2008-08-15

Tarta cytrynowa z bezą.



Okno uchylone na ogród, który zaprasza zapachem poranka, rosy, która otula stopy o wschodzie słońca.
Schyłek lata, początek koszy wypełnionych śliwkami, malin przejrzałych, co zdają się mówić: Do jutra.

Gdybym mogła, hodowałabym cytryny. Ach, jak zazdroszczę tym, którzy mają gorące balkony, a na nich drzewka w donicach, zazdroszczę im niepryskanych cytryn, z których robią limoncello. Cytryn, które mogą układać na rozgrzanym parapecie.

Zawsze, kiedy nadchodzi koniec lata przypominam sobie czas, kiedy zaczynałam piec nałogowo.
W środku nocy, przy uchylonym oknie, do którego wpadał mrok, śpiew świerszczy, zapach maciejki i ciepłej letniej ziemi, stałam boso w kuchni wertując kolejne książki, stare zapiski. Przeglądając kartki wyrwane z niewiadomo skąd, serwetki, na których zapisywałam jakieś historie, jakieś przypadkowo zjedzone smakołyki, które mnie uwiodły.

Samotność w środku nocy, kiedy byłam tylko ja i setki przepisów oraz szuflady wypełnione orzechami, bakaliami, cukrem, mąką. Kosze z owocami, by na pewno niczego nie zabrakło. Potrafiłam wsiąść do samochodu i pojechać po małą paczuszkę proszku do pieczenia, gdyby okazał się nagle potrzebny. Noc to wspaniały czas dla domowego piekarza. Świadomość, że mamy przed sobą wiele godzin, podczas których nikt nie będzie nam przeszkadzał sprawia, że nieważne staje się jutro.

W tamtym czasie upiekłam setki tart. To było jedno z pierwszych ciast, które chciałam dopracować do perfekcji. Wypróbowałam każdy przepis, jaki wpadł mi w oko. Robiłam te proste i bardziej skomplikowane. Wytrawne i słodkie. Marzyłam o małej cukierence, w której sprzedawałabym tylko ten rodzaj ciasta. Bo tarta daje nam setki możliwości.

Jedną z moich ulubionych jest tarta cytrynowa z bezą. Spód musi być miękki, cytrynowy krem aksamitny, a wierzch w żadnym razie nie może przypominać zapieczonej piany z białek. Musi być bezowy, ale miękki, słodki i kuszący.
Udało mi się upiec coś takiego, czemu sama nie potrafiłam się oprzeć, choć zwykle piekę dla innych, a sama cieszę się małym kawałkiem. Tym razem było inaczej.

Przyznaję - to pracochłonne ciasto, dosyć trudne i czasochłonne. Ale czasem warto zrobić coś ekstra...
Kilka dodatkowych zdjęć z przygotowania tarty umieściłam w Pracowni Wypieków

Piosenka Tygodnia (chyba nieśmiertelna)



Tarta cytrynowa z bezą

Spód
180 g mąki
1/2 łyżeczki soli
110 g zimnego masła
35 g zimnej margaryny
40 ml zimnej wody

Z podanych składników szybko zagnieść ciasto. Można wykorzystać do tego robot kuchenny.
Ciastem wyłożyć spód i brzeg wysmarowanej wcześniej masłem formy do tarty o średnicy 26 cm.
Wstawić do lodówki na minimum godzinę.

Piekarnik nagrzać do 190 st C. Wstawić formę z ciastem i piec ok. 20-25 minut. Ciasto powinno się zrumienić.


Krem:
30 g mąki ziemniaczanej
260 g cukru pudru
1/4 łyżeczki soli
270 ml wody
55 g masła
4 żółtka
70 ml soku z cytryny
1 łyżeczka skórki startej z cytryny


Beza
4 białka
1 łyżeczka soku z cytryny
110 g cukru pudru
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
70 g wody
1 łyżeczka cukru waniliowego


Krem
Mąkę ziemniaczaną, cukier i sól wsypać do rondelka i dokładnie wymieszać. Wlać powoli wodę, ciągle mieszając trzepaczką. Zagotować na bardzo małym ogniu, mieszając do czasu aż się zagotuje. Dodać masło, wymieszać i zdjąć z ognia.

