2008-03-28

Mój ostatni deser ;-)



Jakiś czas temu trafiła w moje ręce książka My Last Supper, w której najlepsi kucharze (a w każdym razie ci bardziej medialni) dzielą się swoimi marzeniami dotyczącymi... ostatniego posiłku.
I przy tej okazji sama zaczęłam się zastanawiać, co bym zjadła, gdybym miała świadomość, że oto po raz ostatni wezmę do ust jedzenie. Gdybym mogła wybrać cokolwiek zechcę. W mojej głowie pojawiły się proste smaki kogla-mogla z kakao, naleśniki z jabłkami, ciasto drożdżowe, babka ziemniaczana. Nie myślałam o niczym wykwintnym ani nieosiągalnym. Kiedy przyszła pora na deser, nie mogłam odpędzić od siebie myśli o jednym wypieku.
Czasami są dni, kiedy mam ochotę na jakiś konkretny mariaż smaków. Wiem, że chciałabym połączyć to z tamtym, ale nie mam ochoty na wymyślanie czegoś samej. Wtedy wertuję książki kucharskie, szukam w magazynach i internecie. W takich chwilach dokładnie wiem, jak powinien wyglądać dobry indeks w książce albo jak powinna działać internetowa wyszukiwarka przepisów. Potrafię być bardzo cierpliwa i szukam tak długo, aż znajdę.
Pewnego razu, podczas takiego przeszukiwania, marzyłam o czymś z serem, czekoladą i owocami. Na forum Nigelli znalazłam przepis podany przez użytkownika forum. Przepis pochodzi z magazynu Delicious i gdybym mogła, wyściskałabym jego autora ponieważ jest to jeden z najlepszych serników, jakie jestem sobie w stanie wyobrazić. Nic się z nim nie równa. A zapach, który wydobywa się z piekarnika tak mniej więcej w połowie pieczenia, jest nieziemski.
To powinno być ciasto narodowe.
Zwiększyłam ilość sera i zmieniłam nieco opis wykonania, ponieważ masa czekoladowa nijak nie da się wylewać na masę serową.
Ten przepis to dla mnie klasyk.
W oryginale jest z 400 g sera i z malinami. Tutaj podaję moją lekko zmodyfikowaną wersję.
Przepis podawałam na kilku forach kulinarnych i prawie zawsze wzbudzał duży entuzjazm. Krąży teraz po blogach i innych forach i dobrze, bo jest tego wart :-)

Sernikobrownie z wiśniami

200 g gorzkiej czekolady (używam 70% Lindt)
200 g masła
400 g cukru pudru (można dać mniej)
5 jajek
100 g mąki
500 g sera kremowego (mój ulubiony: mielony ser w pudełku marki President)
cukier waniliowy lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
200 g drylowanych wiśni lub malin (mogą być mrożone)

Piekarnik nastawić na temp. 170 st C.
Blaszkę 20x30 cm wysmarowac masłem i wyłożyć papierem.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić.
Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 3 jajka - wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego.
Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodać mąkę.
3/4 mikstury wlać do blaszki.

W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajka i cukier waniliowy. Masa powina mieć gładką konsystencję.
Wylać masę serową na masę czekoladową.
Na wierzch wyłożyć resztę masy czekoladowej i ułożyć owoce.
Piec 45-60 minut. (Przepis zaleca 40-45 min, ale ja piekę 1 h). Studziłam w ciepłym, ale otwartym piekarniku.

Pyszne!
Polecam gorąco.

18 komentarze:

karolcia pisze...

Uwielbiam ten sernik!!! Chyba nie ma innego ciasta, które bym piekła tak często jak własnie sernikobrownies. Też robię go z wiśniami, bo jakoś nie specjalnie przepadam za połączeniem malin z czekoladą (no chyba, że z białą, ale to już nie w tym cieście ;-) )

Asia pisze...

Liska, dzięki za ten przepis i za opowiedzenie jego "historii".Zrobiłam dzisiaj ten serniczek sugerując się starym postem w Galerii Potraw. Zamiast owoców dałam torebkę wiórków kokosowych zaraz na warstwę sera (też 500 g). Użyłam sera śmietankowego potrójnie mielonego, czekolady deserowej i dałam mniej cukru o 100 g. Powinien nazywać się Niebo!

Bea pisze...

