela, który nigdy nie miał w ręku patelni.
Wreszcie, co wybierają dla siebie i dlaczego.
Z moich obserwacji wynika, że ludziom podobają się przeróżne rzeczy, jak starszej pani, która z zachwytem przeglądała książkę Jamiego.

I zadałam sobie pytanie, jakie książki kucharskie interesują człowieka, którego celem nie jest kolekcjonowanie, a kupienie czegoś, z czego będzie chętnie korzystał.
Jak istotny jest autor, rodzaj zdjęć, objętość. Czy wybierając coś dla siebie, zwracamy uwagę na papier, na to czy są obwoluty, zakładki, jakie książka ma kolory?
Zbieram książki od dawna. Przy ich wyborze kieruję się wieloma rzeczami - począwszy od przepisów, przez grafikę, papier. Objętość ma dla mnie drugorzędne znaczenie, szukam czegoś, co będzie inne od tego, co kupiłam wcześniej.
Nie przepadam za zbiorami przepisów, gdzie autorów jest bez liku lub nie figurują w spisie w ogóle.
Odstraszają mnie pozycje, w których dominują zdjęcia od Sasa do Lasa, robione w różnej stylistyce i nigdy nie kupię czegoś, co prezentuje ewidentne zakalce, niewyrośnięte ciasta, blade chleby. (Dziś natknęłam się na dodatek Poradnika Domowego do Kuchni, gdzie było pieczywo. To był straszny dodatek, wolę pominąć go milczeniem).

Czy wolimy książki tematyczne czy zbiory różnych przepisów?
Twarde czy miękkie okładki?
Poręczny format czy książki-albumy?
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Już niedługo napiszę Wam o moich ulubieńcach.

Miłego wieczoru :)

51 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Lubię książki kucharskie. Uwielbiam. Jak wejdę w ten dział to znikam. :)) Dla mnie nieważne czy gruba czy chuda. Lubię żeby w książce kucharskiej były zdjęcia. I co najważniejsze, żeby przepisy były do wykonania :)). Jedną z nich, gdzie każdy przepis można zrobic to WŁOSKIE DANIA Z MAKRAONU i jeszcze kilka ale ... może nie bedę zadudzac :))

lo pisze...

Niedawno sama rozmyślałam nad moją kolekcją książek kucharskich, co je łączy. Niektóre są bardzo stare (po prababciach)inne kupione zupełnie niedawno, czasem zupełnie przypadkowo. Większość nabyłam sama. Dużo jest po angielsku, francusku. W czasie moich podróży jak trafiam do księgarni kulinarnych to spędzam tam wiele godzin z obłędem w oczach. Lubię takie książki monotematyczne, gdzie jeden składnik jest tematem przewodnim albo takie gdzie autor jest dla mnie autorytetem kulinarnym. Wtedy taką książkę mogę kupić w ciemno i prawie nigdy się nie zawodzę. Potem lubię wziąć kubek herbaty i w spokoju przeglądać, czytać przepisy i planować co zrobię. Lubię książki napisane przez ludzi, którzy gotują z pasją i kochają to. Nie lubię natomiast takich jak wspomniany przez Ciebie dodatek do Kuchni lub książek ostatno masowo wydawanych przez np. aktorów. Pozdrawiam i idę piec czekoladowe lebkuchen.

katasz pisze...

Moim odkryciem jest książka Amelie Bar "Toutes les bases et les recettes de la bonne cuisine" - trochę brakuje mi w niej zdjęć, ale przedstawia właściwie wszystkie klasyczne przepisy kuchni francuskiej (również na choucroute i tartiflette), z którymi bardziej zaawansowany kucharz może potem eksperymentować. Wszystkie są zawsze bardzo szczegółowo opisane. Gorąco polecam, nie mogę przestać zachwycać się tą pozycją.

Olciaky pisze...

Lubię te książki kucharskie ,które od samego ujrzenia na półce sklepowej już do mnie coś mówią.
Tak było z :
Nigellą,
Olivierm,
nadal nie kupionym "Smakiem życia" A.Maciąg,
.. a ostatnio Cecylką Knedelek.
Tobie również miłego wieczoru.

Anna Maria pisze...

Kolekcjonuję książki kucharskie, głównie tutejsze, mam też trochę nowych polskich. Książka musi być przyjemna dla oka - mam parę starych książek kucharskich i nigdy z nich nie korzystam, bo brzydkie zdjęcia zniechęcają. Patrząc na książki z lat 70. czy 80. widać, jak bardzo podwyższono poprzeczkę fotografom i stylistom w ciągu ostatnich 10-15 lat. Jeśli chodzi o książki klasyczne, wolę brak zdjęć, jak w książce Neli Rubinstein.
Szczęśliwie wydawcy brytyjscy rozpieszczają nas, jeśli chodzi o książki kucharskie i niemal wszystkie są obecnie wspaniale wydane, z pięknymi ilustracjami, cieszy też to, że tłumaczą nowe książki francuskie, i że jest mnóstwo książek o kuchniach egzotycznych.

eM pisze...

