2008-01-31

Londyn. Books for Cooks.



Wita Was Wasz korespondent w Londynie :)

Który pierwsze kroki po przylocie, jeszcze nie rozpakowawszy walizki, kieruje do kultowego miejsca dla wszystkich, którzy kochają książki kucharskie. Do Books for Cooks
To malutka księgarnia na Notting Hill, gdzie można wybierać sposród 8 000 książek kucharskich. Większość z nich jest po angielsku, ale są też po francusku czy niemiecku.
Nie muszę mówić, że to prawdziwy raj dla mnie. Kiedy przyszłam tu po raz pierwszy w ubiegłym roku, na szperaniu w książkach spędziłam prawie cztery godziny. Dziś poszło mi dużo łatwiej :)

Magia tego miejsca polega również na tym, że można zjeść tu lunch. Codziennie inny, ponieważ każdego dnia, z innej książki wybierane są przepisy. Dziś był dzień meksykański i na obiad serwowano gęstą zupę z fasoli, z kawałkiem przepysznego chleba z czarnuszką. Na drugie były klopsiki, których z racji jaroszostwa, nie skosztowałam.
Na deser dwa rodzaje ciasta: biszkoptowe z jagodami i daktylowo-imbirowe.
W Books for Cooks jest tylko 6 stolików, lunch zaczyna się ok. 12, a 1,5 godzin później... nie ma już nic do jedzenia.




Warto dodać, że obecnym właścicielem księgarni jest Eric Treuille, który sam pisze książki i którego miałam okazję dziś spotkać. Jest bezpośredni, miły i pomaga obsługiwać klientów.

Boks for Cooks organizuje spotkania z autorami sprzedawanych przez siebie książek i wiele z nich można potem kupić z autografami. Można się tu też zapisać na kursy gotowania. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję w nich uczestniczyć :)

Po drugiej stronie ulicy jest malutka księgarenka Travel Bookshop z książkami podróżniczymi, w ktorej pracował bohater grany w "Notting Hill" przez Hugh Granta.

Adresy:

Books for Cooks
4 Blenheim Crescent W11

Travel Bookshop
13 Blenheim Crescent W11

21 komentarze:

kuchareczka pisze...

O rany... jakie miejsce, wymarzone!:)

Bea pisze...

Lisko, jakze Ci zazdroszcze!!! kocham ksiazki, kocham Londyn, kocham Notting Hill... zazdraszczam

mayme pisze...

Lisko, ale Ci zazdroszczę tego Londynu!!! Byłam tam dwa razy i za każdym takich słodkości sobie nawiozłam wspaniałych, chciałabym jeszcze, ech...
Baw się dobrze i wszystko obfotografuj, żeby nam tu relacje zdać :)

Bernadetta pisze...

Oj , mnie z takiego sklepu trzebaby siłą wyciągać ;)Dobrej zabawy .

Ela pisze...

:-) To nie jest sklep dla mnie, jestem zbyt niezdecydowana. Musialabym tam zamieszkac i przeczytac wszystko zeby zdecydowac co sobie kupic. Choc oczywscie najlepsza opcja byloby: wszystko! ;-)

casiapaw pisze...

mogłabym zamieszkać w takiej księgarni... aż się rozmarzyłam :)

Aklat pisze...

Jeśli uda mi się kiedyś dotrzeć do Londynu to ta księgarnia na pewno znajdzie się na liście miejsc, które koniecznie muszę odwiedzić.
A nie pochwaliłaś się jakie książki kupiłaś! :)

Agnieszka pisze...

Świetna relacja Lisko!! Też jestem ciekawa co kupiłaś. I wcale mnie nie dziwią 4 godz spędzane w takim wspaniałym miejscu.;)

chihiro pisze...

Lisko, az mnie zawstydzilas... Mieszkam w Londynie i nie znalam tego miejsca (oczywiscie nie jest to jedyne miejsce, ktorego nie znam, za duzo ich tu jest). Musze sie koniecznie wybrac, najlepiej w najblizsza sobote :)))

dorotus76 pisze...

I na 5 zdjęciu od dołu widze moje ulubione 'the australian women's weekly' ...:)
miłego pobytu!

Anonimowy pisze...
Ten post został usunięty przez administratora bloga.
Agata pisze...

Piekne miejsce. Mieszkalam w Londynie 3 lata, i niestety los nie zawiodl mnie tam. Ale przeciez to nic straconego.

margot pisze...

Fajne miejsce i całe szczęście ,że nie ma tam książek w języku polskim ,bo bym bardzo cierpiała ,że tam nie jestem

Liska pisze...

Dzięki za tyyyyle komentarzy :))
Kupiłam 2 książki: "Local Breads" Daniela Leadera i "Delicious 5 Nights a Week" Valli Little.
Może kupiłabym więcej, ale jestem już nauczona doświadczeniem, że w Books for Cooks książki są drogie, zawsze w cenie okładkowej i wiele z nich można dostać za pół ceny na amazonie. Uwielbiam jednak tam chodzić i nie mogłabym odmówić sobie tej przyjemności :)

Londyn jest prawdziwym rajem dla miłośników świeżego jedzenia - ryby, warzywa i sery... Ile bym dała, by móc do Warszawy przenieść choć garstkę tych sklepów.

Delie pisze...

Byłam tam kilka miesięcy temu... Można się zapomnieć [do chwili podejścia do kasy:)]

ptasia pisze...

Och, jak bym chciała pobuszować w takiej księgarni! Co mi przypomniało, że nie pamiętam, kiedy byłam w księgarni "w realu"... z powodów takich, jak wymieniłaś Lisko powyżej - bardzo prozaicznych. Za to dziś przyjechał worek pocztowy z Abebooks.

Agatek pisze...

Lisko swietna relacja. Nawet maz byl pod wrazeniem :) dopoki nie przeczytal komentarzy stwierdzajac 0 ok wezme Cie tam ale karte kredytowa Ci blokuje ;) Znajac moj zaped do kupowania ksiazek to dobry pomysl :) Dzieki za cudowna relacje :)

zemfiroczka pisze...

O jejuśku, przepadłabym tam normalnie ;)Ale królestwo :) Chciałabym w takiej księgarnii pracować...

negresca pisze...

Bardzo klimatyczna relacja! Chciałabym bardzo pobuszować po takim sklepie! no i ten lunch mnie kusi! - to super pomysł! Wydrukuje sobie twoje londyńskie relacje, włożę do przewodnika i może kiedyś uda mi się choć część z tego zobaczyć!:)

Joanna pisze...

fajne miejsce
(a tak na marginesie też jestem jaroszką)

rkhooks.net pisze...

I loooooooooooooooooove this place in London. I used to spend hours in it when I lived in London. Now I work at La Cocotte which is a kind of parisian Books for cooks. You HAVE to come by when you're next in Paris.