Łyżkę masy dodać do żółtek, wymieszać. Następnie żółtka wlać do garnka z masą, dodać sok cytrynowy i skórkę. Wymieszać i gotować kolejne 2 minuty.
Gorący krem położyć na upieczonym spodzie, przykryć folią spożywczą, co zapobiegnie powstawaniu kożucha na kremie i teraz przygotować bezę:


Beza
Białka i sok z cytryny ubijać trzepaczką lub mikserem do czasu, aż piana potroi swoja objętość.
Powoli dodawać cukier, nadal miksować.

Mąkę wsypać do rondelka, wlać wodę, wymieszać dokładnie i delikatnie podgrzać. Kiedy zacznie się robic kisiel (po ok. 30 sekundach), dodać wanilię i całość wlać do ubijającej się piany. Ubijać jeszcze chwilę, po czym pianę wyłożyć na gorący krem cytrynowy.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 st C i piec ok. 10-15 minut - do czasu aż piana będzie lekko złocista.

Wyjąć z piekarnika, ostudzić i odstawić na kilka lub kilkanaście godzin w chłodne miejsce (najlepiej do lodówki). Tarta smakuje najlepiej dzień po upieczeniu.

Smacznego!

21 komentarzy:

Charlotte pisze...

Lisko, można Ciebie czytać bez końca :)

majana pisze...

Lisko, jesteś magikiem! :)

Libreria pisze...

Wygląda przepięknie i pewnie równie dobrze smakuje:) w Poznaniu gdzie mieszkam jest takie miejsce gdzie podją rozmaite tarty i tylko tarty, właścicielka jest Francuzka, która przeuroczo mówi po polsku, uwielbiam spędzać tam długie godziny...
pozdrawiam Libreria

lud_ pisze...

Witaj Lisko. Zbieram się już od jakiegoś czasu, żeby napisać ten komentarz, i właściwie jestem Ci winna przeprosiny, bo wypróbowałam już sporo przepisów z Twojej strony, nie zostawiając po sobie żadnego śladu...

Chyba jestem na tym etapie, na którym Ty byłaś zapewne wiele lat temu - dopiero zaczynam, a Kuchnią przez duże K zainteresowałam się właściwie dość niedawno. Na moją korzyść ;-) przemawia fakt, że nie mam jeszcze 17 lat, nie mogę więc mieć wielkiego doświadczenia, które przecież można zdobyć tylko z czasem, i szczególnej wiedzy teoretycznej, ale już czuję, że gotowanie, a pieczenie zwłaszcza, to jest to, czuję że znalazłam swoje hobby i to uczucie jest bardzo fajne. Tak strasznie mnie to wszystko frapuje, tak lubię to uczucie, gdy wyciągam z pieca coś, co piekłam po raz pierwszy i nie wiem, jaki ma smak, i zawsze dziwię się jak dziecko, że z mąki, jajek, mleka i paru innych składników, takich zwyczajnych i prozaicznych, wychodzą takie śliczne rzeczy.

A Twój blog ma w takim podejściu niebagatelny udział. Z Tobą upiekłam moje pierwsze bułki (nie wyszły doskonałe, ale jejku, jak strasznie mi smakowały!), jedno z moich pierwszych, zupełnie samodzielnych ciast, sporo pomniejszych wypieków. Marzę o tym, aby kiedyś upiec prawdziwy, domowy chleb na zakwasie, ale nie chcę na razie próbować, chcę do niego... dojrzeć kulinarnie?

Wracając do Twojego bloga, robisz bardzo dobre zdjęcia, i bardzo podoba mi się to, że nie ograniczasz się do przepisu i fotki, jak to często bywa, tylko piszesz, piszesz, piszesz... Twoje opisy tego, co przeżywasz w kuchni sprawiają, że chce mi się wstać, iść do mojej i odpalić piekarnik, i uczyć się wciąż czegoś nowego.

Dziękuję Lisko :)

Ola pisze...

Lisko rozmarzylam sie....jestes chyba jakas czarodziejka co? przyznaj sie:) nie wiem juz co lepsze, czytac Cie, czy probowac Twoje przepisy....bede musiala wypracowac na to jakas metode:)
pozdarwiam.

buncia pisze...

Nocne wypieki? Hmm, coś w tym jest. Ja też zwykle zabieram się za pieczenie ok. 10 lub 11 wieczorem. Przecież nigdy nie wiadomo ile partii ciasteczek przypalę, zanim mi wyjdą ;-)

Pozdrowienia, Lisko!