Lubie książki w których przepisy wplecione są w jakąś opowieść bo gotowanie dla mnie to cześć życia a nie oderwana od niego sztuka. Lubię te te które zawierają tzw przepisy - bazy tzn takie w których wytłumaczone jest jak zrobić podstawową wersję jakiejś potrawy ale za to dobrze.

savannah pisze...

A ja znowu wole ksiazki w twardych okladkach, te mozna wygodnie oprzec na podporce zapobiegajac tym samym splamieniu. Lubie tez zdjecia, przynajmniej przy trudniejszych i niecodziennych przepisach.
Lubie ksiazki, gdzie wlasciwie kazdy przepis jest wyprobowany i do powtorzenia przez "normalnego zjadacza chleba" a nie jakies tam wymyslne, gdzie juz za skladnikami trzeba biegac kilka dni, co jednak rzadko jest rownoznaczne z efektem koncowym potrawy.
Mam kilkadziesiat ksiazek w roznych jezykach, tych naprawde ulubionych z ktorych ciagle korzystam jest tylko kilka ( to tak jak z ubraniem ;).
Pozdrawiam

isadora pisze...

Mam słabość do książek kucharskich. Lubię te, które oprócz przepisów zawierają np. historię kuchni danego kraju, anegdoty czy opisy świąt. Przyznam też, że mam słabość zwłaszcza do tych książek, które zawierają zdjęcia potraw. Lubię Olivera, ale lubię także powieści, którym obok fabuły towarzyszy kuchnia.

Anonimowy pisze...

Ja mam niestety skłonność do chomikowania książek i czasopism kulinarnych...
A co skłania mnie do zakupu?
Oczywiście typ książki - najbardziej lubię te z przepisami na ciasta i ciasteczka.:] Ważne kryterium to czy jest jakieś zdjęcie. Lubię ocenić po wyglądzie, czy wygląda apetycznie. Zwracam też uwagę na to, czy składniki są dostępne w Polsce (czasami w przepisie na ciasto dadzą nazwę jakichś niemieckich pralinek, o których nawet nie wiadomo, jakie to są.. ) i czy jest w książce coś orginalnego, zaskakującego. W końcu nie potrzebuję 20 przepisów na kruche ciasto, albo placek drożdżowy...:)

enchocolatte pisze...

W twardej okładce, elegancko (ze smakiem) wydana, w ciekawym i wiarygodnym wnętrzem, z dużą ilością doskonałych fotografii, i nie ważne czy jest to książka kucharska, czy album, czy powieść - powyższe zasady obowiązują wszystkie książki po które sięgam. A sięgam bardzo często.
Pozdrawiam!

Kolekcjonerka Książek

monika pisze...

Najbardziej lubię książki tematyczne - czy to zbierające przepisy z wykorzystaniem konkretnego, jednego składnika, czy prezentujące kuchnię świąteczną, regionalną itd. Uwielbiam piękne zdjęcia - szukam w nich inspiracji dla moich (ciągle jeszcze niezbyt dobrych) zdjęć oraz wskazówek do czego dążyć podczas wykonywania danej potrawy. Nie lubię, gdy w książce znajdują się przepisy korzystające ze zbyt dużej ilości składników "niezdobywalnych". Format i okładka nie mają dla mnie znaczenia - nie ukrywam jednak, że patrząc również na cenę, wolę książki mniejsze objętościowo a tańsze - zdecydowanie wolę też mniej przepisów ale za to ze świetnymi fotografiami.
No to chyba tyle :) Czekam z niecierpliwością na Twoją listę ulubieńców :)
P.S. Zaciekawiłaś mnie tym dodatkiem o pieczywie, mam go nawet w domu, ale jeszcze nie zdążyłam przejrzeć.. Swoją drogą szukam właśnie książki prezentującej tradycyjne wypieki z całego świata (no, chociaż Europy ;) ) ..
Pozdrawiam serdecznie :)

gatka pisze...

ja też jestem miłośniczką książek kucharskich, uwielbiam oglądać te same zdjęcia po kilka razy, a przepisy czytam jak krótkie opowiadania
:)

maya pisze...

lubie LADNE ksiazki kucharskie, w twardej okladce, dobrze zrobione graficznie (choc jesli ksiazka jest mojego ukochanego autora/autorki to wszelkie artystyczne wymagania odstawiam na bok. Np: ksiazka Anny Del Conte Amaretto, Apple Cake & Artichoke). Jestem wymagajaca: nic z serii "jajka na 2000 sposobow" 'zupy' 'salatki' czy wspomnien rodzinnych. Chce faktow i rzetelnej wiedzy. Ksiazki kucharskie kolekcjonuje. I przyznaje, ze mam serie ksiazek Tessy Kiros kupionych ze wzgledow estetycznych a nie kulinarnych.

