2009-08-31

Wrocław secesyjny


To, co mnie inspiruje, popycha do działania, podróżowania, odkrywania.
Jeśli przeczytam o najlepszych na świecie pomidorach, a ich opis będzie wystarczająco sugestywny - zrobię wszystko, by przekonać się, jak smakują. Jeśli na zdjęciu zobaczę kawiarnię marzeń - będę czekać, czekając marzyć, a marząc planować wyprawę na kawę.

Bardzo lubię podróżowanie pod jakimś pretekstem. Czasem chętnie się włóczę, zaglądając do przypadkowo spotkanych miejsc. Innym razem szukam piekarni.
Tym razem zainspirowała mnie piękna książka naszego przyjaciela, Leszka Szurkowskiego o wrocławskiej Secesji.
W dorosłym życiu spotkałam ludzi, których praca mnie zafascynowała. Niektórzy z nich pozwolili mi zajrzeć do swojego świata, dzielili się ze mną swoją wiedzą, inspirowali. W świecie, gdzie autorytety są tak odległe i niedostępne, spotkanie kogoś, kto autorytetem się staje od pierwszego spotkania, jest przywilejem.
Dziś chciałabym pokazać Wam książkę jednej z takich osób. Miałam to szczęście, że widziałam, jak powstają te obrazy, kartki, próbne wydruki. Ile w tym pracy, serca, nieprzespanych nocy. Obserwowanie tego uczuliło mnie na detal, typografię, harmonię.
Dziś inaczej patrzę na książki, na papier, czcionki, zdjęcia, proporcje i kompozycję.

W polskich miastach szukam śladów dawnej świetności, piękna, które minęło i tego, które wciąż gdzieś jest, ukryte za rusztowaniami, brudem i niedofinansowaniem.
Kiedy zobaczyłam projekty tej książki, pomyślałam, że kiedy się ukaże, potraktuję ją jak przewodnik i skorzystam z okazji, by zobaczyć Wrocław z innej perspektywy. Dotychczas widziałam ogół, tym razem miałam okazję poznać szczegół.
Architektura Wrocławia jest zachwycająca. Stare domy towarowe, kamienice, którym powoli przywraca się dawną świetność.



Secesja pojawiła się we Wrocławiu pod koniec XIX wieku i od początku wzbudzała wiele kontrowersji. Miała swoich zwolenników i zagorzałych przeciwników. Jedni upatrywali w niej piękna, inni wręcz przeciwnie.
Mnie zafascynowała głównie dlatego, iż nawiązuje do inspiracji kulturami Wschodu, przede wszystkim Japonii. Dla ówczesnych artystów świat fauny i flory był niewyczerpanym źródłem pomysłów. Sięgali oni do motywów roślinnych i zwierzęcych, a budynki były projektowane tak, by móc swobodnie kształtować wnętrza. Zaczęły pojawiać się ornamenty roślinne, kobiece maski, baśniowe stwory.
Byłam zaskoczona ilością starych domów towarowych, które jako pierwsze wzniesiono w typowo secesyjnym stylu.
W dzisiejszych czasach, kiedy układ pomieszczeń w nowoczesnych mieszkaniach nawet o dużym metrażu jest, delikatnie mówiąc, bez ładu i składu, projekty dawnych kamienic zachwycały harmonią i logiką projektu. Jeden z najpopularniejszych wzorców miał od frontu trzy pokoje dzienne, w środkowej części, doświetlony świetlikami, znajdował się przedpokój, a także łazienka i gabinet. Z tyłu, kuchnia, dodatkowy pokój i służbówka. Zawsze miałam słabość do starych mieszkań, gdzie wystarczy wstawić kilka mebli bez konieczności przebudowywania i zmieniania pierwotnych funkcji.
Co ciekawe, w secesyjnych dekoracjach wrocławskich kamienic, nie znajdziemy dwóch identycznych. Kwiaty, bluszcze, płazy i gady, a także postaci kobiet są ściśle związane z tektoniką budynków - znajdują się wokół okiennic, portali wejściowych i szczytów.
Patrząc na dzisiejsze szare mury, trudno wyobrazić sobie, że kiedyś zachwycały kolorami, witrażami zamawianymi przez zamożnych właścicieli w pracowniach, dla których tworzyli znani wówczas malarze.
Są gdzieś jeszcze stare piece kaflowe zbudowane przez secesyjnych rzemieślników, ścienne kafle z niebieskimi ważkami oplecionymi roślinnością (ul. Chemiczna 5) czy klamki.

