2009-07-16

Pieczone pierogi z fetą, ziemniakami i rozmarynem



Ostatnio publikowałam niewiele przepisów na ciasta, ponieważ piekę teraz przede wszystkim jagodzianki. W tym roku to prawdziwe uzależnienie i nawet w sklepach spożywczych i warzywniakach wypatruję bułeczek z jagodami. Wygląda na to, że jagodzianka mogłaby zostać bułką narodową, ponieważ te najlepsze zwykle nie czekają zbyt długo na chętnych.
Nie dalej jak wczoraj, kupując bób usłyszałam rozmowę:
- Czy są jeszcze jagodzianki?
- Nieeee, są zawsze rano i bardzo szybko nam schodzą. Ale może pan zamówić.
Pomyślałam, jak świetnie, mogę pójść do domu i upiec sobie dowolną ilość aromatycznych bułeczek wypełnionych samymi jagodami. Z kruszonką. Albo cukrem. Albo lukrem. Zjeść jeszcze ciepłe, mięciutkie.
Ale, ale! Nie o jagodziankach dzisiaj miała być mowa.
Ale o czymś nieco pokrewnym, bo też pieczonym.
Przy okazji chciałabym przypomnieć przepis na greckie pulpeciki, który zainspirował mnie do stworzenia dzisiejszego dania.
Prezentowałam na blogu drożdżowe pieczone pierogi ze szpinakiem, dziś proponuję nieco inne i z innym nadzieniem.
Podczas pieczenia ciasto delikatnie pęka - jeśli komuś to przeszkadza, może wykorzystać inny rodzaj kruchego czy krucho-drożdżowego ciasta.
Dzisiejsze danie to dobra propozycja również na party czy piknik, ponieważ pierożki smakują zarówno na ciepło, jak i zimno. Polecam :)



Pieczone pierogi z fetą, ziemniakami i rozmarynem
Potato, Feta and Rosemary Pasties
ok. 14 sztuk

Ciasto:
400 g mąki
200 g masła
2 łyżki śmietany
1/2 łyżeczki soli
1 jajko

Farsz:
130 g fety
350 g ugotowanych ziemniaków
1 cebula dymka, drobno posiekana, bez szczypioru
2 łyżki oliwy z oliwek lub masła
2 łyżeczki świeżego, drobno posiekanego rozmarynu
pieprz do smaku

do posmarowania bułeczek: jajko wymieszane z 2 łyżkami śmietany

Farsz:
Wszystkie składniki wymieszać. Odstawić.

Ciasto:
Mąkę posiekać z masłem szerokim nożem. Dodać pozostałe składniki i zagnieść gładkie ciasto, które należy uformować w kulę, zawinąć w folię spożywczą i schłodzić przez 30 minut. Następnie rozwałkować na grubość 3 mm i wycinać koła o średnicy 12 cm. Wypełniać farszem (ok. 2 łyżek).
Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i posmarować jajkiem wymieszanym ze śmietaną.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Piec ok. 30-40 minut.

2009-07-14

Frittata z grillowaną cukinią



Podróżowanie to jedzenie. Z miejscami kojarzą mi się konkretne dania. Są takie, które bardzo lubię, ale nigdy nie odtwarzam ich w domu. Pamiętam proste jedzenie w Indiach, które w Europie, choćby najlepiej przyrządzone, smakuje jednak inaczej.
Może to otoczenie, klimat, zapach, atmosfera.
Są jednak potrawy, które tak bardzo przypadły mi do gustu, że zaadoptowałam je w swojej kuchni i chętnie do nich wracam.
W ubiegłym roku, podczas kilku dni, jakie spędziłam w Barcelonie, jednym z dań, na punkcie których po prostu oszalałam, była ziemniaczana tortilla i kiedy przychodziła pora obiadu, myślałam tylko o niej.
Wiele razy pisałam już o tym, jak bardzo lubię zwykłe-niezwykłe dania. Kromkę chleba z masłem i dżemem, pieczone ziemniaki czy placki. Chętnie jem wykwintne dania, ale na codzień mam słabość do prostego jedzenia.
Tortilla zawsze kojarzy mi się z latem. Szybko ją przygotować, smakuje zarówno na ciepło jak i zimno. Wystarczy przygotować do niej prostą sałatkę albo podać z kubkiem zsiadłego mleka z koperkiem. We Włoszech podobnie przygotowany placek nazywają frittatą.
Dziś proponuję frittatę z cukinią.
Polecam również inny przepis na Hiszpańską ziemniaczaną tortillę




Frittata z grillowaną cukinią

Courgette frittata
/1 frittata o średnicy 20 cm/

1 średniej wielkości cukinia (o wadze ok. 200 g), pokrojona w plasterki
4 jajka
3 łyżki oliwy
1 łyżka drobno posiekanego koperku
1 łyżka drobno posiekanej bazylii
sól i pieprz do smaku
1 łyżka tartego parmezanu
opcjonalnie: 1 łyżka pokruszonego sera koziego lub innego (chętnie używam serow pleśniowych i mozzarelli)