Vespa pisze...

Tematyka - coś innego albo coś dobrze znanego w innej odsłonie.
Szata graficzna - lubię zdjęcia. Dobre zdjęcia. Nie muszą prezentować potrawy. Muszą natomiast zachęcać, wywoływać apetyt na to, czego dotyczą.
Estetyka ogólna - jak najbardziej. Przy twardej okładce się nie upieram.
Nie lubię "modnych" przepisów i odstrasza mnie wszystko o wyrazie "to, co się dzisiaj gotuje".
Lubię książki kucharskie z myślą przewodnią.
Wśród moich ukochanych jest zarówno "Kucharka litewska" i "Jak gotować" ze względu na ich archaiczny posmaczek, "Kuchnia z Zielonego Wzgórza, "Cymesy z mojej mesy" (o gotowaniu na jachcie), "Kuchnia Neli" ze względu na ciekawe ujęcie tematyczne i historie tam opisane, jak i treściwe, monotematyczne zbiorki - "Zupy" Carole Clement czy "Czekolada" Cordon Bleu.
Lubie też rozmaite książki kucharskie dla dzieci - tu prym wiedzie "Kuchnia pełna cudów" i "Cecylka Knedelek" oczywiście.
Krótko mówiąc - lubię książki kucharskie z duszą. Takie, w których oprócz tego, ile i czego wrzucić do garnka, żeby dało się zjeść, jest coś jeszcze.
A w ogóle to ja bardzo lubię czytać książki kucharskie, ot tak, jak beletrystykę.

majka pisze...

Naleze do osob, ktore namietnie kolekcjonuja ksiazki kucharskie :) A wszystko zaczelo sie po moim przyjezdzie do Niemiec. Owszem mialam wczesniej kilkanascie ksiazek polskich ale te, ktore kupilam (oczywiscie w jezyku niemieckim) juz tutaj sa o niebo lepsze (lepiej wydane, z pieknymi zdjeciami niezaleznie od ceny). Kupujac nie sugeruje sie gruboscia ksiazki czy twardoscia oprawy. Najwazniejszy dla mnie jest "srodek". I nie zawsze musi byc to tez ksiazka ilustrowana (mam kilka bez zdjec i sa rownie dobre a wyobraznia podczas czytania przepisow pracuje) :) Ostatnio w Krakowie udalo mi sie kupiac w taniej ksiagarni kilka kulinarnych pozycji za polowe ceny (m.in. Maklowicza i Marte Gessler; Agnieszka Maciag natomiast mnie nie zachwycila).

Smaczliwkowo pisze...

hmm... dla mnie temat rzeka, kocham książki i kulinarne chyba jednak przede wszystkim.. jakie ?
Grube,dobrze wydane .. mówiące coś do mnie z półki w księgarni..

Lisko czy mogę temat podchwycić i wrzucić u mnie na bloga :) pozdrawiam u.
ps. u mnie znowu na stole Twoja foccacia :)

Ania vel Vespertine pisze...

Ale się ciekawie złożyło, Lisko. Ja właśnie o książce kulinarnej na swym blogu napisałam, ale mój post to przeciwieństwo Twojego - Ty poruszasz temat najcenniejszych książek kucharskich, ja zgoła odwrotny.

A kryteria mam podobne, jak Ty. Moja idealna książka kucharska to ta, którą się poczyta i poogląda. Ale jeśli miałabym wybierać między książką z ciekawym zdjeciem a książką bez fotografii, ale z ciekawym tekstem, wybrałabym to drugie.

Pozdrowienia cieplutkie Ci ślę!

ptasia pisze...

Lubię zdjęcia - jestem wzrokowcem, i książka bez zdjęć to dla mnie jak audiobook - mam wrażenie, że coś mi umyka z treści ;)
Lubię ładny papier.
Lubię przepisy praktyczne.
Ale przede wszystkim, jeśli książka napisana po angielsku, zawsze wolę oryginał, tak samo jak w przyp. książek nie-kucharskich. Zawsze czepiam się tłumaczeń ;/

Anonimowy pisze...

Lisko?a może własna ksiązka kucharska?

ann pisze...