Tak, ja tez pokochalam to ciasto! choc u mnie warstwa sera jest zawsze duuuzo grubsza niz ta 'oryginalna' :) i pozostalam jednak wierna malinom, gdyz wisnie/czeresnie za bardzo kojarza mi sie z tutejszym 'Czarnym Lasem' ktorego wszedzie pelno ;)

Malgosia.dz pisze...

O tak, ten sernikobrownies to marzenie! Pamiętam jak podawałaś go Lisko na CC. Pamiętam tez jaki szał ciał wzbudził. ;-)) Piekłam i byłam zachwycona. Wersja z wiśniami tez mi się podoba. :) Fajnie, że przypomniałaś ten przepis.

Ela pisze...

To zdecydowanie jedno z moich ulubionych ciast. Jest w nim wszystko co lubie. Dla mnie takze wersja z wisniami jest numerem 1. Po prostu poezja. I pewnie nigdy bym go nie upiekla, gdyby nie Twoja cierpliwosc w poszukiwaniu :-) Dziekuje!!! :-)

margot pisze...

O tak to ciasto zjada się ekspresowo !
Ja niby nie jestem zakręcona na czekoladowe ciasta ,na serniki też aż tak nie bardzo ,ale to ciacho w wersji malinowej i wiśniowej(oba na równi pyszne) uwielbiam

majana pisze...

WOW!!! Jaki piekny, jaki cudny! Musze go sprobowac. Nie robilam, nie jadlam, koniecznie musze :) Czekolada z wisniami to niebiansko kuszące połaczenie. Piekny jest :)

Komarka pisze...

Też się zgadzam, że to ciasto nadaje się jak najbardziej na ostatni deser :) Wersji z wiśniami co prawda nie jadłam, ale wyobraźnia podpowiada mi, że musi być jeszcze lepsze niż z malinami.

Agnieszka pisze...

To pewnie trudne do uwierzenia, ale ja dopiero wczoraj po raz pierwszy upieklam to ciasto. I co Cie Lisko pewnie nieszczegolnie zaskoczy musze powiedziec, ze jest niebiansko pyszne. Dodalam, tak jak radzisz 70% czekolady Lindta, dzieki czemu warstwa czekoladowa jest bardzo ciemna i nie za slodka (dalam tez o 50g mniej cukru). Warstwa serowa udala mi sie znakomicie z niemieckiego magerquark z jedynie 0,5% zawartoscia tluszczu, a kwaskowate wisnie (u mnie mrozone) podkreslaja te wszystkie pozostale pysznosci. Nie jest mozliwe, w przypadku tego ciasta, poprzestanie na 1 kawalku. Bardzo dziekuje za fenomenalny przepis.

Justyna pisze...

ja tez się nie oprę! :D

Tereska pisze...

pyszności śliczności - jedno z lepszych ciast jakie jadłam, cieszę się bardzo że go odnalazłaś :) pozdrawiam

lisiczka_bez_kitki pisze...

Lisko, dziękuję za ten przepis :) Ciasto rzeczywiście przepyszne. Od dziś również na moim blogu. Pozdrawiam!

aga9999 pisze...

Lisko dziękuję za ten przepis. To ciasto to absolutna rewelacja. uwielbiamy je :)
Pozdrawiam Aga

Glimmer pisze...

upiekłam w ten weekend :) Pyszne, aromatyczne ciasto. Wilgotny sernik delikatnie leży na bardziej suchym, mocno czekoladowym brownie. Mniam! Dziękuję za przepis!

MarTynka pisze...

Upiekłam to ciasto i jest tak doskonałe, jak sobie wyobrażałam po zobaczeniu zdjęcia i opisu; kremowe, wilgotne. Smak kremu serowego nie konkuruje z czekoladą. Mój kolejny świąteczny wypiek :)

Anonimowy pisze...

Zrobiłam to ciasto w Wielki Piatek. Swiat nie doczekal.Rewelacja.Dziekuje za przepis, dzieki niemu uwierzyłam w moje kulinarne możliwosci

Kredka pisze...

Zrobiłam na imieniny mamy. Upiekłam go chyba w trochę za dużej blasze i wyszedł dość niski, nakryłam go warstwą wiśni ugotowanych z mąką ziemniaczaną i odważyłam się położyć go przed gośćmi. Bardzo dobre ciastko:)

wedelka pisze...

Z przepisu skorzystałam i muszę powiedzieć, że jestem zachwycona. Zamiast wiśni użyłam malin. Poezja smaku. Dziękuję za inspirację i pozdrawiam :) Wedelka