2009-05-31

Semifreddo. Biała Czekolada. Truskawki (i ocet).




- Panie, czemu te truskawki dziś takie drogie?
- Folia się kończy, a jeszcze grunt nie zaczął.


Brnę przez błoto, bez parasola, z pustą jeszcze torbą i nadzieją na wiejskie zakupy. Sobotni targ, chłopi czy też niby-chłopi bezpośrednio z samochodów sprzedają warzywa i kwiaty. Na niektórych straganach jajka "3", które udają wiejskie, plątanina szmat i szmatek, a wszystkie po pięć złotych.
Rozpoczął się właśnie sezon, kiedy to mam swoje rytuały, z których nie rezygnuję nawet podczas największej ulewy.
Kiedy wszyscy pytają: Dlaczego znów pada i kiedy przestanie? Ja odpowiadam: To świetnie, że pada. Kilka dni temu dosiałam trawę, która prosi o wodę. Jeszcze i jeszcze.
Niech pada. Świat będzie bardziej zielony i ptaki będą głośniej śpiewać o poranku. Żaby mnożyć się na potęgę, a przy okazji komary.
Kiedy byłam mała, lubiłam zmoknąć do suchej nitki, biegać po kałużach i błocie. Moje stopy pamiętają dotyk ciepłego chodnika, na który właśnie zaczyna padać deszcz. Po deszczu godzinami siedziałam na schodach patrząc jak woda spływa do studzienek kanalizacyjnych niosąc ze sobą brud upalnych dni.
Przemoczona wracałam do domu, Mama wycierała mnie do sucha, przebierała, owijała w koc i sadzała z talerzykiem, na którym było coś pysznego. Makaron z musem truskawkowym albo naleśniki z duszonymi jabłkami i śmietaną. Albo zwykłe-niezwykłe zapiekanki z żółtym serem i tartymi na tarce pieczarkami, których mogłam zjeść z tuzin.
Wspomnienia wczesnego lata są bardzo żywe i zawsze wiążą się z truskawkami i ulewą.
Kiedy zmoknę do suchej nitki i wrócę do domu z zakupami, ugotuję sobie kakao, pokroję grube kromki chałki, którą posmaruję masłem i dżemem. Owinę się w koc i będę patrzeć przez okno.
Gdy "kończy się folia, a zaczyna grunt", to znak, że truskawki lada dzień będą smakować truskawkami i przyjdzie praaaawdziwe lato.
Na pożegnanie folii, pierwszy truskawkowo-wakacyjny deser - semifreddo z owocami macerowanymi w occie balsamicznym.
Kiedy po raz pierwszy spróbowałam połączenia truskawek z dojrzałym i słodkim octem balsamicznym, poczułam, że to małżeństwo doskonałe - choć on stary, a one młode, rozumieją się idealnie i współgrają ze sobą jakby byli na siebie skazani. Nie wiem, kto wymyślił to połączenie. Ja kupiłam je od razu.

Semifreddo z truskawkami w occie balsamicznym, pistacjami i białą czekoladą

300 g truskawek
2 łyżki dobrego, dojrzałego octu balsamicznego (młody ocet jest kwaśny, dojrzały - gęsty i słodki)
100 g cukru pudru (opcjonalnie, w zależności od tego, jak słodkie są truskawki i ocet)
500 ml śmietany 36% (używam UHT)
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią lub ekstraktu z wanilii
opcjonalnie: cukier do smaku
2 łyżki niesolonych, drobno posiekanych pistacji
50 g białej czekolady, drobno posiekanej

Truskawki umyć, obrać, pokroić na kawałki, włożyć do szklanego płaskiego naczynia, zalać octem balsamicznym i (opcjonalnie) zasypać cukrem. Odstawić na godzinę.
Śmietanę ubić na sztywno stopniowo dodając cukier i wanilię. Na końcu wmieszać czekoladę, pistacje i odsączone na sicie truskawki. Delikatnie wymieszać.
Formę keksową o długości ok. 30 cm wyłożyć folią spożywczą tak, by jej brzegi wystawały poza formę, wypełnić masą, wierzch można obsypać dodatkową porcją pistacji (ja swoje posypałam też pokruszonym ciasteczkiem amaretti) i wstawić do zamrażarki na kilka godzin, aż będzie na wpół zmrożone. Można też na całą noc, wówczas deser będzie można kroić na plastry.
Podawać ze świeżymi truskawkami, lekko skropione octem z sokiem truskawkowym, który został z macerowania owoców.

Smacznego!

Jeśli lubisz Semifreddo, polecam również Semifreddo z bezami i malinami.

22 komentarzy:

vanilla pisze...

Lubię zaglądać do Twojego świata :-) Pięknie piszesz - przypominają mi się rzeczy o których zapomniałam w gonitwie do dorosłości i pędzie dnia codziennego. No i te pyszne rzeczy, które pokazujesz!...

margot pisze...

zjadłabym z chęcią
Piękny deser

Gosi@ pisze...

ale super ten deserek,juz czuje ten smaczek w ustach :)

just_ice pisze...

też byłam wczoraj na wiejskim targu. też były drogie truskawki, a nie było wagi, więc obeszłam się smakiem, bo 2 kg na raz to jednak przesada. argument z gruntem i folią z jednej strony jest przekonywający, ale z tego, co pamiętam, to truskawki zawsze tylko taniały, ewentualnie na koniec wzrastała ich cena. czy wtedy nie było folii i gruntu?

damqelle pisze...