Temat rzeka :)Niestety jak widzę, oryginalna nie będę, bo książki kulinarne uwielbiam (nawet pracę mgr parę już ładnych lat temu z nich popełniłam). Najbardziej lubię te (jak już ktoś wyżej napisał) z duszą, pisane przez pasjonatów, jak Tessa Capponi-Borawska czy Robert Makłowicz. Lubię też żeby książka była praktyczna, choć w sumie relatywnie rzadko gotuję coś z książek. Ale uwielbiam je przeglądać, szukać inspiracji- także ładne wydanie też się liczy :)

Ach, no i wszystkie rzeczy dodatkowe, jak informacje o danej kuchni albo wspomnienia autora, opowieści różnej treści, to jak najbardziej pożądany przeze mnie dodatek...

Ewa pisze...

A ja Lisko sugeruje sie wzrokiem. Jesli ksiazka przykuje moj wzrok bo zostala pieknie wydana- kupie ja, chocby miala tyko lezec. A potem czasem zaluje, ze ja mam bo lezy bezuzytecznie. Musze zmienic kilka nawykow ;) Lubie ksiazki, z prostym opisem receptury. Odstraszaja mnie dwie strony opisu jak ma byc przygotowany sernik. Bezkrytycznie kupuje ksiazki Nigelli. Ale juz wszelkich innych autorow dlugo obserwuje. Potrafie na przylad cztery razy pojsc do ksiegarni i przegladac ksiazke Gordona Ramsaya by w koncu jej nie kupic... Przyznaje tez, ze czesto kupuje ksizki kulinarne kierujac sie sugestia znajomych. I bardzo lubie czytac recenzje ksiazek o tej tematyce.
Czekam z niecierpliwoscia na post o TwoiCh ulubionych ksiazkach. Czy kupilas jakas ciekawa w Polsce wydana ostatnio? Bo sie za miesiac wybiEram do Ojczyzny i uderzam do ksiegarni, sama nie wiem czego szukac :D

zemfiroczka pisze...

Zatem! w kwestii książki kucharskiej - zdjęcia być muszą! To raz.

Dwa - nie lubię obwolut, ale twarde okładki już tak.

Trzy - format? A4 - najlepiej.

Cztery: Grubość - nie zawsze ma znaczenie.

I jeszcze pięć - zszywane, a nie klejone, co by strony się same nie zamykały wtedy, kiedy ja tego nie chcę ;)

Ach! i jakieś ciekawostki, tudzież zdjęcia okołokulinarne też są mile widziane :)

melpomene pisze...

moja ulubiona - "Kuchnia Neli" jest pełna pomysłów, ciekawie napisana i naprawdę mam wrażenie, że nela każdy przepis wielokrotnie wykorzystała. co więcej, mam poczucie że nie była to osoba mogąca spędzić całe popołudnie w kuchni, raczej z 30 minut po koncercie męża.
inną dobrą książką są "jajka" - mistrzowski autor, ładne zdjęcia, język przystępny. pojawiają się tam 'anegdotki', ale niezbyt natrętne:)
książki nigelli są ładnie wydane, dobrze napisane i jest w nich dużo dobrych przepisów.
ostatnio kupiłam książkę "przemytnicy marchewki, groszku i soczewicy". jest do właściwie pierwsza stricte wegetariańska książka którą kupiłam (z mięsa zrezygnowałam jakieś 8 lat temu) i średnio mi się podoba. za dużo w niej "karolinka to, karolinka tamto". mam nadzieję że masz do polecenia jakąś dobrą wege książkę?:)
ale ogólnie od kiedy odkryłam blogi kulinarne (po pierwsze moje ukochane White Plate:)) coraz mniej korzystam z książek kucharskich (a zwykle kiedy korzystam to z konsultacją w internecie;)).

pa_ulinka pisze...

Mino tego że moja biblioteczka kulinarna jest mała lubię książki kucharskie w których jest dużo ślicznych zdjęć potraw, które "mówią" do mnie tak że chciała bym od razu wszystkie przepisy wypróbować. Książka kucharska powinna też mnie inspirować i poddawać mi nowe pomysły.
Grubość lub okładka książki nie ma dla mnie znaczenia liczy się sierodek książki.

aga-aa pisze...