Cukinię pokrojoną w plasterki skropić łyżką oliwy, doprawić solą i pieprzem.
Patelnię do grillowania spryskać oliwą. Ułożyć na niej plasterki cukini i zgrillować z obu stron. Zdjąć z patelni.
Jajka rozbełtać w misce, doprawić solą, pieprzem, dodać zioła, parmezan i ser (jeśli go używamy). Kiedy składniki się połączą, wymieszać je z plasterkami cukinii.
Okrągłą patelnię o średnicy 18-20 cm rozgrzać. Wlać pozostałą oliwę, zmniejszyć ogień, wlać na patelnię jajka z cukinią i na bardzo wolnym ogniu smażyć. Zajmie to ok. 8-10 minut. Kiedy tortilla będzie od spodu upieczona, delikatnie położyć na patelni talerz i jednym ruchem przerzucić tortillę na talerz, następnie zsunąć ją drugą stroną na patelnię. Smażyć kolejne 2 minuty. Z obu stron tortilla powinna być usmażona, a w środku nadal miękka.
Pokroić tak, jak pizzę.
Smacznego!

Zapraszam dziś do Pracowni Wypieków na chleb ziemniaczany.

2009-07-12

Wpadniesz na obiad?



Lato jest porą szybkich obiadów. I makaronów, które można jeść zarówno na ciepło, jak i zimno.
Mam w domu szafkę z zapasami. Puszkami, makaronem, słoiczkami z delikatesów i podróży. Zaglądam tam zwłaszcza wtedy, kiedy dochodzę do wniosku, że lubię dania z kilku prostych składników. Dania w pięć minut.


Makaron ryżowy z tuńczykiem i kaparami
Dla 2 osób

150 g makaronu ryżowego (lub innego, ugotowanego zgodnie z instrukcją na opakowaniu)
1 puszka tuńczyka w sosie własnym
sok z 1/2 cytryny
2 łyżki kaparów (opcjonalnie)
pół pęczka koperku, drobno posiekanego
sól i pieprz do smaku
1 łyżka zielonego lub czerwonego pesto (domowego lub ze słoiczka)
2 łyżki oliwy z oliwek


W misce mieszamy tuńczyka z pozostałymi składnikami. Na końcu dodajemy makaron. Mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem.
Smacznego!

2009-07-11

Cebulniaczki podlaskie.




Latem jedzenie w domu nie miało sensu.
Najlepiej smakowały kanapki z paprykarzem jedzone z talerzyka ustawionego na krawężniku.
Pomiędzy jednym kęsem a drugim i pogawędkami z M., nawlekałyśmy na żyłkę (wędkarską!) korale jarzębiny.
Cebulniaczki jadłam w tamtych czasach niezliczoną ilość razy. Łatwo je było kupić, jeszcze łatwiej upiec w domu.
Nim nadszedł wieczór, wszystkie były zjedzone.
Czasami obserwowałam, jak moja Babcia i jej siostry robią je w domu. Pamiętam składniki, nie pamiętam proporcji. Już nie ma kogo zapytać o dokładną recepturę, odtworzyłam ją więc sama, próbując po drodze kolejnych przepisów. Ten jest najbliższy temu, co pamiętam. Ciasto, z którego są zrobione, jest krucho-drożdżowe, rumiane i pachnące ciepłą cebulą z przyprawami. Na kilku z nich pokruszyłam przed upieczeniem odrobinę żółtego sera.
Dla niektórych najlepsze cebularze to te kazimierskie. Dla mnie podlaskie. Pewnie już na zawsze.
Przepis na nie zamieściłam dziś w Pracowni Wypieków. Polecam :)

2009-07-10

Najłatwiejsze ciasto z owocami.


Gdyby ktoś zapytał mnie o zapach maciejki, odpowiedziałabym "Jest upojny". Waniliowy i słodki jak letni wieczór za miastem. Słońce już zaszło, zapaliliśmy świece przeciwko komarom (ale wciąż, co roku od nowa, dziwimy się, że to nic nie daje).
Okrywam ramiona kocem i opieram dłonie na szklance z ciepłą herbatą.
Wieczory rozmów i ciszy zawieszonej między mną i tobą. Ciszy, która nie rani.
Jak wtedy, gdy jako dzieci zakradaliśmy się do furtki opuszczonego domu obrośniętej pachnącym groszkiem. Pod osłoną nocy, kierując się węchem, zrywaliśmy długie pędy pokryte kwieciem. Nim doniosłam je do domu, zapach ulatywał razem z ostatnim: Raz dwa trzy za siebie.
Wieczory, kiedy byliśmy prawie dorośli. Zajadaliśmy się jagodziankami i plackami z owocami patrząc jak słońce chowa się za horyzont.
Kawałek dla Ciebie. Kawałek dla mnie.

