2007-08-03

Budleja Davida



Dzisiaj będzie o jedzeniu dla... motyli.
Od zawsze marzylam o ogrodzie pelnym motyli, pszczół, biedronek i innych kolorowych stworzeń. I chociaz miejsca mam niewiele, w tym roku wczesna wiosna posadzilam dwie budleje, zwane potocznie motylimi krzewami. Mialam nadzieję, że pomimo mieszkania w miescie, murow dookola, uda mi sie popatrzec na te piekne stworzenia. I doczekalam sie... Zakwitly pierwsze kwiaty, a wraz z nimi pojawily sie motyle. Moja córka, zaopatrzona w lupę, siada cichutko na trawie i czeka... Po chwili pojawiają się, nie zwracając na nas uwagi. Dla mnie, mieszczucha, to prawdziwy cud. Piękno w czystej postaci. Jest ich tak dużo i wydaje się, że przyfruwają o każdej porze dnia, bez względu na pogodę.





1 komentarz:

Tatter pisze...

Rzeczywiscie przepiekne...i jedzonko i latajace stworzonka!