Uwielbiam Twoje notki o książkach. Często po Twoich recenzjach idę do księgarni i oglądam książkę, o której pisałaś. Chcę sama zobaczyć co w niej jest i stwierdzić, że mam/lun nie mam podobną opinię na jej temat :)
Ja rzadko kupuję książki kulinarne dla siebie, nie ukrywam tylko i wyłącznie przez względy finansowe, ale mam swoje typy, któe pragnę mieć. Są to książki duże, grube i kolorowe. Z pięknyi zdjęciami i radami od autora przepisu.
Lubię jak książka ma serce autora, coś co mnie do niej ciągnie. Kilka słów od autora przy każdym przepisie jest też mile widziana :)
Nie ma dla mnei znaczenia czy książka jest w twardej okładce, to rzecz trzeciorzędna. Lubię książki z prostymi ale ciekawymi i oryginalnymi przepisami.

Usagi pisze...

Nie lubię książek kucharskich z brzydkimi zdjęciami. Unikam jak ognia takich, w których na każdym kroku trafiam na: zmiksować tudzież ubić malakserem, wrzucić do maszyny do chleba, itd.
Lubię książki tradycyjne, w których autorzy pamiętają o istnieniu makutry, trzepaczki do ubijania oraz pałki do ucierania.
Książki kucharskie będące zbiorem różnych przepisów testuję przez sprawdzenie przepisu na kotlety mielone i na kluski ziemniaczane. Jak się nie zgadza z moim rodzinnym, rezygnuję. Wiem, co lubię i jakie smaki mi podchodzą.
Nie przepadam za książkami jednego autora, ale lubię książki tematyczne. Nie lubię Nigelli i kuchni włoskiej;)
Moja ulubiona: Kuchnia Polska wydawnictwa Reader's Digest.

Bareya pisze...

A ja polecam książki wydawnictwa Konemann (Eurodelices) - "Mistrzowie Europejskiej Kuchni Zapraszają do Stołu". Świetnie ilustrowane, ze zdjęciami jak wykonać poszczególne etapy i - co rzadkością w książkach kulinarnych jest - porady: małe genialne uwagi, tajemnice poszczególnych kucharzy odpowiedzialnych za umieszczony w książce przepis. Z tego wydawnictwa są: Wypieki, Zimne przekąski, Gorące przystawki - nie będę wymieniał wszystkich, jedynie zarekomenduje, że książki są wspaniałe i niestety prawie nie do zdobycia. Druga genialna seria to Kulinaria, też Konemann. W Polsce wyszły: Kulinaria Włoskie, Francuskie i Kulinaria Europy - przegląd kuchni europejskiej. Kapitalne ilustracje, niestety bez tak bezcennych porad jak w pierwszej wymienionej przeze mnie serii. Te książki zadowolą każdego kto podchodzi do kuchni z miłością.

zemfiroczka pisze...

Zapomniałam o jednym istotnym szczególiku ---> kiedy rzuci mi się w oczko w książce magiczne "kostka bulionowa", wtedy na taką całą książkę patrzę już spode łba...

sykofanta pisze...

Lisko! Wywołałaś fenomenalną dyskusję. Już poprzednia, chyba na blogu I.nnej o zdjęciach i ich braku w książce, zainspirowała mnie do napisania czegoś na ten temat. Swoją notką skłoniłaś mnie, aby w końcu to zrobić. Wstęp już opublikowałem, pozwoliłem też sobie zacytować fragment Twojego wpisu, bo bardzo trafnie ujmował rzecz. (Wysłałem też trackback, który powinien powiadomić Cię o tym, że Cię zacytowałem, ale nie wiem, czy zadziała. Jakby nie zadziałał, to wpis znajdziesz tu.) Teraz muszę w końcu opisać kilka z moich ulubionych pozycji, do czego zabiorę się pewnie dziś wieczorem :D

Twój blog jest naprawdę dla mnie (i chyba dla wielu) wielką inspiracją.

Anonimowy pisze...

Książki kucharskie w twardej okladce,szyte nie sklejane z pięknymi zdjęciami to dla mnie bardzo ważne eleganckie i ... pachnące.Lubisz zapach książek?

Delie pisze...

Muszą być piękne pod każdym względem. Lubię kiedy książka kucharska jest też opowieścią. A nie tylko zbiorem przepisów. Bo te książki służą mi do czytania/oglądania. Do gotowania w mniejszym stopniu;)

Sarenka pisze...

Jedyne książki "zbiorowe" jakie lubie to seria albumów - culinaria italia, kuchnia wegetariańska, kuchnia francuska i makarony. Te książki są pięknie wydane.
I wole duże formaty, które mogę rozłożyć w czasie gotowania na kuchennym stole i czuć się jak alchemik:)
A już nie tylko kucharskie, ale ogólnie książki często wybieram po okładce. Tak trochę z przekory.
I najczęściej trafiam dobrze

Anonimowy pisze...