Najłatwiejsze ciasto z owocami

200 g mąki
100 g cukru (użyłam trzcinowego brązowego)
1 łyżeczka przyprawy do piernika
130 g serka waniliowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
50 g masła, posiekanego

300 g owoców jagodowych (jagody, maliny, porzeczki) plus 1 łyżka cukru do posypania


Z mąki, cukru, przyprawy do piernika, serka waniliowego, proszku do pieczenia i masła zagnieść ciasto - ręcznie lub mikserem. Ciasto powinno wyjść gładkie i nie kleić się do rąk.
Okrągłą formę o średnicy 23-26 cm spryskać delikatnie olejem, wylepić ciastem, tworząc wysoki brzeg.
Owoce wsypać do środka, posypać cukrem.
Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Wstawić ciasto i piec 25-30 minut.

Smacznego!

2009-07-08

Słynne zdjęcia. Trochę kukurydzy i jagody.





Zanim wyruszyłam w drogę, spakowałam walizkę.
Ułożyłam na wierzchu stos książek.
Podlałam zioła na parapecie.
Zrobiłam kanapki.
Upiekłam muffiny.

Spakowałam tylko letnie rzeczy. Zapomniałam o ciepłych swetrach, parasolach, półbutach.
Gdyby padało przez miesiąc, miałabym co czytać. Pomiędzy grzebaniem w piasku na plaży, zbieraniem ślimaków, jedzeniem kolejnej jagodzianki.
Dzięki lekturze Słynnych zdjęć wiem, kto zrobił pierwsze i co widział z okien swojej pracowni. Czy Sarah Bernhardt była równie dobrą aktorką co modelką? Kim był Duchenne de Bologne, którego możemy oglądać na zdjęciach z pacjentem, na którego twarzy widzimy grymasy wywołane podłączaniem go do prądu.
Karl Blossfeldt zasłynął fotograficznym albumem roslin, które dzis nie mniej niż pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku budzą podziw i inspirują.
Malowanie swiatłem, praca nad kompozycją i szukanie scieżek w fotografii. Czy naciskając dzis migawkę, zastanawiamy się czasem, kto przecierał dla nas szlaki?
Z okien mojego pokoju rozciąga się widok na drzewa. Przez mokre powietrze sączy się swiatło, które tworzy obrazy.

Kukurydziane muffiny z owocami jagodowymi
Corn muffins with blueberries

100 g miękkiego masła
150 g cukru
2 jajka
150 ml mleka

160 g mąki pszennej
150 g mąki kukurydzianej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier z prawdziwą wanilią lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

180 g owoców jagodowych (jagód, malin, wiśni, etc)

Masło utrzeć z cukrem, następnie dodawać po 1 jajku, na końcu mleko.
Suche składniki (obie mąki, proszek do pieczenia i wanilię) połączyć. Wsypać do nich owoce jagodowe i delikatnie wymieszać. Połączyć z masłem - nie należy mieszać zbyt długo.
Piekarnik nagrzać do 210 st C.
Formę na muffiny wyłożyć papilotkami lub posmarować masłem.
Wypełnić ciastem, posypać cukrem i wstawić do piekarnika.
PIec ok. 20 minut.

Smacznego!

2009-07-06

Trzëgard Express.




Nie jestem dobrym kompanem w podróży.
Przyzwyczajona do chwil samotności, odpoczynku od rozmów, lubię zaszyć się w pokoju hotelowym z książką i kubkiem herbaty (właśnie odkryłam waniliowy Rooibos).
Podróżowanie jest kontemplowaniem nowych miejsc, odkrywaniem tego, czego nie widziałam wcześniej.
Trzëgard, kaszubska nazwa Trójmiasta, w którym urzekają mnie przede wszystkim uliczki Sopotu, z architekturą jak z pocztówek wtopioną w stare drzewa. Uwielbiam ulicę Mariacką w Gdańsku, która przypomina mi Amsterdam.
Po raz pierwszy wybrałam się do jednej z cukierni Adama Sowy (nie mylić z Robertem!), by przekonać się jak smakują torty, o których słyszałam nie raz: Koniecznie musisz spróbować. Zjadłam kawałek tortu pralinowego. Zaskakująco smacznego, o kilku przenikających się warstwach ciemnej czekolady, kremu i praliny.
Odwiedziłam miejscowe księgarnie, dziwiąc się, dlaczego nie ma książek o kuchni miejscowej (za wyjątkiem jednej pozycji o kuchni z Malborka).
Chodzę, próbuję, odkrywam.
Pogoda w kratkę. Przebiegamy bez parasola wzdłuż chodników i ulic pełnych turystów. Słuchamy taksówkarzy, którzy narzekają na najazd obcych, przez których nie da się przejechać przez miasto.
Moczymy stopy w zimnej wodzie i budujemy zamki z brudnego piasku.
Ale światło jest tu piękniejsze niż w Warszawie.
I chodzą po plaży psy, z "Głosem Wybrzeża" w pysku ;)