Ta książka pozwoliła mi na odnalezienie ich i zobaczenie na własne oczy. Gdybym jej nie przeczytała, prawdopodobnie nie wpadłabym na pomysł odkrywania secesyjnej twarzy jednego z najpiękniejszych polskich miast.
Jest cenna ze względu na szczegółowo dopracowane mapy, dokładnie opisane ulice i budynki, a także stare ryciny i zdjęcia przedstawiające obiekty, których już nie ma.
Autor przygotowywał zdjęcia do książki przez pięć lat, dzięki czemu nie ma tu przypadkowych, niedopracowanych ujęć 'bo pogoda nie sprzyjała'. Typografia, papier, jakość wydania jest na najwyższym poziomie, bez pójścia na kompromisy.
Polecam wszystkim wielbicielom dawnej architektury i tym, którzy potrafią zachwycić się detalem.

Tym razem zwiedzałam miasto odkrywając jego secesyjną przeszłość. Czytając o starych domach towarowych, mostach. Zabrakło mi czasu, by prześledzić trasy Eberharda Mocka z powieści Marka Krajewskiego, ale ten krótki wyjazd zaostrzył mój apetyt na więcej i z całą pewnością przy najbliższej okazji wrócę do Wrocławia znowu.

Dziękuję za miejsca przez Was polecane (i proszę o więcej) - wszystkie je notuję i mam nadzieję niedługo je odwiedzić.

Tytuł: Secesja wrocławska;
Autorzy: Barbara Banaś, Leszek Szurkowski;
Wydawca: Wydawnictwo CO-LIBROS;
Format: 23×27,5 cm, 288 stron (w tym ponad 240 stron z ilustracjami);
Oprawa: twarda, okładka drukowana w 6 kolorach;
Teksty: polskie, niemieckie i angielskie;
Ilustracje: blisko 1000 fotografii i ilustracji;
Nakład: 5000 egz.;

Więcej na temat książki na tej stronie

16 komentarzy:

Sarenka pisze...

Kocham Wrocław i kocham secesje. Książkę napewno kupie. Ciągle zachwycam się ważką na ulicy Kuźniczej i wszelkimi drobiazgami, które można znaleźć w tym cudnym mieście. Mam nadzieje, że książka mi jeszcze bardziej przybliży Wrocław:)

Gosi@ pisze...

i ja jestem fanka Wroclawia-jest cudowny po prostu od strony historycznej,bo gorszych ulic niz we Wrocku,to ze swieca szukac.....
Pozdrawiam :)

paula_71 pisze...

Będąc na emigracji człowiek zapomina o tym co kocha w swoim mieście.A ja kocham jego duszę,jego piękno które można odkryć w brzydocie i zniszczeniu kamienic,willi,ulic.
Kocham jego tętniącą życiem starówkę,wyciszone Krzyki z Parkiem Południowym.

Dziękuję za ten post.Gdyby nie Ty nie wiem kiedy dowiedziałabym się o tej książce,którą zaraz biegnę szukać w internecie.Musi być moja!
Pozdrawiam.

p.s.mam nadzieję,że Wrocław zaskoczył Cię jakimś smakiem i być może zainspirował?

Ela pisze...

ja tez chce!!!!! do wroclawia! ale i ksiazke kupie przy okazji, bo bardzo lubie takie tematy :)

Agnieszka pisze...

Secesja wrocławska czasami jest skryta, w pospiechu przemierzając wrocławskie uliczki i skwery , nie mamy chwili aby przystanac i zastanowić się nad ornamentyką czy poszczególnymi elementami.