Moja wymarzona książka kucharska to taka która pobudzi wszystkie zmysły, .
czyli ma wyglądać pięknie, tajemniczo, elegancko , ma mieć koniecznie sznureczek:) zdjęcia takie ze oczu nie można oderwać od potraw, opisy działające na wyobraźnię, najlepiej małych gabarytów żeby zmieściła sie na poleczkę w kuchni, taka podręczna , żeby zabrać ja ze sobą wszędzie... super byłoby żeby pachniała...np kawą, na stronie z sernikiem kawowym ;) Gdybym mogło jeszcze słyszeć Twoje melodie dnia byłoby juz zupełnie odlotowo ;)))
fantazjuje? Być może
Lisko, tak naprawdę czekam na Twoja książkę, moj mąż nie może patrzeć na kartki z przepisami wiecznie maltretowane, które wyszły z szarej drukarki... Lisko jaka by nie była, bedzie moja ulubiona ;))Beata

amarantka pisze...

Lubię książki, które rozbudzić potrafią wszystkie zmysły - stąd istotne są dla mnie zdjęcia - bo to początek drogi.
Lubię książki, które oprócz przepisu zawierają jeszcze jakąś historię, przypis od autora, kawałek jego spojrzenia na świat.
Lubię książki, o których mogę powiedzieć, że są "naturalne", które nie zadzierają nosa, ani nie porażają kiczem.
Lubię książki, w których przepisy są dobrze napisane i nie pozostawiają początkującego z wielkim znakiem zapytania w oczach.
Lubię książki szyte, tematyczne bądź jednego autora, raczej w grubej okładce.
Lubię wieczorami zakopać się w swoim jeszcze niezbyt dużym kulinarnym zbiorze i oglądać, planować, działać...

Lawenda pisze...

Kochana, właśnie zmieniłam adres swojego bloga i przez to chyba wszystkie kontakty. Przez kilka godzin szukałam wszystkich swoich blogowych przyjaciół w internetowej przestrzeni i wreszcie zalazłam większość, a nawet kilka nowych ciekawych blogów po drodze. Mniejsza o to, zapraszam teraz na http://lawendowe-wzgorze.blogspot.com/. Pozdrawiam.

ushii pisze...

do tej pory milczałam, jakoś tak głupio było mi tu się wpisywać, bo i tak masz tylu fanów, co cię obchodzi moje zdanie...ale zdecydowałam, że jednak i ja nie będę wyłącznie milczącym gościem :)

uwielbiam książki kucharskie, ale muszą mieć to coś i nie powielać tego samego co 10 innych na tej samej półce...
bardzo lubię stare książki, z dawnymi miarami, niedzisiejszymi składnikami i potrawami, których dziś już nikt nie pamięta

a współczesne książki? muszą mieć ilustracje i to dobrej jakości, bo jem oczami, a książki nie tylko czytam ale i wykorzystuję w swojej kuchni :)
lubię gdy autor jest naprawdę znawcą tematu, książek autorstwa modelki czy aktora nawet do ręki nie biorę.

pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Ostatnio odkryłam urokliwą książkę, którą gorąco polecam ,,Kuchnia wegetariańska" katarzyna Rozmysłowicz. Piękne fotografie, ciekawe przepisy, ksiażka podzielona na pory roku. Wielokrotnie zasiadam na kanapie, okryta kocem, i z rozmarzeniem przerzucam strony tej książki. Otwierajac już pierwszą stronę można poczuć magie :) Polecam!

Śnieżka gotuje pisze...

Lubię, bardzo lubię książki kucharskie i kulinarne opowieści. Dla mnie inspiracją są zawsze podróże. Pojechałam do Portugalii i przypadkiem zostałam zaproszona do prywatnego domu, gdzie jadłam wyśmienitą zupę ze ślimaków morskich. Efektem tego doświadczenia było kupno tradycyjnej kuchni portugalskiej. Pojechałam na Bałkany - znów na półce lądują książki stamtąd. W językach oryginalnych, a do tego stos słowników :). Lubię ładne i ciekawe zdjęcia i starannie wydane książki. Zwracam uwagę na czytelność indeksów i spisów treści. Czasem fajna książka ma tę część - jakże ważną - zupełnie niedopracowaną.

Śnieżka gotuje pisze...

Aha. Nie lubię rozczarowań. Gdy po trzecim podejściu nadal nie udaje się jakaś potrawa z danej książki - wystawiam ją na allegro:)

maja m.miusow pisze...

nie przepadam za ksiazkami kucharskimi-chyba, ze kusza pieknymi fotografiami lub trafiaja w moja aktualna ,,faze kuchenna''-tak jest z the wagamama cookbook kultowej sieci restauracji inspirowanych kuchnia japonska. gdy mieszkalam w dublinie wpadalam na ich promocyjne lunche bardzo regularnie, teraz usiluje sie zebrac,zeby wyprobowac ktorys z przepisow;)

Maniaczytania pisze...