A ja też lubię deszcz :) Gdy pada przez godzinę wyciągam z domu wszystkie kwiaty na trawnik i tam sobie mokniemy. Mąż nazywa to praniem. Potem godzinę wciągam je do domu,a one są błyszczące, zielone i pachną wilgocią :)
truskawki z octem jadłam już w tym roku. Pan marian przyniósł na moją anginę wraz z pistacjowymi lodami :)
I to był naprawdę dobry pomysł

Liska pisze...

vanilla,
dziękuję. Wspomnienia innych i u mnie czasem przywołują obrazy, o których zapomniałam. Jednak wiele z tego, co przeżyłam, jest tak świeże, jakby miało miejsce wczoraj.

margot,
i co najważniejsze - szybki w przygotowaniu.

gosi@,
polecam Ci, mam nadzieję, że się skusisz.

just-ice,
pewnie była. Wiesz, jak to jest, zawsze trzeba znaleźć jakieś wytłumaczenie dla podwyżek...

Patrycja pisze...

Przypomniałam sobie, że i ja jako dziecko uwielbiałam moknąć i bosą stopę zanurzyć w kałuży. Oraz oglądać mokre jarzębiny, rosły na mojej ulicy.
A rytuał robienia zapiekanek z serem i pieczarkami mam w pamięci jak pieczątkę. Każdy miał swoją "działkę" - tarcie sera, obieranie pieczarek itd. Uwielbiałam gorące i chrupiące a na wierzch ulubiony ketchup "Krzepki Radek" (ew. "Słodka Ania"), ach!:)

Paulina pisze...

Ja też lubię deszcz. Lubię kiedy włosy stają się wilgotne, a potem schną bardzo szybko, bo w końcu jest już ciepło... Lubię ten świat, który odbija się w co większych kałużach.

Przepis dopisany do tych wartych wypróbowania :)

Anecik pisze...

pięknie wygląda a smak pewnie rewelacyjny :)

Ania pisze...

Pysznosci, zwlaszcza na letni, upalny dzien!

JG pisze...

Wiedziałam, że ten blog mnie nie zawiedzie :) Tylko dlaczego dzisiaj - wczoraj wszystkie truskawki 'wyszły' zanim zdążyłam wybrać się po nie... ech.
W każdym razie wygląda pysznie, jak zwykle.

Pozdrawiam i życzę słońca

Krokodyl pisze...

Bardzo piekny deser i faktyczne ciekawe połączenie truskawek z balsamico i truskawek już zerwanych z deszczem.

Ziewnięcie Kota pisze...

Dzień dobry,
trafiłam na Twojego bloga poszukując łatwego przepisu na ciasto czekoladowe z orzechami i tak oto Twój blog nie zdając sobie nawet z tego sprawy trafił do mojej zakładki „ulubione”:-). W ten sposób powstało kolejne połączenie w przedziwnym i przeuroczym łańcuszku, o którym mówią mądrzy ludzie - każda akcja wywołuje reakcję, każde działanie pociąga za sobą jakieś zdarzenie. Idąc tym tropem chciałam przekazać Ci trochę mojego zachwytu wzbudzonego przez formę i treść Twojego bloga - niezwykle aromatycznego (naprawdę mam wrażenie, że można go powąchać:-)) i absolutnie pozytywnego. Życzę Ci wszystkiego dobrego i wielu inspiracji do dalszego pisania. Pozdrawiam.

Ps. Ciasto czekoladowe z orzechami podane w towarzystwie lodów waniliowych wylądowało na podniebieniu gości dużych i małych. Duzi mówili, że dobre. Mali dodawali z przekąsem, że „am am”:-).

Olciaky pisze...

Nigdy nie próbowałam Semifreddo..czas przyjdzie i na nie;P
Też dzisiaj zmokłam,baa! nawet w burze stałam na dworzu heh:)

Anonimowy pisze...

Pierwszy raz słyszałam o takim połączeniu u Nagelli....spróbowałam z pewną obawą, ale jest faktycznie rewelacyjne. A Twój deser wygląda jak zwykle smakowicie.

Ania pisze...

Z deszczem mam podobnie, tzn. drażnią mnie prognozy pogody, w których po długiej suszy padają słowa " niestety będzie padało". Ja uważam, że to 'stety'. Choć gdy zbyt długo pada, mam już dosyć deszczu na jakiś czas... Np. teraz :)

Oj, bardzo ładne Twe semifreddo... RAz mi podobne siostra zrobiła :)

kass pisze...

Ja też lubię semifreddo...robie tez w sezonie w wydaniu jagodowym lub wiśniowym, jest pyszne gdy jest zmrożone!
Deszcz we Wrocławiu leje już trzeci dzień...ale z przerwami na słońce, taki deszcz lubię szczególnie - majowy!
A u mnie już 'grunt' zaczął i mamy juz te najpyszniejsze z truskawek- słodziutkie, pachnące i aromatyczne...coś wspaniałego, pozdrawiam.

Agata pisze...

Gdyby jeszcze tylko do semifreddo dodawali trochę słońca, byłabym przeszczęsśliwa! U nas też pada...

kasiaaaa24 pisze...

Lisko pięknie piszesz o zwyczajnych zmaganiach dnia codziennego, a Twoje potrawy wyglądają nieziemsko. Z przyjemnością tu zaglądam :)

Magda pisze...

A, to dlatego te truskawki ciągle nie smakują mi truskawkami! To wszytsko jasne :) Ufff, bo już myślałam że straciłam smak.
A to semireddo jest baaardzo kuszące...

majana pisze...

Wspaniałe! Nigdy nie jadłam takiego połączenia. Pięknie się nazywa i musi bosko smakować:)
Cuuuuudne fotki!:)

Anonimowy pisze...

Lisko - czy myślałaś może o wydaniu książki z Twoimi przepisami, pięknymi zdjęciami i komentarzami? Pozdrawiamy Cię serdecznie.
Ewelina i Tomek z Gdańska