Lecz może niekiedy warto przystanąc i podnieść głowę nieco wyżej i zauroczyć się starą kamienicą.

Wrocław jest takim miejscem, do którego chce się powracać .

pozdrawiam
Agnieszka :)

Agnieszka pisze...

to jeszcze za pamięci - dzielnica żydowska
z ul. Włodkowica : Mleczarnia - http://www.mleczarnia.wroclaw.pl/klubokawiarnia/wroclaw/

oraz restauracja Krdamon - myśle, że serwowane daina zaspokoją Twój gust.

Anonimowy pisze...

dziękuję, bo może będzie to i mój Wrocław? tak, jak ufam Ci w kwestiach wypieków i potraw, tak też potrafisz oswoić moje obawy przed nowym miejscem w życiu, Lisko!

Ania pisze...

Bardzo apetyczna książka! Zazdroszczę Ci wiedzy, jaką posiadłaś (o powstawaniu książek), Lisko.

A Wrocław lubię, to takie przyjazne miasto z klimatem. I rodzinę tam mam :)

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
wojciech pisze...

Z twojej notatki moznaby sadzic, ze
Wroclaw to jakas mekka secesyjnej architektury. Coz.. spedzilem tam pare lat temu caly miesiac ale bez popadania w zachwyt. W lidze Rygi, Pragi, Budapesztu czy Barcelony z pewnoscia nie ma nic do powiedzenia... Ot prowincjonalne miasto niemieckie (jakich sporo w Polsce!) nie wyrozniajace sie nawet w tej lidze... Podobne a nawet o wiele piekniejsze domy znalezc mozna w Bydgoszczym, Toruniu, Gdansku, Sopocie, Olsztynie, Elblagu, w Bielsku Bialej, Tarnowie i Nowym Saczu... liste mozna by mnozyc w nieskonczonosc..Tyle, ze w odroznieniu
od Czech lub Lotwy, rowniez majacych ogromna spuscizna niemieckiej kultury u nas jej piekno nie tylko nie jest doceniane ale wrecz sie nim gardzi.. Do tego nawet czesc "ekspertow" nazywa dotad secejse bezstylem... W rezultacie
np. w Trojmiescie nie mozna znalezc ani JEDNEGO odnowionego budynku z przelomu XIX i XX wieku... Choc zostalo ich jeszcze sporo wszystkie stoja w ruinie lub na jej skraju. O rzut kamieniem od reprezentacyjnej Galerii Baltyckiej mozna obejrzec taka zrujnowana i porzucona wille
http://img17.imageshack.us/img17/8905/002copyg.jpg
albo takie widoki
http://img442.imageshack.us/img442/1049/003copyk.jpg...
W "pieknym" Olsztynie odkrylem(?) kamienice, z ktorej dumna bylaby
kazda europejska stolica.... ale nie Olsztyn...
http://img268.imageshack.us/img268/4296/448copyo.jpg
Oto jak wyglada inna stara willa w tym miescie
http://img442.imageshack.us/img442/1645/412copy.jpg
Niestety.. jak o tym swiadczy widok
Tarnowa, Nowego Sacza i innych niegdys pieknych miasteczek na ziemiach rdzennie polskich, i tam gardzi sie 19-wiecznym dziedzictwem... Zupelnie jakby mieszkancy tylko czekali az ich miasta przemienia sie ostatecznie w modelowe wieoki PRLu... bez jakichkolwiek nalecialosci europejskich... Mija 20 lat niepodleglosci i te ich marzenia coraz bardziej zamieniaja sie w rzeczywistosc... 30-lecia prawdopodonie wiekszosc tych zabytkow juz nie doczeka...

Kroniki egipskie pisze...

Lisko, czytelnicy,

czy wiecie może gdzie można dostać tę książkę. W internetowym Empiku towar niedostępny, w innych księgarniach internetowych ani na Allegro także nie znalazłam, a na maila wyslanego do wydawnictwa nie otrzymałam odpowiedzi ...