To i ja się dopiszę, tym bardziej, że sama jestem wielką fanką książek kucharskich i jak to ja nazywam "dookołakuchennych". Od sierpnia zresztą na swoim blogu (http://mojeprzemiany.blox.pl/2009/08/Moja-ksiazki-kucharskie-i-takie-wokol-kuchni.html) udostępniam swój spis i proszę o kolejne tytuły - zapraszam wszystkich do dopisywania :)

A co do tego, jakie lubię?
Przede wszystkim- to prawda, co już ktoś napisał - je się oczami i tak samo oczami się te książki "czyta", więc musi być ogólnie ładna, przejrzysta, czytelna grafika ( wszystko jedno czy to zdjęcia, czy rysunki); ważne, żeby przepisy nie miały w sobie nieosiągalnych i udziwnionych składników, żeby przynajmniej część z nich dało się zrobić bez korzystania z encyklopedii; lubię też, jeśli książka nie jest tylko książką kucharską, ale o czymś jeszcze opowiada, chociażby o kulturze jedzenia albo jeśli przepisy są wplecione w powieść. W końcu żyje się, żeby jeść, czy jakoś tak ;)))

paulaso pisze...

Nie sposób nie napisać kilku słów, skoro dyskusja tak się rozwinęła:)
Na swoim blogu mam spis ulubionych książek kulinarnych i mocne przyrzeczenie, by je wszystkie opisać, choćby pokrótce.
Ale dlaczego ten spis wygląda tak, jak wygląda?... nie wiem.
Bo niektóre mają piękne ilustracje, a niektóre nie mają ich wcale. Jedne są nowoczesne w formie i treści, inne trącą myszką. Niektóre sygnowane przez "sławy" kulinarne, inne pisane przez zupełnie nieznanych mi autorów. Z jednych korzystam wciąż w kuchni, inne traktuję jako lekturę do poduszki.
Może właśnie o tą różnorodność chodzi?
Podobnie, jak z powieściami czy filmami - albo wciągają, albo nie.
Jedno jest pewne. Jeśli ślinka leci a oczy się zabłyszczą to znak, że przynęta chwyciła:)
A wtedy taka książka staje dumnie na moim parapecie kuchennym i towarzyszy mi wiernie w kulinarnej podróży.

Ps. podobnie, jak wielu przedmówców, czekam na Twoją książkę kulinarną. To będzie rarytas:)

maryna pisze...

Ja na pewno już nie kupię żadnej książki pt. „Kuchnia wegetariańska” lub, co gorsza, „Wielka księga wegetariańska”. Niestety trochę czasu minęło, zanim się zorientowałam, że to przeważnie nużące kombinacje bakłażana, cukini, pomidorów, czosnku itd. Uczyłam się gotować z niemieckich książek kulinarnych z pięknymi fotografiami Anette Wolter, i jakoś wciąż do nich wracam. Mimo, że nie jem mięsa, kupuję książki o kuchniach różnych kultur i narodów, stare i nowe, i tam, między różnymi wołowinami i udźcami, znajduję najlepsze wegetariańskie przepisy. Jeśli choć jeden przepis wart jest powtórzenia, uznaję, że wydatek się opłacił. Ostatnio kupiona książka to „Przemytnicy marchewki” Szaciłłów - polecam. Dla Nigelli i innych gwiazd tv nie mam entuzjazmu, choć ich książki też niestety kupuję, bo ładne.

dagnyy pisze...

Lubie ksiazki z prostymi, subtelnymi, klimatycznymi zdjeciami. Te z nieladnymi od razu odstawiam z powrotem na polke. Lubie przejrzysta szate graficzna. Lubie, gdy przy przepisie jest cos od autora. Jedna z piekniejszych ksiazek kucharskich to jak dla mnie "Home baking" Alford&Duguid. Na co dzien uwielbiam Jamiego Olivera, ale zdecydowanie w wersji oryginalnej :)

melpomene pisze...

zapomniałam napisać o swojej najukochańszej książce - the jewish princess cookbook:)

Monika. L pisze...

Mój skromny kamyczek do ogródka...
Nie mam bardzo wielu książek, ale z tych które mam:

1. Liska
ex aequo Nigella (ze wszystkich NL., dla mnie najlepsze Feast: Food That Celebrates Life i Nigella Express)

2. Cecylka Knedelek - walory sentymentalne, oryginalność pomysłu

3. Jajka - Michel Roux - merytoryczna wiedza, piękne zdjęcia

4. Zainspiowana Tobą - Jak gotować - Maria Disslowa - klimat!

Mam Olivera i Gordona R. - ale są to dla mnie po prostu książki kucharskie. Nie mają - dla mnie tego "czegoś" - to książki jak poradniki. Szanuję, ale szukam tam informacji a nie...chwili przyjemności.

