
Kiedy pojawia się w naszym domu nowa książka kucharska, moja córka i ja, ramię w ramię siadamy na kanapie, a jej głowa opiera się o mój ciepły sweter. Od dawna przepisy do wypróbowania zaznaczam kolorowymi karteczkami: czerwone na już, zielone na później.
Pewnego dnia, kiedy zdążyła poznać już moje metody, postanowiła mnie wyręczyć.
Oprócz lukrowanych babek, czekoladek i wszystkiego, co wyglądało na pokryte grubą warstwą lukru, zaznaczyła wszystkie zdjęcia, na których jest brownies. W naszym domu dawniej był tylko jeden miłośnik czekolady - ja. Czekoladowe desery, które przygotowywałam na poprawę humoru, zjadałam sama. (Czasem pomagali mi dzielnie sąsiedzi).
Dziś chciałam jej sprawić przyjemność i upiekłam brownies z trzema rodzajami czekolady. Miękkie i wilgotne ciasto z gorzkiej i mlecznej i kawałki białej czekolady, którą lubi najbardziej. Było pyszne.

Brownies z trzema rodzajami czekolady
Przepis: Dorie Greenspan
150 g masła
220 g gorzkiej czekolady
110 g mlecznej czekolady
100 g cukru
4 jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka kawy espresso (opcjonalnie)
1/2 łyżeczki soli
100 g mąki
100 g białej czekolady, posiekanej (opcjonalnie)
Formę o długości 20 x 40 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
W misce ustawionej nad garnkiem z gotującą się wodą rozpuścić masło i czekolady: gorzką i mleczną.
Kiedy masa będzie gładka, wsypać cukier i dokładnie wymieszać.
Następnie wbić po jednym jajku dokładnie mieszając trzepaczką lub łyżką. Dodać wanilię, kawę i sól. Wymieszać. Na końcu dodać mąkę i białą czekoladę. Delikatnie wymieszać.
Przelać masę do formy i piec ok. 30-40 minut. Upieczone brownie ma suchy wierzch i mokry środek.
Ostudzić w formie i kroić na porcje, najlepiej kwadraty o boku 5 cm. Idealne z lodami waniliowymi.
Smacznego!
Inne przepisy na brownie
19 komentarzy:
lisko, ale mi narobilas smaka na brownies... ach jakie piekne jest to Twoje... :-)
zazdroszczę Twojej córce takiej mamuśki :)
ojej jezyk mi ucieka, uwielbiam takie ciasto a tu dieta :(
Brzmi cudownie:)
Lisko, tak sobie myślę, że u Twojej córeczki już został zaszczepiony bakcyl kulinarny. :) I pewnie pokocha (jeśli już nie pokochała) książki tak mocno, jak Jej mama. :)
Tak, brownie na dobry humor to jest doskonały wybór :)
He,he brownies piękne ,a mała miłośniczka książek zostanie nią już na zawsze tak to już jest:)
Moja dorosła Siostrzenica wychowana na znakomitej gazetce,,Bęc ,wczoraj mnie ,,zabiła " Pytaniem ,,Ciociu a czemu oni nie wydaja już Bęca?Co ja będę moim dzieciom czytać" :DDDDD
Te kawałeczki białej czekolady wyglądają bardzo kusząco !
Dawno nie robiłam brownies ,i prawie zapomniałam , jakie to dobre :)
Lisko , a w jakiej temperaturze piekłaś brownies ?
Znakomite "poprawiacze" humoru i prezentują się bardzo smakowicie! pozdrawiam
Wspaniałe! Idealne. Doskonałe :). Określeń na to ciasto mogłabym wymienić dziesiątki :). Musiało cudownie smakować :).
mam dzis sredni, zeby nie powiedzec zly dzien.
za to wiem, jaki bedzie jutro - piekny, bo upieke brownie!
Witaj :) Pozwoliłam sobie przyznać Ci blogowe wyróżnienie za piękne gotowanie.
Pozdrawiam
Kot/Wilowka :)
Mmm, znam to ciasto :) Czekoladowe do bólu, do delektowania się. Dzięki za przypomnienie przepisu :)
Fajną masz córkę.Chyba i ja w końcu muszę znaleźć chwilkę i tak jak Wy.. sobie pozaznaczać przepisy w książkach kolorowymi karteczkami:)
Pozdrawiam.
Ojej, to jest bardzo ładne- wspólne ogladanie ksiażek kulinarnych. Kiedyś robiłam tak z moją najmłodszą siostrą.
Brownie... Ostatnio się zastanawiałam, jak by smakowało z rabarbarem :)
Uwielbiam brownies! Na Wielkanoc upiekłam dla domowników mazurki, sernik i makowiec a dla siebie kawowe brownies z przepisu Dorotus :) Patrzyli na mnie jakos dziwnie, ale potem to musiałam odganiać :DDD
Takiej wersji nie znałam - wypróbuję na pewno!
Upiekłam wczoraj brownies z tego przepisu i przyznaję, że jest cudowne! O ile na czekolade mam bardzo rzadko ochotę, to brownies mogłabym jeść codziennie. Uważam, ze to najpyszczniejsza postać czekolady:) Ciasto podałam z sosem owocowym (mrożone owoce podgrzane i zagęszczone mączką ziemniaczaną) i bitą śmitaną. Pyyycha!!!!
Czy wszystkie składniki dodaje się nad parą, czy tylko rozpuszcza czekoladę?
Dziś drugi raz je upiekłam - cudowny zapach czekolady w całym domu już mi poprawił nastrój. A myśl o smaku powoduje, że się uśmiecham :)
Prześlij komentarz