Dziękuję za pomoc w poszukiwaniach
Ania

Liska pisze...

Wojciechu,
masz rację, w porównaniu z innymi miastami europejskimi, nie bardzo można popadać w zachwyt. Zwłaszcza, że jeśli chce się coś dostrzec, trzeba poszukać i odkryć.
Mnie, małym wprawdzie, ale jednak, optymizmem napawa fakt, że ktoś wreszcie bierze się za stare kamienice i próbuje przywrocić im dawną świetność, zamiast kładzenia kolejnych warstw tynku czy linoleum.
W Warszawie byłam w kilku przedwojennych kamienicach przekształconych w jakieś ośrodki PCK i inne miejsca użyteczności publicznej i na ich widok serce się kraje. Oprócz tego, że zrujnowane, to wciąż niszczone, zaniedbane. I nawet nie tylko z braku pieniędzy, a braku świadomości czy z ludzkiej głupoty.
Oglądam zdjęcia przedwojennej architektury i marzę o tym, byśmy dostrzegli to, co jeszcze z niej zostało. Może dzięki takim publikacjom będziemy mieć większą świadomość tego, co kiedyś mieliśmy, odnowimy to, co zostało, przekształcając w przestrzeń odpowiadającą naszym dzisiejszym potrzebom, przy zachowaniu charakteru tych budynków.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego gardzi się XIX wiecznym dziedzictwem, jednocześnie budując pseudodworki nawiązujące do starych tradycji.
Dla mnie każda taka rzecz - stary, odrestaurowany park czy budynek, jest powodem do radości. W zalewie PRL-owskich blokowisk i współczesnych domów, które swoim stylem muszą nawiązywać do otoczenia.
Mamy kompleksy, uważamy że nasze miasta są brzydkie - racja, wystarczy spojrzeć na Warszawę, ale warto przynajmniej mieć świadomość, jak wyglądała dawniej. I nie tylko ona.

Pozdrawiam, idę oglądać zalinkowane przez Ciebie zdjęcia!

Liska pisze...

Książka dostępna jest we wrocławskim Empiku. Można ją też kupić na stronach wydawnictwa, które również wystawia na Allegro.

Kroniki egipskie pisze...

Lisko, dzięki za pomoc. Obecnie nie ma żadnych aukcji, ale otrzymałam odpowiedź mailową od wydawnictwa. Książkę można zamówić bezpośrednio u nich lub kupić w Poznaniu. Mam nadzieję, że za niecałe dwa tygodnie będę ją miała w Egipcie, inshaAllach ...

secesjawroclawska.pl pisze...

Witam Czytelników tego pięknego bloga, których miło mi poinformować, że książkę Secesja wrocławska można nabyć na aukcjach Allegro, zamawiając e-mailem oraz w dowolnym EMPiK-u (również w Warszawie po zamówieniu albumu u sprzedawcy), a także w księgarni Stentor na Kabatach. We wrześniu przesyłka ekonomiczna albumu na terenie Polski jest bezpłatna. Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Znam Wroclaw od 26 lat. A z tego tylko 22 lata (od czterech lat mieszkam w Anglii). Ale ten wpis zastanowil mnie czy na pewno ZNAM to miasto. Znam ulice, co gdzie zalatwic, gdzie pojechac do sklepu, pojsc do kina. NIE znam kawiarni, klubow, dyskotek, zwlaszcza, ze z kazdym pobytem, krotkim, Wroclaw sie zmienia. I za kazdym razem, kiedy przylatuje na krotki 'urlop' zachwycam sie, dziwie (ze tu cos powstalo, a tu sie buduje), ciesze, ze moje miasto pieknieje, rozrasta sie.
Brakuje mi tego w Anglii, rynku, starej kamieniczki, kocich lbow, duszy... Mam nadzieje, ze kiedy juz wroce do Wroclawia, poznam go od nowa, nie tylo w biegu miedzy praca, domem, urzedem i codziennymi sprawami :)
Dziekuje za ten wpis :)
Kasia