
Próbuję przypomnieć sobie czasy, w których zaczęliśmy rozpoznawać w Polsce tiramisu.
Pojawiało się w menu restauracji jak obowiązkowa szarlotka czy sernik. Musiało być w karcie.
Mój pierwszy tiramisowy kęs był oczarowaniem. Jakie to dobre. Później wyjadaliśmy je prosto z blachy, kto pierwszy, ten lepszy.
Najlepsze tiramisu robi A.
Dała mi nawet przepis, ale moje nigdy nie wychodzi takie jak Jej. Może właśnie dlatego, że to było właśnie moje pierwsze w życiu, które dziś jest jak niedościgniony wzór.
Jadłam tiramisu z kieliszka. Jadłam twarde jak ciasto. Jadłam z żelatyną. Z jajkami. Bez jajek. Z bitą śmietaną. Z gorącymi owocami. Tiramisu z zieloną herbatą.
Dziś wystarczy mi rzut oka, by wiedzieć, czy będzie mi smakowało.
Tiramisu musi być dla mnie jak krem. Lekki, puszysty, niezbyt słodki. Musi być miękkie, nie może być ciastem. Musi rozpadać się na talerzu, mieć dużo alkoholu, być na świeżo parzonej mocnej kawie. Musi mieć dużo żółtek i prawdziwe mascarpone. Nie ma mascarpone, nie ma tiramisu. Dla mnie.
Właściwie to dochodzę do wniosku, że każdy przepis jest dobry. Wystarczy znać instrukcję obsługi, mieć kilka podstawowych składników i zabrać się do dzieła. Jeśli masz za mało biszkoptów, albo mascarpone, albo tylko jedno jajko w lodówce - i tak Ci wyjdzie.
To, co zaskakuje - jak łatwo je zrobić. Tyle, ile się chce. Bez konieczności płacenia za dodatkową porcję.

Dziś zrobiłam tak:
Czekoladowe tiramisu
4 żółtka
2 białka
100 g cukru pudru
cukier waniliowy
100 g gorzkiej czekolady
500 g sera mascarpone (użyłam Galbani)
300 ml mocnej kawy (1,5 łyżki świeżo mielonej kawy i woda)
1,5 opakowania biszkoptów podłużnych (użyłam marki San)
4 łyżki amaretto
Jajka sparzyć.
Białka ubić na sztywną pianę.
Żółtka utrzeć z cukremi wanilią. Czekoladę rozpuścić w garnuszku, dodać do kogla mogla. Miksując dodawać po 1 łyżce mascarpone, amaretto. Na końcu łyżką rozprowadzić w masie pianę z białek.
Przygotować szklane naczynie lub formę do pieczenia (dowolnej wielkości - wszystko zależy od tego, czy lubicie wysokie czy niskie tiramisu).
Biszkopty maczać w kawie - tylko tyle, by się nie rozpadały i układać w formie. Kiedy pokryją cały spód, posmarować masą i na wierzchu masy znowu biszkopty. Ostatnią, wierzchnią warstwę powinna stanowić masa. Wierzch oproszyć kakao sypanym przez sitko lub tartą czekoladą (albo tym i tym). Naczynie przykryć folią.
Wstawić do lodówki na minimum 3-4 godziny.
Smacznego!
16 komentarzy:
Dolaczam sie do zachwytow nad tiramisu. :) Ja je po prostu uwielbiam!!! I masz racje: bez duzej ilosci alkoholu i mascarpone nie ma prawdziwego tiramisu :)
Pozdrawiam cieplo :)
O tak..., tiramisu to coś dla mnie:)
Bez mascarpone nie ma tego deseru. U mnie najlepsze robi mama M. Zaraz później M., a później... ja:):):):) I łasuch jestem na tiramisu - okropny...
Pozdrowienia słoneczne!!!
Fantastyczne! Kocham tiramisu! :)
Pierwszy raz jadłam je we Włoszech i tam się w nim zakochałam:)
Dla mnie tiramisu musi być z mascarpone i jajkami:)
Wspaniałe :)
Pozdrawiam, a przepis zapisuję :)
A ja we Włoszech jadłam tiramisu z miodem zamiast cukru:)
A ja to chyba wyjątkiem jakimś jestem, bo jak do tej pory to tiramisu nie przypadło mi do gustu :( może dlatego, że kawoszka ze mnie żadna ... po prostu kawy nie piję (z wyjątkiem zbożowej na śniadanko, ale dla prawdziwych kawoszy to przecież nie jest kawa), a może dlatego, że nie trafiłam jeszcze na to najlepsze tiramisu? Chodzi za mną chęć, aby spróbować zrobić domowe i z Twojego Lisko przepisu spróbuję :) Na pewno mnie nie zawiedzie, bowiem wiele już od Ciebie ściągnęłam i zawsze było przepyszne. Pozdrawiam serdecznie :)
P.S. Widziałam reklamę Twojego bloga ... wielka ... jak na reklamę przystało. No teraz to jeszcze większy tłok tu u Ciebie się zrobi :)))
Ojj tak, tiramisu, to coś naprawdę pysznego. Ile razy je zrobiłam, tyle razy znikało w mgnieniu oka :)
Przepyszne zdjęcia Lisko! Aż sama bym się zatopiła w nich łyżeczką :)
pozdrawiam! :)
i ja dolaczam sie do grona fanow tiramisu :) i rzeczywiscie powinno byc takie,jakie opisalas,rozplywajace sie ,mieciutkie i zawierajace dobrze wyczuwalna dawke alkoholu.
Czekoladowe tiramisu brzmi przepysznie :)
Pozdrawiam :)
A ja tak rzdko jadam tiramisu..Muszę to koniecznie nadrobić!;)
Podjadłabym trochę z Twoich zdjęć ;))
Pozdrawiam cieplutko!
www.sweet-art-sweet.blogspot.com
;)
Po prostu czytasz w moich myślach, od tygodnia myślę o tiramisu, CZĘSTO. Nawet bardzo:)
To jeden z moich ulubionych deserów. Zgadzam się, koniecznie musi być duuużo alkoholu no i oczywiście żadnych zastępczych serków;). Twoje wygląda obłędnie!...:)
A ja, jako tester oryginału muszę powiedzieć, że jest obłędne. Dodam, że kawy nie pijam w ogóle i jest to jej jedyna forma, którą mogę zaakceptować, jeśli jest dużo alkoholu... Ten deser ukoił na chwilę myśli o tym, że już zimno... Zjadłam duuuużo...
Ale pyszności nam dzisiaj serwujesz,a ja postaram się upiec Twoje ciasto śliwkowe sprzed 2 wpisow:)
Pozdrówka.
Tiramisu robiłam chyba ze dwa razy i nie mogłam się od niego oderwać... To bardzo "niebezpieczny" deser :)
zrobilam z cointreau i rumem. Wpadasz? Zostaly dwie porcje :)
zrobiłam wyszło rewelacyjne :) dziękuję i gorąco pozdrawiam
Wyszło boskie! wprawdzie zamiast amaretto dodałam malibu, ale smak jest niezapomniany...i tiramisu wyszło wspaniale dużo! jest się czym dzielić!
dziękuje i gorąco pozdrawiam
Prześlij komentarz