2009-03-11

Chałka



Chałka zawsze kojarzy mi się z dzieciństwem i Tatą.
W sobotnie poranki kroił grube plastry świeżutkiej chałki, smarował je masłem i dżemem, a Mama przygotowywała kakao.
Czasami, kiedy jestem u Rodziców, zdarza mi się trafić na śniadanie i dostać swoją porcję nieśmiertelnego dania, które pewnie już zawsze będzie przywoływać miłe wspomnienia.

W swoim życiu upiekłam już kilka chałek. Z różnych przepisów i z różnym efektem, ponieważ jak już wspominałam, zaplatanie nie należy do moich mocnych stron ;)
Podobnie jak w przypadku bezy, która nie chciała mi wyjść, aż w końcu się udała i udaje, bo od pierwszego udanego razu minęło kilka kolejnych, tak i z chałką nie odpuszczam.
Udało mi się wreszcie znaleźć wyjątkowo łatwą metodę zaplatania, jak i przepis, z którego wychodzi smaczna i aromatyczna bułka, ktorą łatwo pokroić, a wcześniej zaplatać.
Na relację z zaplatania i formowania zapraszam serdecznie do Pracowni Wypieków :)




Chałka
2 sztuki

30 g świeżych drożdży
400 ml ciepłej wody
90 g cukru
1 łyżka soli
850 g + 150 g mąki
3 jajka, lekko roztrzepane
100 g masła roztopionego w garnuszku i ostudzonego
Do posmarowania: 1 jajko + 1 łyżeczka wody

Przygotowanie:

Drożdże umieścić w misce, zalać ciepłą wodą i wymieszać. Kiedy się rozpuszczą, dodać 850 g mąki, cukier, sól. Cały czas mieszając dodawać następnie jajka i masło. Dobrze wyrobić ciasto i powoli dodawać kolejne 150 g mąki - czasem należy jej dać mniej, innym razem więcej. Wszystko zależy od tego, jakiej konsystencji jest ciasto - powinno być dosyć luźne i elastyczne, ale niezbyt klejące. Nie może też być zbite.

Kiedy ciasto zacznie odstawać od ścianek miski, wyjąć je na blat i wyrabiać kolejne 5-10 minut. Uformować kulę, lekko spryskać ją olejem i włożyć do miski na 2 godziny. W tym czasie należy ciasto 2 razy odgazować wbijając w nie pięść.

Po wyrośnięciu ciasto podzielić na 2 części.

Każdą część podzielić na 4 lub 6 części. Z części uformować wałki i zapleść z nich chałki.

Chałki przełożyć do foremek wysmarowanych oliwą. Przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 30-40 minut.
Kiedy wyrosną, posmarować jajkiem wymieszanym z wodą. Można posypać makiem lub sezamem.

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić chałki i piec ok. 30 minut.

Smacznego!

20 komentarzy:

Ela pisze...

Lisko mam identyczne wspomnienia. Kazde niedzielne sniadanie tak wygladalo w moim domu gdy bylam mala. Pozniej sie to zmienilo i stalo sie kolacja :) I tak ostatnio za mna 'chodzi', bo ostatni raz pieklam chalke jakis rok temu...

karolcia pisze...

A ja ostatnio szukałam dobrego przepisu na chałkę...jako dziecko ją uwielbiałam, niekoniecznie z dżemem, ale za to obowiązkowo z grubą warstwą masła ;-)

asieja pisze...

u mnie taka świeża chałka z masłem
również przywołuje wspomnienia dzieciństwa
wtedy to zawsze była kupna, ale
puchata i smaczna
może to pora aby upiec swoją własną

margot pisze...

Ja chałki uważam za największe kulinarne osiągniecie :D
Kupiłam sobie książkę (dla cukierników) a w niej same sposoby jak pleść te cuda
Lece do pracowni twojej

aga-aa pisze...

śliczna, chałka ma to coś w sobie że kojarzy sie wlaśnie z dzieciństwem, nawet mi, mimo że rzadko się u nas pojawiałą

Anonimowy pisze...

Lisko, super wyrośnięta i zapleciona chałka. Ty przecież nie powinnaś mieć problemów z zaplataniem-masz pod ręką główkę córki. Moim dziewczynom, gdy mamy gdzieś odświętne wyjście plotę czasem warkocze z 6 lub8 części. Zawsze zewnętrzny do środka.
Anna-apsik1

majana pisze...