Na Twoich stronach, wśród zdjęć przepisów znajduję odpoczynek, wiedzę, chwilę dla siebie - tak międy Tobą a mną.

U Nigelli jest wiedza, doświadcznie, duża swoboda, poczucie humoru. Czytanie jej oryginalnych wydań jest dla mnie przygodą, bez względu na to czy gotuję czy nie.

Kidyś po przeczytaniu wstępu spodobała mi się Smak Życia A.Maciąg. Jednak zawiodłam się na przepisach. Ładnie wydana, ładnie wprowadzona ale z gotowaniem już nam nie po drodze.
Więc zawartość merytorczna nie może nawet na pół kroku ustąpić zdjęciom.

A zdjęcia - dla mnie - choć dobrze by były piękne i z pomysłem - muszą pokazywać potrawę. Może to proste - ale nie lubię dziwnych udziwnień. nie lubię zdjęć, na których mam się domyślać, że ta zamglona beżowa plama to roztopiony camembert z grzybami...
I choć bardzo lubię Panią A. Kręglicką - to książki z uwagi na zdjęcia nie kupiłam...

Przemawia do mnie jasny przekaz, który poprowadzi krok po kroku, ale nie lubię przepisów " z powietrza". Lubię wiedzieć dlaczego autor wybrał ten przepis, z czym mu się kojarzy i kiedy najlpiej smakował...
Podobają mi się książki-poradniki wydtawnictwa BBC Book - kuchnia włoska i francuska. Poradniki, ale dobrej jakości.

Buziaki
M.

ps. Jak najgrubsze :) ale z dobrą treścią :*

Anonimowy pisze...

A mi ostatnio mama przywiozła z Bieszczad książkę o może mało wdzięcznym tytule "Kuchnia wegetariańska", ale za to z pięknymi zdjęciami i fajnymi, prostymi przepisami. Urok tej książki polega na tym, że napisała ją właścicielka pensjonatu w Bieszczadach (w którym mieszkali moi rodzice), która jest wegetarianką i serwuje gościom jedynie takie potrawy. Moi rodzice jechali tam pełni obaw o to co będą jedli ;), a wyjechali zachwyceni. Podobno było pysznie i różnorodnie. I w tej książce też jest pysznie i różnorodnie i w dodatku jest bardzo ładna.

kasiabyt pisze...

Ja czekam na książkę, ktorą mam nadzieję, ty wydasz.
Będzie to ksiażka pisana z pasją, a to jest chyba najważniejsze. Pieknie malujesz słowami nastroje, jesteś bardzo kreatywna, ciepła i to przenosi sie na Twoje gotowanie, sposób fotografowania.
Nie mogę doczekac się tak naprawdę na dwie pozycje i to z różnych bajek - mojego Johna Irvinga i mojego nowego guru kulinarnego - Liski.

Atria_C pisze...

Książki kucharskie.. lubię takie, które krótko opisują historię danej potrawy (jeśli dotyczą kuchni regionalnej) albo jej smak. Nie lubię długich wywodów Nigelli, irytuje mnie to że muszę szukać przepisu w połowie strony:-)
Lubię ładne zdjęcia (chyba jak większość, jemy przecież oczami:-)) w nowszych książkach ale w starszych - niekoniecznie.
Lubię wyobrażać sobie czytając przepis jak coś będzie smakować.\
Generalnie: nowa książka, brzydko wydana raczej nie ma szans (choć to się zdarza coraz rzadziej)
Ostatnio sprezentowałam sobie Culinaria Italia i poczytuję;)
A oprócz książek oczywiście lubię blogi (Twój i Asi:-)) i czasopismo "Kuchnia", które wg. mnie ma ciekawe zdjęcia i artykuły.

Lu pisze...

Jak zobaczyłam Lisko to zdjęcie to aż się uśmiechnęłam w duchu.
Na mojej nocnej szafce piętrzą się właśnie książki kulinarne, mam różne okresy kiedy poszczególne tytuły stają się moimi ulubionymi i wędrują z półki właśnie na nocną szafkę:)

Maciek pisze...

Witam wszystkich
Poszukuję ksiązki MISTRZOWIE EUROPEJSKIEJ KUCHNI ZAPRASZAJĄ DO STOŁU "DESERYT" czy ktoś wie gdzie można dostać ta książkę? obszykałem wszystkie możliwe księgarnie i wszedzie nakłąd wyczerpany.