2008-03-30

Semifreddo z bezami i malinami



- Mamusiu, a kiedy będzie można jeść lody? - słyszę to mniej więcej co drugi dzień.
Kiedy byłam dzieckiem, uczono mnie, że zima nie jest odpowiedną porą na lody. Trzeba było czekać do lata, gdzie zaczynał się sezon na śmietankowe lody na drewnianym patyku, opakowane w cieniutki papier. Do dzisiaj pamiętam smak lata i tych lodów.
Zawsze, kiedy jestem w Qchni Artystycznej, zamawiam tartę ze śliwkami albo Semifreddo.
Przez długi czas mogłam się tylko domyślać, jak je przygotować.
W swojej książce, o której już tutaj wspominałam, Marta Gessler podaje przepis na semifreddo. Zrobiłam je kiedyś, bo wcześniej opublikowano przepis w innej książce o restauracjach warszawskich. Niestety to nie było to - przede wszystkim za mało słodkie, trochę mdłe. A ponieważ - jak już wielokrotnie wspominałam - nie poddaję się tak łatwo, dzisiaj zrobiłam udoskonalone semifreddo. I dostałam to, czego chciałam.
Semi-freddo czyli 'na wpół zmrożone' przypomina lody, ale nimi nie jest. Konsystencję ma półtwardą, z kruchymi bezikami, które rozpuszczają się na podniebieniu. Smak śmietany przełamują lekko kwaśne maliny, no i dodatek cukierków maltesers - ciasteczkowych kuleczek oblanych mleczną czekoladą, które idealnie współgrają z bezami.
Kiedy myślę o tym deserze, widzę drewniany stół nakryty lnianym obrusem, który porusza letni wiatr. Słońce, zapach kwitnących roślin i lenistwo popołudnia. Semifreddo zawsze przywołuje miłe wspomnienia. Dlatego warto je zrobić już dziś i nie czekać na lato.



Semifreddo
/zmodyfikowany przeze mnie przepis/

600 ml śmietany UHT 30% (schłodzonej)
100 g bezów
2 op. cukierków Maltesers
2 jajka - osobno białka i żółtka
3 czubate łyżki cukru pudru
cukier waniliowy (używam Kotanyi - cukier z prawdziwą wanilią)
100 g malin mrożonych

Jajka sparzam wrzątkiem.
Białka ubijam na sztywną pianę.
Żółtka ucieram z cukrem pudrem na kogel-mogel.
Śmietanę ubijam na sztywno.
Wszystkie składniki mieszam łyżką. Dodaję cukierki, maliny, cukier waniliowy i pokruszone bezy.
Masę przelewam do miseczek (lub dużego naczynia, jak kto woli).
Zamrażam.
Po ok. 2-3 godzinach deser nadaje się do jedzenia.
Podajemy z pokruszonymi bezikami i/lub sosem malinowym.

Smacznego!

11 komentarzy:

Ela pisze...

Ja semifreddo zawsze i wszedzie :-) Z bezami i malinami juz robilam ale ciekawia mnie te Maltesers :-)

Bea pisze...

Bardzo apetyczne zdjecia Lisko!

buncia pisze...

Lisko, naprawdę Cię podziwiam. Kiedy zaglądam do Twojego bloga i widzę nowy wpis, to serce bije mi szybciej :)

majana pisze...

Przecudne zdjecia, przecudny deser. Mniam, wpraszam się na pucharek semifreddo :) Pozdrawiam serdecznie.

Anna pisze...

Świetny blog. Szkoda tylko, że w związku z nadchodzącym latem i koniecznością pokazywania się na plaży w kostiumie kąpielowym, postanowiłam popracować nieco nad figurą.
Stąd moja prośba Lisko - myślisz, że mogłabyś przygotować coś równie pysznego, ale niezbyt kalorycznego?

Aklat pisze...

Rzadko robię domowe lody, ale tym chyba nie odmówię. Wyglądają bosko i ten fragment :"z kruchymi bezikami, które rozpuszczają się na podniebieniu" sprawił, że pociekła mi ślinka;-)))

mayme pisze...

Nie mam słów, żeby powiedzieć jak bardzo lubię takie desery! ;) To pierwsze zdjęcie - cudo!

Bernadetta pisze...

Wlasnie jestem po obiedzie , objedzona straszliwie ale takiego deseru bym nie odmowila , a w dodatku z Maltesers , ktore uwielbiam.Mniam...

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Dzień dobry! Bardzo dziękuję za wspaniały przepis! Dla mnie to cudowne połączenie smaków, ale przede wszystkim wspomnień!
Pozwoliłam sobie zamieścić moją wersję na blogu.
Pozdrawiam serdecznie!

Nina pisze...

Lisko, mam pytanie, może oczywiste dla innych, dla mnie nie, bo jeszcze nie robiłam tego deseru...

otóż czy w trakcie zamrażania deser ten trzeba wielokrotnie mieszać - tak jak lody i czy można to przygotować w maszynie do lodów?

Danuta pisze...

Ja boję się surowych jajek, jaki jest pewny sposób, aby uniknąć salmonelli? A taka mam ochotę na semifreddo, a nawet na kogel-mogel:( Serdecznie pozdrawiam.