Chałka jest prześliczna! Zapisuję przepis i instrukcję zaplatania, chętnie zrobię, bo dawno nie było u mnie chałki :))
Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Lisko ! mam identyczne wspomnienia ! mi chalka kojarzy sie z Babcia( mama mojego Taty ) i pyszna kawa zbozowa na sniadanie ,drewnianym stolem pod grusza, bzykaniem much w sloncu ni cala Rodzina, ktora tlumnie zjezdzala sie z calej Polski do Babci na lato . Ach ...cudowne to byly czasy. Pozdrawiam sedrecznie . Marta z N.J

Liska pisze...

Elu,
wygląda na to, że chałkę z masłem będzie można wpisać w Poczet Polskich Śniadań :) Jak by było miło!

Karolciu,
ja lubiłam też wersję masło+cukier. Co to był za smak!

Asieja,
bardzo Cię zachęcam. Myślę, że w dzisiejszych czasach trudno jest kupić tak dobrą chałkę, jak domowa.

Margot,
chyba wiem, co to za książka! Też na nią polowałam ;) Ja wczytuję się ostatnio w pasjonującą lekturę, jaką są podręczniki piekarstwa dla zawodówek :P

Aga-aa,
To prawda :) Dla mnie to pewnego rodzaju comfort food...

Apsiku,
moja córka od niedawna pozwala sobie cokolwiek robić z włosami, ale jeszcze są za krótkie na takie treningi ;) I przyznam się, że kiedyś, kiedy próbowałam wg książkowych instrukcji pleść chałkę z czterech wałków i mi nie wychodziło, przypomniałam sobie, jak się lalkom warkocze plotło i wyszło! "Zrobić ci warkocz z czterech, kłosek czy dobierany?' ;)

Majanko,
trzymam Cię za słowo i bardzo polecam przepis :)

Marto,
piękne wspomnienia! Przyznam Ci, że chciałabym kiedyś być taką babcią. Moich Dziadków już niestety nie ma a też mam podobne refleksje i obrazy.
Pozdrawiam ciepło NY :)

Tilianara pisze...

Mmmm, chałka, lekka i puszysta, słodkawa, ale nie za bardzo to moje ulubione jedzenie ... chorobowe :) Jak nie mam na nic siły, jak odmawia posłuszeństwa brzuszek, to wtedy chałka i herbatka lub woda i mam siły na chorowanie :)))

Wspaniałe są takie wspomnienia jak Twoje, naprawdę zazdroszczę :) I fajnie że tak je cenisz, bo właśnie takie wspomnienia to cudowna część naszej pamięci i tożsamości :)

Ania pisze...

O tak! chałka i kakao. Doskonałe połączenie :)

Olciaky pisze...

Taka chałka to coś wspaniałego!

Anonimowy pisze...

Upiekłam dziś z połowy porcji. Wyszła ogromna i pięknie wyrośnięta. Super przepis, nie muszę szukać innego. Polecam. Pięjne zdjęcia i oczywiście super blog.
Pozdrawiam Magda

Magda pisze...

a można ją zrobić z drożdżami instant?...

wliwo pisze...

Pyszna z miodem, wiśniami, śliwkami, truskawkami!!!! Rewelacyjna!!!

Miuu pisze...

właśnie wyrasta...pysznie wygląda:D zobaczymy czy mi się uda bo mam 2 lewe ręce do ciast

Maddie pisze...

dodałam linka do twojego przepisu na moim blogu. :) żałuję,że nie trzymałam się ściśle przepisu. Chałka wyszła bardzo dobra,ale nastepnym razem użyję świeżych drożdzy :)
pozdrawiam

Beata pisze...

Już zapleciona, już urosła i jajem posmarowana w piekarniku już się grzeje ;-)
... czekania chwil kilka mi zoatało

Beata pisze...

R E W E L A C J A! i przebój!!!
Zrobiłam już dwa razy, wychodzi pyszna, śliczna, akuratna - posłałam linka już z 5 kobietom i mam zamówienie na aby przynieść na składkowe świąteczne spotkanie.
Dziękuję Lisko!

drew pisze...

Cud miód! powstały dwie sztuki, ale jedna zdążyła już zniknąć w ekspresowym tempie!:D Wspaniały przepis:)