Liska pisze...

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie słowa...

Ewa pisze...

Lisko, już od dłuższego czasu przeglądam twój blog i wciąż z taką samą niecierpliwością oczekuję nowych wpisów. Sama już nie wiem,czy bardziej podobają mi się twoje komentarze z podróży,przemyślenia,czy może jednak przepisy...;)
Jestem szczęśliwa, bo udało mi się wczoraj upiec tartę cytrynową,którą tak sama uwielbiasz-wyszła wspaniale!Jakże byłam z siebie dumna,kiedy ukroiłam pierwszy kawałek,a potem kiedy poczęstowałam nią męża,który wrócił z podróży.
Dziękuję ci również za piosenki tygodnia (przyznaję się do łez,wywołanych zwłaszcza jedną;)).
Pozdrawiam,Ewa

Jaga pisze...

To chyba pierwszy blog od którego będą w stanie się uzależnić! Stąd troszkę się boję zagłębiać dalej...;)

enchocolatte pisze...

upiekłam, wyszła idealnie, zniknęła w oka mgnieniu, zostało tylko wspomnienie i parę fotografii!
dziękuję za kulinarne inspiracje!
pozdrawiam słodko!

Sierżu pisze...

Zrobiłam! roboty rzeczywiście dużo. Ale brawo dla Ciebie Lisko za tak dobrze napisany przepis. Wszystko krok po kroku:) Pozdrawiam i będę zaglądać:]

ewelajna pisze...

Lisko, upieczona, spróbowana... rzeczywiście pyyyszna...:)
Teraz jade do mamy dać innym spróbować...

alhambra pisze...

Właśnie dziś skorzystałam z Twoje go przepisu na tartę cytrynową, mimo iż od dłuższego już czasu ciato to jest moim ulubionym (zaraz po szarlotkach i sernikach :) ). Wyszła idealnie !

Patrycja pisze...

Podpisuję sie pod wszystkimi wcześniejszymi pochwałami. Rzeczywiście tarta jest [świetne połączenie róznych konstystencji warstw] i przy tak sformułowanych instrukcjach nie może nie wyjść.

Chciałam sie tylko podzielić moimi eksperymentami. Tartę piekłam trzykrotnie. Lubię niesłodkie słodycze, więc przy drugim podejsciu rację cukru obcięłam o połowę. Smak trafiony, tylko tarta się lekko rozlewała (zapomnialam o własciwościach cukru). Zwiększyłam ilość żelatyny i... Lisko bardzo dziękuję! Dzięki Tobie mogę czasami zabłysnąć kulinarnie :)

mrt.dymek pisze...

upiekłam i wszystko bardzo smacznie, natomiast na przyszłość dodam więcej mąki do masy bo była za rzadka, myślę, że dwie łyżeczki więcej powinny załatwić sprawę.

Matylda pisze...

Niniejszym upiekłam najlepszą tartę w moim życiu.
Nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć: dziękuję:)

Anna pisze...

tartę zrobiłam, i była przepyszna ;) aczkolwiek miałam dziurę w spodzie bo widocznie za dużo masła tam nie wymieszanego z masą było ;P ale byłą pyszna ;D

Paulina pisze...

Lisko, dzięki Tobie upiekłam właśnie pierwszą tartę w moim życiu. Dziko się cieszyłam, kiedy wyszedł mi taki ładny krem.. Jeszcze nie próbowałam, bo chłodzi się w lodówce, ale wygląda cudownie. Aha, wypróbowałam też przepis na makaron, rodzinka mnie dzisiaj kocha :p.

lucyna pisze...

Tarta jest piękna ,doskonała, perfekcyjna!Najpierw musiałam się na nią napatrzeć potem zjeść.Polecam wszystkim.

Meg pisze...

Ta tarta jest fantastyczna. najlepsza jaką upiekłam (choć zawsze tak powtarzam przy każdej nowej;) jest hitem wśród znajomych i zawsze się udaje:)

Klaudia Leszczyńska pisze...

Lisko masz jakiś pomysł na to dlaczego z tarty wycieka gęsty syrop? Na drugi dzień po upieczenie cały spód pływał i zastanawiam się, co mogło być tego przyczyną. Będę wdzięczna za odpowiedź:) Pozdrawiam! Klaudia